06.07.2013

Original Source – Bath Foam – Raspberry & Vanilla Milk Spoiling [recenzja]

Przy okazji ostatniego denka przypomniało mi się, że miałam się z Wami podzielić radością z odnalezienia od dawna poszukiwanej idealnej kosmetycznej truskawki! Dotychczasowe eksperymenty dotyczyły głównie produktów kąpielowych – nie miałam odwagi brnąć w truskawkowe masła i balsamy do ciała.

Nie od dziś wiadomo, że odtworzenie aromatu truskawki w kosmetykach jest jednym z najtrudniejszych zadań, jakich może się podjąć producent. Przez długi czas zastanawiałam się, dlaczego tak jest, aż nadszedł sezon truskawkowy i wszystko stało się jasne. Aromat soczystych, słodkich truskawek czerwcowych jest tyleż piękny, co ulotny. I tak naprawdę bardzo dyskretny. Świeża truskawka pachnie delikatnie, a nie sposób się jej oprzeć przede wszystkim w uwodzicielskich kompozycjach – truskawka wewnątrz placka z kruszonką, w duecie ze słodką śmietanką, z cukrem waniliowym... I właśnie taką deserową odnalazłam w tej oto butli od Original Source:



Przyznać trzeba, że moja truskawka jest trochę... malinowa. Przynajmniej tak głosi opakowanie. Ale zapewniam, że z wnętrza wydobywa się cudowny aromat... budyniu truskawkowego :). A dokładniej proszku, który rozrabia się z mlekiem jeszcze przed zagotowaniem. Urzekło mnie to całkowicie. Zapach na szczęście po kilkunastu tygodniach od otwarcia butli nie zepsuł się ani trochę, co zdarzyło się dobrze zapowiadającemu się koledze z serii Dairy Fun. 

To nawet nie jest żel pod prysznic, tylko płyn do kąpieli, dlatego zamiast wygodnego dozownika mamy wielki otwór, z którego niezbyt gęsty (ale i nie rzadki) płyn leje się bez skrępowania i nieuzasadnionych oporów. Ja nie mam wanny, dlatego używam go pod prysznicem, na szczęście w tej wersji zapachowej Original Source ma również zwykły żel, jeśli ktoś miałby ochotę. Mi jednak nie przeszkadza ta głęboka studnia rozkoszy, wręcz przeciwnie – zamiast dziubać po kropelce, wylewam na dłoń słuszną porcyjkę mojego nieugotowanego budyniu i rozpływam się w podprysznicowej rozkoszy...

Aksamitna, kremowa faktura bardzo dobrze nadaje się do mycia. Jak na płyn do kąpieli przystało, dobrze się pieni, a do tego gładko sunie po ciele i pozostawia przynajmniej na chwilę uczucie jedwabiście gładkiej, doskonale wypielęgnowanej skóry. Uwielbiam go i cieszę się, że nie doczytałam etykiety i kupiłam płyn do kąpieli, bo dzięki temu mam go od dawna i w ogóle nie chce się skończyć :). 

Dlatego, wbrew logice, jeśli macie ochotę na apetyczną truskawkę w kąpieli, wybierzcie tę malinę z mleczkiem waniliowym i nigdy, przenigdy nie dotykajcie British Strawberry od Original Source! (dla dociekliwych link do recenzji: klik klik).


Plusy:
– cudny, apetyczny zapach,
– dostępność,
– przyjemna cena.

Minusy:
– niewygodnie zakręca się i odkręca tę wielką butlę mokrymi rękami, ale w końcu to nie żel pod prysznic, więc nie ma co narzekać.


Pojemność: 500 ml
Cena: ok. 10 zł
Ocena: 6/6


5 komentarzy:

  1. Brzmi całkiem ciekawie, acz powiem szczerze, że raczej nie kupię, bo miałam w swojej kąpielowej karierze kilka żeli z OS i do gustu mi nie przypadły... więc ryzykować nie będę ;) poza tym zapasy stoją i się kurzą ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecudnie musi pachniec ten zel :)

    OdpowiedzUsuń
  3. widać że opakowanie mało wygodne, nie miałam jeszcze nic tej marki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli używa się tego płynu zgodnie z przeznaczeniem, to opakowanie jest bardzo wygodne ;)

      Usuń
  4. Już dosyć długo pałam chęcią kupienia płynu do kąpieli OS :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger