25.02.2015

Pierre René – Lash Creator Mascara, czyli o przeroście formy nad treścią

Moje poszukiwania idealnego tuszu pogrubiającego, który nie zamierza znikać nie tylko z rzęs, ale i z rynku, wciąż trwają. Kiedyś przy okazji zakupów u LadyMakeup dorzuciłam do koszyka niedrogi (niecałe 10 zł) tusz od producenta, który stworzył światowo brzmiącą markę Pierre René, ale tak naprawdę pochodzi z Ustki (nie żeby mi to przeszkadzało – że światowo i że z Ustki*). Tego, jak sprawdził się tusz z Ustki, dowiecie się za chwilę, a ja tylko wspomnę nieśmiało, że na stronie producenta go nie widać, a więc założenie dotyczące rynkowej nieznikalności już na wstępie przeszło do folderu o nazwie: „ci_ktorzy_zrobili_mnie_w_jajo”. 


Lash Creator swoim żółtym jestestwem od razu skojarzył mi się z dwiema znanymi maskarami z tej samej niewysokiej półki: Wibo Pump Up i Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic. Po odkręceniu buteleczki okazało się jednak, że z pewnych względów tusz Pierre René jest tak odległy od żółtych kuzynów, jak tofu od suchej krakowskiej. Po pierwsze, szczotka nie jest silikonowa, tylko mięciutka jak kaczuszka, a po drugie, z opakowania wyskoczyło TO: 


Nie wiem, czy zdjęcie dobrze oddaje rzeczywistość, ale ona jest olbrzymia. Gigantyczna. Jest potworem! Ta z Sexy Pulp od Yves Rocher wydaje się przy niej grzebykiem lalki Barbie. Kiedy po raz pierwszy wyskoczyła z butelki, byłam szczerze zdumiona (tak bardzo, że musiałam pobiec do męża i zrobić mu szybką prezentację). Czy ten kształt i długość włosia nie przypominają Wam szczotki do kurzu? Jestem człowiekiem małej wiary i od początku miałam wątpliwości, czy taki absurdalnej wielkości sprzęt jest w stanie zrobić z rzęsami coś nadzwyczajnego. Ale wiadomo, w życiu różnie bywa. 

„Ekstremalnie pogrubiający tusz do rzęs” – głoszą materiały reklamowe. Zakładam, że długie włosie aplikatora ma pobudzać naszą wyobraźnię i marzenia o grubych, seksownych firankach. W praktyce pomalowanie tym czymś rzęs jest sztuką dla wybrańców. Po nabraniu wprawy jestem w stanie jakoś manewrować wyjątkowo niewygodną szczotką, ale najsmutniejszy jest efekt końcowy. Tusz osiada na rzęsach... hmmm... subtelnie. Nie skleja i daje bardzo delikatny efekt, typowy natural look – nie ma to zupełnie nic wspólnego z pogrubieniem. Do tego całkiem łatwo wpakować sobie aplikator w oko lub zrobić czarny stempelek na górnej powiece. Owszem, czerń jest ładna i owszem, w ciągu dnia tusz się nie osypuje, ale prawdopodobnie nie robi tego, ponieważ na rzęsach nie ma nic do osypywania. Oto wątpliwy sens szczotki w rozmiarze XXL. Sexy Pulp, już do ciebie wracam z podkulonym ogonem!

Ostatecznie doszłam do wniosku, że Lash Creator nie jest taki zły. Za każdym razem, gdy go odkręcam, a ze środka wytacza się potężne działo aplikatora, od razu mam lepszy humor. Jeżeli jednak miałabym traktować go serio, to nie, nie polecam. Kupcie coś mniej komicznego.

Pojemność: 8 ml
Cena: ok. 10 zł
Ocena: 2/6
Dostępność: do kupienia online na ladymakeup.pl (teraz jest przecena: ten wyjątkowy tusz możecie zdobyć za 5,49 zł)

*ze strony firmowej dowiedziałam się, że marka jest znana i sprzedawana w wielu innych krajach. Czy ktoś widział ich wyroby za granicą? Jeśli to prawda, gratuluję!

41 komentarzy:

  1. szczoteczka wygląda mi na fajną przynajmniej ja takie lubie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też takie lubię, ale lubię też, kiedy dają coś więcej niż naturalny look ;)

      Usuń
  2. ja też nie jestem fanką szczotek-gigantów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta z Sexy Pulp jest spoko! choć powiem Ci, że ostatnio też mi jakoś bliżej do tych zwykłych, a nawet małych.

      Usuń
  3. Lubię duże szczoteczki :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na moje małe oczka to za dyzy kolos- juz widzę jak maluje wszystko tylko nie rzęsy. Decyzja pulp mam w zapasach - wkrótce go rozdziewicze😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje oczy też nieduże, ale nawet przy dużych chyba ciężko byłoby sobie poradzić z tą szczotą ;)

      Usuń
  5. Już widzę ją w moim oku... :D U mnie zawsze takie wielkie szczoty dają delikatny efekt, bo mają zbyt rzadkie włoski, żeby zagęścić rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie najfajniejsze tusze pogrubiające zawsze miały przeciętnej długości włosie, a cały efekt powstawał głównie dzięki odpowiedniej konsystencji tuszu

      Usuń
  6. O rany wygląda jak wycior po czyszczeniu komina hyhy. Może istnieją osoby, które mają zapotrzebowanie na tak gigantyczne szczoteczki, ale na pewno nie jestem jedną z nich. Dla mnie nawet wspomniany przez Ciebie tusz YR miał za dużą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, wycior! masz rację :D
      myślę, że takie zapotrzebowanie siedzi wyłącznie w głowie, a nie w kształcie i długości rzęs... :)

      Usuń
  7. wiele razy patrzyłam na szafę pierre rene i nie widziałam go. u mnie wielkie szczoty odpadają, bo zawsze jestem nadgorliwa chcąc wytuszować rzęsy od ich nasady i kończę z brudnymi powiekami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd ja to znam... ;) a spróbuj czymś takim wytuszować dolne rzęsy!

      Usuń
  8. Ja byłam z Wibo bardzo zadowolona, ale on raczej wydłużał niż pogrubiał.
    Takim dużym wyciorem nie umiałabym się umalować, jednak szczoteczki silikonowe rulez!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się podoba Wibo, masz rację, on z tych wydłużających, ale odkryłam ze zdziwieniem, że czasem mi taki efekt bardzo odpowiada :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. ojj, naprawdę, chyba nie aż TAKIE ;)

      Usuń
  10. Na zdjęciu nie wygląda aż na taką wielką, ale wierzę Ci, że taka jest :D osobiście takich nie lubię, bo zanim nauczę się nią obsługiwać (a zazwyczaj nawet do tego nie dochodzi bo się tyle nawkurzam że już jej nie tykam) to obsmaruje sobie pół oka przy malowaniu :) Kiedyś, nie wiem jak ja to zrobiłam wsadzi,łam sobie szczoteczkę do oka, co prawda akurat to nie był taki kolos a normalna szczotka, ale kurcze, wtedy to miałam dopiero oko pandy! :) no dobra, to było akurat nie na temat :) ale nie szkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. otóż to, ta szczotka działa dokładnie tak, jak to opisałaś :) ja jej potrafię używać, ale ile się przy tym nastękam... a efekt zupełnie przeciętny.

      Usuń
  11. Lubię te Twoje kosmetyczne żarciki. Następnym razem otwieramy go razem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kosmetyczne żarciki? znasz mnie, wiesz, że ja wszystko na poważnie.

      Usuń
  12. Nie wiedziałam, że Pierre Rene to polska firma :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Takich szczoteczek trochę nie lubię, ale jeżeli można by uzyskać fajny efekt to nie narzekam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam go, miałam!
    Szczoteczka jest tak gigantyczna, że nie byłam w stanie jej używać :)
    A i efekta taki sobie. Bardzo lubię Pierre Rene ale ten tusz to im nie wyszedł za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, no właśnie, przesadzili :D
      też nie mam nic do Pierre Rene, ale dobrze, że już wycofali swój tusz!

      Usuń
  15. Pierre Rene ... hmm, nigdy nie przyszło mi do głowy by kupić maskarę z tym logo - szczerze :) ale przynajmniej wiem, ten egzemplarz mam omijać :) lubię małe szczoteczki,a ta mi wygląda na grubą niewywrotną ;) nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze się czytało tą recenzję :-) Szkoda że się nie sprawdził. Ja też szukam "swojej" wymarzonej maskary - na razie idzie różnie ale bywa zabawnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. tofu a sucha krakowska haha ;) No mi też od razu skojarzył się z Wibo, ale szczoteczka całkiem inna faktycznie. Ja teraz mam maskarę z Collistara w złotym opakowaniu (osławiona na Youtube) i faktycznie jest świetna - polecam :) Cenę swoje to ma, ale cholernie dobre jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie podoba mi się szczoteczka. Firmę znam, ale mascary od nich jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubie takie duze szczoteczki, ciekawa jestem jak u mnie by sie sprawdzila, chyba bym jej nie polubila za to ze nielatwo sie nia aplikuje tusz. U mnie musi byc wszystko na szybko wiec nie lubie siedziec i kombinowac za bardzo :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Za duża dla mnie ta szczoteczka - ostatnio ciągle budzę się przy malowaniu rzęs tuszem z Max Factora. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dawno dawno temu stosowałam tusz tej marki, w taki miętowym opakowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Łał super maskara ! Używam jej na każdą okazję ! Ja dodatkowo by podkreślić jej efekt korzystam z odżywki BodetkoLash. Używając jej codziennie przez 2 miesiące uzyskałam mega efekt ! Naprawdę polecam dziewczyny, ta odżywka czyni cuda !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudia zobaczysz, że z czasem ta odżywka daje jeszcze większy efekt. A stosowanie do tego dobrego tuszu potrafi nawet stworzyc efekt sztucznych rzęs, który można wykorzystac na wielu dużych imprezach :D Pozdrawiam

      Usuń
    2. za ten wyszukany spam serdecznie już dziękujemy :>

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger