17.02.2014

Bioderma Sensibio Light + krótki wywód na temat palących naczynek, czyli recenzja z morałem

Gdy odkryłam wielki sekret wszechświata: moja cera jest naczynkowa!, wpadłam w popłoch okraszony histerycznymi atakami na lusterko powiększające, nawet do kilkunastu razy dziennie. Plamy, wszędzie plamy, gdzieniegdzie pajączki, jak to się stało?! Zwalałam na ciążę, własne niedbalstwo, na uczulenie pokremowe (nie mylić z pokarmowym), na cokolwiek i wszystkolwiek. Prawda jest jednak taka, że cerę naczynkową miałam zawsze, tylko nie wiedziałam, że to ona. A teraz, w okolicach trzydziestki, zgodnie z odwiecznym porządkiem planu psucia się i gnicia, moja zwykle skłonna do rumieńców skóra ukazała swe brzydkie oblicze.

Gdy stało się to jasne, nerwowo zaczęłam kupować produkty do cery naczynkowej. Kremy, serum, maseczki – byle pozbyć się tego CZEGOŚ. Niestety, gdy zajęłam się pielęgnacją przeciwrumieniową, okazało się, że za bardzo się świecę, czasem za bardzo mnie wysypuje, no i że ta moja cera ma się jeszcze gorzej niż przedtem, a plamy jak były, tak są. Dziś wiem, że nie warto skupiać się tak bardzo na problemie naczynkowym, jeśli ma się też kilka innych kłopotów z cerą. Naczynka można uspokoić, ale plamy i tak nie pójdą precz, chyba że zafundujemy im jakiś większy zwrot akcji typu laserowe zamykanie. Żeby ogarnąć temat, trzeba działać kompleksowo: unikać czynników wywołujących rumieńce, chronić zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie (suplementy), no i traktować cerę naczynkową jak delikatną panienkę, która łatwo się obraża i stroi fochy. Tak naprawdę to JEST delikatna panienka, która łatwo się obraża i stroi fochy – jeden fałszywy ruch i już strzela swymi czerwonymi działami. A jeśli nie będziesz jej traktować z należytymi honorami, ześle na Ciebie trądzik różowaty. Nieważne, co zrobisz, ona i tak rządzi.

Ten tradycyjnie przydługi wstęp miał na celu wyjaśnienie Wam, że nie oczekuję już cudów od kremów do cery naczynkowej. Czerwone plamy NIE znikną w magiczny sposób i NIE przestaną się pojawiać od wsmarowywania kremu z największą nawet starannością. Warto mieć realne oczekiwania i nie skupiać się tak bardzo na gaszeniu naczyniowych pożarów. Najważniejsze to nie szkodzić swojej wesolutkiej, świnkowej cerze i właśnie takie nieszkodzenie zwykle oferują producenci preparatów do pielęgnacji tego typu skóry. 


Wracając do bohatera dzisiejszego odcinka: mój pierwszy kontakt z kremową ofertą Biodermy to Sensibio AR przeznaczony do wrażliwej cery naczynkowej. Recenzję możecie przeczytać TU, a ja powiem tylko w skrócie, że krem miał pewne osiągnięcia w pielęgnacji mojej cery, ale ubranie go przez producenta w naklejkę „do cery mieszanej i tłustej” było dość dziwaczne – krem był półtłusty, ciężki, obfity w parafinę i moim zdaniem nieodpowiedni dla cer, do których go polecono. Rozwiązanie problemu ciężkości przyszło samo: Sensibio Light wpadł mi sam do koszyka przy okazji promocji w Super-Pharmie. Zapłaciłam za niego niecałe 10 zł i rozpoczęłam testowanie.

Sensibio Light to krem łagodząco-nawilżający, który pierwotnie mylnie wzięłam za lżejszą wersję Sensibio AR. Grają wprawdzie w tej samej drużynie, ale w tym przypadku producent nie obiecuje już cudownego uzdrowienia cery z problemem naczynkowym – krem przeznaczony jest do skóry wrażliwej (i nadwrażliwej) jako uspokajacz wszelkiej dermalnej wścieklizny. Ma zmniejszać reaktywność skóry, łagodzić uczucie gorąca, pieczenia i ściągnięcia, a przy tym dobrze nawilżać. Ma więc pośrednio działać na styrane naczynka, a ja uznałam to za uczciwy deal, oczywiście pod warunkiem, że obietnice się spełnią.

Po raz kolejny zdziwiło mnie przeznaczenie kremu: skóra wrażliwa, normalna i sucha. Ani słowa o mieszanej lub tłustej, a to przecież one ochoczo piją kremy o lekkiej formule. Ja mam wrażliwą  mieszaną w kierunku tłustej i zaryzykuję stwierdzenie, że Sensibio Light nada się do każdego rodzaju cery. 


Formuła Sensibio AR została poważnie zepsuta parafiną na drugim miejscu w składzie. Tu na szczęście jej nie ma – krem jest na bazie gliceryny, w składzie nie ma żadnych spektakularnych zapychaczy. Brak też parabenów i mogących uczulać substancji zapachowych. I wiecie co? Jest świetny.

Bezzapachowylekki, wchłania się szybko, choć nie w 100% – zostawia delikatną warstwę ochronną, ale nie jest to nieprzyjemny smalec. Kupiłam go, żeby pomagał gasić rumieniec, a on zaskoczył mnie dobrymi właściwościami nawilżającymi. Faktycznie przynosi ukojenie, nie zapycha, nie roluje się, więc nadaje się pod makijaż. Nieco mniejsza niż standardowa pojemność 40 ml nie przeszkadza, bo przez swoją lekką formułę i dobre właściwości należy aplikować go w niewielkich ilościach. Tubka starczy więc nawet na trzy miesiące. To naprawdę porządny krem na dzień i moje bardzo miłe zaskoczenie.

Fakt, że pasuje do każdej cery, dodatkowo podnosi mu notowania, a do ideału brakuje mu chyba tylko filtra przeciwsłonecznego :). Polecam, może uda Wam się ucapić go też w jakiejś miłej promocji, na pewno warto wypróbować. 


Pojemność: 40 ml
Cena: w zależności od apteki 40–52 zł
Ocena: 6/6

33 komentarze:

  1. Oj wiem sama po sobie, że cera naczynkowa to nie lada problem. Ciężko znaleźć krem, który załagodzi rymień. Ja przetestowałam kilka i też dziś napisałam o swoim ulubieńcu, również z apteki:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam, ale czytałam same pozytywne recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja i moje naczynka pozdrawiamy bardzo serdecznie. chcielibyśmy wypróbować krem nawilżający, czyli hydrabio z biodermy, bo ogólnie biodermę lubimy i chętnie do niej wracamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Hydrabio – to czekam na recenzję, chętnie się posugeruję :)

      Usuń
  4. Fajnie, że znalazłaś krem, który Tobie pomaga. Ja z kosmetykami Biodermy jeszcze styczności nie miałam. Kusi mnie tylko ich płyn micelarny, ale ta cena ... ;/ Zbrodnia dla portfela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneto, ale wiesz, to nie taka zbrodnia, jeśli trafisz na dobrą promocję. 2 w cenie jednego zdarzyło mi się kupić za 37 zł.

      Usuń
    2. Masz rację :) Przyzwyczajona (od długich miesięcy) do tanioszka z Biedronki, ciężko się przestawić ;)

      Usuń
    3. a to prawda :) ja nigdy nie próbowałam biedronkowego micela, ale z kolei tak się przyzwyczaiłam do skuteczności Biodermy, że nie bardzo mam ochotę na eksperymenty :)

      Usuń
  5. Twój problem doskonale rozumiem, sama borykam się cerą naczynkową i wrażliwą. Na szczęście ostatnio sprawuje się dosyć dobrze i w porównaniu do zeszłych lat nie narzekam. Najgorsze obszary to policzki i okolice płatków nosa. Niestety z tymi drugimi poradzi sobie tylko laser. Fajnie, że udało Ci się odnaleźć krem prawie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo nieciekawą przypadłość – na stałe zapalony jest tylko prawy policzek, lewy rumieni się okresowo. Pojęcia nie mam, skąd ta plamiasta asymetria...

      Usuń
  6. Uwielbiam ten krem, jak dla mnie jest super

    OdpowiedzUsuń
  7. Uff, na szczęście cery naczynkowej nie mam (tak na 98%).
    Aczkolwiek inne problemy są - raz dają o sobie znać bardzo długo, a innym razem szybko znikają. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A próbowałaś kiedyś Toleriane Ultra (http://www.laroche-posay.pl/produkty-do-zabieg%C3%B3w-piel%C4%99gnacyjnych/Toleriane/Toleriane-Ultra-p4155.aspx)? Ja - tfu, tfu - nie mam dużych problemów z cerą, ale wielbię ten krem. Nie zapycha, pięknie odżywia, nawilża, nieprzyjaciół brak, skóra jest ukojona. Wydajny jak cholera. Skład też ma uroczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam, ale czuję się bardzo zachęcona, Effaclar K od LRP ostatnio podratował mi trochę cerę.

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że Bioderma jest mistrzem w każdej dziedzinie, jeśli tylko skupi się, na konkretnym specyfiku. Moja mama używa kremu do cery naczynkowej, właśnie tego samego co ty, uważa, że jedn z lepszych na rynku, zawsze jak wpadam do domu widzę go na półeczce między innymi specyfikami. Ja chwalę sobie ich serię do cery trądzikowej, wreszcie zaczynam wychodzi na prostą, wspomaga leczenie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, fajnie, że u mamy też się sprawdza. A seria trądzikowa jak się nazywa? nie chodzi chyba o Sebium, prawda?

      Usuń
  10. Przyjemniaczek z tego kremu! Może kiedyś się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam na szczęście cery naczynkowej, więc ten problem u mnie odpada, ale lekkim kremom nawilżający nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta Bioderma jest uniwersalna, niekoniecznie dla cery naczynkowej :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. ja jeszcze za mało je znam, żeby tak mówić, ale... powiedzmy, że firma ma swoje mocne punkty :)

      Usuń
  13. Też mam taką cerę, zauważyłam,że najlepiej działa na nią nawilżanie i nie podrażnianie. :-)

    Kosmetyków Biodermy nie znam, ale może kiedyś dam im szansę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, nawilżanie, niepodrażniane i... święty spokój ;)

      Usuń
  14. oj tak.. stosując krem na naczynka nie robię nic w kierunku ograniczania produkcji sebum przez moją skórę. z kolei kosmetyki do skóry tłustej bywają zbyt silne i podrażniają naczynka. znam to z autopsji :(

    kilka miesięcy przed zajściem w ciążę szarpnęłam się na laserowe zamykanie naczynek, ale w ciąży wszystko wróciło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fatalnie :/ ja chodzę koło pomysłu laserowego zamykania, ale jeszcze się nie zdecydowałam. szkoda, że Twoje znowu się wysypały w ciąży, u mnie od porodu cera wygląda dużo gorzej. kiedyś nie miałam z nią problemów, a teraz jest za tłusta, za wrażliwa i zbyt plamista :(

      Usuń
    2. wiesz, laser nie załatwia sprawy na zawsze, raz na rok, dwa lata trzeba zabieg powtórzyć... w Gdyni kosztowało mnie to 300 zł (policzki i nos), raz na rok można się szarpnąć ;)

      Usuń
  15. Uwielbiam ten krem:) Mam już drugie albo trzecie opakowanie i na mojej tłustej skórze sprawdza się świetnie:) Cieszę się, że Tobie również podpasował:)

    OdpowiedzUsuń
  16. sama dowiedziałam się we wrześniu, że cerę mam naczyniową,ale mogłam się tego spodziewać. U mnie w rodzinie każda kobietką właśnie taką ma :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam go i uwielbiam stosować pod makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje naczynka czerwienią się na myśl o Twoich ;) Nie znam ale nabrałam ochoty na poznanie jak skończę cokolwiek - lubię tą serię bardzo - mam micelka od Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Już dawno znalazłam ten wpis i chciałam kupić ten krem, ale cały czas szukałam dobrej ceny. Na szczęście jakiś czas temu apteka melissa miała promocję i udało mi się go zamówić! Muszę przyznać, że jest świetny i idealny dla mojej cery :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger