14.03.2014

Helena Rubinstein – Eye Pencil Feline Blacks w odcieniu Black Brown

Czytałam jakiś czas temu biografię Heleny Rubinstein i byłam oczarowana tą barwną postacią. Jeśli macie ochotę, mogę Wam w oddzielnym poście nieco więcej na temat tej książki napisać. Czytałam, czytałam i nagle nadleciała myśl pozłacana: „przecież ja nigdy nie próbowałam produktów HR, natychmiast trzeba to zmienić!”. Akurat Truskawka była grana, znalazła się fajna promocja, więc dorzuciłam do koszyka kredkę. Za 38,50 zł. Dużo? Mało? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Jak na Helenę, wyszło doskonale, około -50%.


Dotychczas kredki z wyższej półki nie pomieszkiwały na moich włościach. Pewnie dlatego, że jeszcze rok temu używałam tylko ulubionej czarnej Stylo Regard z Yves Rocher i czasem jakiegoś drogeryjnego złota czy brązu. Niedawno odkryłam, że czerń absolutna gorzej służy mojej jasnej oprawie, a brązy potrafią być również czarne. Tyle że czarne łagodniej. Lepiej, fajniej. Zazwyczaj.

Kredki z serii Feline Blacks dostępne są w trzech odcieniach: Black Black, Black Brown i Black Grey. Brąz wybrał się sam, bo tylko on był w tak dzikiej promocji. Na zwykłą czerń w drewnie za osiem dych na pewno bym się nie zdecydowała. Ale ta szara chodziła mi jeszcze po głowie.


Już na etapie składania zamówienia w Truskawkowym raju kręciłam nosem, że kredka Heleny jest otulona drewnem. Wykręcana Yves Rocher rozleniwiła mnie bardzo i wszystko, co trzeba temperować, poważnie mnie zniechęca. Korzystanie z temperówki nie byłoby straszne, gdyby nie fakt, że kredki do oczu mają tę fantastyczną właściwość, że są idealnie miękkie, a ich obierki rozmazują się nawet tam, gdzie nigdy ich nie było. Nie muszę Wam tego tłumaczyć, na pewno znacie z autopsji. Zdecydowałam się na drewnianą kredkę Feline Blacks, bo wierzyłam, że jako ta droższa, jest warta mego poświęcenia.


Kredka jest miękka, ale się nie rozpada. Moim zdaniem ma optymalną miękkość – przyjemnie się z nią pracuje, gładko sunie po powiece, równomiernie się rozprowadza i dobrze rozciera. Brąz jest ładny i ciepły, ale na dolną powiekę u mnie się nie nadał. Po roztarciu wpada w rude tony, a nawet i bez rozcierania nie jest najlepiej – oczy wydają się przekrwione, jak w chorobie. Na górnej powiece wszystko jest w porządku i tam warto jej używać. Nadaje się do kreski, roztarta solo, jako baza pod mocniejszy makijaż w brązach. To bardzo fajna kredka, ale nie jest wyjątkowa, dlatego w przyszłości nie planuję wynajmować mieszkania jej siostrze. Może gdyby była ubrana w plastik i skora do prezentowania nagości brązowego wkładu...

To całkiem miła pierwsza randka z Heleną, ale następnym razem postawię na klasykę: słynne maskary i płyn do demakijażu.


Pojemność: 1,05 g
Cena: ok. 80 zł
Ocena: jakość bez zarzutu, odcień trochę rozczarował, niech będzie 5/6
Dostępność: na Truskawce, można też poszukać w stacjonarnych Sephorach.

26 komentarzy:

  1. Też nie miałam nic od Helki :D Brązowe kredki jakoś mnie nie kręcą, tylko do brwi :) na powieki preferuję czerń, ewentualnie coś bardziej "awangardowego" jak fiolet, niebieski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz to ja już też mnóstwo innych rzeczy kładę na powieki, ale akurat od brązów trzymałam się z daleka i okazało się, że niesłusznie

      Usuń
  2. Uwielbiam kredki HR i zawsze do nich wracam. W tej chwili też mam, grafitowy kolor i kredkę do ust nr.12. To moje must have. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, i jak się grafit prezentuje? jest gdzieś u Ciebie na blogu?

      Usuń
  3. Randka z Heleną :)
    Szkoda, że większość brązów jest ciepła i wpada w rude tony. To jakaś ogólna zmora, dla mnie.

    Ofertę HR znam wybiórczo, najbardziej uwielbiam magiczny korektor i dwufazę, ale poznałam Chanel i zdradziłam na dobre. Poza tym z dziwnych względów w UK nie ma oferty HR.... aż tak bardzo nie ubolewam, bo firma średnio mnie kręci a ja lubię zobaczyć i pomacać przed zakupem. W większości przypadków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. korektorów mam mnóstwo, więc na razie nie zamierzam kupować Heleny, chociaż też się o nim naczytałam pozytywów. Chanelkę już mam w koszyku online w jednym sklepie, ale jeszcze nie kliknęłam ;)

      co do brązów, to trafiają się czasem takie bardziej czekoladowe, ale faktycznie wiele jest rudasów. Akurat po HR się rudych tonów nie spodziewałam, skoro w nazwie jest BLACK Brown...

      Usuń
    2. U mnie także korektorów pod dostatkiem, ale to jeden z nielicznych po który sięgam nałogowo. Prawie tak samo jak z Collection.
      Ciekawa jestem Twoich wrażeń także daj znać jak zdecydujesz się na zakup dwufazy Chanel :)

      Miałam swojego czasu skrzywienie na brązy i kupowałam wszystko co wpadło w ręce, niestety mało która została na stałe. A jak się pojawił fajny kolor, to limitka....
      Swoją drogą to zawsze mnie ciekawi nazwa Black Brown, bo miałam kilka takich kredek które bardziej wpadały w czerń niż brąz i nie miały z nim nic wspólnego :)

      Usuń
  4. ja z HR miałam odlewkę korektora i bardzo miło go wspominam. pod oczy był świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby nie to, że mam z 10 innych korektorów, już bym go kupiła, naczytałam się wiele dobrego :)

      Usuń
  5. Poproszę wpis książkowy :)

    Kredki to nie moja bajka raczej.
    Niczego nimi narysować nie potrafię ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyś tylko dolną linię rzęs podkreślałam kredkami, a na górnej powiece też nic nie umiałam wyczarować. teraz nadal niespecjalnie błyszczę zdolnościami malunkowymi, więc kredką maluję krzywo, a potem delikatnie rozcieram ;)

      Usuń
  6. Z HR miałam tylko słynnego pytona, który niestety był ogromny rozczarowaniem, koszmarnie się osypywał.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używam kredek do oczu. W ogóle, maluję tylko rzęsy tuszem, nie mam cierpliwości do eyelinerów. No i - ok - nie chce mi się. Pisz o książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie jesteś taka piękna, że nie musisz malować nic więcej poza rzęsami :D
      niektórym Bozia poskąpiła naturalnej urody, więc muszą nadrabiać inaczej – niepiękność to najlepszy motywator!

      Usuń
    2. Tak sobie po cichu myślę, że nadejdzie ten dzień, w którym się przekonasz! ;)
      hasztag: groźba w głosie!

      Usuń
  8. maskary HR są fajne:) Ale żeby jakiś szał...;) Chyba te piękne opakowania robią efekt wow:)

    W ogóle brązy w kosmetykach są zazwyczaj ciepłe, co mnie wkurza:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za tę cenę powinny być szałowe, no kurde.

      Usuń
  9. Oj nie lubię jak brązowe kredki wpadają w rude tony :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może komuś takie rudości do czegoś mogłyby się przydać, ale ja nie widzę zastosowania.

      Usuń
  10. Też nie miałam jeszcze nic od Helenki, będę musiała nad tym popracować:) Do przeczytania książki też się jakoś nie mogę zebrać, ale zrobię to na pewno. Wcześniej czy później. Choć znając siebie obstawiam, że raczej później...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje tempo czytania spadło ostatnio okrutnie, wszystko przez blogi! ;)

      Usuń
  11. Chętnie przeczytam post o biografii HR :)

    Kredka wygląda całkiem przyjemnie, tylko te rude tony są niepokojące :( Zauważyłam, że niestety wiele brązowych kredek jest właśnie rudych :( Zdecydowanie bardziej twarzowe wydają mi się chłodne brązy. A od Helenki jeszcze nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, chłodne brązy mają sens, tylko tak ciężko je znaleźć. miałam nadzieję, że BLACK brown da nam taki chłodny odcień, ale nie tym razem.

      Usuń
  12. Helena to obiekt moich marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger