03.01.2015

M•A•C – Objects Of Affection LE, czyli błyszczyki w bajkowej oprawie

Witajcie w nowym, oby lepszym, roku! Osobiście uważam, że złe lata to już absolutna nuda, dlatego z radością przywitam rok, który jest dobry i nie obfituje w beznadziejnie przytłaczające wydarzenia. Oby tym razem polał się lukier, aż nas zemdli. Tego właśnie w 2015 sobie i Wam życzę. 

Sylwester okazał się wyjątkowy. Poprzedniej nocy syn z zapaleniem oskrzeli pozbawił nas niewątpliwej przyjemności zażycia choćby odrobiny snu, dlatego skorzystaliśmy z koła ratunkowego w postaci dziadków, a sami zaszaleliśmy na całego na dywanie w salonie. Szaleństwo polegało na tym, że dziadkowie kisili ogóra w sypialni z kaszlącym i popłakującym żałośnie Tomaszem, a my zasnęliśmy z mężem o 21 i wstaliśmy w Nowy Rok o ósmej, radośni i wypoczęci jak dwa dyndające na patyku piórka dla kota. Nie wierzę w te dyrdymały, jakoby to, jak bawiliśmy się w sylwestra, miało zwiastować poziom zabawy w całym przyszłym roku, wierzę za to, że jeśli sami umilimy sobie życie tym i owym, to milszym ono stanie się. Oł je. 

Oto mój noworoczny umilacz:


Mieniące się idiotycznie pudełko z równie idiotycznym odlewem głowy cholera-wie-kogo. Urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. Jest tak bardzo tandetne, że aż piękne! Pudełko zawiera świąteczną kolekcję błyszczyków Objects Of Affection i oczywistym jest, że MAC wymyśla takie przedmioty po to, by tacy ludzie jak ja lub moi bliscy, którzy pragną mnie uszczęśliwić, zostawili w nim jeszcze więcej monet. To działa. 

Mini kity to bardzo dobry pomysł dla tych z Was, które chcą przetestować produkty marki w kilku wariantach i nie zapłacić za to fortuny. Hm, w zasadzie to dobry pomysł dla każdego, kto kocha kolorówkę MAC-ową i ma w domu zdecydowanie za dużo kosmetyków. Błyszczyki w kolekcji Objects Of Affection są w mniejszych niż standardowa pojemnościach, ale jeśli macie kilkanaście (dziesiąt?) innych smarowideł do ust, nie powinno Was to martwić. Mnie nie martwi ni trochę. 


Moja wersja kolorystyczna to Pink+Plum. Zobaczyłam ją u Lil Oddiette, o tutaj: klik, i zapragnęłam natychmiast. Tak się składa, że mimo posiadania w swej kolekcji wielu produktów MAC, nie miałam dotychczas ani jednego błyszczyka od nich, bo nieco szalone wydawało mi się wyrzucanie 90 złotych za coś tak nietrwałego i łatwego do odnalezienia w dobrej jakości za grosze. Tyle właśnie kosztuje jeden pełnowymiarowy błyszczyk MAC, a tutaj macie cztery za 140 złotych. To nic, że mniejsze. I jeszcze to śmieszne pudełko gratis. Biznes życia! (który to już?)

Gratis: wszędobylskie rączki Tomasza i jego pracowicie wyssany kciuk. 
Chłodna róża i ciepła purpura – tak opisuje gamę kolorystyczną producent i w zasadzie trudno się nie zgodzić. W pełnym niepokojącego błysku pudełku mamy trzy błyszczyki o wykończeniu Cremesheen i jeden Dazzleglass. Cremesheeny są kremowe i dają efekt mokrych, obślizgłych ust (niektórzy twierdzą, że taka oślizgłość jest seksowna), a Dazzleglassy zioną brokatem. Różnią się też aplikatorem: te pierwsze mają standardową gąbeczkę, a Dazzleglass – wąski syntetyczny pędzelek. 


Gąbką operuje mi się zdecydowanie łatwiej, ale pędzelek też daje radę. Błyszczyki prezentują się na dłoni tak oto:


Mimo że Fashion Scoop i Pagoda tutaj różnią się od siebie, na ustach (przynajmniej na moich) ta różnica jest dużo mniej widoczna. Oba skrywają niezwykle dyskretny shimmer, ale na ustach go nie widać, za to bardzo wściekle odbija światło. Loud&Lovely to już konkretny, fuksjowy róż, który mimo kolorystycznej mocy wciąż pozostaje poczciwym błyszczykiem, dlatego nie zrobimy sobie nim krzywdy, za to pięknie ożywimy twarz. Rags To Riches to już jazda bez trzymanki: zgaszony róż z pierdyliardem różnokolorowych drobinek. Tego ostatniego trochę się obawiałam – w opakowaniu wyglądał, jakby nadawał się tylko na karnawał i osiemnastkę koleżanki (rety, przecież ja już od dawna nie mam małoletnich koleżanek!), ale na ustach złagodniał i nabrał sensu. 

Czas na swatche:


Pierwsze foto u góry po lewej przedstawia moje usta nieskalane czymkolwiek. Bardzo staram się ich nie obgryzać, dlatego są już we wcale niezłym stanie (po raz kolejny: Nuxe, dzięki!). Na podstawie owej fotografii łatwo możecie stwierdzić, że Fashion Scoop i Pagoda są jaśniejsze od mojej naturalnej pigmentacji. Sytuacja dość niebezpieczna – nie od dziś wiadomo, że zbyt jasne pomadki wiochę czynią. Te jednak są bliskie wiosze, lecz jej na szczęście nie powodują, ale nie jestem pewna, czy tak samo będzie latem. Moje niedbalstwo w dbaniu o paćkanie twarzy wysokim filtrem pozwala przypuszczać, że oba te odcienie w samiutkim środku lata okażą się zupełnie nie dla mnie i będą musiały poczekać do zimy (ugh&bleh). Pochodzą jednak z zimowej kolekcji i do chłodnego, śnieżnego makijażu pasują idealnie. Loud&Lovely jest śliczny, zwraca uwagę, nie jest przesadzony i wiem, że często będę do niego wracać. Rags To Riches na ustach też bardzo mi się podoba i cieszę się, że nie okazał się bezużyteczną błyskotką. 

Co z jakością? Lipglassy MAC-a należą do tych lepkich, ale są mniej lepkie od Stay With Me z Essence i Juicy Tubes Lancôme. Nie lubię, jak włosy przyklejają mi się do ust, ale ten efekt dość szybko zanika. Trwałość raczej standardowa: około dwóch godzin bez jedzenia hamburgerów i popijania ich kwaśną śmietaną. Nieco dłużej utrzymuje się Rags To Riches, w dodatku nawet gdy zejdzie lepka, błyszczykowa powłoczka, jeszcze długo zostaje z nami zapas brokatu. 

Zestaw uważam za udany, chociaż chętnie podmieniłabym Fashion Scoop na jakiś inny, może bardziej śliwkowy (?) odcień. W sklepie dostępne są jeszcze inne wersje: Nude+Red i Nude+Coral. Zerknijcie i przemyślcie temat, nim idiotyczne pudełka przepadną na wieki. 

Cena: 140 zł
Dostępność: wciąż do kupienia w sklepie internetowym MAC, ale spieszcie się, licho nie śpi. 

53 komentarze:

  1. dla pudełeczka warto.
    hasztag sroka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba wyprowadzę z niego błyszczyki, tylko co tam trzymać???

      Usuń
    2. biżuterię, waciki albo patyczki do ucha ^^

      Usuń
    3. hmmm, tam pasuje złoty zegarek albo chociaż wysadzany brylantami. nie mam takiego :(

      Usuń
  2. Pudełko iście kiczowate, ale ma coś w sobie ;) Na pewno łądnie wygląda pośród innych Twoich biznesów życia, nieprawdaż? ^^
    Jedyny z tej gromady, który mogłabym mieć, to Loud&Lovely, ale wciąż nie ciągmnie mnie do błyszczyków. Mam dwa, w tym jeden kupiony kilka dni temu na nieszczęsnym -30% Douglasa i na razie będzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hyhyhyhy, tak, ładnie wygląda pośród innych biznesów, masz rację ;)))
      a jaki kupiłaś ten błyszczyk? za -30% to już brzmi Prawie Rozsądnie!

      Usuń
    2. w ogóle pokaż kiedyś zbiorczo te swoje biznesy, ciekawa ich jestem :D
      Clarins, Gloss Prodige w odcieniu 04 Candy. Mam już miniaturkę tego koloru i bardzo mnie urzekła, bezpiecznie więc wzięłam po prostu pełne opakowanie :) Taka rozsądna jestem!

      Usuń
    3. aaaaa, to tego Clarinsa wiem, że wzięłaś, myślałam, że skusiłaś się jeszcze jednak na błyszczyk MAC-a!

      Usuń
    4. A nie, aż takiej rozpusty nie było :P
      Z MACa przygarnęłam tylko lakier do paznokci i muszę przyznać, że całkiem niezły jest, dziś 3 dzień go noszę i daje radę :)

      Usuń
    5. no właśnie miałam Cię pytać, jak tam lakier. to jedyne produkty z oferty MAC, które są na razie całkowicie poza obszarem moich zainteresowań. ale jakby jakość była odpowiednia, to pewnie i na nie zacznę łypać (na razie) niezobowiązująco ;)

      Usuń
    6. A całkiem spoko właśnie :) niecałe 4 dni wytrzymał ze standardowo startymi końcówkami, potem zmyłam, bo miałam ochotę na coś innego :)

      Usuń
  3. Nie wytrzymam Twojej Jeszcze Większej Piękności Po Wysmarowaniu się Błyszczykiem MAC
    :( (TJWPPWBM)
    Całuję Tomcia w nos. I śpiewam mu, a co.

    OdpowiedzUsuń
  4. a mnie się wszystkie podobają - dziwne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja widzę panią walewską :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Loud&Lovely ładnie wygląda :). Ja dopiero zaprzyjaźniam się z Mac - pierwszy produkt okazał się nietrafiony, ale szminki dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, a który nie wypalił?

      Usuń
    2. To może być szok, ale... róż. Słynny róż MAC to kamień, gorszy beton niż wypiekany Burżuj. Kręcę w opakowaniu młynki, pędzel różowy, a na policzku lipa. Nie wiem, czy to mnie się trafił felerny egzemplarz, czy też odcień Mocha tak ma, czy z innych przyczyn to-to średnio współpracuje.

      Usuń
    3. Zoila, może spróbuj zdrapać samą wierzchnią warstwę? miałam tak samo z różem Paese, był tak twardy, że nie dało się go na pędzel nabrać, a po skrobance śmigał aż miło :)

      Usuń
    4. Mi tez zachwyt różami maca przeszedł po Poznaniu the balm i benefit..

      Usuń
    5. Zaatakowałam dziada pilniczkiem, może będzie lepiej :)

      Usuń
    6. czekam na relację z frontu :) a to wypiekaniec czy zwykły?

      Usuń
  7. świetne kolory, takie dziewczęce i naturalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pudełko rzeczywiście dziwaczne ;) Ale za to wnętrze cudowne! Genialne kolorki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Loud&Lovely podoba mi się najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  10. To pudełko............:D sama nie wiem :D Ale błyszczyki ładne, Loud&Lovely to mój faworyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, pytanie, jak to pudełko wpasować do mieszkania urządzonego w klimacie białe ściany + meble wenge :D

      Usuń
  11. Piekne kolory. Do tej pory trzymam sie z dala od blyszczykow MAC bo okropnie sie lepia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no lepiuchy, ale te, które wymieniłam, są jeszcze gorsze. z drugiej strony nie chce być inaczej – te lepiące mają lepszą trwałość od tych kulturalnie połyskujących :)

      Usuń
  12. mam nadzieję, że Tomaszek czuje się już lepiej :)
    rozczuliło mnie to zdjęcie małej rączki :)
    z całego setu najbardziej podoba mi się l&l, za to ten z drobinkami nieeeee
    co do aplikatora, zdecydowanie wolę gąbeczki.dają lepszą kontrolę przy aplikacji błyszczyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czuje się całkiem nieźle, tylko nie chce spać u siebie w wyrze i jak się budzi w nocy lub wieczorem, to jest wycie na maksa. wygląda na to, że owinął nas sobie wokół tych małych tłustych paluszków ;).

      Usuń
    2. Viki też tak robi... wypracowaliśmy taki system, że zasypia z nami w łóżku, potem ją przenosimy do jej łóżeczka, a kiedy budzi się z płaczem nad ranem bierzemy ją jeszcze do łóżka na godzinkę-dwie na dospanie się

      Usuń
  13. Generalnie blyszczyki mnie nie kuszą, nie używam. Ale gdybym miska wybrać to byłby to kolor ten na samym dole:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę, co za niepopularny wybór :)

      Usuń
  14. mini kity i opakowanie kiczowate hehe to że migoczne to nic, ta babka jest niepotrzebna! ale nie ważne co na zewnątrz, liczy się wnętrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym się nie obraziła, jakby starszą panią w koczku sobie darowali ;)

      Usuń
  15. Te pudelka swiateczne im sie naprawde udaly i cala kolekcja byla/jest wspaniala!
    Wlasnie ten zestaw wpadl mi w oko ale wlasnie mogliby jeden jeszcze mocniejszy dac :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Loud&Lovely zdecydowanie wygrywa, pierwsza dwa byłyby dla mnie stanowczo za jasne. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Opłaca się taki zestaw;) Ja mam jak na razie jeden błyszczyk MAC i uwielbiam;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajne są te pudełka/ kosmetyczki z tej kolekcji, wyjątkowo im się udała.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja to pudełeczko też bardzo lubie, tylko nie mam jeszcze koncepcji co w nim trzymać. Myślałam o probkach perfum, ale mam ich tyle, że w pudełku po koszuli je przetrzymuje. Coś wymyślę ;) Na komplet blyszczykow skusiłam sie w zeszłym roku i do tej pory je mam, wiec mysle, ze u Ciebie też długo zagoszczą ;) Rączki Tomasza są slodziutkie ;) Już się nie mogę doczekać takich u siebie w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mi się podoba opakowanie, ale bez głowy. Można ją oderwać jakoś? :D
    Błyszczole pięknie się prezentują na ustach Twych. Fashion chyba najsłabiej, a najbardziej podoba mi się Loud&Lovely! Boski!

    PS: Słodziachne te łapki Tomasza! *.*

    OdpowiedzUsuń
  21. Loud&Lovely wpadł mi w oko, ale nie lubię błyszczyków, więc zakup mi nie grozi. Uff ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. piękna jest ta kolekcja
    najbardziej podobają mi się pigmenty :>

    OdpowiedzUsuń
  23. Nooo to opakowanie to tandenta aż miło się patrzy - dawno nie widziałam takiego .. daj Tomaszowi On na pewno urwie łeb pani.. :D
    A błyszczyki bardzo fajne, najbardziej podoba mi się i Ty mi się w nim podobasz - w Loud&Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mniejsza pojemność mnie tez zupełnie nie smuci bo mam pierdyliard błyszczyków a zeszłorocznej, to jest, tej z 2013 roku kolekcji zużyłam w zupełności tylko jeden błyszczyk ;)
    Cholernie podoba mi się kształt Twoich ust, no!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger