07.03.2015

Mam i ja! Tom Ford – Lips & Boys LE – James i Collin [swatche]

Tom Ford i ja. Kto by pomyślał? Nie planowałam z nim spotkania, bo nie uśmiechało mi się wydawanie fortuny na kosmetyki kolorowe, szczególnie że mój sześciopoziomowy Malm pęka w szwach. Nie miałam więc pojęcia, że Tom Ford wypuścił niedawno limitowaną kolekcję 50 miniaturowych pomadek Lips & Boys, które w polskiej dystrybucji kosztują 125 115* zł za sztukę. Z pomocą przybyła Krzykla, która postanowiła podzielić się na FB radosną nowiną o dostępności pomadek Forda w sklepie Douglas.pl. Krzyklo, okrutna kusicielko, zobacz, co narobiłaś!


W o wiele za dużym pudełku przybyły dwa tycie kartoniki, a w nich pięknie wykonane, odpowiednio ciężkie i walące po oczach luksusem szmineczki. Podobnie jak u Michaela Korsa, na tych również wspaniale odciskają się linie papilarne. Moje matczyne paluchy ewidentnie są niegodne. Miniaturowość pomadek z kolekcji Lips & Boys polega na tym, że za 115 zł dostajemy 2 g produktu, podczas gdy wersja pełnowymiarowa kosztuje 200+ zł i producent upchnął do opakowań 3 gramy szczęścia. Dobry dil, szczególnie dla takich fordowych leszczy jak ja. 


Możecie powiedzieć, że kupowanie maciupkiej szminki za ponad stówę to bezsens. Poniekąd będziecie mieć rację, bo na pewno podobne odcienie da się odnaleźć na niższych sklepowych półkach. Ale spójrzcie na te cuda! Przecież już samo dotykanie opakowania sprawia, że człowiekowi robi się lżej na duszy :). W tym przypadku sprawa nie skończy się na oglądaniu, bo zawartość jest zdecydowanie warta uwagi!


Miałam niemały problem z wyborem odcieni i przez długie zastanawianie trochę się spóźniłam. Dzień wcześniej Douglas miał do wyboru 30-kilku chłopaków Forda, a gdy już nagapiłam się na swatche Temptalii i dokonałam szczegółowej analizy, a potem wyboru, okazało się, że dwóch kolorów nie ma: pięknego, jasnego różu Matthew i neutralnego Addisona. Zdecydowałam się więc na ciemniejszego Collina, a o Matthew postanowiłam jak najszybciej zapomnieć. 


Oprócz Collina trafił do mnie koralowy przystojniak James. Zobaczcie, jak wyglądają w akcji!


Obie pomadki są niesamowicie kremowe i doskonale napigmentowane. Tym razem (uff, co za ulga) w parze z ceną idzie jakość. Moi chłopcy pachną wanilią (a dokładniej: waniliną), co automatycznie nasuwa skojarzenie z ukochanymi MAC-owymi skarbami, ale jednak aromat MAC-a jest lepiej i dłużej wyczuwalny. Idealnie kremowa konsystencja sprawia, że sztyfty gładko suną po ustach, a aplikacja jest łatwa i szybka. Okazało się, że nawet rozmiar działa na naszą korzyść – mniejsza powierzchnia sprzyja precyzji. 


Collin na żywo okazał się ciemniejszy, niż myślałam. Nie ujęło mu to urody – jest widoczny, a przy tym wciąż neutralny i zupełnie niekontrowersyjny. Idealny na co dzień i nie wyobrażam sobie, że komukolwiek mógłby nie pasować (no, może dla ciepłego rudzielca wybrałabym coś innego). Trwałość świetna – na moich nietrzymających pomadek ustach Collin siedzi około trzech godzin, a pod koniec stopniowo, równomiernie znika. Może nie brzmi to jak fantastyczny wynik, ale weźcie pod uwagę, że mówimy o kremowym, a nie matowym wykończeniu.


James to typowy średni koral, który na szczęście nie powoduje optycznego żółknięcia moich i tak dalekich od śnieżnej bieli zębów. Będzie piękny na wiosnę (na tę prawdziwą, zieloną i słoneczną – do obecnej sraczki z niebios zupełnie nie pasuje). Trwałość i wszystkie pozostałe parametry podobne jak u kolegi, tyle że kiedy schodzi, widać go lepiej – efekt na ustach jak po użyciu tintu.

Obie pomadki bardzo mi się podobają, a cała kolekcja przyprawia o ból głowy. Umiałybyście wybrać dwóch chłopaków spośród Fordowej pięćdziesiątki?

Psssst, Douglas uzupełnił zapasy. Zgadnijcie, kogo udało mi się capnąć?!


*Wyobraźcie sobie, że Douglas nagle zmienił cenę. Ciekawe, dlaczego!

57 komentarzy:

  1. To cała ja - kuszę ale sama nie kupiłam.
    Piękne kolory wybrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poważnie nic nie wzięłaś? :D haha, myślałam, że połowę asortymentu wymiotłaś z Douglasa ;))

      Usuń
    2. Koniec mojej manii kosmetycznej jest bliski ;)

      Usuń
    3. nieeee moooożeeee byyyyyyć...

      Usuń
    4. Hehe ;) Na każdego kiedyś przychodzi pora :)

      Usuń
    5. to kto mnie będzie teraz kusił? już tylko Obsession? :)

      Usuń
    6. Zostanie kilka uczynnych dusz w blogsferze na pewno :)

      Usuń
    7. Justyno, ale serio chcesz zakończyć przygodę z makijażową rozpustą lub/i (co gorsza) zniknąć z blogosfery? Ciężko by mi było się otrząsnąć po czymś takim – mam kilka stałych miejsc, do których regularnie zaglądam, żeby podsycić swojego kosmetycznego świrka, i Twój blog jest jednym z nich!

      Usuń
    8. Dobrze mnie zrozumiałaś. 4 lata i starczy ;)
      Miło mi, że zaglądasz :)
      Też mam sporo takich kosmetycznych miejsc, które lubię i pewnie nadal będę tam zaglądać.
      Tobie na bank będę kibicować w dalszym blogowaniu :)

      Usuń
  2. collin boski:) powaznie mi wpadł w oko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na stronie Douglasa wciąż dostępny... tak tylko mówię :D

      Usuń
  3. Collin jest hmmm przystojny (?) :D nie no piekne kolorki :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbuję sobie wyobrazić, jak Collin wyglądałby na Twoich idealnych ustach... :D

      Usuń
  4. Piękne kolorki :) Ja czuję ogromny pociąg do Matthew :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niedługo go pokażę, już do mnie leci!

      Usuń
  5. Szczególnie ładna ta pierwsza. Ja jestem nieszminkowa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko przed Tobą, też kiedyś byłam ;)

      Usuń
  6. Hahahha ja tez pare godzin na Temptali siedzialam :D i chcialam te co Ty, ktorych nie nylo i wzielam wlasnie Addisona. Pokochalam tak mocno, ze wiem ze musze powtorzyc ten kolor. Zaplacze sie jak sie skonczy. Collin tez jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciężko sobie dokładnie wyobrazić siebie w danej pomadce zamiast Temptalii, szczególnie jeśli się ma jasną karnację i blond czuprynę...

      Usuń
  7. Addisona znow nie ma :-( chcialam kupic jeszcze jednego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że jeszcze raz uzupełnią zapasy! ja już nawet wolę sobie nie przypominać, jaki jest piękny na swatchach...

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. na razie to on głównie jest w użyciu. gdzie ta wiosna? :D

      Usuń
  9. Collin prezentuje się apetycznie. Chciałam biec w te pędy po poście Krzykli, więc całkowicie Ciebie rozumiem ;) Może się skuszę jak dotrę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale gdzie, do Arkadii chcesz pędzić? tam już podobno większość wymieciona :(

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. tam jest dużo więcej pięknych kolorów, ciężko się zdecydować!

      Usuń
  11. Oba kolory piękne! :) Ale za taką cenę powinny trzy dni cierpliwie siedzieć na ustach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, dziś się udało 4 h nawet pociągnąć z Collinem, ale musiałam mysleć o swoim otworze gębowym – nie oblizywać, nie dotykać rękami, pić z najwyższą ostrożnością itd. :)

      Usuń
  12. Ja nie mam ale cieszę sie razem
    Z Tobą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, super, w grupie jeszcze milej :D

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. jak na Forda, faktycznie cena super, a tak ogólnie to umówmy się, że bez rewelacji ;)

      Usuń
  14. Cacuszka :). Kolory w sam raz na dzień. Ciekawa jestem, jakby się u mnie sprawdziły, wynik 3 godzin by mnie zupełnie nie satysfakcjonował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wiesz, ja strasznie dużo majstruję w ciągu dnia przy ustach – dotykam, pocieram wargi, piję, gadam... :)

      Usuń
  15. Piekne odcienie dobralas :) No, nie ukrywam ze Tom Ford kusiiii mnie bardzo tymi swoimi chlopakami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to leć szybko na zakupy, nim wykupią wszystko :D

      Usuń
  16. Matko Kochana jakie cacka! Tom Ford... niespełnione marzenie... Kolory wybrałaś przepiękne, a opakowania to esencja i szczyt luksusu. Co ten Tomek wyprawia z nami kobietami, to się w głowie nie mieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojeeeej, kogo ja widzę tutaj?! czyżbyś powróciła? lecę na bloga węszyć :)

      Usuń
  17. obie cudne, każda na swój sposób. lubię takie kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już Ci kiedyś mówiłam, Ty w ogóle mogłabyś smarować usta czymkolwiek, a i tak byłoby świetnie ;)

      Usuń
    2. muak :*

      powiem Ci na ucho, że bywają jednak odcienie, w których nie czuję się dobrze :P

      Usuń
  18. korca mnie te szminki ....ale nie wiem , ktory kolor wybrac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. weź kilka, to zawsze najlepsza opcja hhyhy. jakość bardzo dobra, więc rozczarowania nie będzie :)

      Usuń
  19. Apetycznie leżą na Twoich ustach :)
    Miniaturka, dobra sprawa. Można na spokojnie podjąć decyzję, czy chcemy więcej i czy dany produkt spełnia oczekiwania. Niech Ci się dobrze noszą! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piekne kolorki wybralas <3 ja Stavros chcialam bardzo ale niestety byl natychmiast wykupiony :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stavrosa widzę online! bierz prędko!

      Usuń
    2. a no tak, przecież Ty kupujesz w innym Douglasie online :/

      Usuń
  21. Testuję Collina jak nic.
    Piękne opakowania, kolory, sztyfty i Ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Collin jest jak moje wszystkie maki, daj spokój ;)

      Usuń
  22. hahaha u nas to ciągle z niebios leci:;)
    chybabym nie umiała wybrać, wyglądają tak szykownie i zastanawiam się czy zazdroszczę:P Pięknie się orezentują na Twych ustach...
    :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Druga podoba mi się bardziej :) choć staram się za bardzo nie ślinić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sama też mam ochotę jakąś kliknąć, ale jak tu się zdecydować przy tylu pięknych kolorach!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Co za obłędne opakowania ! Gdybym zobaczyła je na żywo na pewno nie umiałabym im powiedzieć "nie"
    Śliczne kolory wybrałaś

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow wyglądają genialnie! Na ustach też mi się podobają, bo to akurat moje kolory <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger