18.03.2014

Kolejny pogrubiający niewypał: Bourjois Beauty'Full Volume Mascara [recenzja]

Szukam pogrubiaczy, szukam i znaleźć nie mogę. Czasem trafi się bubel, czasem doskonale NIEpogrubiający tusz, najwięcej jest średniaków, a typowej maskary z efektem, o jaki mi chodzi, nadal ni widu, ni słychu. Była taka jedna, ale już się z rynku zmyła, więc nawet nie chcę wracać do niej wspomnieniami, bo żal mi tyłek ściska. Firmę Bourjois lubię, przez lata kupowałam maskary głównie od nich. Trochę z przyzwyczajenia, ale głównie dlatego, że jakoś dawały radę. Aż pewnego dnia naszła mnie refleksja: halo, chcę czegoś lepszego! (głębokie, wiem). Tak zaczęła się moja niezbyt interesująca przygoda z testowaniem tuszów, które to jeden za drugim, gęsiego lub w parach i trójkach, przybywały do kuferka z kosmetykami, pragnąc otulić swą czarną kołderką me pięknie spłowiałe rzęsy. 

Beauty'Full Volume miał być powrotem do korzeni. Wymyśliłam, że oszukam system i po prostu cichaczem wrócę do Bourjois, capnę tusz, o którym nic nie wiem i może stanie się cud. No i tego. Cud się nie wydarzył. 


Ten tusz ma się nadać dla wrażliwych oczu, takich ze szkłami kontaktowymi, zmagających się z alergiami i wszelkim plugastwem, jakie może nas spotkać. I że ta łagodność to przez naturalne woski, witaminę B5 i pochodne witaminy E. Nie wiem, czy do naturalnych wosków producent zalicza parafinę, ale uprzejmie donoszę, że znajduje się na drugim miejscu w składzie. Mi to zwisa i powisa, ale może komuś zrobi różnicę. A poza tym kłamstwa brak: w INCI są woski, są też inne łakocie i witaminy. Parabenów brak.

„Dzięki formule ultraczarnego musu i szczoteczce umożliwiającej wyjątkową stylizację, możesz nadkładać maskarę warstwami, aż osiągniesz upragniony efekt: 10 razy większa objętość, a przy tym miękkie, jedwabiste i nieposklejane rzęsy!”. Tak, tak, właśnie tak jak mówicie. Wszystko się pięknie zgadza, podejrzyjmy ten oszałamiający efekt: 


Nie ma to tamto, jest wielkie łał. Rzęsy wcale nie są sklejone i nie wyglądają, jakby ich było pięć na krzyż. Prawda, że nie? To najpiękniej pogrubione rzęsy, jakie widziałam, a jeśli Ty widzisz co innego, znaczy, że źle patrzysz. Przecież producent obiecał! Na fotce widzicie dwie warstwy. Po tych dwóch moja ochota na dalsze „nadkładanie maskary” ulatnia się w bliżej nieokreślonym niebycie. 

Tusz skleja rzęsy okrutnie, a szczotka jest okropna. Nie wiem, czy wrażliwe oczy dałyby radę ją wytrzymać, bo dosłownie szorujemy nią po białkach – jest duża, bardzo ostra, sztywna i... czy już mówiłam, że okropna? Maluję rzęsy od wielu, wielu lat i jestem w stanie osiągnąć przyzwoity efekt nawet (za przeproszeniem) najgówniańszą szczotką, jaką da fabryka. Ale tutaj rozkładam ręce bezradnie i czekam, aż tusz wyschnie, cobym go mogła z czystym sumieniem odtransportować do śmietnika. 

Na plus zaliczam ładny, czarny kolor i to, że się nie osypuje. Aha – i nie wysycha. Cała reszta to dno.

Pojemność: 9 ml
Cena: ok. 30 zł
Ocena: 2/6

33 komentarze:

  1. Mam taką szczotkę w turkusowym tuszu do rzęs od Avon'u. Nie mam pojęcia jak można dać coś tak bardzo niepraktycznego!
    Co do pogrubiających tuszy to polecam Avon SuperShock albo Essence Get Big Lashes (miałam tylko wersję wodoodporną, nie wiem jak się sprawuje zwykła). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testowałam już kiedyś SuperShock i był całkiem niezły, ale to jeszcze nie to :)
      Essence nie próbowałam, dzięki za podpowiedź

      Usuń
  2. Chciałam użyć tutaj brzydkiego słowa, ale się powstrzymam. Skomentuję to tak: KIJOWY efekt. I koniec. Kropka.
    Ja z Bourjois bardzo lubię tusz z tą dziwną, przekręcaną szczoteczką co się zwie Twist Up. :)

    P.S Masło z Tutti Frutti nic mi nie barwiło. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, na maksa... kijowy. Twist Up – nigdy nie odważyłam się go wypróbować ;) Teraz mam dziwaczną szczoteczkę w Catrice i trudno wymyślić, jak jej używać, ale efekt całkiem, całkiem :)

      to jakaś wielka zagadka z tym Tutti Frutti!

      Usuń
    2. Twist Up wygrałam w rozdaniu, a teraz mama mi go zakosiła... Właściwie to było to tak: mama co jakiś czas lubi poprzeglądać nowości z mojej kosmetyczki. Od dawna szukała dobrego tuszu i jak tylko zobaczyła, ze mam jakiś nowy to od razu się nim "wymazała". Gdy weszłam do łazienki mama stwierdziła, że zabiera mi ten tusz, bo jest świetny. :D

      A jak się nazywa ten tusz do rzęs z Catrice to bym sobie zobaczyła szczoteczkę. ;)

      Usuń
    3. hehe, dobra mama :D konkretne podejście do tematu. a ten z Catrice to Fake It! (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=48121), ale to chyba była limitka, bo kupiłam w promocji i już nie widzę na stronie...

      Usuń
  3. ale masz ładny kolor skóry!:D Tusze to jest temat do wódki! Mnie pasuje tylko Clinique. Za każdym razem jak mam wydać 100 zł, kupuję coś tańszego, łudząc się, że będzie równie dobre. Nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolor skóry zależy od światła, zwykle mam ziemisty z czerwonymi plamami :>
      Nie próbowałam Clinique, w ogóle nigdy nic z ich kolorówki. Chętnie się zmierzę, trzeba szukać, gdzie się da.

      Usuń
  4. za wrzosy ma plusa ale tusz mam minusa! :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie efekt daje mizerny...jakoś nie kusiły mnie nigdy tusze od Bourjois, i może dobrze ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektóre są naprawdę w porządku i nagle ten się trafił niewydarzony

      Usuń
  6. Ojjjj słabiutko, słabiutko Bourjois!

    OdpowiedzUsuń
  7. Blee, nie lubię drapiących szczoteczek. Dobrze wiedzieć, że nie wart zakupu bo jakiś super-tani nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie się udało kupić go w dużej promocji, ale faktycznie, w regularnej cenie żal i smutek

      Usuń
  8. nieładnie postąpił z Twoim rzęskami

    OdpowiedzUsuń
  9. No proszę, widzę, że jesteśmy na tej samej misji - moją również jest znalezienie doskonałego tuszu pogrubiającego. Jak na razie najbardziej zadowolona byłam z Volume Million Lashes, 2000 Calorie i, o dziwo, z tuszu za mniej niż 10 złotych z Miss Sporty, o tego: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=54617

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2000 Calorie używałam lata temu, a potem się zepsuł, ciekawe, jak jest teraz. Miss Sporty wypróbuję na pewno, dzięki za cynk.

      Usuń
  10. Beznadziejny. Ja od dłuższego czasu używam Wonderlash Maskara z Oriflame i bardzo ją lubię. Pięknie rozczesuje rzęsy, wydłuża je, nie zauważyłam jednak, żeby zagęszczał i pogrubiał.
    Powodzenia w dalszych poszukiwaniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie, zapomniałam o nim zupełnie! czytałam na Wizażu mnóstwo dobrego na jego temat, ale już od lat nie robiłam zakupów w Oriflame i wypadł z głowy.

      Usuń
  11. No efekt faktycznie powala... Ostatnio siostra chciała mi sprezentować ta maskarę, teraz już wiem dlaczego. Dobrze, że znalazłam już swój ideał i się nie pokusiłam, bo teraz bym płakała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś czuję, że na tych poszukiwaniach Ci się trochę zejdzie :P. Ja jak już coś znajdę i się zachwycę to albo zaprzestają produkcji, a na miejsce mojego ulubieńca wrzucają nowy bubel lub koniecznie muszą polepszyć formułę - efekt bubel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no u mnie motyw z wycofywaniem tuszu, który mnie zachwycił, zdarza się o wiele za często :/

      Usuń
  13. Ja w tuszach szukam głównie podkręcenia i ideał już mam :)
    A może ten w różowym opakowaniu z YR ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam go, tyle że w zapasach – też mam nadzieję, że okaże się super :)

      Usuń
  14. a ja myslałam, że kosmetyki tej marki są dobre, no cóż..już wiem czego unikać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły są dobre, ale trafiła się czarna owca.

      Usuń
  15. Miałam go kiedyś i z tego co pamiętam to na moich rzęsach sprawował się całkiem nieźle. Jednakże na moich rzęsach najlepiej sprawuje się żółtek z Lovely ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam i ja ten tusz, w zasadzie nie wiem, po co leży na półce zamiast w koszu ;) Od samego początku nic nie robił i wkurzał mnie swoją mokrością ;P

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger