13.12.2014

Kremy do rąk Essence – czy warto?

Trochę się zdziwiłam, gdy okazało się, że najnowsza limitowana edycja Essence to trzy kremy do rąk i... już. Zaawansowane procesy myślowe pod moją blond kopułą szybko pozwoliły mi jednak dojść do wniosku, że właściwie to świetny pomysł – w zimne miesiące kremy do rąk są naprawdę potrzebne, piękne, jedzeniowe zapachy na tę porę też jak znalazł, no i przede wszystkim pytanie pomocnicze: czy naprawdę kolejny cień do powiek, kredka lub rozświetlacz są mi potrzebne? Otóż nie są. Ani te limitowane, ani ze stałej oferty. Ani z Essence, ani nawet od Diora. Przynajmniej nie w tym tygodniu ;).


Mój egzemplarz kremu Cookies & Almond kupiłam w cieszyńskim DM-ie. Podejrzewałam, że będzie dostępny również w Polsce, ale skoro już rzucił mi się w oczy, przygarnęłam biedną ciasteczkową sierotkę. Krem jest w sporo szerszej niż w poprzednich edycjach tubie, co niekoniecznie mi się podoba, bo ucierpiała na tym jego poręczność. Zapach jak zwykle bezwstydnie apetyczny – nazwałabym go raczej „almond cookies” niż „cookies & almond”, ale to już szczegóły. Migdałowy aromat jest z serii spożywczych syntetyków, co wcale nie ujmuje mu urody. Nie jest też tak natrętny, jak choćby w moim ulubionym kremie L'Occitane Delicious Hands, tylko wesoło towarzyszy w trudnym dnia przetrwaniu. Przyjemnie nam razem, to na pewno.


Konsystencja odpowiednia – nie za gęsta, nielejąca, a właściwych rozmiarów dozownik ułatwia porcjowanie kremu w zależności od potrzeb. Po zerknięciu na skład łatwo można stwierdzić, że tym razem o nasze dłonie dba duet: olej kokosowy i masło shea. Fajnie, że oni, bo to dwaj mocni zawodnicy. Producent dorzucił też nieco wazeliny, co w komplecie daje nam formułę dość tłustą i przy nałożonej większej ilości potrzebującą dłuższej chwili na wchłonięcie. Przez pewien czas po aplikacji krem czuć na dłoniach, mimo że ani się nie lepi, ani nie roluje. W tym czasie ochrona rąk jest właściwa – potem problemy z przesuszoną skórą niestety powracają. Na pewno sytuacja poprawia się przy regularnym (2–3 razy dziennie) stosowaniu kremu, ale doraźnie nie jest w stanie naprawić wszelkiego suchego zła tego świata. W sumie wcale mnie to nie dziwi. Ogólnie to bardzo fajny krem na co dzień, warto nosić go w torebce późną jesienią, bo przymila się do właściciela nie tylko zapachem, ale i całkiem dobrym działaniem. To kolejna kremowa propozycja Essence, która miło mnie zaskakuje. Poprzednicy wcale nie byli gorsi.


Mam jeszcze dwa kremy z poprzednich edycji – 24h Hand Protection o zapachu banana w gorzkiej czekoladzie i drugi, sprzed kilku miesięcy, o zapachu ciasteczkowym. Obydwa pachną obłędnie, szczególnie ten czekoladowy banan (czekolady tu mało, za to banana od groma!). Bananowca używałam wiosną z ogromną przyjemnością, chociaż nie dało się go stosować ukradkiem, bo zapach zwracał uwagę otoczenia. Nigdy wcześniej nie spotkałam bananowego kremu do rąk, dlatego zapamiętam go na długo, a teraz oszczędzam, bo smutno będzie się rozstawać. Wersja bananowa jest też dużo lepszym nawilżaczem od ciasteczkowej, co nawet ma sens, jeśli porównamy składy i weźmiemy pod uwagę fakt, że krem bananowy ma dopisek „24h hand protection balm”. Oczywiście nie liczyłabym na to, że po jednorazowym użyciu tego kremu przez całą dobę moje dłonie będą gładkie i wilgotne jak obsikana pupa niemowlaka, ale fakt faktem – to najlepszy nawilżacz z całej trójki. 

Na górze INCI kremu ciasteczkowego, na dole – bananowego.

Niecałe 9 zł za sztukę brzmi jak dobra cena za tak dużą (100 ml) pojemność. Jeśli macie poważne problemy z przesuszonymi dłońmi, polecałabym raczej mój ulubiony krem ratunkowy Garnier (klik) w czerwonej tubie, ale do pielęgnacji normalnej skóry, która od czasu do czasu lubi brylować w towarzystwie swymi suchościami, kremy Essence powinny wystarczyć.

Pojemność: 100 ml
Cena: 8,99 zł
Ocena: 4+/6
Dostępność: okresowo w szafach Essence (m.in. drogerie Natura i Hebe)

23 komentarze:

  1. Jak żałuję, że nie złapałam się na bananowy krem. Kiedyś znalazłam go na Allegro za... 20 zł. Podziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwie dychy plus przesyłka? mimo pięknego zapachu chyba bym w ten biznes nie weszła :)

      Usuń
  2. Pewnie by mnie nie zadowoliły w 100% bo smaruje tylko raz dziennie ale ten czekoladowy banan i tak kusi:D fajne połączenie

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze jakoś omijałam te kremy w szafie essence, ale teraz chyba się na nie skuszę dla samego zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te piękne zapachy pojawiają się tylko okresowo, choć z tego co kojarzę, Essence miewa w szafach w regularnej sprzedaży takie zwyczajnie pachnące nawilżacze

      Usuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że mają w asortymencie kremy do rąk.. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie miałam kremu do rąk z Essence, ale też nie wierzę, że poradziłby sobie z moją zimową egzemą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie by sobie nie poradził, niestety :(

      Usuń
  6. Potajemnie zwąchałam go wczoraj u Ciebie, ale zapach jakoś mnie nie porwał (tak jak porwały mnie Twoje inne zakupy :D).
    Oraz: na suche dłonie tylko i wyłącznie czyste masło shea! Superbohater i wybawca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, ale shea to tylko na noc - inaczej wszystko tłuste i wszystko śmierdzi :>

      Usuń
  7. Myślę, że na zimę będzie dla mnie bardziej odpowiedni ten krem z Garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garniera mogę polecić z czystym sumieniem

      Usuń
  8. Ja juz mam krem na zimę - Ziaje za 2,99 :) To chyba najtańszy krem jaki znalazłam, a jest obłędny i pachnie jak bobas ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam chyba dość zapachu bobasa na co dzień, zresztą... bobas pachnie często kupą – zdecydowanie przereklamowany aromat ;)

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam kremu do rak z Essence chociaż nie raz mnie kusiły :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. to może być trudne, bo sprzedawali go kilka miesięcy temu ;)

      Usuń
  11. rzadko uzywam kremow do rak a jesli juz to loccitane;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Essence ma coś ponad kolorówkę ? pierwsze słyszę ... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba tylko te kremy, nie przypominam sobie nic innego...

      Usuń
  13. ciasteczkowy z checia wyprobuje. bananowy odpada juz z nazwy bo banana niecierpię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mialam ani jednego, zreszta u nas sa niedostepne. Lubie ciasteczkowe zapachy chociaz przyznam ze czesto obawiam sie iz moga meczyc. Zachecilas mnie tymi :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger