17.04.2013

Z cyklu: Ale to już było i nie wróci więcej...

Ostatnio dopadł mnie nieco melancholijny nastrój i zaczęłam tęsknić za tym, co było i nie wróci. Tyle fajnych kosmetyków wyleciało już z produkcji! Wkurzają mnie limitowane edycje – z jednej strony chętnie je kupuję, bo nęci ta ich wyjątkowość, a z drugiej zawsze się potem irytuję, gdy okazuje się, że któreś produkty są więcej niż dobre. No bo co, mam kupić zapas na kilka lat, zanim zostaną zdjęte ze sklepowych półek czy po prostu zużyć i zapomnieć? Taka jest idea, prawda? Zużyć, pocieszyć się i zapomnieć, że istniało, bo przecież zaraz wjedzie do szaf nowa limitka. Ale ja mam wrażliwą duszę i takie bezpowrotne rozstania przeżywam bardzo :P. I naprawdę rozważam złożenie sobie uroczystej przysięgi, że nie będę już dotykać produktów limitowanych, bo przecież czego oczy nie widzą... No ale nielimitowane też znikają jak psie kupy pod śniegiem. Niestety.

Najbardziej doskwiera mi wycofanie ze sprzedaży żelu pod prysznic z oliwką winogronową Lirene.



Zakochałam się w tej fioletowej butelce i w jej wnętrzu, zużyłam ze trzy opakowania i już, koniec, nie ma. Skóra po tym oliwkowym żelu pięknie pachniała i była cudownie nawilżona i gładka, produkt był łatwo dostępny, niedrogi i... słabo się sprzedawał. Na pocieszenie zostały mi z tej serii żele z oliwkami z mango, ryżu i bawełny, ale przecież to już nie to samo!

Uczcijmy minutą ciszy smutny fakt zniknięcia tego żelu ze sklepowych półek.
...

Okej, dzięki.
Moja lista kosmetyków nielimitowanych, których już z nami nie ma, jest oczywiście dłuższa, ale wspominanie reszty mogłoby okazać się zbyt bolesne ;). A Wy za czym tęsknicie? Bardzo jestem ciekawa, co jeszcze było, nie wróciło i wywołuje powszechny Weltschmerz.


6 komentarzy:

  1. ja tęsknię za perfumami Wykrzyknik firmy Coty, czarne jeszcze są, ale nie czerwone, które dostałam na 18tkę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej Monika, ale mi przypomniałaś! Ja kiedyś używałam zielonego wykrzyknika, jako wczesna nastolatka jeszcze i kojarzy mi się z pierwszymi miłościami, jak się na randki pryskałam :)

      Usuń
  2. a ja nawet nie wiem za czym tesknie hmmm moze jednak nie przywiazuje sie tak bardzo do kosmetykow jak myslalam albo nie mam az tak wrazliwej duszy:))

    U mnie gorzej z jedzeniem - jak do czegos sie przyzwyczaje, a to znika - wspominam latami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zgadzam się z tym, co napisałaś... gdyby producent wiedział, że krem znajdzie uznanie stosowany do włosów (no ja nie jestem zachwycona, ale inne osoby są) to napisałby to :P

    No a ile rzeczy nie stosujemy zgodnie z przeznaczeniem? Olejek rycynowy do rzęs, żele do higieny intymnej do mycia włosów, olejki do ciała kładziemy na włosy... czemu więc nie nałożyć kremu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie marudzę :D olej migdałowy/słonecznikowy też za bardzo im nie służy ;)

    A jak zwykle robię takie notki jako 'kontra' dla pozytywnych opinii :) bo widziałam wiele pochlebnych notek na temat kremowania włosów tymi Isanami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm coś w tym jest. Choćbym nie wiem jak fajne miała odżywki, szampony, balsamy czy inne produkty zawsze będę tęskniła do tych co już nie są w produkcji:D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger