12.05.2013

Scholl – Złuszczający peeling do stóp [recenzja]

Ostatnio wspomniałam o Wielkim Stopowym Planie Naprawczym (po angielsku: The Great Foot Recovery Campaign ;)). Moi wierni towarzysze byli w opłakanym stanie po dźwiganiu ciążowych ciężarów, a potem jednego pociążowego, ale tak między nami: od kiedy pamiętam, stopy zawsze miewały się kiepsko – wprawdzie nie były nigdy odrażające i szczęśliwie dla mnie i innych nie zwykły podśmierdywać, ale daleko im do ideału. Głównym problemem jest miejscowe przesuszenie od strony podeszwy, a w efekcie zrogowaciała, szorstka skóra na dużych palcach i piętach. Moje zabiedzone odnóża wcale nie mają ze mną lekko – wbrew temu, czego uczyli mnie rodzice od niepamiętnych czasów, nie chodzę po domu w ciepłych, wygodnych kapciuszkach. Stopy paradują zwykle na golasa, a jak już im bardzo zimno, to w skarpetach. To taki mój powrót do korzeni, czerpanie pierwotnej energii z kosmosu, bla bla bla, wiecie, o co chodzi.

Wracając do The Great Foot Recovery Campaign, wraz z nadejściem wiosny zabrałam się ostro do roboty. Nie znoszę szorować pięt tarką czy pumeksem (a już na pewno nie na sucho, brrrr). Niezbędny okazał się więc ścierak w kremie. Postanowiłam dać doktorowi Williamowi Mathiasowi Schollowi szansę i zakupiłam ten oto Złuszczający peeling do stóp:




W opakowaniu z serii „takie jak zwykle u Scholla” znajduje się gęsta, lekka, prawie sucha masa, która w większości składa się z rozdrobnionego naturalnego pumeksu. Peeling jest drobnoziarnisty i gdy rozcieram go między palcami, mam wrażenie, jakbym miała w ręku najdrobniejszy nadmorski piasek, wybrany z podmokłego brzegu. Poza pumeksem z brzydotą stóp walczą również kwasy AHA.

Na fotografii widzimy lewitującą tubę z peelingiem Scholla.

Tą nietypową papką należy potraktować kolistymi ruchami czyste, suche stopy, a po paru minutach dokładnie zmyć. Mimo zaleceń na opakowaniu, aby peelingu używać 2–3 razy w tygodniu, ja stosowałam go zaledwie raz na tydzień i muszę przyznać, że efekty pozytywnie mnie zaskoczyły. Stopy są wygładzone, a zrogowacenia się zmniejszyły i nie są już tak widoczne – stwardniałą podeszwę czuć już właściwie tylko pod palcami. Przede wszystkim pozbyłam się szorstkich, suchych skórek na piętach, a jedyne, co nie zostało wciąż wytępione, to zrogowaciała, nieestetyczna skóra na paluchach – choć i tak wygląda dużo lepiej. Planuję zwiększyć częstotliwość peelingowania do dwóch razy w tygodniu i liczę na jeszcze lepsze efekty. Tu niestety pojawia się problem: cena.

Peeling kupiłam w Super-Pharmie w promocji za niecałe 22 zł, ale normalnie trzeba zapłacić za niego ok. 5 zł więcej. Niecałe trzy dychy za 75 ml pumeksu to sporo – kostka pumeksowa kosztuje max. 2 złote, więc nawet jeśli w tubce znajdują się dwie takie kostki plus dodatki, cena wydaje się być mocno wygórowana. Swoją drogą myślę, że spokojnie dałoby się zrobić samodzielnie peeling o podobnych właściwościach, ja po prostu nie mam czasu na takie rzeczy, ale może to dobre rozwiązanie?
Zauważyłam, że peeling Scholla szybko się zużywa – zdecydowanie za szybko jak na taką cenę. Ale to chyba jego jedyna wada. Oczywiście peelingowanie zrogowaciałych stóp to niejedyny zabieg pielęgnacyjny, jaki im się należy. Oprócz ścierania ważne jest regularne nawilżanie, a ja chyba skuszę się jeszcze na któryś z produktów Scholla. Wśród kandydatów są: tajemniczy System 2w1 do usuwania twardej skóry stóp i ichniejszy krem zmiękczający. Jedno jest pewne: ciąg dalszy nastąpi.

A może Wy macie sprawdzone sposoby na zmiękczenie i wygładzenie tych twardych zawodników?


Plusy:
– skuteczność, łatwość użycia.

Minusy:
– cena vs. wydajność.


Pojemność: 75 ml
Cena: 26–28 zł (ja kupiłam w Super-Pharmie w promocji za niecałe 22 zł)
Ocena: 5+/6

12 komentarzy:

  1. też mam problem z suchą skórą, m. in. na stopach własnie :/ kremy Scholla lubię, więc tego gagatka wrzucam na listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, i też nie lubię papciochów :P

      Usuń
  2. Karminowe Usta miała racje :) Genialnie się czyta :)


    a co do peelingu to ja go nie miałam, ale jego "kuzyna" krem miałam i był nie do stóp ale do wyrzucenia natychmiastowego - szkoda czasu na niego, bo nie robił nic oprócz tlustej warstwy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję :)* a powiesz mi, który krem Scholla był taki słaby? mam dwa (na Callusy, których nie mam i na pękające pięty, które nie pękają, ale swego czasu były bliskie) i też mam wrażenie, że nic nie robią, tylko natłuszczają skórę

      Usuń
    2. pękające pięty miałam i się z nim meczyłam ;/

      Usuń
  3. Lubię peeling z Farmony:) Podobny do tego z Scholla.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię peelingi z Oriflame:) Tego nie miałam.

    Obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ech Kochana, jesteś jak dobra lektura normalnie łykam z apetytem Twojego bloga jak zwykle. Przekonałaś mnie do kremu. Przy bieganiu moje stopy potrzebują więcej pielęgnacji. Co do paluchów polecam tarkę do stóp od Oriflame do stosowania na sucho. Wcześniej sobie wymocz stopy a potem wytrzyj do sucha. Tarka jest rewelacyjna normalnie zlikwidujesz nią wszystko :) Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, lejesz miód na me uszy (a właściwie oczy)! tarkę mam i ciężko mi się zmusić do szorowania nią stóp, brrrr, to jak skrobanie paznokciem po tablicy. ale jeśli moje pielęgnacyjne zabiegi nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, nie zawaham się jej użyć!

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger