29.03.2014

Catrice – Celtica Limited Edition – C03 Celtic By Nature

Kiedyś obiecywałam, że pokażę Wam ten cień i... zapomniałam. A tu już zaraz premiera nowej limitowanej edycji Catrice – Une, Deux, Trois, którą będzie można zobaczyć i obmacać w drogeriach Hebe. W Naturach limitowane kolekcje pojawiają się bez konkretnego planu, często z wielomiesięcznym opóźnieniem, dlatego nawet jeśli z Hebe zniknie styczniowa Celtica, bardzo możliwe, że odnajdziecie ją za jakiś czas właśnie w Naturze.

W zimowej edycji Celtica dostępne są cztery połyskujące wypiekane cienie: fioletowy C01 Paralilac, lawendowy C02 LOVEnder, dzisiejszy bohater, czyli C03 Celtic by Nature i beżowo-brązowy C04 The Secret Door. Mogą być aplikowane na mokro i na sucho. 


W świetle sklepowym – jak to się często zdarza – wyglądał zupełnie inaczej niż w domu. Spodziewałam się złoto-brązowego cienia na bogato, a mam złotawo-beżowy. Dobre i to, po prostu wykorzystuję go do czegoś innego, niż zamierzałam :).


Jak przystało na dobrej jakości wypiekany cień, Celtic By Nature jest mocno napigmentowany, nie osypuje się przy aplikacji (chociaż połyskujące drobinki wędrują po opakowaniu) i ma przyjemną konsystencję. Dobrze się z nim pracuje. Lubimy się. Mocny pigment mnie zaskoczył. Wystarczy delikatnie dotknąć powierzchnię cienia opuszkiem i już możemy cieszyć się pełnią koloru. 


Odcień bardzo mi się podoba, podobny mam już w palecie Nude'tude theBalm, ale tego Catrice'a lubię mieć pod ręką, bo – jak się okazało – jest wielozadaniowy. Na zdjęciach możecie oglądać shimmer w całej okazałości, ale nie widać tego, co pozostaje po cieniu po całkowitym roztarciu. Na skórze nie ma wtedy koloru, mamy tylko mieniącą się poświatę. Z tego względu cień nadaje się do tworzenia efektu blink-blink na całym ciele. Nakładany ostrożnie nada skórze blasku – taki efekt można osiągnąć balsamami zawierającymi drobinki, ale osobiście wolę kremować się dobrymi nawilżaczami, a potem ewentualnie oprószyć się taką błyskotką. Nie robię takich rzeczy na co dzień, ale na imprezę lub na randkę – czemu nie?
Poza tym cień nadaje się oczywiście do zadań standardowych: na całą powiekę, na jej fragment w dowolnej konfiguracji oraz do rozświetlenia kącików.

Jeśli macie ochotę na któryś z odcieni Celtiki, polecam – po raz kolejny w stajni Catrice mamy dobrą jakość w rozsądnej cenie. Nie lubię się z lakierami tej marki, ale cienie i róże niezmiennie robią na mnie dobre wrażenie.

Pojemność: 1,5 g
Cena: 15,99 zł
Ocena: 6/6

18 komentarzy:

  1. Bardzo ładny do wykończenia makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocno napigmentowany :) dobra jakość :)
    Odwiedź mnie czasem :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie wyglądają, niestety nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie przepadam za ich prasowanymi cieniami ze stałej oferty, ale być może limitkowe wypiekańce są lepszej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam jeden mono, takiego szaraka, bardzo go lubię i też jest dobrej jakości, dość miękki i nie sprawia żadnych problemów.

      Usuń
  5. Bardzo ładny, nudziakowy, uniwersalny odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny do rozświetlania :) ale jak dla mnie tylko oka, jakoś nie czułam potrzeby dodawania efektu "bling bling" na ciało :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podoba!
    Lubię prasowane formuły, nigdy się nie zużywają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie umiem się dogadać z pigmentami, a teoretycznie różnica nie powinna być duża

      Usuń
  8. notka mnie nauczyła co to jest bling-bling:D czuję się mądrzejsza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz, As, blogerki beauty są taaaaakie pożyteczne

      Usuń
  9. To pierwsze zdjęcie jest piękne! I cień generalnie też pewnie by mnie uwiódł, gdybym bardziej interesowała się tego typu kosmetykami. A tak to mam ulubione cienie, które używam od święta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      ja mam nieduże zdolności makijażowe, ale uwielbiam kolekcjonować cienie

      Usuń
  10. Mam już cień o podobnym wykończeniu, jest to Hourglass Beige L'Oreal z serii Infaillible.
    Z Catrice miałam kilka innych egzemplarzy i jakoś mnie rozczarowały.

    OdpowiedzUsuń
  11. śliczny kolor , bardzo uniwersalny zobaczymy jak bedzie się sprawował w makijazu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj z lakierami Catrice to i ja się nie lubię :(
    Kolor bardzo uniwersalny co nie znaczy, że nie jest ładny, bo jest :) Lubię takie błyskotki na oczach.

    Akurat z produktami z Catrice to mam tak, że raz trafię istne cudo (np. rozświetlacz SpecaculART) a zaraz wpadnie mi w rękę bubel (tint do ust), ale zawsze lubię przyjrzeć się ich limitkom :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger