01.02.2015

Żele do brwi dla blondynek: Catrice vs. Alverde [porównanie]

Barwiony żel do brwi z aplikatorem w formie spirali. Ma dyscyplinować potargane brwi po całonocnych, bliskich spotkaniach trzeciego stopnia z poduszką i nadawać niesfornym włoskom odpowiedni odcień, a teoretycznie – nawet gęstość. Tym właśnie zajmują się Eyebrow Filler z Catrice i Augenbrauengel w odcieniu 01 dla blondynek. Podobna jest też cena. Reszta to dwie pary kaloszy. Obie lubię, choć każdą za co innego.

Najpierw poznałam catrice'owy Eyebrow Filler. Było to moje pierwsze spotkanie z żelem do brwi – wcześniej używałam tylko kredki lub cienia (lub całkiem nie miałam pojęcia o stylizacji brwi i zostawiałam gąszczyk sam sobie, nietknięty nawet pęsetą). Zdziwiłam się, jak łatwo i szybko można poprawić wygląd brwi bez ryzyka sprezentowania sobie przerysowanych (a właściwie narysowanych) breżniewów. Obecnie takie żele są u mnie podstawowym kosmetykiem upiększającym te okolice, bo kiedy rano mam cztery i pół minuty na makijaż, proste rozwiązania wygrywają.


W obydwu przypadkach szczotki są takie same jak w tuszach do rzęs, za to zupełnie różnią się miękkością. Mają też inny profil. Catrice ma sporo krótsze i bardzo sztywne włosie, które z delikatnością szczoty ryżowej wykonuje swoją pracę. Alverde to miękka pipka, delikatnie pieszcząca brwi o poranku. Włoski są tu dłuższe, co niekoniecznie jest zaletą – chyba nikt nie ma tak gęstego trawnika nad oczami, by wymagał on namiętnego rozczesywania. Oczywiście obie wersje nadają się do użycia – na pewno milej jest malować się miękkim aplikatorem Alverde, chociaż przez tę ultramiękkość wymaga on większego docisku, tym samym staje się mniej precyzyjny. Dodatkową zaletą Augenbrauengel jest ukryty w skuwce grzebyk, którym po niezdarnej aplikacji żelu można ładnie wyczesać i ułożyć włoski. 


Jak widzicie, kolory są zupełnie różne. Żel Catrice to chłodny, średni brąz, a Alverde w wersji dla blondynek ma dużo cieplejszy (choć nie rudy) odcień jasnego brązu. Żel z Alverde potrzebuje więcej warstw, żeby kolor był odpowiednio wydobyty, ale – co mnie zdziwiło – po mocnym wyszczotkowaniu brwi tym żelem są one naprawdę ciemne (a przynajmniej ciemniejsze niż sugerowałby kolor ze swatcha). Mamy tu więc spore pole do manewrowania odcieniem. W przypadku Catrice występują na moich brwiach tylko dwie wersje: Odpowiednia i Bardzo Nie Na Miejscu. Ma to jednak sens, bo żel ma tylko jeden kolor dla wszystkich, więc podejrzewam, że nieco ciemniejsze brwi w mojej wersji Bardzo Nie Na Miejscu będą się prezentować doskonale. Nie polecam jednak tego żelu dla brunetek z ciemną oprawą – podejrzewam, że Eyebrow Filler mógłby je nawet idiotycznie rozjaśnić.

Zauważyłam, że przy mocniejszym makijażu oka zwykle sięgam po żel z Catrice, a przy bardziej stonowanym i jaśniejszym wybieram Alverde. Ze dwa razy zdarzyło mi się, że Alverde wydał się zbyt ciepły i nie pasował do reszty makijażu – zazwyczaj dzieje się tak, kiedy mam bardzo chłodne cienie na powiekach. W drugą stronę właściwie nigdy nie było problemów.

Żel z Alverde jest dużo wydajniejszy, ale pod koniec swej żywotności praktycznie nie nadaje się już do barwienia brwi – używam go tylko, by przeczesać moje eks-breżniewy. Catrice dokonuje żywota w taki sposób, że schnie coraz bardziej, ale do ostatnich chwil ma sprawną funkcję kolorowania. W tym pojedynku według mnie wygrywa Catrice – jest bardziej uniwersalny i łatwiej dostępny, a ryżowa szczota mimo wszystko lepiej się sprawdza.

A żeby na koniec było jeszcze bardziej przewrotnie, zdradzę Wam, że coraz częściej do stylizacji brwi wybieram kredkę. Ale to całkiem inna historia!


Cena: Catrice – 14,99 zł, Alverde – ok. 15 zł
Dostępność: Catrice – szafy w Hebe i Naturach, Alverde – sprzedaż wysyłkowa lub wycieczka do DM-u

46 komentarzy:

  1. Ja to jeśli chodzi o stylizację brwi wybieram kredkę :)
    Niby brwi są gęste ale w kilku miejscach mam prześwity więc żel by się nie sprawdził. Szczególnie że włoski są czarne więc.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też coraz częściej sięgam po kredkę – okazało się, że nie taki diabeł straszny i też można sprawnie podkreślić oprawę oczu.

      Usuń
  2. Ja używam cieni do powiek, sprawdzają się u mnie doskonale;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zwykłych cieni nie używałam, ale set z Catrice dedykowany brwiom też jest świetny. tylko w moim przypadku zajmuje dużo więcej czasu niż przejechanie żelem

      Usuń
  3. Ja używam cienia z Maybelline to brwi, a żel mam, z Wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, jak się sprawdza ten z Wibo

      Usuń
  4. u mnie żele się niestety nie sprawdzają:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się musiałam oswoić z tymi aplikatorami w formie spirali – wcale tak łatwo się tym nie manewruje, jak mi się pierwotnie wydawało...

      Usuń
  5. Ja się do żelu chyba nigdy nie przekonam, zresztą mi chyba niepotrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak masz ładne brwi, to Twoje szczęście!

      Usuń
  6. Ja do brwi najczęściej używam cieni. Mam dwie paletki, które noszą już spore ślady zużycia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cienie są fajne, ale mi zajmują za dużo czasu rano, dlatego rzadko ich używam.

      Usuń
  7. Po podkreśleniu brwi choćby i najjaśniejszym cieniem wyglądam jak przedszkolak, który dorwał się do kosmetyczki mamy. Co jest smutne, bo przydałoby mi się ekhm poprawić kontur i gęstość (z tego miejsca pozdrawiam siebie w wieku 14-25 lat. odłóż tę pęsetę, nieszczęsna). Te żele wyglądają jak produkt dla mnie, gdyby nie kolorystyka. Albo jestem jakaś dziwna, albo powinnam zaryzykować i spróbować na własnej skórze, bo na swatchach to wszystko albo za rude, albo za ciemne, ja nie wiem...
    Oraz pierwsze natarcie szczotki ryżowej zakrztusiło mnie ryżem z chilli. Thanks, Obama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam jakieś nieregularne, dzikie kępki, które powierzyłam paniom z brow barów Benefitu, bo sama bym się bała dotknąć pęsetą czy, co gorsza, woskiem! dlatego te żele u mnie się dobrze prezentują, dopóki nie zarosnę po swojemu nieregularnemu. A może Ty byś kiedyś poszła do ludzi znających się na rzeczy na hennę o ton ciemniejszą niż naturalny odcień? najpierw człowiek sobie myśli: o nie, to nie moja gęba, jest okropnie! dwa dni później już myśli, że jest całkiem niegłupio, a po tygodniu zakochujesz się w swych brwiach bez pamięci (wersja optymistyczna).

      Usuń
  8. Ja przez długi czas używałam jedynie cienia do brwi z inglota. Potem wpadlam w szał brwiowy i kupiłam taki wynalazek ze smashboxa (http://nieobuty.blogspot.com/2013/10/play-it-again-sam.html). Zużyłam dwa opakowania. Potem przerzuciłam się na Make Up 4ever. Ale za dużo z tym roboty. I.. tadam. Wróciłam do cienia z inglota :D

    Po drodze były jakieś żele i kredki i woski, ale nawet nie pamiętam jak się nazywały (jak rasowy podrywacz z dyskoteki)...


    A najlepsze jest to, że brwi mam ładne i tak naprawdę nie muszę ich podkreślać. Klasyczny czub.

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak taka jesteś pięknisia, to spadaj na bambusa. my tu mamy kółko wsparcia dla posiadaczy brwi żałosnych i kiepawych.
      PS w mojej szufladzie też leży Aqua Brow, ale ni cholery nie mam kiedy się za to zabrać. za dużo babraniny, a moje zdolności manualne są bardzo poniżej średniej.

      Usuń
  9. Eveline ma cos takiego. Bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też z aplikatorem w formie spirali? muszę zbadać temat :)

      Usuń
  10. Ja mam teraz żel z MAC, ale cały czas uczę się go dobrze stosować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiedziałam, że oni mają takie cuda :O jak to możliwe, że mnie to ominęło ;)

      Usuń
  11. Ja kiedys miałam zel z eveline ale zero efektu:/ dlatego wole kredkę albo cienie+wosk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cienie plus wosk to full wypas, też taką wersję lubię, ale nie wtedy, kiedy mam minus pięć minut na makijaż ;)

      Usuń
  12. Podoba mi się ten z Alverde. W tym z Catrice widzę kolor różowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. różowy??? co Ci się stało w komputer? ;)

      Usuń
  13. Generalnie nie przepada za kolorowymi żelami do brwi, wolę bezbarwne ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się ma piękny kolor naturalnych brwi, to faktycznie można kochać bezbarwne... w przypadku takiego wypłosza jak ja, przyciemnianie brwi to konieczność :(

      Usuń
  14. Catrice zdecydowanie dużo ciemniejszy. Szkoda, że Alverde nie jest lepiej dostępna, myślę, że znalazł by dużo zwolenniczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się zastanawiam, kiedy właściciele DM-u wpadną na to, że w Polsce jest na te drogerie ogromne zapotrzebowanie :D

      Usuń
  15. Miekka pipka mnie rozbawila wrecz do lez:D ja mam ten z Catrice i jest on dla mnie za jasny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a więc jednak dla kogoś może być za jasny? a to dopiero :) no chyba że masz naturalnie prawie czarne brwi

      Usuń
  16. Mam żel do brwi z Alverde. Pech chciał, że przypomniałam sobie o nim, stojąc przy kasie w czeskim DMie. Szybko pobiegłam po upragniony kosmetyk i wzięłam niewłaściwy odcień. Dla mnie wersja dla blondynek jest zbyt jasna, ale uwielbiam dołączoną szczoteczkę, ponieważ pozwala zdyscyplinować brwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, przy Twoich właściwie czarnych brwiach ten jasny brąz to musi być koszmarny niewypał :)

      Usuń
  17. u mnie tego typu zele / tusze sie sprawdzaja idealnie na codzien, jak chce sobie szybko malnac brwi i gotowe :)
    jak mam wiecej czasu to sie bawie kredka i jade z zuzpelnianiem, ksztaltem, ale to nie zdarza sie czesto :)
    wole szybko zelem / tuszem i gotowe, a efekt jest swietny :)

    obecnie mam 3 tego typu produky Rimmel, Maybelline i Mac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam tak samo – gdy dzień spokojny i rano mąż zajmuje się młodym, chętnie bawię się w uzupełnianie i dokładną stylizację. na co dzień niestety takie szybkie rozwiązania zawsze wygrywają. kurczę, muszę zobaczyć tego MAC-a!

      Usuń
  18. ja teraz też doceniam fakt, że maskarą dużo szybciej podkreśla się brwi niż cieniem czy kredką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, matki niewielkich ludzi mają nieco inne wymogi :)

      Usuń
  19. Nie znam tych produktów. Zresztą unika barwionych żeli, bo mam wrażenie, że przy malowaniu upaćkam sobie całe oczy :D za to z powodzeniem używam kredki Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kredki Catrice akurat nie używałam, dobrze mi służy jasna kredka (nie do brwi) firmy Manhattan.

      Usuń
  20. Nie marudź, kup Gimme Brow i będzie rewelacja życia. Ja już na Catrice nie spojrzę nigdy (dopiero gdy będę biedna) (czyli pewnie zaraz).

    OdpowiedzUsuń
  21. moja delia onyx sie konczy, wiec pomaly mysle o nastepcy, ale jeszcze nie wiem co kupie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delia też z taką spiralą?

      Usuń
    2. delia ponoć wielka jak łopata. albo wibo. ktoreś z tych wielkie jak łopata w każdym razie.

      Usuń
    3. tu masz moją delię :) matko wlasnie sobie uswiadomilam jaką mam staroć ;) ale w sumie działa cały czas tak samo :) http://madziakowo.blogspot.com/2012/06/zel-do-brwi-onyx-delia-brazowy.html

      Usuń
  22. Catrice chyba bardziej jest w moim kolorze :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger