15.06.2015

Garść minirecenzji: pielęgnacja Yves Rocher

Przychodzę do Was dzisiaj z kilkoma minirecenzjami kosmetyków, o których nie ma sensu pisać nowelek. Sekta Yves Rocher w moim życiu wciąż obecna, choć muszę przyznać z dumą, że nie robię na razie nowych, nieskończenie wielkich zakupów, tylko zużywam zapasy. Jedyne zamówienie, na jakie sobie pozwoliłam, wydarzyło się w chwili, gdy zapragnęłam poszerzyć swoją kolekcję zapachów. Ale to już całkiem inna historia...


Culture Bio – odżywcze mleczko do ciała z miodem i organicznym muesli

Od razu powiem, że mleczko kupuje się w 200-mililitrowej butelce, a to moje jest tylko miniaturą, którą sekta podarowała mi w podziękowaniu za regularne datki. Zacznijmy od tego, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie zapach kremu z miodem i muesli. Obstawiałam coś dosłownego, czyli charakterystyczny aromat miodu z lekko orzechową, zbożową nutą. Okazało się, że kosmetyk pachnie zupełnie inaczej: migdałami w marcepanowym ujęciu. Jeśli chodzi o właściwości, to jest tak, jak mówi producent: wchłania się szybko i nie pozostawia tłustego filmu. Właściwie nie pozostawia po sobie niczego poza zapachem, dlatego jeśli oczekujecie porządnego nawilżenia, mleczko – jak zwykle w przypadku tego typu kosmetyków – okaże się pomysłem chybionym.

Cena bez promocji: 39 zł za 200 ml



Hydratation Moisturizing – Botanical Care Mist – nawilżająca mgiełka do ciała z aloesem

Mgiełka wpadła mi do koszyka przy okazji jednej z Wyjątkowo Dużych Promocji* i tylko dlatego w ogóle znalazła się w moich zbiorach. Nie kocham mgiełek, bo ich nie rozumiem – jak chcesz pachnieć, używasz EdT lub EdP, a jak chcesz nawilżyć ciało, babrasz się w kremach i balsamach. Po co więc te mgiełki chodzą po świecie? Słyszałam teorię, że mogą odświeżać w upalne dni. Ma to jakiś sens – woda z odrobiną przyjemnego, choć nietrwałego zapachu da chwilowe orzeźwienie. Ale ja używałam tego cuda w zimne miesiące. Kiedy? W chwilach lenistwa (czyli zamiast żmudnego wklepywania kremu w nogi, brzuch, tyłek). Mgiełka ma „intensywnie nawilżać skórę”, ale to od razu możemy włożyć między bajki (czemu producenci nam to robią, no czemu?). Wiemy też, że „szybko się wchłania” – łaski nie robi, woda nie powinna się długo wchłaniać, byłoby to co najmniej niestosowne zachowanie ze strony wody – szczególnie podlanej alkoholem. Na początku byłam bardzo nieufna wobec tego wynalazku, tym bardziej że zapach nie jest powalający, ale z każdym kolejnym psiknięciem coraz milej mi się mgiełki używało. W przeciwieństwie do pozostałych tego typu kosmetyków (a raczej: „kosmetyków”), Botanical Care Mist zawiera składniki, które MOGĄ coś robić: woda aloesowa, gliceryna, woda rumiankowa, a do tego dużo glikolu metylopropanowego, który pomaga składnikom aktywnym przenikać przez skórę. Mgiełka na krótki czas rzeczywiście pozwala pozbyć się uczucia suchości, ale czy zainwestowałabym w nią świadomie po raz kolejny? Raczej nie. W gratisie chętnie przyjmę!

Cena bez promocji: 33 zł



Jardins du Monde – Ziarna Kawy z Brazylii – żel pod prysznic

A tu mały przerywnik od kosmetyków średnich. Kawowy żel pod prysznic! Wielbię ten zapach i gdy mam butelkę w rękach, składam jej zawartości rytualne pokłony. To kawa w deserowym ujęciu: słodka, ze śmietanką i lodami, 100% rozkoszy i 0% rosnącej dupy. Do tego żel jest kremowy, delikatny, niewysuszający, a zapach unosi się w łazience jeszcze przez kilka chwil po kąpieli. Nie polecę tej wersji Jardins du Monde każdemu bez wyjątku, bo dla niektórych z Was to może być kawowa uczta nie do ogarnięcia. Zapach jest mocny. Dla mnie rewelacja, szczególnie że nie mogę pić prawdziwej kawy, bo mnie po niej mdli.

Cena bez promocji: 8,90 zł



Pure System – tonik głęboko oczyszczający

Jak widzę w składzie toniku aqua, a zaraz potem alcohol, wiem, że to oznacza kłopoty. Naprawdę nie ma żadnego sensownego powodu, dla którego producent miałby wlewać do toniku gorzałę, bo i bez tego skóry zanieczyszczone mają swoje niemałe problemy. Reszta INCI przestaje mieć znaczenie, bo zarówno po otwarciu, jak i po natarciu towarzyszy nam odór świeżo naprutego dziadka spod alkoholi 24 h. Do tego wszystkiego tonik z serii Pure System ma bardzo dziwną, żelową konsystencję, która w połączeniu z niemiłym składem daje efekt natarcia się rozpuszczoną galaretką owocową, do której ktoś dolał wódki. Nie czuję, żeby moja skóra była po tym głęboko oczyszczona. Wręcz przeciwnie: czuję ciężką, imprezowo pachnącą substancję, która wypełnia pory całą swą galaretowatą syfiastością. Podsumujmy: tonik głęboko oczyszczający zanieczyszcza. Macie ochotę?

Cena bez promocji: 27 zł



Odświeżająco-chłodząca maseczka z wyciągiem z żurawiny

Na koniec wystąpi przed Państwem lekka, trzyminutowa maseczka, która nie robi nic. Co ciekawe, nie można mieć do niej o to pretensji, ponieważ producent obiecuje tylko, że schłodzi ona nasze lico. Tak, w tej roli sprawdza się nieźle, bo zimny żel zaaplikowany na twarz daje uczucie chłodu. Takiego lekkiego. Tak bardzo lekkiego, jak wspomniana maseczka, której z pewnością nikomu do szczęścia nie potrzeba.

Cena bez promocji: 21,90 zł


*które zdarzają się średnio raz na dwa tygodnie.

48 komentarzy:

  1. 'Sekta Yves Rocher' hehe dobre :D Ja tez ostatnio staram sie nie zamawiac, mimo ze sekta wysyla oferty :P Mleczko do ciala tez ostatnio zuzylam, jak i ten zel kawowy - tez dla mnie jest to swietny zapach, ja tez kawy nie pije w ogole, bo mi nie smakuje :P
    A jakie zapachy zamowilas? z YR tez?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, z YR. wzięłam nowość - Quelques Notes d'Amour (dosyć ciężkie, latem jakoś ostatecznie rzadko mam ochotę, ale to ładny zapach), trzy miniatury ich znanych zapachów, do tego wodę kokosową, która jest tak kokosowa, że chyba tylko na plażę można się nią psikać :). na lato wzięłam też na próbę wodę toaletową z zieloną herbatą, która bardzo ładnie, świeżo pachnie, ale jest totalnie nietrwała :( tutaj wygrywa zwykła, niedroga Elizabeth Arden.

      Usuń
    2. Ciekawa jestem tego Quelques Notes d'Amour, sprawdze sobie go jak bede miala okazje.
      Takie swieze zapachy typowe na lato, wlasnie czesto sie okazuja nietrwale... Elizabeth to juz klasyka ;)
      Ja z YR zastanawiam sie nad zapachem Neroli, szukam czegos na lato wlasnie i mysle to mogloby byc to. Mialas/masz go moze?

      Usuń
    3. Neroli ma moja mama, mnie się nie podoba, dziwny jest, ale musisz sama powąchać – ciężko rozmawiać o zapachach, szczególnie takich nietypowych

      Usuń
  2. O, znam tą sektę bardzo dobrze :o)) Od lat mnie mają w swoich szponach ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też już uczestnictwo można mierzyć w latach, ups :)

      Usuń
  3. hahahhaah :D padłam po przeczytaniu opisu maseczki :DD a tak serio, to sama nie wiem dlaczego ale jakoś zawsze omijam ten sklep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba muszę zrobić jakiś wpis o produktach YR, które polecam – tak na zachętę dla innowierców ;))

      Usuń
    2. o, o! to będę wyczekiwać, nie ukrywam, że mi się przyda :D

      Usuń
  4. Sekta podarowała w podziękowaniu za regularne datki:D taaakie prawdziwe! Ja Lubiłam tą mgiełkę aloesową, nieźle u mnie działała;) A zapachowe akurat też lubię takie delikatniejsze zamiast EDP tyle, że ja z tych wrażliwych na zapachy więc po tych mocnych mnie boli głowa;) A ten żel ziarna kawy uwielbiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wrażliwa na zapachy i lubisz tę dającą po nosie kawę? nieznane są wyroki nosów, również tych wrażliwych :)

      Usuń
    2. Tak bo zapach żelu nie utrzymuje się cały dzień tak jak np mocne perfumy więc to już inna para kaloszy:D Jak potem posmaruję się balsamem to najczęściej zapach zostaje zabity;) Jeszcze lubię Macadamia;) Teraz mam ten nowy Jabłko&anyż. Anyż nie kojarzy mi się z niczym dobrym, ale na szczęście pachnie bardziej jak jabłko;)

      Usuń
  5. Mam tę maseczkę - pokrywa się kurzem od zeszłego roku, jeszcze nie otworzona, ale tez żel kawowy to kiedyś kupię, bo o jego zapachu już po raz e-nty czytam same pochwały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kup, kup. lubisz kawę i kawowe desery, to się obsikasz z rozkoszy.

      Usuń
  6. Jak się czymś psikać dla odświeżenia, to zamiast tej mgiełki, co nie robi łaski, lepiej nabyć puszkę wody termalnej, zwłaszcza Uriage, bo nie trzeba się pitolić z wycieraniem. Przy sobotnich 30 stopniach użycie tego było bliskie religijnej ekstazy.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. psikaj się w upale wodą winogronową Caudalie!

      Usuń
    2. Też religijne? Zachcę wstąpić do zakonu? Paść krzyżem? Coś?

      Usuń
    3. Psikajcie się Serozinc.

      Usuń
  7. Żel kawowy to od pierwszego użycia mój ulubieniec! Staram się, żeby w łazience zawsze stało chociaż jedno opakowanie :) Pozostałych kosmetyków nie miałam okazji używać... jeszcze tyle przede mną :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jak zużyję kolejne 123245342 butelek z zapasów, chętnie powrócę do mojego kawowego specjału, a tymczasem mogę sobie tylko powspominać ;)

      Usuń
  8. heh, tak naprawdę większość tych kosmetyków nie ma racji bytu, bo nic dla skóry nie robią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pojedyncze coś tam robią. nie przesadzaj :P

      Usuń
  9. W ogóle nie używam Yves Rocher, jakoś mnie do ich kosmetyków nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napiszę za jakiś czas o tych, które naprawdę warto wypróbować, może się jednak na coś skusisz :)

      Usuń
  10. Mialam taka maske z granatem, tez nie robila nic. Zel kawowy i migdalowy maja przepiekne zapachy.

    p.s. Buu nie odpisałas na mojego maila:(

    OdpowiedzUsuń
  11. MIałam kilkanaście kosmetyków YR i niestety nic mi zbytnio nie przypadło do gustu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napiszę o tych, które polecam, może jeszcze dasz im szansę? :)

      Usuń
  12. Totalnie mnie rozbawiłaś tymi opisami. Nigdy u nich nie kupowałam a reklamy przychodzą mi z taką częstotliwością, że nie wiem o co biega. Już się zastanawiałam czy na coś się skusić ale sobie daruję.
    Bardzo przyjemnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oho, sekta robi podchody, strzeż się! :D

      Usuń
    2. i dziękuję za miłe słowa <3

      Usuń
  13. Aaaaaaa! Sekta znowu przysłała mi rabat 100 zł, chyba wpadłam po uszy... Nie rozumiem "gorzały" w kosmetykach, przecież ją czuć na kilometr :P Tonik Shiseido Benefiance, to chyba 99% alkohol, bo woń jest nie do przejścia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaak, ten tonik Shiseido to jakaś pomyłka. tyle kasy za taki szit. uhhhh

      Usuń
  14. ja też jestem członkiem tej sekty... choć żele mają fenomenalne:) mam jest też zachwycona kremami do rąk, a wg mnie są przeciętne... tak, mam też się dała wciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D moja mama też składa potajemnie zamówienia, mimo że jej tłumaczyłam, że mam najlepsze rabaty ;)

      Usuń
  15. Ja też nie robię zakupów dla siebie, ale chyba pójdę zrobić, bo przy zakupach mam do odebrania tusz do rzęs, a tusz mi się kończy i potrzebuję na wczoraj czegoś nowego. Zastanawiam się co wybrać, chyba zdecyduję na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś, tak jak Ty robiłam ogrooomne zakupy w YR, teraz (na szczęście) z tego wyrosłam i moje zakupy tam są bardziej przemyślane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja już też trochę zmądrzałam :D

      Usuń
  17. Mi już przeszła faza na YR i obecnie nic już nie zamawiam. Mgiełkę wspominam niemiło, bo strasznie się lepiła; maseczka tak samo; natomiast kawowy żel pod prysznic uwielbiam! Obecnie go używam i żałuję, że dobija dna, bo... nic już nie zamawiam z YR ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, wiesz, zawsze możesz podejść po ten żel do sklepu stacjonarnego. PRZECIEŻ TO TYLKO ŻEL :D

      Usuń
  18. Znów zapomniałam, żeby powąchać u Ciebie to kawowe cholerstwo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już poszło do piachu. powąchasz następnym razem.

      Usuń
  19. Mgiełki to dla mnie produkty dziwne. Kiedyś nawet miałam kilka sztuk, naprawdę nie wiem po co :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kawy jako kawy nie lubię, kojarzy mi się z zapierdolem. Kawa w wydaniu YR to bajka jest, chociaż nigdy nie miałam okazji żeby kupić i użyć, zawsze tylko wąchałam. Pora to zmienić, tym bardziej że łapię się chyba jeszcze na promocję urodzinową a z YR mam tylko nierozpakowany jeszcze Sexy Pulp i peeling do stóp. Czy żele są z zielonym punktem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, co za trafne kawowe skojarzenie :D
      Masz dwa dobre produkty Yves Rocher, aż się chce brnąć w to dalej, co? :) taaaaa, prawie wszystkie ich żele pod prysznic są z zielonym punktem :/

      Usuń
    2. To w takim razie kupię chyba jeszcze jeden peeling. Nawet nie dwa a trzy, bo jeszcze balsam gruszkowy od Luizy!

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger