04.10.2013

Catrice – Evolution To Revolution – pożegnajmy go w ciszy i z należnymi honorami

Znowu mi się to przytrafiło! Pokochałam jakiś kosmetyk i już muszę robić mu pogrzeb. Ten tusz wygrzebałam z promocyjnego koszyka z resztkami Catrice. Kosztował niecałe 8 złotych i była to jedna z lepiej wydanych ósemek w moim życiu. Niestety, strona Catrice wyraźnie daje do zrozumienia, że tego tuszu już nie produkują i nie zamierzają, a ja łamiącym się głosem pytam: dlaczego?!

Mascara Evolution To Revolution miała premierę w 2011 roku, do nas zapewne dotarła dużo później, ale że już nie wróci? I co ja teraz zrobię? Po raz pierwszy w życiu cieszę się tak cudownie pogrubionymi rzęsami. Moja wersja, czyli Ultra Black, w istocie daje głęboką czerń dla hardkorowców, patrzę w lustro i nie dowierzam – moje rzęsy naprawdę mogą tak wyglądać?


Oczywiście można się przyczepić, że łatwo skleja rzęsy i robi z nich nieestetyczne kępki, ale już milion innych mascar tak mnie załatwiało, a przy tym nie dawało nic w zamian, więc kępki od Catrice biorę na klatę bez zająknięcia! Zresztą z daleka rzęsy wyglądają naprawdę elegancko.

Jedna szczotka, dwie odsłony.
Fajność tej mascary polega na tym, że szczotka ma dwa poziomy upaćkania w tuszu. Nr 1 daje zwyczajny, dzienny efekt, ładnie rozczesuje rzęsy i pokrywa je równomiernie głęboką czernią. Nr 2 to opłakiwane przeze mnie dziś pogrubienie, którego nie dał mi dotąd żaden inny tusz. Ja mam długie, ale niestety rzadkie rzęsy, więc nie wygląda to tak bardzo imponująco, jakby mogło. Właścicielki nieco bogatszego przyocznego owłosienia prawdopodobnie padną z zachwytu po pomalowaniu się tym cudem :D.


Fotki z bliska nie oddają zbyt dobrze wrażenia intensywnego pogrubienia, ale może przynajmniej zauważycie ten mocny efekt, który można osiągnąć już po jednym pociągnięciu szczotą w wersji nr 2. Druga warstwa daje jeszcze lepszy rezultat, ale naprawdę trzeba już bardzo uważać na sklejanie.

Jeśli poszukujecie silnego pogrubienia, zajrzyjcie do szaf Catrice i sprawdźcie, czy Evolution To Revolution gdzieś się jeszcze nie ukrywa. Mnie się udało kupić zapasowe opakowanie na LadyMakeup.pl, ale już w regularnej cenie niecałych 19 zł. Wciąż: warto.

Zdaję sobie sprawę, że kupienie zapasu to tylko przedłużanie tego, co nieuniknione, dlatego w ostatnich tygodniach jak wściekła rzuciłam się na wszelkie promocje i blogowe polecenia i zaczęłam kolekcjonować tusze z każdej półki, dające efekt pogrubienia. Będę Was informować na bieżąco, jak idą poszukiwania godnego następcy, a Wy dajcie znać, czy znalazłyście swój wymarzony tusz z takim efektem.

18 komentarzy:

  1. Max Factor 2000 jest ok jeśli chodzi o pogrubianie:) Poza tym klasyczny najtańszy Rimmel (czarne, proste opakowanie, niestety nie pamiętam nazwy:))

    Z droższych to Helena Rubinstein (opakowanie - panterka) - genialny! No ale.. 140 zł:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak znajdę Helenkę w dobrej cenie, pewnie się skuszę, już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. a Max Factora już dawno nie kupowałam, ale na pewno nie było takiego wow, jak teraz

      Usuń
    2. Nie wiem czy kupowałaś kiedyś miniaturki na allegro:) Ja tak kupuję ukochanego Clinique. Miniaturka tuszu starcza mi na dość dlugo (2 miesiące) a kosztuje 20 zł. Może Hela też występuje w takiej postaci:)

      Usuń
    3. nie kupowałam, a to ci dopiero pomysł... tylko ja się boję na allegro podróbek :(

      Usuń
  2. Tego tuszu nigdy nie miałam. Dobre pogrubienie daje mi MNY Colossal Volum' Express ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi przykro, że musiałaś go pokochać i stwierdzić, że będzie dla Ciebie dostępny, on-pogrubiający cudak- tylko na chwilę... Może jakimś niewiarygodnym cudem znajdziesz zamiennika? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam już materiały badawcze, zabieram się za poszukiwania :)

      Usuń
    2. hell yeah! w takim razie powodzenia Ci życzę i obyś znalazła godnego zastępcę :))

      Usuń
  4. często jest właśnie tak, że polubimy jakiś kosmetyk i on znika :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze jest tak, że jak coś jest okej, to albo wycofują, albo zmieniają formułę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zbyt często się to zdarza faktycznie :(

      Usuń
  6. nie znam produktu ale ja lubię dobrze rozdzielone rzęsy

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że go już wycofują...
    Ja w tuszach stawiam najbardziej na podkręcenie, jako że moję rzęsy sa bardzo proste ;)
    Idealnie sprawdza się They Are Real od Benefit!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj jak ja nie lubię, jak mi wycofują coś co kocham, miałam tak już kilka razy.
    Mam nadzieję, że szybko trafisz na godnego zastępcę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ooo ti ru ri ruuuu (żałobnie nucę :)
    Nawet nie zdążyłam poznać tego pana:( żal bo efekt wow naocznie widoczny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojj wiem co przezywasz :) też nie lubię jak wycofują ukochany kosmetyk.... efekt rzeczywiście robi wrażenie aż chciałabym go mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny efekt na rzęsach :)
    Z takich tanioszków dających podobny efekt i o podobnym kształcie szczoteczki, polecam Ci Essence i jej Multi Action - czarno-różowe opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fajnie się prezentuje na rzęsach ;))

    obserwuje ;**
    zapraszam i do mnie ;))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger