17.12.2014

Catrice – Absolute Bright, czyli paleta absolutnie nieciekawa

Dawno, dawno temu była sobie paletka. Pojawiła się na świecie jako młodsza siostra Absolute Nude (recenzja klik) i natychmiast wywołała ciekawość i lekki ślinotok Agaty, matki Tomasza. Agata, matka Tomasza, akurat była w fazie zachwytu nad efektem rozświetlania ruchomej powieki czym się da, pragnęła też pobawić się jasnymi odcieniami, dlatego będąca na wyciągnięcie ręki Absolute Bright wydała się idealna. Niestety, nadzieje poszły z dymem wraz z pierwszymi pociągnięciami pędzla. Łaj, oł, łaj?


Ta wersja Absolute Bright została nazwana 010 Candy Warhol – nazwa tyleż pomysłowa, co bezużyteczna, gdyż/ponieważ/albowiem nie ma innej palety Absolute Bright w kolekcji Catrice. Pewnie kiedyś się to zmieni i stąd numerek porządkowy na dzień dobry, ale na razie pozostaje on dla nas bez większego znaczenia. 


Przyznajcie, na pierwszy, a nawet drugi rzut oka wnętrze wygląda co najmniej nieźle: mamy białą perłę, żółtą perłę, różową perłę... i jeszcze trzy inne perły, które widzicie na obrazku powyżej i zobaczycie na tych poniżej. Przejdźmy więc do poniższych, wcale niebrzydkich fotografii.



No naprawdę, radowały się me oczęta na myśl o przystrojeniu takimi rozmaitymi, bezwstydnymi połyskiwaczami. Wiedziałam, że trzeba będzie z perłami uważać, bo – jak mawia staropolskie przysłowie – co za dużo, to lata 80., ale uzbrojona w tę ostrożność mimo wszystko spokojnie ruszyłam do testów. Najpierw wstępne macanko:


Jest okej, są miękkie, łatwo się nabierają, ale... pojawił się pierwszy problem. Cienie zeswatchowane na ręce wydały się jakieś... podobne? Niby różne odcienie, a jednak nabrałam podejrzeń. Wstępna penetracja palety odbyła się za pomocą palców i tu nie miałam żadnych uwag dotyczących pigmentacji. Niestety, sprawa skomplikowała się po wzięciu w obroty pędzli (pacynkę dołączoną do zestawu z założenia olałam, bo nie mam bladego pojęcia, jak można się malować pacynkami, nie umiem – taka ze mnie miękka gąbka). Okazało się, że kolory, nie dość, że podobne, to jeszcze po bardzo delikatnym roztarciu rozpływają się w makijażowym niebycie. I bardzo się to wszystko pyli. Może w tym problem? Czyżby pigment odfruwał romantycznie w stronę zachodzącego słońca? 


W tym mało wyszukanym makijażu zrobionym bez bazy użyłam co najmniej czterech odcieni z Absolute Bright. Widać? No właśnie. Próbuję się ich doliczyć i jakoś nie idzie. Aha, to, co tam połyskuje najbliżej rzęs, to już nie Catrice, tylko srebrny eyeliner MUA. Niestety, zupełnie nie umiem docenić walorów Absolute Bright – dla mnie każdy z tych odcieni (no, może poza białym) to jeden diabeł. Nie ma sensu ich mieszać – szkoda czasu. Jakość też pozostawia wiele do życzenia. Pojedynczy cień na całą powiekę (którykolwiek, serio) jeszcze ma jakąś moc ekspresowego upiększania, ale w takim scenariuszu lepiej kupić jednego porządnego Inglota lub jedno porządne cokolwiek_innego, a Absolute Bright zwyczajnie nie zawracać sobie głowy.

Cena: 21 zł
Ocena: 2/6
Dostępność: szafy Catrice w Hebe i Naturach. Palety dostępne również online tu i tam. 

33 komentarze:

  1. Miałam i oddałam kolezance, okropna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz, koleżankę tak pięknie obdarować? ;)

      Usuń
  2. już przed pokazem cieni na ręce wiedziałam, że nie będzie z tego nic dobrego ale przemawiała wtedy przeze mnie niechęć do takich odcieni.
    Catrice zupełnie się się nie popisało, te cztery odcienie na powiece to tak naprawdę jeden pies ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to, jeden pies/jeden diabeł. a szkoda, paleta beżobrązów zrobiła na mnie dużo lepsze wrażenie, choć oczywiście po zapoznaniu się z paroma innymi klasykami gatunku nude nawet tamta wydaje się teraz taka sobie...

      Usuń
    2. Ciekawa jestem co to za klasyki? Co prawda nie mogę narzekać na niedostatek nudnych kolorów ale lubię nowości.
      I jestem w szoku,że Catrice ma tak dużą ofertę kosmetykó, zawsze spotykałam dość skromne szafy tej marki a wczoraj odkryłam wielkie, wypasione (chociaż biorąc pod uwagę gabaryty i zawartość można by powiedzieć, że spasione) stoisko Catrice.

      Usuń
  3. one wyglądają ta samo, porażka ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, co za piękny rzęs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wiem, czy taki piękny? tu krzywo, tu posklejane ;)

      Usuń
  5. A w opakowaniu tak pięknie się prezentuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek wcześniej spotkała cienie, które tak bardzo różnią się od wersji w palecie.

      Usuń
  6. takie właśnie są cienie Catrice... średnio napigmentowane, zlewają się ze sobą i praktycznie znikają przy blendowaniu. nie cierpię ich i nie rozumiem, czemu sobie tyle za nie wołają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. simply, ale wiesz, mam kilka pojedynczych wypiekańców i one sprawują się całkiem spoko!

      Usuń
    2. wierzę na słowo. ja po kilku przygodach z ich cieniami stwierdziłam, że absolutnie nie mam ochoty na więcej

      Usuń
  7. Kiedyś macałam paletkę w neutralnych kolorach ale również nie powaliła mnie ich pigmentacja a dodatkowo wykończenie i konsystencja mi nie odpowiadały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam jest bardzo dużo perły, choć moim zdaniem paleta nude wypada o niebo lepiej od tej.

      Usuń
  8. ja mam jakis problem z jasnymi cieniami. chcialabym uzywac, cos tam se rozswietlic, ale po prostu nigdy nie znajduje ladnego koloru. bez za bezowy, bialy za bialy, te wszystkie perly jakies takie kiepskie... i tak sie bujam, jedyna kobieta z nierozswietlonym kacikiem i lukiem brwiowym, nie ukrywam, ze troche mi glupio, ale co zrobic. takie juz moze moje przeklenstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozczuliła mnie ta wypowiedź :D z pewnością nie jesteś "jedyną kobietą z nierozświetlonym kącikiem i łukiem brwiowym" ;) ja zresztą często też niczego nie rozświetlam, mam szeroki rozstaw oczu i nie zawsze to tak świetnie wygląda :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. szkoda, bo naprawdę nieźle się zapowiadała.

      Usuń
  10. Faktycznie wszystkie wyglądają tak samo :( Bardzo słaba pigmentacja..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pigmentacja jest niezła, dopóki nie zaczniemy machać pędzlem w celu choćby lekkiego roztarcia. Lepiej jest na bazie, ale przecież dobre cienie i bez bazy powinny sobie radzić.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. no, dwie dychy w błoto. już mi trochę przeszła miłość do Catrice po tym doświadczeniu :)

      Usuń
  12. tak jakby wszytskie byly takie same prawie ...bez sensu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a w palecie naprawdę wyglądają bardzo różnie!

      Usuń
  13. bardzo slaba ta paletka u nas niestety kiepskie recenzje zebrala ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam tą wersję nude, była ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nude też mi się podobała, choć z perspektywy czasu i ją muszę ocenić słabiej – poznałam różnych nude-klasyków i w tym kontekście Catrice znowu wyszło mocno średnio

      Usuń
  15. Heh, szkoda :/ Miałam wersję nude, ale dość szybko się jej pozbyłam i z tego też względu na wszelkie nowości marki już nawet nie spoglądam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładne kolory ale pigmentacja mi się nie podoba:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger