01.09.2013

Organique – Cukrowy peeling czekoladowy [recenzja]

Wreszcie doczekałam pięknej chwili, gdy mogę rozpocząć zachwyty nad marką Organique, która rozkochała mnie w sobie od pierwszej wizyty. To, co dzieje się w sklepach tej polskiej (sic!) firmy, jest nie do opowiedzenia. Od kształtów, kolorów i przede wszystkim zapachów można dostać zawrotu głowy – oczywiście w pozytywnym sensie. Ja przepadłam i jestem przekonana, że sukcesywnie będę wynosić z pobliskiego (yes, yes!!) sklepu cały asortyment. No, może nie ten typowo kąpielowy, bo choć serce mi pęka, to nie chce być inaczej: w mojej łazience wanny brak. Już nawet rozważałam zakup cudownie zachęcających pudrów do kąpieli i radosne osypywanie się nimi pod prysznicem, ale wiecie, trochę stara już jestem, to się nie będę wygłupiać.

Idzie jesień (moja ukochana pora roku!), czas zmienić program pielęgnacji z orzeźwiającego na otulający, dlatego dziś przypełzłam do Was ze słoikiem cukrowego czekoladowego peelingu. Zdzierak jak dla mnie ma aromat raczej kakaowy, ale przecież kakao i czekolada dwa bratanki, więc dobre i to.


Uprzedzam, że przed przystąpieniem do rytuału złuszczania martwego naskórka trzeba dobrze obmyślić kolejne kroki. Peeling znajduje się w słoiku, który gotów jest łatwo się zamoczyć i stawiać opór przy próbach zakręcenia go zatłuszczonymi od czekoladowej papki dłońmi. Że nie wspomnę o odkręceniu kranu w celu opłukania rąk i się. Trudna to sztuka, dlatego po aplikacji polecam odstawić niezakręcony słoik poza strefę rażenia wodą i odkręcić minimalnie kran PRZED nałożeniem peelingu.


Zacny to zdzierak, powiadam Wam ja. Szoruje aż miło, a stopień wyszorowania zależy od tempa pracy i nacisku szorującego. Jak zwykle w takich przypadkach nie polecam stosowania na mokro, bo to się mija z celem – cukier stopnieje, moc zdzierania zelżeje... i po co to, i na co to? Najlepiej rozgościć się pod prysznicem lub w wannie, zapaćkać czekoladką na amen, a potem dopiero się zamoczyć. 

Peeling Organique jest okrutnie tłusty, a to za sprawą oleju sojowego na drugim miejscu w składzie. Wiem, że wielu z Was może się to nie spodobać. Mnie samej na początku się nie spodobało, ale potem odkryłam, że można się zakumplować z takim tłuściochem, bo po zmyciu z siebie ostatnich kryształków cukru skóra jest natłuszczona w bardzo przyjemny sposób – staje się gładka, wciąż wyczuwalny jest delikatny kakaowy zapach, no i po wszystkim nie trzeba używać żadnego nawilżacza. To zupełnie inny rodzaj natłuszczenia niż w przypadku popularnych peelingów Perfecty, w których na pierwszym miejscu w składzie wisi parafina (przed cukrem!), no ale tak czy srak trzeba się przyzwyczaić. Dla wyjątkowo wkurzonych faktem natłuszczenia mam jedną prostą radę: po peelingu użyjcie żelu pod prysznic i zmyjcie z siebie złoooooo. 
Mimo wszystko z uwagi na tłustą formułę sama używam tego peelingu rzadko, bo jednak więcej jest zabawy z aplikacją i zmywaniem takiej paćki, a ja nie zawsze mam na to czas i ochotę. Ale gdy już mnie ochota najdzie... to ach i oh.

Wydajność oceniam na jakieś 8 użyć (przy założeniu, że pozbywamy się naskórkowych zdechlaków z całego ciała, w przypadku zdzierania lokalnego wyjdzie pewnie z 2x tyle), więc szału nie ma za tę cenę, no ale wiadomo – to tylko 200 ml. Skład widzicie na fotce numer jeden: naturalny, w miarę krótki, i wosk pszczeli się znajdzie, i masło shea – dla każdego coś miłego. A głodomory mogą sobie co nieco powyjadać. Słodka czekoladka bez nuty goryczy. Wiem, bo próbowałam.


Pojemność: 200 ml
Cena: 59,90 zł
Ocena: 5/6

A z okazji zbliżającej się jesieni uciekam nad polskie, gdyńskie morze. Nie będzie mnie przez chwilę, ale obiecuję, że wrócę. No wiecie, one zawsze wracają. Pozdrawiam!

16 komentarzy:

  1. Ale cena to po zbóju :D. Te grudki wyglądają dość przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena powaliła mnie, w szczególności w połączeniu z wydajnością. No niestety nie należę do klasy wyższej naszego kraju i nie wiem, kiedy będę mogła pozwolić sobie na peeling w tej cenie ot tak po prostu:( A szkoda, bo lubię ostre zdzieraki i czekoladę i chętnie bym się nią wypaćkała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uoj tak, cena do bani, jakoś jestem w stanie bardziej ją przeżyć, bo wiem, że długo ze mną ten peeling zostanie na półce - właśnie z powodu rzadkiego używania, ale jakby się tak człowiek postarał, to coś podobnego w domu może ukręcić - przynajmniej z podstawowych składników :)

      Usuń
    2. Chociaż zapachu pewnie nie da rady odtworzyć, niestety...

      Usuń
  3. mam w obrotach z granatem :) pachnie cudnie:) mam chęć na inne , może pokuszę się na tą czekoladkę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bosse jak mogłaś...
    A jesień to moja ulubiona pora roku, nie Twoja :P
    Oddawaj zabawki..no dobra..oddawaj czekoladę, bo powiem Mamie - damn! TY jesteś Mamą :D Moja krewww - też próbuję - wędruje na chciejlistę - absolutnie i koniecznie :) omomom :)

    OdpowiedzUsuń
  5. masz 100% racja z takimi nakrętkami aluminiowymi nie lada zabawa jest z mokrymi łapkami :D i peelingowanie się na mokro gdy kryształki malej jest bezcelowe :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nakrętka faktycznie nie jest zbyt wygodna i zawsze ją odkręcam przed zamoczeniem rąk, ale za to jak ładnie wygląda ten słoiczek na półce w łazience ;) Organique mnie kupiło i mimo zbyt wysokich cen mam ochotę cały czas na coś nowego. Na zimę może sobie sprawię tego gagatka, niech mi umila wieczory i ranki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to się zastanawiam, jak można nie docenić tej odżywczej powłoczki i zmywać ją okrutnie żelem :P Wydajność średnia, ale i tak mam ochotę wypróbować któryś z ichnich peelingów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przekonuje mnie całkowicie do siebie: zapachem, cukrowością i tłustością :D To lubię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Chcę! Ale może na zimę :D
    Wydaje się podobny do mojego ukochanego peelingu ze Stenders, ehhh uwielbiam takie zdzieraki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę!
    Absolutnie wszystko mi w nim odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda smakowicie, chciałabym go dorwać w swoje łapy :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale kolorek :)
    Chętnie bym go wypróbowała,póki co używam Pat&Rub i spisuje sie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger