30.01.2014

Jak zgrzeszyć w Sephorze online? Moja propozycja: Benefit SUGARlicious

W związku z otwarciem internetowego sklepu Sephory (witamy w XXI wieku!) postanowiłam pokazać Wam, co ciekawego można tam kupić. Sephora, jako wyłączny dystrybutor marki Benefit w Polsce, kusi bogatą benefitową kolekcją, którą z powodzeniem poznaję dzięki zestawom miniatur. Jest to dobra opcja, jeśli chcemy w krótkim czasie odkryć jak najwięcej produktów danej firmy, a benefitowe zestawy są naprawdę sensowne. Poza tym fajna oprawa graficzna cieszy oko, a ja lubię, gdy ono się raduje. 


Mój SUGARlicious służy do upiększania ust i policzków, a skusiłam się na niego, bo rozwiązywał dwie kwestie naraz: chciałam przetestować słynny rozświetlacz High Beam i poznać Benetint (od początku planowałam przelotny romans zamiast stałego związku, dlatego był daleeeeeko, daleko na liście zakupów). Na High Beam nigdy nie mogłam się zdecydować, bo rzadko używam rozświetlaczy i wiedziałam, że się zmarnuje – data przydatności od otwarcia to tylko 6 miesięcy, a cena: 115 zł za 13 ml. Tutaj High Beam ma pojemność 4 ml i jak najbardziej jest do zużycia. Równie mała butelka kryje w sobie BeneTinta, co w zupełności wystarczy do swobodnego nacieszenia się nim. 


SUGARlicious mnie zauroczył, a przy okazji odnalazłam fantastyczny róż dzienny, ale to już historia, którą opowiem Wam innym razem :). Stonowane odcienie mają nadać skórze naturalny, świeży wygląd, co u mnie wiecznie jest na topie i po okresowych kolorystycznych odpałach z podkulonym ogonem powracam do wszystkiego co nude, fresh i natural.

W skład zestawu wchodzą:
róż w płynie Benetint, 4 ml
rozświetlacz High Beam, 4 ml
róż Sugarbomb, 3 g
błyszczyk Sugarbomb Ultra Plush, 6,5 ml
pędzel do różu.

Myślę, że 129 zł za ten komplet to dobra, uczciwa cena, oczywiście w zestawieniu z cenami pełnowymiarowych produktów. Nie tylko kosmetyki wewnątrz pudełka są interesujące. Zobaczcie:


Producent dołączył „Tips&Tricks”, czyli szybki kurs obsługi otrzymanych poprawiaczy urody. Z przyjemnością przejrzałam te porady i warto było – choćby po to, żeby upewnić się, że nie wykonuję którejś czynności w idiotyczny sposób. Szczególnie przydał mi się punkt pierwszy dotyczący aplikacji tinta. Nigdy wcześniej nie pracowałam z tego typu kosmetykiem na policzkach, dlatego warto było skonsultować podpowiedzi intuicji z założeniami twórców. Aha, z dedykacją dla wszystkich nieanglojęzycznych producent dorzucił biało-czarny świstek z tłumaczeniem. Jest brzydki, to za karę.


Po zapoznaniu z literaturą fachową naszym oczom ukazuje się spore lusterko, co jednoznacznie, bez zastanowienia oceniam jako fajne_i_w_ogóle. Kurs makijażu można wyciąć i schować do pamiątkowego albumu. Gdyby nie lusterko i pudełko zamykane na magnes, pewnie już dawno wyjęłabym wszystkie elementy i powtykała je tu i ówdzie. No ale skoro to wszystko takie urocze, dopracowane i... dopasowane, żal stosować separatystyczne praktyki. 


Róż Sugarbomb nie zdobył mego serca od pierwszego wejrzenia. Popatrzyłam na niego i stwierdziłam, że na bank będzie pomarańczowy i obleśny, a w najlepszym razie okaże się zupełnie niespecjalny. W praktyce jest piękny, delikatny i niezwykle naturalny, uwielbiam go, ale więcej pokażę Wam może za jakiś czas w oddzielnym poście. W każdym razie jeśli szukacie nieinwazyjnego, dyskretnego podkreślacza policzków, który przy okazji rozświetla, z ręką na sercu mogę Wam polecić właśnie Sugarbomb. Nie jestem tylko pewna, jak sprawdzi się w trudniejszych dla mojej cery czasach (na przykład latem) – rozświetlanie na pewno uwydatnia problemy smalcowo-trądzikowe, więc zastanów się, droga Czytelniczko, może nie twój ci on. Moja jasna, poprawiona Effaclarem K cera jest obecnie niezwykle ukontentowana.

Nie próbowałam bawić się dołączonym do zestawu pędzelkiem, bo do aplikowania różu używam zwykle okrągłych końcówek, a poza tym po co tracić czas na wypierdka, gdy obok stoi pękaty, szklany słój wypełniony po brzegi profesjonalnym sprzętem malującym :). Pędzel z zestawu może się za to przydać w podróży – wydaje się wcale niezły.


A to moje prawdziwe powody zakupu SUGARlicious. Okazały się ciekawymi umilaczami codziennego samoupiększania, ale cieszę się, że mam je w wersji mini – ten rozmiar jest naprawdę wystarczający

Benetint ma cudowny, różany zapach i chociaż nie jestem wielką miłośniczką różanych kosmetyków, ten wywołał we mnie sensualny odlot. Często odkręcam butelkę tylko po to, żeby go powąchać. Jeśli chodzi o działanie, jest zupełnie przyzwoite – na ustach po roztarciu kilku kropli mamy delikatny róż, efekt można stopniować. Przy większym nasyceniu koloru efekt bardzo przypomina flamastry do ust. Po pierwszych testach zrezygnowałam ze stosowania go na policzkach – ładnie się rozprowadza, ale za bardzo przypomina mi moje naturalnie przyjarane naczynkowe policzki. No wiecie, wychodzą takie... wypieki. I nie podoba mi się, że jest gorzki

High Beama odpieczętowałam niedawno i wciąż uczę się go prawidłowo stosować. Na cerze mieszanej z tłustą strefą T wszelkie rozświetlacze to spore ryzyko i na pewno nie można z nimi przesadzać. O High Beam napisano już wiele, więc powiem tylko, że w porównaniu z podróbką Technic High Lights efekt na skórze moim zdaniem jest... taki sam. Zeswatchowane na nadgarstku wyglądają nieco inaczej – High Lights ma mniej subtelne drobinki, ale po roztarciu naprawdę nie widzę różnicy, więc może nie warto przepłacać? Na pewno oba rozświetlacze dają bardzo ładny efekt.

Błyszczyk Sugarbomb Ultra Plush ma niewyczuwalne na ustach drobinki, które fundują nam metaliczny połysk. Prezentuje się ciekawie, a najfajniejszy efekt daje użyty po zagruntowaniu Benetintem. 

Wszystkie przedmioty zebrane w SUGARlicious mają razem sens i moim zdaniem warto zainwestować 129 zł w ten zestaw. Jeśli nie do końca odpowiada Wam charakter tego kompletu, w ofercie Benefit są też inne: koralowy goTROPICORAL, bardziej różowy feelin'DANDY. Myślę, że przy odrobinie zaangażowania każda z Was znajdzie swój powód do grzechu rozpusty!

To co, napełniamy koszyczki?

42 komentarze:

  1. Cena całkiem na plus :) ale jestem Bene-odporna :D

    Mam Dallas i Hervanę plus miniaturkę Sun Beam i błyszczyk Coralista. Planuję jedynie zakup kredki High Brow, bo faktycznie się przydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak się sprawdza Sun Beam? tylko raz macałam go stacjonarnie, ale na nadgarstku, w świetle sklepowym niewiele zobaczyłam

      Usuń
    2. Nie jest zła, ale też jakiegoś wow nie ma. Natomiast wiem, że pełnowymiarowego opakowania w życiu bym nie zużyła a miniaturę mam już dość długo. Udany gadżet, stosuję także do oczu :)

      Usuń
  2. Wizualnie w opakowaniu nie podoba mi się róż, ale jeśli faktycznie daje ładny efekt to cały zestaw ma dla mnie sens :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się nie podobał, on tylko delikatnie podkreśla i rozświetla poliki, nie można sobie zrobić nim krzywdy, działaniem to nawet bardziej przypomina bronzer - ja bardzo lubię takie mało widoczne róże na co dzień

      Usuń
  3. Podobają mi się Benefitowe zestawy miniatur, fajna sprawa na początek i na prezent ;) Aczkolwiek jeszcze trochę na mnie poczeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, na prezent też rewelacja. sama bardzo bym się ucieszyła z takiego, ale nikt nie chciał mi zrobić, więc... trzeba było kupić osobiście ;)

      Usuń
  4. Podobają mi się te zestawiki. W ogóle miniaturowe kosmetyki są taie słodkie!
    Ale z tintów już się wyleczyłam, miałam minieturę Cha Cha Tint i poszedł w świat ;) Wolę rzeczy w kamieniu, płynne mi jakoś nie podchodzą ;) Błyszczyków nie lubię, ale róż to bym przygarnęła, wiadomka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, M., miniatury są słodkie! :D
      a ten tutaj Sugarbomb ma trochę wspólnego z Astorem, którego Ci kiedyś wrzuciłam – tak samo na licu się mieni, tylko jest cieplejszy, przyjemniejszy w obsłudze, no i ogólnie lepszej jakości :) nie każdy lubi tak się świecić, ja latem też pewnie już nie będę taka zachwycona, ale póki co to przyjemna, cieplutka osłoda na te ohydne mrozy. PS jak Kebs znosi te temperatury? starcza mu futra i zapasów tłuszczowych?

      Usuń
    2. Haha, rzeczywiście się zgrałyśmy! Great minds think alike ^^
      Ty wiesz, że ja nawet tego blasku u siebie nie widzę? Pewnie w słońcu się mienię, ale rybka mnie to ;) Jest zajebisty ten róż :D

      Kebs daje radę, on dzielny pies jest :D Wychodzimy na którkie, max 20 minutowe spacery, potem na klatce trochę mu łapki muszą odmarznąć [ czasem skacze na 3, bo jedna jest zmrożona ;) ], ale generalnie cieszy się ze śniegu jak głupia norka ;) Futra mu starcza, zresztą ostatnio w ramach buntu na nowy odkurzacz, który zbiera ejgo sierść, ma nadprodukcję futra, żeby wszędzie je zostawiać ;P

      Usuń
  5. Co za zbieg okoliczności. Wczoraj zamówiłam ten zestaw i dziś do mnie dotarł. Jutro zaczynam testy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo, bardzo jestem ciekawa, jak Ci się spodoba :)

      Usuń
  6. Cena całkiem ok :) Zestaw bardzo kuszący :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benefit ma co najmniej kilka kuszących zestawów... ;)

      Usuń
  7. fajny zestaw za przystępną cenę;) ale kusisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obejrzyj sobie Beato inne fajne zestawy, trochę tam tego mają te Benefity ;)

      Usuń
  8. miałam miniaturki bene tinta i high beama i zgadzam się - taki rozmiar wystarczy. 13 ml to ilość niezużywalna jeśli chodzi o te kosmetyki.

    high beam daje bardzo ładną taflę. za każdym razem byłam z efektu bardzo zadowolona. mam chłodną karnację, dlatego tak się z nią zgrywał :)

    bene tintu nie pokochałam. nie lubię stosować takich wynalazków na usta, bo je wysuszają. na policzkach wyglądał bardzo ładnie, naturalnie, ale strasznie irytował mnie fakt, że po aplikacji miałam zabarwione palce i nie dało się tego niczym zmyć przez kilka godzin :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem, jaką mam karnację :( całe życie dobierałam zimne tony, bo mi się bardziej podobały, a ostatnio zaczęłam eksperymentować z ciepłymi i też bywa fajnie, więc zgłupiałam :)

      Masz rację, że brak właściwości pielęgnacyjnych tintów trochę obniża ich notowania, dlatego ja polubiłam duet tint + błyszczyk, przynajmniej mam powód, żeby powdychać różę :D

      Ach, i wcale nie aplikuję tinta palcami - paciam pędzelkiem usta i szybko pocieram, jak przy normalnej pomadce – bardzo ładnie się kolor rozprowadza, nie mam zastrzeżeń, trzeba tylko działać ekspresem.

      Usuń
    2. no ale na policzki już tak tinta nie zaaplikujesz, a mi właśnie chodziło o używanie go jako różu ;)

      Usuń
  9. Podoba mi się w sumie tylko róż, reszty bym raczej nie wykorzystała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślałam, że nie wykorzystam błyszczyka, bo przecież mam ich tyle... a tu proszę, nawet on się przydał i miło mnie zaskoczył :)

      Usuń
  10. Z całego zestawu tylko róż bym przygarnęła.
    Pozostałych kosmetyków raczej bym nie wykorzystała.
    Takie sety są nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. róż w pełnym wymiarze? czemu nie, tylko nie wiem, czy lubisz glow na policzkach

      Usuń
  11. Róż mnie bardzo kusi i rozważam zakup pełnowymiarowca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko pamiętaj, że rozświetla i nie jest różowy :)

      Usuń
  12. wygląda bardzo fajnie ;) zdecydowanie kusisz!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś miałam straszną chcicę na ich kosmetyki, efektem czego był róż Hervana XD Jako jedyny dobrze komponuje się z moim chłodnym typem karnacji. A później mi przeszło... i jakoś tak mam do tej marki neutralne uczucia.
    Sephora długo kazała nam czekać na zakupy online. Ważne że w końcu się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już sama nie wiem, jaki mam typ karnacji – zwykle dobierałam sobie chłodne tony, bo mi się takie po prostu podobały, ale ostatnio eksperymentuję z różnymi ciepłymi i okazało się, że też jest nieźle – np. wczoraj miałam na sobie pomarańczową bluzkę i świetnie pasowała do niej koralowa pomadka, wcale się nie gryzło z moją urodą hmmmmm :)

      Ja na tyle lubię Benefit, że całkiem możliwe, że przejdę zarówno przez ich ciepłe, jak i zimne propozycje. Biorę wszystko! ;)

      A Sephora... była daleeeeeko w tyle za Douglasem przez brak sklepu online, a teraz bije się z nim na ceny :)

      Usuń
    2. I dobrze! Z korzyścią dla nas :D

      Usuń
  14. Fajny ten zestaw. Oglądałam, oglądałam... I kurcze sama nie wiem na co się skusić. Albo i nie skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja bedac w Polsce tez skorzystalam z dostepu do Sephory i kupilam zestaw miniaturek Primping with the Stars. Nigdy bym sie solo nie skusila na benetint np. a tu niespodzianka, bo produkt mi sie bardzo podoba, szczegolnie na ustach. Milego uzywania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benetint na ustach jest taki... niezobowiązujący i nie ściera się po kilku łykach herbaty, co za miła odmiana :). Już zerkam, co w tym Primpingu się znajduje... ogólnie bardzo fajny pomysł ma Benefit, że sprzedaje swoje produkty w tak wielu ciekawych zestawach.

      Usuń
  16. Bardzo fajne są te ich zestawy, właśnie je sobie oglądałam wczoraj z myślą o prezencie dla siostry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, jest w czym wybierać i to jest super pomysł na prezent

      Usuń
  17. Jesteś ZŁA! Kurczę, naprawdę nie powinnam już niczego kupować. Tylko wejdę na stronę, zerknę i szybko wyjdę. Dobrze? Ty mnie pilnujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli ja Cię pilnuję, to wiedz, że powinnaś dodać jeszcze ze dwie rzeczy do swojego koszyka :D

      Usuń
  18. Narobiłaś mi ochoty na ten zestaw :) Takie zestawy miniatur to świetny sposób na solidne przetestowanie kosmetyków. Zgadzam się z Tobą, cena jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to przejrzyj ofertę Sephory, może znajdziesz coś dla siebie? :D

      Usuń
  19. Ja też już się skusiłam, a teraz z niecierpliwością czekam na dostawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też na SUGARlicious, czy wzięłaś coś innego?

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger