15.02.2014

Tanio i różowo: Miss Sporty – Perfect Color Lipstick nr 036 Kiss Me

Wybaczcie, że zawracam Wam głowę takimi błahostkami. Dzisiaj będzie małe nic takiego. To tylko średniej jakości pomadka, którą kupiłam za grosze. Jednak, mimo średniej jakości, chętnie jej używam i dlatego postanowiłam Wam o niej opowiedzieć.

Pomadek uzbierało mi się przez ostatnie miesiące mnóstwo, a duża w tym zasługa stojących na straży czystości mojego portfela blogerek i vlogerek. Oglądam swatche, czytam zachwyty, poddaję się tępej zadumie nad fotografiami soczystych ust... Nim nastała era blogera, używałam głównie błyszczyków, transparentnych balsamów ochronnych, a w ramach jesiennych szaleństw stroiłam wargi w mocniejsze złoto-brązy (odjechana ja). Fuksja? Róż? Czerwień? To były zakazane kolory, które u innych wyglądały ładnie, ale żeby tak na moje osobiste usta pakować? Wykluczone! W sumie nie bardzo wiedziałam, dlaczego wykluczone, ale wewnętrzny kodeks odrzucał te odcienie z automatu.
No a potem przyszły złe blogerki i świat się zmienił... i moje zbiory też się zmieniły. Matka szaleje! (trochę).


Jednym z tych nowych, nietypowych zakupów jest mało szokujący, ale dość odważny (jak na mnie) odcień różu o zachęcającej nazwie Kiss Me. Miss Sporty jaka jest, każdy widzi – to zbiór taniutkich kosmetyków, wśród których można szukać debeściaków, ale po pierwsze będzie ciężko, a po drugie: po co? Lakiery mają niezłe, a reszta nigdy nie zwróciła jakością mojej uwagi, ale nie o to tu chodzi. Przynajmniej u mnie nie o to. Kupuję produkty takich niskopółkowych marek po to, żeby testować nowe kolory i pomysły bez niepotrzebnego nadwerężania portfela. Jeśli coś mi się spodoba i zadziała, chętnie szukam odpowiedników wśród lepszych jakościowo produktów, ale uważam, że do eksperymentów szafy pełne taniochy są niezastąpione.

Ta pomadka ma w sobie coś absolutnie wyjątkowego: arbuzowy zapach. To piękny, słodki aromat, który znam dobrze z arbuzowej linii kosmetyków marki Apis (recenzje tu: klik i klik). Aż chce się jej używać tylko z tego powodu! Bywa, że wyciągam ją z szuflady po to, żeby powąchać, a potem odkładam na miejsce. Ot, lekki arbuzowy fetysz (chyba lepszy niż facet w rajstopach?). Na ustach zapach utrzymuje się długo, co niezmiennie utrzymuje mnie w dobrym nastroju w tę beznadziejną zimę.

Warto pochwalić również opakowanie, które – mimo że wykonane z lekkiego plastiku, trzyma się nieźle i posiada bardzo przyzwoity, głośny zatrzask, co powinno być wzorem choćby dla twórców  serii Satin Touch (Sensique) czy nawet dla Essence. 


Na ustach w zimowym świetle kolor wyszedł nieco cukierkowy, ale w rzeczywistości taki nie jest.  Prawdę o nim ukazują swatche. Możecie za to zobaczyć, jak się rozprowadza na  zagruntowanych wcześniej balsamem ustach. Tuż przed publikacją zrobiłam jeszcze na szybko strzał w sztucznym świetle, tu odcień jest bliski oryginałowi (i bez balsamu):


Wykończenie perłowe, nienachalne w swoim błysku, zwyczajnie ładne. Taki tam lekko połyskujący, malinowy (?) róż.

Na koniec zbierzmy kilka wniosków, skarg i zażaleń, jakie padają pod kątem pomadek Miss Sporty i tanich pomadek w ogóle.

A bo szybko się ściera” – szczerze mówiąc, poza kilkoma wyjątkami, wszystkie moje pomadki szybko się ścierają – od gadania, picia, jedzenia i oblizywania warg. Robię wszystkie te rzeczy w ciągu dnia, wcale nierzadko. Wy nie? Przecież to nie lakier do paznokci, że jak raz zalejesz i wyschnie, to niczym beton tkwi i tkwi. Przez długie lata nawet nie dotykałam się do tradycyjnych szminek, bo uważałam to za bezsensowne – po co się malować, skoro za chwilę i tak wszystko zjem? Teraz odnalazłam już sens malowania ust apetycznymi odcieniami, chociaż ciągle nie mam nawyku regularnych poprawek i po wyjściu z domu nadrabiam braki błyszczykiem, który akurat mam w torebce. Kiss Me schodzi szybko, ale zapłaciłam za nią 3 zł, więc cudów nie oczekuję. Plusem jest to, że schodzi dość równomiernie.

„A bo wysusza usta i podkreśla skórki” – ok, przyznaję, Perfect Color Lipstick rzeczywiście lekko suszy, ale to samo robią z moimi ustami Catrice, Essence, Bell i wiele innych. Dlatego zanim zaaplikuję pomadkę bez właściwości pielęgnacyjnych, smaruję usta dobrym balsamem. A jeśli mimo to po pewnym czasie odczuwam dyskomfort, okładam się błyszczykiem. Ot, cała historia. 

To naprawdę przyjemna, arbuzowa taniocha :). Do wyboru jest 20 odcieni i z tego co czytałam, wszystkie pachną podobnie. Cmok&mniam. 


Cena: 2,99 zł w internetowych outletach, w szafach Miss Sporty to będzie jakieś 7-8 zł.
Ocena: w swojej kategorii cenowej dobra.

22 komentarze:

  1. Ma jedną szminkę z Miss Sporty Hot Date. Rzadko używam, ze względu na smak, ale kolor bardzo mi się podoba.
    Twoja też jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam Hot Date i potwierdzam - jest arbuzowa. Pycha! I jak pachnie.

      Usuń
  2. Świetny kolorek wybrałaś, bardzo ładnie wygląda na ustach :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam jedną pomadkę miss sporty i jestem z niej zadowolona. pomadki i lakiery im wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od Miss Sporty jeszcze nie miałam szminek, ale aromat arbuza mnie zachęcił :> Kolor zresztą też ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś najlepszą pod słońcem cielistą konturówķę pod słońcem właśnie z miss sporty. Jak zawsze przy ulubionych kosmetykach - wycofali ją... kolor ładny lubię takie

    OdpowiedzUsuń
  6. Róż wielbię. Na ustach też :)
    Preferuję jednak kremowe wykończenie.
    To z delikatną domieszką perły jest zupełnie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko! świetny kolorem - zresztą bądźmy szczerzy co tam kolor jak arbuzika czuć:) omomom :))

    OdpowiedzUsuń
  8. róż lubię, ale nie z perłowym wykończeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolor ładny, ale wykończenie mi się nie podoba ;)
    Fajnie, że się przekoałaś do mocniejszych kolorów!

    P.S. Większe zdjęcia bardzo mi się podobają :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt ciekawy jakie daje na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czegoś mi brakuje w efekcie jaki daje na ustach.
    Wczoraj odkryłam szafę Miss Sporty w Boots ale nie wiedziałam co brać i czy w ogóle czegoś chcę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dwie pomadki z Miss Sporty, ostatnio troszkę przeszkadza mi ich zapach. Ta, którą pokazałaś ma ładny kolor, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny kolor, sama lubię takie odcienie bo bardzo fajnie ożywiają buzię :) U mnie też szminki kiepsko się trzymają i nie wierze w cuda na opakowaniu, że 12h trwałości:) A cena przystępna więc może też zapoluję na nią:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdyby nie miał wykończenia perłowego to by mi się bardzo podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki ładny kolor :)
    Wstyd się przyznać, ale kolorową pomadkę mam tylko jedną ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie za odważna (widać jeszcze jestem nieco w tyle z kosmetycznym rozwojem), ale absolutnie się zgadzam, że nie ma sensu kupować pomadki za 100 zł, albo lepiej w kolorze, którego się nigdy nie nosiło, bo jak potem okaże się, że źle się w niej czujemy to d...a:/ A tak za 3 zł, można ponosić, wypróbować, upewnić się, że to odcień dla nas.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam pomadkę MS i kolor ma piękny, ale tak mocno podkreśla skórki. ech.

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo ladny efekt. ja niestety zrezygnowalam z pomadek bo one sa na moich ustach moze 10 min zanim je zjem :/

    OdpowiedzUsuń
  19. mam to samo... naoglądam się nowości na blogach i zawsze kończy się na tym, ze muszę to mieć...i co ? mam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger