13.05.2014

Pat&Rub – Hipoalergiczny balsam do stóp [recenzja]

Słuchajcie, zrobimy tak. Wy sobie naprawicie kopytka magicznymi złuszczającymi skarpetami, o których w blogosferze aż huczy, a ja Wam powiem, co zrobić, żeby Wasze brand new odnóża pozostały jak najdłużej piękne, gładkie i odżywione. Umowa stoi?

Po pierwsze: regularne zdzieranie naskórka, który od dawna winien być na emeryturze. Niedługo wrzucę post porównujący trzy peelingi, jakie aktualnie mieszkają w mojej łazience. Po drugie: od czasu do czasu kąpiel w pachnącej soli do stóp (jeśli nie pomoże w odmaczaniu, to na pewno olejki eteryczne poprawią Wam nastrój), a potem szorowanie tarką lub pumeksem. Po trzecie: doskonały krem do stóp, który będziecie wcierać w swe gładziuśkie stópeńki codziennie wieczorem. Oto i on. Higieniczny. Patandrubowy. Hipoalergiczny.


Najpierw zastanówcie się, czego oczekujecie od takiego kremu. Jeżeli tego, że w magiczny sposób zamieni odciski, modzele i słoniowe podeszwy w pupę niemowlaka, to znaczy, że jesteście tam, gdzie byłam ja kilkanaście miesięcy temu. Podobno wiara czyni cuda, ale nie w przypadku stóp*. Nic z tego. Trzeba się wziąć do roboty i szorować, kremować, szorować, kremować, szorować... Niestety, już dawno odkryłam, że jeśli chodzi o dolne kończyny, nie ma przebacz. Tylko systematyczna, ciężka praca, użalanie się nad sobą ze stopą w umywalce i wcieranie kremu, a potem powstrzymywanie moczu do czasu wchłonięcia, mogą utrzymać podeszwy w dobrej kondycji. 

Kremów do stóp spotkałam na swojej drodze wiele. Zwykle te, które miały najlepiej i najdłużej nawilżać, były najbardziej nie do zniesienia. Przyzwyczaiłam się, że posmarowane stopy są przez cały wieczór tłuste, więc zanim przyglebię nimi o ciemne panele w domu, muszę wytrzeć je w szorstki ręcznik lub założyć grube skarpety. Zdanie w tym temacie zmieniłam po zużyciu tuby kremu Acerin Intensive (recenzja), który serdecznie Wam polecam, a wielkie łał przyszło wraz z pierwszym użyciem balsamu Pat&Rub z serii Hipoalergicznej. Robi właściwie to samo, co Acerin, tyle że lepiej. I nie pachnie cytryną. 


Balsam, który nazywam kremem, bo w sumie czemu nie, według słów producenta składa się w 99,5% ze składników pochodzenia naturalnego. Nawet nie chce mi się tego analizować i sprawdzać, cóż to znaczy, ale chyba wiecie, że ta firma jest tak bardzo zgodna z naturą i ekologiczna, że można od tego puścić pawia. Na zdjęciu powyżej widzicie zarówno skład, jak i wyboldowane składniki aktywne – wszystko prezentuje się doskonale, ale najważniejsze, że: działa

Krem jest bardzo lekki (może dlatego, że jest balsamem...), elegancko się dozuje za pomocą niezacinającego się airlessa i pachnie tak samo jak cała linia Hipoalergiczna, czyli bardzo ciekawie. To taka uniseksowa nuta, nieporównywalna z czymkolwiek mi znanym, więc tym razem musicie się obejść bez kwiecistych epitetów. Wchłania się ekspresem, nie zostawia tłustej warstwy i jest równie doskonały na stopach, co na dłoniach. Jeśli więc szukacie uniwersalnego kremu do wszystkich swoich kończyn, ten powinien Was zachwycić. Nawilża zacnie i trwale, a używany codziennie, utrzymuje stopy w najlepszej możliwej kondycji. Wiem, co mówię – nie testowałam jeszcze słynnych magicznych kwasowych skarpet, a moje stopy są w najlepszym stanie, od kiedy je pamiętam. 

Wszystko w tym balsamie jest doskonałe poza wydajnością. Jak to zwykle bywa z patandrubowymi produktami w airlessach, balsam znika w oczach. Ale jeśli poszukujecie dobrego, niewkurzającego tłustą formułą kremu do stóp (i rąk!), lećcie w podskokach do sklepu internetowego Pat&Rub, bo akurat mają promocję. 

W maju Pat&Rub przewidział rabat -15% na wszystkie kremy do rąk i stóp, a jak zamówicie po jednym na każdą parę kończyn, to ponoć dokładają tarkę (to a propos kremowania i szorowania...). Ja zamówiłam parę z serii Home SPA – ciekawe, czy jakość będzie równie dobra. Do -15% dołóżcie -10% od blogerek (widziałam w bannerach na blogach: wpisujecie hasło FRAJDA). Za 39 zł minus 25% to już ma jakiś sens. 

Pojemność: 100 ml
Cena: 39 zł
Ocena: 6/6

*Ci od wiary i cudów musieli gdzieś napisać o tych stopach małym drukiem. Jeśli się dopatrzycie, dajcie znać. 

47 komentarzy:

  1. ale chyba wiecie, że ta firma jest tak bardzo zgodna z naturą i ekologiczna, że można od tego puścić pawia
    Zgodnego z naturą i ekologicznego, mam nadzieję.

    A od kiedy pamiętasz swoje stopy? Pytam dość poważnie.

    Dowcipnisiu smarujący najlepszy ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZNOWU PIERWSZA! Ha! Ha, ha, ha!

      Usuń
    2. oczywiście, że to byłby ekopawik. stopy... nie pamiętam, od kiedy pamiętam. w piaskownicy już pamiętam je.

      Usuń
  2. Ja jakoś mam opory przed wydawaniem większych kwot na stopy, traktuję je po macoszemu ;) Ostatnio użyłam wspomnianych kwasowych skarpetek i efekt jest, jest fajnie. Z tej okazji wróciłam do kremu do stóp z Dr Haushki, który dostałam od Eska, a dziś zakupiłam jakieś serum do stóp firmy Evree, bo tanie było ;) Smaruję od czasu do czasu [ czyt. jak się przypomni ;) ] i jakoś tam stopy sobie egzystują ;) A P&R kusi mnie pod względem kremów do rąk i toniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedne stopy, na pewno im się przykro teraz zrobiło :(. ale że serum do stóp nawet powstało, to jestem w szoku!

      z P&R też chętnie tonik kupię w pełnym wymiarze, bo próbka była obiecująca. nawet rozważałam dorzucenie go do ostatniego zamówienia, ale nie ma to tamto, poczekam na promocję :D

      Usuń
    2. Też byłam, w sklepie ;) Ale to chyba tylko chwyt marketingowy,żeby sprzedać małą pojemność ;)

      Tez czekam na promo!

      Usuń
  3. Niestety w moim przypadku ten produkt to totalny niewypał i bubel. Okrutnie mi się nie podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, a zdradzisz więcej szczegółów?

      Usuń
  4. Zapowiada się kusząco :) I cena z tymi rabatami jest w porządku... Wrzucaj post o peelingfach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, dobrze, peelingi niebawem, nie mogę czytelników w kółko zanudzać tematem stóp parchatych ;)

      Usuń
  5. Chętnie bym kupiła choć cena jest nie powiem, bardzo ponieważ. Może jednak w końcu sobie sprawię. Na razie uzywam to co mam do ciała, olejki na przykład i jest ok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też zwykle ładowałam na stopy nieudane kremy do twarzy i inne niededykowane wynalazki, ale od kiedy zabrałam się za temat pielęgnacji tej zapomnianej przez świat części ciała, postanowiłam zrobić to porządnie i faktycznie, są efekty :)

      Usuń
  6. Do pielęgnacji stóp podeszłam kompleksowo, czyli zmiana nawyków, kupowanie skórzanych butów łącznie ze skórzaną wkładką, brak chodzenia boso, choć to uwielbiam, regularne moczenie w wodzie z dodatkiem soli, dobre peelingi, dobra tarka i... kremy. Te ostatnie pełnią jedynie formę uzupełniającą i dzięki powyższym zabiegom przestałam na nie wydawać krocie.
    Najwięcej daje mi tarka Tweezerman Pedro Smoothing Stone, zainwestowałam raz a porządnie. Preparaty z kwasami i takie cuda jak magiczne skarpetki nie dla mnie :P
    P&R lubię, lecz pielęgnacja dłoni i stóp w moim przypadku za wiele nie ma do zaoferowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mogłabym nie chodzić z gołymi stopami po domu :( jestem tak przyzwyczajona, że po prostu nie akceptuję kapci. u siebie, u kogoś. chociaż kto wie, do wszystkiego można się przyzwyczaić. ale ten pomysł i tak odpada latem – przez cały rok mam problem z przegrzewającymi się stopami i nie ma rady, tylko zimna podłoga pomaga :)

      Usuń
    2. Chodzę w skarpetkach :))) Mam kilka różnych edycji :D jak śmieje się ze mnie mąż, ale w zależności od pory roku to one dominują. Poza tym w kuchni mam płytki więc kapcie to mus... jedynie latem odpuszczam.
      W każdym razie zmiana nawyków przyczyniła się do poprawy.

      Usuń
  7. Mam krem do rąk pat and rub, może wykorzystam go też do stóp ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie wszystko działa w każdą stronę ;) ha, a może mają identyczne składy i zaraz odkryjemy SPISEK?!

      Usuń
  8. U mnie scruby/peelingi i kąpiele stóp to nawyk już.
    No i kremy, oczywiście :) Mam wersję rewitalizującą, żurawinową - i jestem zachwycona działaniem.
    Zapachem trochę mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam, że z ich kremami do stóp może być podobnie jak z balsamami do ciała – zapachy różne (czyżby? ;)), a działanie podobne

      Usuń
  9. Mam aktualnie wersję Home SPA od P&R, również polecam, choć ostrzegam, że czuć tu cytrynę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam próbkę scrubu z tej linii i zapach mi się podobał, taki choinkowy ;) cytrynowa nuta tutaj niestraszna!

      Usuń
  10. a ja jakos nie moge przekonac sie do firmy Pani Rusin moze dlatego ze wiem jak traktuje ludzi...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a możesz coś więcej o tym? ciekawa jestem, czy chodzi Ci bardziej o sposób bycia, czy jakąś nieuczciwość wobec podwładnych.

      Usuń
  11. Uwielbiam Pat&Rub, uwielbiam serię hipoalergiczną, ale kremu do stóp jeszcze nie miałam, ale mieć będę bo 2 dni temu, bodajże, zrobiłam zamówienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooo, właśnie niedawno zamówiłam ten balsam na tej promocji:) Mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzę Ci, żeby się sprawdził tak dobrze jak u mnie :)

      Usuń
  13. Haha rozbawiłaś mnie tym przaśnym wstępem o skarpetach :) Ale oczywiście w miłym tego słowa znaczeniu. Nigdy nic nie miałam z Put & Rub, właściwie tylko parę próbek więc coś tam mogę tylko zakładać. Fajnie, że balsam się sprawdził w każdym razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czy Ty, droga Joko, używałaś już magicznych skarpet? :D

      Usuń
  14. Chciałam napisać, że właśnie przez Ciebie poczyniłam zakupy :P
    I że u mnie też dzisiaj będzie o Pat&Rub, ale balsamie do rąk otulającym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo-oł, mam nadzieję, że zakupy okażą się udane :D
      już idę czytać o balsamie otulającym, który z kolei już miałam dorzucić do mojego zamówienia, ale się powstrzymałam, bo mam na razie o wiele za dużo kremów do rąk w domu :)

      Usuń
  15. ach, stopy... swoim niestety nie poświęcam tyle czasu, ile powinnam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. simply, masz teraz dużo ważniejsze sprawy na głowie ;)

      Usuń
    2. no właśnie, wolę spędzać czas z córeczką niż bawić się ze stopami :P

      Usuń
  16. Nie mialam niczego z tej firmy, ale moze sie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zużyłam już kilka opakowań tego balsamu hipoalergicznego :-)
    Rzeczywiście bardzo fajny produkt! Narazie trochę mi się znudził, ale kiedyś pewnie jeszcze do niego wrócę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, no proszę. fajnie, że nie tylko u mnie się sprawdza. możesz sobie wypróbować Acerin – dużo tańszy, a jakość podobna.

      Usuń
  18. Jestem własnie na ostatnim etapie poskarpetkowego złuszczania, więc dobry krem byłby dobry. Pat&Rub kusi z blogów, ale nie chce mi się tyle kas wydawać na mazidło do stóp, dopóki nie sprawdzę czy dziesięć razy tańszy mocznikowy balsam z isany nie sprawdzi się wystarczająco dobrze.

    Nie miałaś skarpetek. Ty hipsterze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, taki ze mnie hipster jak z hipstera ja ;)

      a co do cen P&R, to faktycznie nie są dla każdego. zalecam najpierw przetestować Acerin, jeśli Isana się nie sprawdzi :)

      Usuń
    2. Zdjęcie Acerinu już powędrowało do mojego folderu "łiszlista". Będę o nim pamiętać, bo szkoda takie miękkie stopy znowu zapuścić.

      Usuń
  19. Kwasowych skarpetek nie miałam. Na razie stopu traktuję tylko peelingami+ kremami (dopisek - jak mi się przypomni :P). Muszę jeszcze dołożyć do tego moczenie stóp w wodzie z solą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sole są spoko, one tak ładnie pachną!

      Usuń
  20. liczę procenty i mi wychodzi, że może się kopsnę. Tiruriru. Albo poczekam na bogatego sponsora. Albo ie wiem. W sumie i tak nie smaruję stóp regularnie (shame on me). Kiedyś smarowałam, ostro dzień w dzień. Aż jednego wieczoru wszystko wysmarowawszy, o niewyłączony żelazku se przypomniawszy, z łóżka wyskoczywszy, prawie umrzywszy. nope. Od tamtej pory nie smaruję. Więc nie wiem czy czuję się AŻ tak przekonana :P (no dobra, może trochę, ale popłynęłam już maju okrutnie :/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dobra historia, taka... podobna do moich ;) ja smaruję stopy dużo mniej regularnie, niżbym chciała, dlatego wciąż jest z nimi coś do roboty. i tak to.

      Usuń
  21. Mam balsam do rąk z tej linii, ale na stopowy też mam chrapkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to dajesz, promocja nie potrwa wiecznie ;D

      Usuń
  22. Działanie na plus, ale póki na moje stopy działają kremy z niższej półki - takiej inwestycji będę unikać :) Mam z Pat&Rub krem do rąk z serii otulającej i jestem z niego zadowolona, chociaż do stóp jest trochę za delikatny.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger