31.03.2014

Jaśnie ciemny pan Flormar Perfect Coverage

Włoski Flormar w moim życiu pojawił się zupełnym przypadkiem. Kiedyś podczas zakupów w internetowym sklepie Douglasa zobaczyłam ich lakier w promocji za piątaka i tak mi się spodobał, że zdecydowałam się na dalsze eksperymenty (tak, wiem, urzekła Was moja historia). Następną klasówkę zrobiłam korektorowi w płynie Perfect Coverage, bo od paru miesięcy trochę jestem potrzaskana na punkcie testowania korektorów pod oczy. Obecnie mam ich w swoich zbiorach kilkanaście i dopiero po moim ostatnim zakupie – słynnym Pro Longwear Concealer z MAC-a – przeszła mi ochota na kolejne konsilerowe uniesienia.

A tak przy okazji – czy nazwa Flormar nie wydaje Wam się taka... polska? Zanim poczytałam o tej marce, byłam prawie pewna, że stworzył ją duet Florian i Marek. Albo Florentyna i Mariusz. Albo Florczak z Markiewiczem. 


Perfect Coverage jest mało znany, a przez to niedoceniony, a to naprawdę dobry upiększacz w przyjemnej cenie. Za kilkanaście złotych dostajemy lekki, ale konkretny korektor w estetycznym i funkcjonalnym opakowaniu. Wygodnie się z nim pracuje i trzeba mu przyznać, że odwala całkiem dobrą robotę. 


Błyszczykowy aplikator jest niezwykle sympatyczny – miękki, puchaty, nabiera tyle, ile trzeba i używa mi się go nawet przyjemniej niż tego z Maybelline Affinitone. To taka miła odmiana od korektorów wyciskanych z tubek, które trzeba rozpaćkać na nadgarstku. A ja nie przepadam za rozpaćkiwaniem, gdy się spieszę. Uprzednio rozpaćkawszy taki korektor, odczuwam spory dyskomfort, szczególnie gdy w pobliżu kręci się Tomasz, który uwielbia się kręcić, a jego kręcenie intensyfikuje się, gdy matka czyni malunki.

Wracając do Perfect Coverage: jest minimalnie gęstszy od Affinitone'a, konsystencję ma idealną – spokojnie można z nim popracować pod okiem i w każdym innym miejscu, nie roluje się, nie waży, nie jest tak ciężki jak niektóre kamuflaże. W związku ze swoją lekkością nie daje też pełnego, kamuflażowego krycia, ale jest ono bardzo porządne i moim zdaniem pod oczy wystarczające. Nie obiecuję, że w 100% ukryje śliwę pod okiem (chociaż kto wie...), ale standardowe cienie – jak najbardziej. 


Jeśli chodzi o kolor, tu było największe zaskoczenie. Kupiłam go wysyłkowo u LadyMakeup i już po pierwszym zerknięciu na odcień byłam przekonana, że zaraz podam go dalej w świat. W okresie zimowym moja cera prezentuje się w odcieniach vanilla, buff, a czasem nawet porcelain, dlatego nie było szans, żeby tak ciemny korektor stopił się z używanymi przeze mnie zimą podkładami. W porównaniu z Affinitone numer 1 dwójka Perfect Coverage wypada jak średni beż z pomarańczowym akcentem. Słowo daję, to się nie mogło udać, a jednak się udało! No i na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć, że po roztarciu (i tak sporej ilości) nie taki on już straszny, jak go w butelce malują. Z jakiegoś powodu z cieniami pod oczami dogaduje się bardzo dobrze (tudzież bardzo źle i stąd ich pogrom).

Tu znowu porównanie Perfect Coverage nr 02 i Affinitone w odcieniu Nude Beige.

Nie dość, że łatwo się go nakłada i wklepuje, mam wrażenie, że pomaga pielęgnować delikatną skórę pod oczami. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że nawilża, z natury jestem raczej pesymistką, ale na pewno nie wysusza i daje uczucie komfortu, co już znaczy dla mnie wiele. 

Niedługo po dwójce dokupiłam odcień nr 01, ale wcale dużo jaśniejszy nie jest. Wpada w różowe tony, ale również wykazuje właściwości czarodziejskie, bo po roztarciu pod okiem świnkowość znika, a cienie przestają straszyć. Jedynka jest lepsza do tych najjaśniejszych podkładów – lepiej wygląda na przykład z Revlonem Colorstay w odcieniu Buff i z Perfect Cover BB Cream nr 21 od Misshy, ale już Healthy Mix od Bourjois w odcieniu Vanilla stapia się bardzo dobrze zarówno z jedynką, jak i dwójką. Wszystkie ciemniejsze podkłady dla jasnych cer powinny komponować się świetnie z Perfect Cover nr 02 (ciemniejsze w moim rozumieniu to np.: zielony BB 8w1 Eveline w odcieniu Light lub Revlon Colorstay w odcieniu Sand Beige).

Dorzucam fotki robione dużo później, a więc w całkiem innym świetle, które pokazuje świnkowe tony jedynki i marchewkowe dwójki, ale zaznaczam, że normalnie mają mniej chamskie odcienie.  Tutaj Perfect Cover 02 wypadł bardzo ciemno, ale na wcześniejszych zdjęciach możecie zobaczyć, że wcale taki ciemny nie jest.


Trwałość korektorów Flormar oceniam wysoko – przypudrowane żyją dzielnie pod okiem przez wiele godzin. Oczywiście można nimi tuszować niedoskonałości w innych miejscach, ale zakładam, że na to wpadłyście już same :).

Nie obiecuję, że Perfect Coverage zachwyci każdą z Was (życie...), ale za tę cenę na pewno grzechem byłoby nie spróbować.

Pojemność: 5 ml
Cena: 12,50–15 zł
Ocena: 5+/6
Dostępność: wyspy w galeriach handlowych, strona firmowa, sklepy internetowe

34 komentarze:

  1. 02 trochę ciemny ale 01 na zdjęciu nie wygląda już tak źle :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ewentualnie jedynka może okazać się za różowa, jeśli ktoś w ogóle nie ma cieni pod oczami. z drugiej strony... po co wtedy używać korektora? ;)

      Usuń
  2. Dla mnie był trochę za różowy, ale jeśli chodzi o właściwości to naprawdę się sprawdzał. Nawet nie skrzywdził mi okolic oczu podczas najgorszych przygód z cerą! W składzie ma kompleks Eyeliss, podobno przy regularnym używaniu redukuje obrzęki pod oczami - ja regularna nie bywam, więc nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja już tak głęboko w szczegóły nie wchodziłam – nic nie wiem o tajemniczym kompleksie Eyeliss :)

      Usuń
    2. U mnie to zboczenie zawodowe, pracowałam na ichniejszym stoisku ;) Biegła znajomość składów była dla mnie kwestią honorową.

      Usuń
    3. haha, ja tu podejrzewam o ograniczenie obrzęków ekoAmpułkę P&R za kupę kasy, a może to ten kompleks Eyeliss :D:D:D

      Usuń
    4. Na sto procent! Takie cuda tylko z Mediolanu!

      Usuń
  3. Po tytule spodziewałam się kolorystycznej porażki, a co najmniej tego, że ciemnieje ;) i w porównaniu z Maybelline rzeczywiście początkowo przeraża, ale dobrze, że po roztarciu jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okazuje się, że na cienie wcale nie potrzeba aż tak jasnych korektorów, jak początkowo sądziłam. z tymi za jasnymi wyglądam dziwnie...

      Usuń
  4. heh, moja córcia dziwnym trafem zawsze zaczyna płakać, kiedy mama zabiera się za malowanki :P

    nie znam korektora. ja ostatnio kupiłam fit me z maybelline do stosowania pod oczy i jestem z niego zadowolona. nie jest mocno kryjący, ale ja dużego krycia nie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, młodzież ma wspaniałe poczucie czasu :D
      Fit Me nie znam, ale chyba na razie już mi starczy... ;)

      Usuń
  5. Na zdjęciach ciemny kolor trochę odstrasza, ale wiadomo jak z tym bywa :) Mogłabym się kiedyś na niego skusić, z ciekawości :) aha i też myślałam, że Flormar to polska firma! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. jeśli chodzi o jasne korektory to l'oreal true match ma całkiem niezłą gamę kolorystyczną:) Również byłam przekonana, że to polska marka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam Ivory i faktycznie jest jaśniutki!
      Nawet za jasny dla mnie ...

      Usuń
  7. Jaśniejszy odcień może jeszcze jakoś by się do mnie dopasował, ciemniejszy z całą pewnością nie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten jaśniutki odcień mi się podoba.
    Rozważę zakup.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj ciemno to widzę:) Nawet po roztarciu dla mnie byłby za ciemny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też myślałam, że Flormar to polska firma! Może niekoniecznie z powodu połączenia imion, ale po prostu tak swojsko brzmi. A korzystałaś ze słynnego Collection, nad którym pieje pół blogosfery?
    Chciałabym jakoś zabłysnąć i polecić Ci coś ekstra, ale:
    a) nie korzystam z korektora;
    b) nie korzystam nawet z podkładu.
    [*]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, doceniam. szał na Collection jakoś mnie ominął, nie wiem, co to :D
      no i szczęśliwi ci, którzy nie wymagają regularnego tapetowania. obyś nie musiała jeszcze przez długie lata... ja w Twoim wieku (chyba że nie wiem czegoś o Twoim wieku ;)) też nie używałam ani korektora, ani podkładu. że tak powiem po emerycku: to były czasy!

      Usuń
    2. Służę Internetem (to się kiedyś nazywało Collection 2000): http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=58026

      Dziękuję Ci za te wspaniałe życzenia! (Wiesz wszystko, co należy.)

      Usuń
    3. o widzisz, szkoda, że o nim nie wiedziałam te 69,30 zł temu, bo podobno to kopia MAC-a :)

      Usuń
  11. O patrz, a ja sądziłam że jest to polska firma.
    Mogłoby być niezłe faux pas na salonach ;) Świnkowy kolor mi odpowiada.
    Tylko nasuwa mi się taka konkluzja :
    skoro zaprzestałaś poszukiwań po spróbowaniu Pro Longwear, to czy to nie oznacza że okazał się najlepszy?
    hm hm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś blisko, ale dokładniej to oznacza, że jest bardzo dobry i że muszę na spokojnie zastanowić się, który jest najlepszy ;)

      Usuń
    2. ooo to czekam na ostateczny werdykt ;)

      Usuń
  12. Dla mnie idealny by był odcień nr.2 :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Florczak z Markiewiczem <3! Czemu wcześniej nie pisałaś o tym korektorze, miałam stoisko Flormar w mieście i pomacałabym sobie. A teraz to kiszka :(. Przydałoby mi się takie czary-mary :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Perfect Coverage przy następnych zakupach wyląduje u mnie w koszyku! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No dałabym głowę uciąć, że to polska marka... ;-) Dla mnie byłby zdecydowanie zbyt ciemny...

    OdpowiedzUsuń
  16. Opisywane przez Ciebie właściwości korektora brzmią cudnie, ale zarówno świnkowa, jak i marchewkowa odsłona nie do końca mnie przekonują. Na razie planuję zakup Pro Longweara, mam nadzieję, że również moje serce podbije :D

    OdpowiedzUsuń
  17. To Flormar nie jest polską firmą? To się zdziwiłam. :D
    Pewnie skusiłabym się na nr 2 - pewnie 1 nie wyglądałaby dobrze z moim podkładem/ kremem "BB". :)

    OdpowiedzUsuń
  18. miałam 01 i 02 :) w zależności od pory roku i muszę przyznać, że wśród niedrogich korektorów, których również przetestowałam masę ;p te wypadają naprawdę fajnie
    nie włażą w każdą najmniejszą zmarszczę perfidnie ją uwydatniając światu i całkiem nieźle kryją :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger