18.09.2014

Coś tu pachnie facetem... Pat&Rub – Hipoalergiczny Olejek do Ciała [recenzja]

A było to tak: z okazji Dnia Blogera, dzień po Dniu Blogera, który jak na złość wypadł w weekend,  odebrałam paczkę od Pat&Rub. Po wstępnym: „Ojej, jak miło!” przyszło: „O rety, albo zaszaleli z ilością kosmetyków, albo nawrzucali tam jakichś eko-kamieni, bo ciężkie to jak cholera!”. Obie wersje wydały się równie prawdopodobne, a ciekawość w trybie natychmiastowym zagnała mnie do otwierania przesyłki. Po brutalnej defloracji kartonu zobaczyłam dobrze mi znany, filcowy worek prezentowy z kokardą, a w nim... olejek do ciała z linii Hipoalergicznej. I kilo dziesięć soli bocheńskiej. A więc z kamieniami byłam blisko – po prostu ktoś je już wcześniej rozłupał. O soli będzie następnym razem, bo sprawa nie jest prosta z uwagi na brak wanny na natolińskich włościach, tymczasem olejek... 


Cóż, olejek w butelce wygląda jak kubek porannego moczu do analizy. Chciałabym powiedzieć, że to tylko tak na zdjęciu, ale na żywo również przywołuje wspomnienia ciążowego, comiesięcznego poboru uryny do jałowego kubka. Różnica jest taka, że tu zamiast mało wyjściowego plastiku mamy porządną i cieszącą (przynajmniej moje) oko butelkę ze szronionego szkła, a kto lepiej mnie zna, ten wie, że uwielbiam szronione szkło. Zupełnie inaczej używa się kosmetyków, które mieszkają w takim szkle, nie macie wrażenia? Ja w każdym razie otwieram je z większą nabożnością niż zwykle. 

Pompka jest fantastik, nie zacina się, tylko należy pompować na dłoń, trzymając butelkę w ręku. Parę razy zdarzyło mi się zapomnieć i poczyniłam próby tłoczenia olejku prosto z półki, na której mieszka (robię tak np. z balsamem do ciała SVR), czego nie wspominam dobrze, bo rozprysł się po okolicy, a potem się rozryczał, a jego tłuste łzy spłynęły po ściankach ślicznej, szronionej butelki. Do not try this at home. Really. Trzeba przyznać uczciwie, że ten tłusty syf wokół to wyłącznie moja wina.


Zawartość butelki to koktajl z oliwy z oliwek (ciekawe, z którego tłoczenia?), oleju babassu i oleju jojoba oraz naturalnej witaminy E. Wszystkie surowce posiadają certyfikat ekologiczny, co mnie osobiście nie interesuje, ale dla niektórych z Was może być bardzo dobrą wiadomością.

Zapach jest taki sam jak w pozostałych produktach z linii Hipoalergicznej. Ja go uwielbiam, jest uniseksowy, nawet bardziej męski i – dla odmiany – nie ma w nim ani grama cytryny. Producent twierdzi, że linia „pachnie świeżością i morską nutą”, ale ja bym nie brnęła w tę stronę, bo – jak już kiedyś ustaliliśmy – morze pachnie solą, glonami i centralą rybną. Pozostańmy więc przy zgodnej z prawdą wersji, że linia Hipoalergiczna pachnie świeżością.

Olejek zachowuje się całkiem standardowo jak na produkt z rodziny olejowatych. Jest tłusty, rzadki i pozostawia na skórze nielepiącą warstwę ochronną. Pamiętajmy, że nie jest to suchy olejek, który skóra faktycznie wsysa do ostatniej kropli – te zwykłe, retro-olejki pozostają wyczuwalne na skórze nawet do kilku godzin, w zależności od tego, jak hojnie poczęstujemy nimi nasze ciało. W związku z tym długo wyczuwalna jest też subtelna kompozycja zapachowa. Przy niewielkich ilościach po paru minutach można się ubierać i ruszać w świat – nie ma ryzyka tłustych plam, ale ja zawsze zaawansowaną pielęgnację uskuteczniam wieczorem, więc polewam się nim obficie. Efekty widać i okiem (gołym, bo po demakijażu), i dłonią. W przeciwieństwie do suchych olejków, które są właściwie pielęgnacyjnym gadżetem, ten naprawdę pielęgnuje. Skóra jest po nim gładka, miękka i odpowiednio nawilżona, a efekt utrzymuje się przez cały następny dzień. Dla mnie bomba. Aha, olejek nadaje się też do masażu, ale niestety, jeszcze nie miałam okazji być masowana w jego asyście (mężu, z tego miejsca bardzo, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam! naprawdę baaaardzo serdecznie :D). 

Spróbowałam nawet naolejować nim włosy (znaczy olejkiem, nie mężem, ale to chyba jasne?), co samo w sobie jest wielkim wydarzeniem, bo zwykle zapominam o olejowaniu i chwilę po wyjściu spod prysznica przypominam sobie, że przecież miałam pamiętać. Nie mam więc wielkiego doświadczenia w tej materii i – umówmy się – taka ze mnie włosomaniaczka jak z frytki obwarzanek, ale jako laik mogę powiedzieć, że eksperyment się udał. Włosy po godzinnej olejowej sesji były bardziej mięsiste i ładnie błyszczały. Biorę to za dobrą monetę, bo takich efektów nie widzę chociażby po olejku Khadi, a do włosów przecież powstał on.

Tyle o Hipoalergicznym Olejku do Ciała ode mnie. Fajny jest i na pewno jeszcze się spotkamy, choć w sezonie jesienno-zimowym planuję zakup tego z serii Otulającej. Mam nadzieję, że ma tak samo odjazdowy zapach jak masło do ciała.

Na koniec ogłoszenie parafialne. Mam dla Was rabat -15% na wszystko, co tylko znajdziecie w sklepie na stronie patandrub.pl. Dotyczy to również zestawów w filcowych workach z kokardą. W koszyku wpiszcie: EkoBlog i pamiętajcie przy tym, że promocje w P&R sumują się. Rabat jest ważny w dniach 20–30 września 2014. 

Pojemność: 125 ml
Cena: 65–79 zł (minus rabaty)
Ocena: 5+/6 
Dostępność: Pat&Rub, Sephora, Merlin

45 komentarzy:

  1. wiesz, tą sól zawsze możesz do moczenia stóp wykorzystać :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie taki mam plan! jest też inny plan dotyczący recenzji, ale wszystko w swoim czasie ;)

      Usuń
    2. nominowałam Cię do liebster award, jeśli tylko masz ochotę się przyłączyć do zabawy :)

      Usuń
  2. Aktualnie używam tego olejku i jestem z niego (a w zasadzie z jego działania) bardzo zadowolona. Wcieram go w wilgotną skórę po czym po kilku minutach delikatnie wycieram się ręcznikiem i efekt jest rewelacyjny: skóra gładka i nawilżona przez cały dzień :) Jego zapach też mi się podoba, choć mi on pachnie jakimiś ziołami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to właściwa metoda aplikacji, zalecana na butelce ;) ja jednak wolę wsmarowywać olejek w skórę osuszoną ręcznikiem (która i tak jest jeszcze lekko wilgotna) i czekać spokojnie na wchłonięcie :)

      Usuń
    2. Te wolę najpierw się wytrzeć a potem olejować, bo najzwyczajniej w świecie szkoda mi ręczników i chyba aż tak wielu nie mam by ciągle zmieniać :P

      Usuń
  3. Dziękuje za rabat :) Przyda się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hah retro:P
    no to miałam niedawno - wpadł do kosza denkowego - olejek z P&R, acz z serii trawa cytrynowa.. Olejki wielbię, jednak nie używam ich wyłącznie do obsmarowywania ciała;) Wielbię do kąpieli, jeśli o ciało chodzi.. Tylko mój nie miał pompki a lało się tak z otworu - akurat mi było wsio rawno;)
    Jednak wolałabym otulający posmakować (także błagam, daj znać czy pachnie, jak masło), czy nawet hipo:)
    poza serią rewitalizującą i najmniej którą lubię z trawą cytrynową wielbię chyba wszystkie pozostałe:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olejki do kąpieli nie mają pompki, a te do smarowania ciała – tak. Myślę, że otulający pachnie tak samo, ale okej, potwierdzę, jak go kupię :)

      Usuń
  5. Mnie również przypadł do gustu, planuje grubszy zakup z tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziekuje Ci dobra kobieto za to, ze nie ukrywasz swoich wsploprac i piszesz o tym otwarcie co podnosi Twoja wiarygodnosc - dlatego tez czytam Cie regularnie chociaz nie zawsze komentuje ....Nigdy nie uzywalam kosmetykow tej firmy jako ze bylm swiadkiem kiedy jej wlascicielka potraktowala jak bydlo pania kosmetyczke do ktorej chodzi ( ja tez do niej chodze) a ktorej sie ochrzan wcale nie nalezal..ale wracajac do tematu - meskie zapachy lubie i o zgrozo ! byc moze nawet sie skusze na ten olejek - ale zachowanie pani R wobec tzw personelu niestety nadal uwazam za karygodne !
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz - mówiłam że ludzie docenią ;)

      Usuń
    2. Dolly, dziękuję za miłe słowa :) A co do współprac, to ja zazwyczaj nie przyjmuję takich ofert, Pat&Rub jest tu wyjątkiem, bo to firma, którą bardzo lubię i wiedziałam, że nie ma ryzyka, że dostanę do testowania worek kosmetyków marnej jakości i nie będzie wiadomo, jak ten temat ugryźć ;).

      Historia, którą opisałaś, już się gdzieś kiedyś przewinęła. Powiem tyle: niefajnie.

      Usuń
  8. ja w tej chwili mam fazę na alverdowy olej różany i codziennie wsmarowuję zawzięcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi róża w ogóle nie służy w pielęgnacji i bardzo ubolewam, bo tyle jej wszędzie w kosmetykach do cery naczynkowej :/

      Usuń
  9. Ja na dniach rozpoczne peeling z tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Naczelna Defloratorko Kosmetyczna.

    OdpowiedzUsuń
  11. lubię tego typu olejki, warto skorzystać z rabatu

    OdpowiedzUsuń
  12. Linia Hipoalergiczna to moja ulubiona wersja zapachowa Pat & Rub

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie tak było, dopóki nie powąchałam Otulającej :)

      Usuń
  13. Lubię kosmetyki o męskim zapachu ^^
    Kiedyś kiedyś walał mi się po szufladzie olejek z P&R, ale w końcu oddałam go dobrej duszy, która lubi wyższe półki niż niższe. Ja się zadawałam Evree :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie znam Evree, ale nie mam nic do tych niższych :D

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam zapach tej serii, a wręcz kocham. Obecnie używam hipoalergicznego masła do ciała, rewelacja :) Za olejkami nie przepadam.

      Usuń
    2. ja myślałam, że dogadam się tylko z suchymi olejkami, a tu takie miłe zaskoczenie. na pewno najwięcej zrobił zapach i dobry aplikator.

      Usuń
  15. Olejki do ciała to tak nie do końca moje klimaty, ale zapach tej serii ubóstwiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że wiele z nas go uwielbia i wcale się nie dziwię!

      Usuń
  16. Zacieram łapki na dzisiejszą obniżkę cen po 19. Jeśli będzie olejek, to chętnie dorzucę do koszyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przypomniałam sobie o tej promocji o... 1 w nocy :/

      Usuń
  17. Rozwaliłaś mnie tym podobieństwem do kubka moczu porannego do analizy :P
    Generalnie wersji hipoalergicznej chciałabym spróbować bardzo, bardzo, bo kusi mnie ten męski zapach. Ale raczej nie olejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no przyznaj, nie wydaje Ci się podobny ten olejkowy obrazek? :D

      Usuń
  18. miałam balsam z tej serii, mega męski :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaliczyłam już dwa opakowania tego olejku :) Obecnie wolę masło z tej samej serii, ale z olejkiem może kiedyś się jeszcze spotkam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę kiedyś wypróbować to masło, bo dwa inne P&R okazały się genialnymi nawilżaczami!

      Usuń
  20. Rozbroiłaś mnie z tym porównaniem do moczu :D
    Oszronione butelki rzeczywiście coś w sobie mają. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje skojarzenia czasem mnie samą zaskakują...

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger