13.12.2015

Vichy – Normaderm – Żel głęboko oczyszczający /recenzja/

Jakoś mi się ostatnio z moim blogiem nie układa. To nie tak, że już go nie kocham, nie chcę i mam w nosie – wręcz przeciwnie, tęsknię i chciałabym, żeby mnie tu było więcej. Życie się zagalopowało i nie umiem go spowolnić, no i jeszcze w ramach postanowień przednoworocznych próbuję odkleić się od laptopa. Jeżeli ktoś z Was ma pomysł, jak jednocześnie nie siedzieć z nosem w monitorze i pisać/czytać regularnie, niechże się ulituje i podzieli tą tajemną wiedzą na temat wszechświata. A tymczasem wykopałam z archiwów zdjęcie butelki Vichy w towarzystwie roślin radujących się letnim (fakjułinter) przedpołudniem i to o tej butelce dziś Wam opowiem. 


No to mamy ją, tę butelkę wesołą, zieloną taką, z żelem myjącym do twarzy od Vichy. Nie udało mi się nigdy zakochać w marce Vichy, bo nie miałam okazji bliżej przyjrzeć się jej produktom. Żel z serii Normaderm też wpadł mi do koszyka poniekąd przypadkiem, i to co najmniej półtora roku temu, a tym przypadkowym poniekądem była jedna z niedających-się-ominąć promocji w pobliskim Super-Pharmie. Dziś jestem już innym człowiekiem i na te wszystkie pomarańczowe naklejki z promocyjną ceną nawet nie patrzę, ale dobrze, że wtedy spojrzałam. Naprawdę bardzo dobrze.

Długo się ociągałam z jego otwarciem (chyba wiecie czemu, nie chce mi się znowu opisywać ciemnych stron kosmetycznego zakupoholizmu), ale gdy już doszło do uroczystego odpieczętowania mojego nabytku, nagle stało się jasne, że w tym żelu pasuje mi właściwie wszystko. Wcześniej miałam do czynienia z jego bezpośrednim konkurentem – Effaclarem (La Roche-Posay) i mimo że mam same miłe wspomnienia z nim związane, jestem prawie pewna, że Normaderm wypada lepiej.

Żel został wyznaczony przez producenta do głębokiego oczyszczania skóry, która jest taka hop-siup do przodu, że zalewa nas nadmiarem sebum, dzięki czemu możemy podziwiać: miejscowe syfy, rozszerzone, zaczopowane pory, a także niezwykle urodziwy i ponadczasowy tłusty błysk. Mmmm. To bardzo ja. 


Na dzień dobry w opakowaniu o pojemności 200 ml mamy sprawną, precyzyjną pompkę, która dozuje dokładnie tyle, ile sobie zażyczymy. To bardzo ułatwia mycie twarzy pod prysznicem i mycie w ogóle, że nie wspomnę o higienie, doznaniach estetycznych i tego typu pomniejszych pierdołach. Żel jest odpowiednio gęsty (wydajność!!), zielonkawy, dobrze się pieni i pachnie świeżo ściętymi łodygami kwiatów (bardzo podobnie do Effaclaru).

Skład jest przeciętnej długości, dużo w nim standardowych chemikaliów, gdzieś tam w połowie można znaleźć działający antybakteryjnie kwas salicylowy, a także substancję zwaną totarolem, która podobno łagodzi podrażnienia. Nie znajdziemy w normadermowej miksturze mydła, parabenów i alkoholu. Świetnie zatem.

Skóra po użyciu Normaderm jest fantastycznie oczyszczona, a przy tym niepodrażniona, ale jeśli zostawimy ją bez nawilżenia, będzie lekko ściągnięta (nie tak, jak np. po żelu Pharmaceris z serii T, czy innych kosmetykach z alkoholem w składzie, ale jest to wyczuwalne). Doświadczenie podpowiada mi jednak, że nie da się głęboko oczyścić skóry i nie czuć po tym jakiegokolwiek napięcia, więc tu nie będę się zanadto czepiać. Warto zwrócić uwagę na fakt, że moja cera od wielu miesięcy ma się lepiej, niż choćby rok czy półtora temu – myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że Normaderm bierze udział w codziennej pielęgnacji twarzy (jeśli macie problem z regularnie wyskakującymi ropnymi gulami, pomyślcie o dokładnym oczyszczaniu cery i wywalcie wszystkie kremy z parafiną). A jeśli sam Normaderm niczego spektakularnego nie osiągnął, jedno jest pewne: niczego też nie spierniczył i chwała mu za to.

Poza tym jest niewiarygodnie wydajny. Używam go już rok (z kilkoma krótkimi skokami w bok) i została 1/5 butelki. W międzyczasie marka zdążyła nawet zmienić opakowanie, a ja nawet tego nie zauważyłam, bo naciskam tę pompkę, naciskam i końca nie widać. Mam nadzieję, że nie zmieniło się nic więcej poza wyglądem, bo jeśli grzebali w składzie i coś sknocili... to będzie rozgrzebane i sknocone. Oby nie.

EDIT: Pojawiły się w komentarzach opinie, że potrafi wysuszyć i spowodować wysyp – ze swojej strony mogę powiedzieć tyle, że faktycznie nie polecałabym go skórom suchym. Simply wspomniała o tym, że jej przetłuszczająca się cera zaliczyła jeszcze większą produkcję sebum po Normadermie, więc daję Wam o tym znać. U mnie nic takiego się nie wydarzyło, wręcz przeciwnie. 

Pojemność: 200 ml (bardziej opłacalne są 400-mililitrowe butle)
Cena: ok. 35 zł za 200 ml (ja w promocji zapłaciłam niecałe 27 zł)
Ocena: 5/6


PS Z uwagi na fakt, że mój Najlepszy Mąż Świata zrobił mi niespodziewany prezent mikołajkowo-dziękczynny (to za te porządki!) w postaci Foreo Luny, po skończeniu Normadermu postanowiłam wrócić do substancji myjących lżejszego kalibru i sprawdzić, czy ten nowy duet zadziała (dam znać, ale to potrwa).

36 komentarzy:

  1. Kolejny raz czytam o nim pozytywną opinię. Wieki temu oglądałam na YT kilka filmików pochwalnych i miałam kupić, ale jakoś mi z głowy wypadło. Ostatnio przypomniała mi o nim znajoma, plus Twój wpis jest drugim przekonującym do zakupu. Ok, gdy tylko skończy mi się obecny, na pewno go będę miała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli nie masz suchej cery, to wypróbuj!

      Usuń
    2. w razie gdyby okazało się, że regularne stosowanie tego żelu powoduje u Ciebie nadprodukcję sebum, możesz spróbować używać Normadermu np. raz w tygodniu w celu dogłębnego oczyszczenia, a na co dzień stosować coś łagodniejszego. Polecam m.in. żel Fitomed do skóry tłustej (minus: brzydkie opakowanie, niektórym nie podoba się też ziołowy zapach, ale ja go lubię).

      Usuń
  2. Miałam go kiedyś, i jakiś krem z tej linii, ale te kosmetyki zrobiły mi na twarzy jakąś masakrę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kremie słyszałam sporo złego, dlatego nawet nie planuję go sprawdzać

      Usuń
  3. Używałąm go kilka lat temu. Po pierwszych zachwytach wow, wow, wow \!!! przyszło wysuszenie skóry i mnóstwo zaskórników. Także na dłuższą metę niestety narobił więcej szody niż pożytku.
    Musz jednak szczerze przyznać, że moja skóra jest bardzo kapryśna, z wieloma niedoskonałościami ale i sucha.

    Co do tego by móc poświęcić więcej czasu dla bloga, bądź też mniej ale efektywniej go wykorzystać - polecam Ci świetny artykuł Beaty - http://vademecumblogera.pl/2015/11/moja-organizacja-czasu-blogowaniu.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, szkoda, że u Ciebie zupełnie się nie sprawdził :( suchej cerze faktycznie bym go nie polecała. Dziękuję za link, bardzo chętnie przeczytam!!!

      Usuń
  4. miałam miniaturę - moją twarz za bardzo wysuszał, więc się jeszcze bardziej w podzięce tłuściła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zupełnie nie zauważyłam nadmiernego wysuszania, ale to oczywiście możliwe – zawsze jak za bardzo wyszorujemy, to się może obrócić przeciw nam ;)

      Usuń
  5. Raczej nie dla mojej suchej obecnie cery ;) Zazdraszczam Foreo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mówiłam kiedyś mężowi, że to idiotyczne i po co mi to, że dysk z Sephory jest wystarczający i szkoda kasy, ale uznał, że po prostu zazdroszczę tym, którzy mają i zanotował w telefonie nazwę ;).

      Usuń
  6. Miałam bardzo dawno temu ten żel i z tego co pamiętam to dobrze się sprawdzał.

    OdpowiedzUsuń
  7. taki maz to skarb! p.s. zapraszam na rozdanie zoeva

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, choć na szczęście nie tylko z powodu takich prezentów zasługuje na ten tytuł :)

      Usuń
  8. To faktycznie wydajność powala, mi takie kosmetyki wystarczają na 2-3 miesiące ;) Normadermu nie miałam, ale od paru lat unikam wszystkiego, co zawiera SLES i jak na razie dobrze mi z tym. Z takich głębiej oczyszczających żeli bez SLES mogę polecić Nuxe Aroma Perfection, też z pompką, też świetnie oczyszcza, a nie wysusza i nie podrażnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrobiłam podobnie.. przestałam używać do twarzy wszystkiego co się pieniło.

      Usuń
    2. bardzo możliwe, że też przerzucę się na produkty, które się nie pienią, bo widzę, że szczotce Foreo wszystko jedno, czy są SLES-y, czy ich nie ma - i tak nie pozwala żelom wytwarzać piany :D

      Usuń
  9. Swego czasu, czyt. zanim wkroczyłam chwiejnym krokiem w blogosferę, zużyłam tyyyyyle butelek tego żelu, że nie potrafię nawet wysłowić się ile - przez kilka lat tylko ON stał na toaletce i było mi z nim bardzo dobrze :)
    I wiesz co? Przy najbliższej okazji w osławionej Super-Pharm kupię go, a co???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kup! :)))) Tylko może weź mniejszą butelkę, w końcu nam, blogerkom, zbyt pojemne produkty szybko się nudzą ;)

      Usuń
  10. Kiedyś go miałam, nawet chyba ze dwa razy :) I chociaż fajnie oczyszczał, miałam wrażenie, że skóra jest taka aż niemalże piszcząca, to jednak mocno ją też wysuszał, nawet jak stosowałam potem mocno treściwe kremy. Jednak działa i to działa naprawdę bardzo dobrze:) Chwilowo używam żelu do mycia również z Vichy, ale tego niebieskiego Purete Thermale - też fajny, dobrze oczyszcza, ale jednak jest delikatniejszy niż Normaderm. Bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś używałam żelu Purete Thermale i też polecam. Mam wrażenie, że Normaderm dałby mi taki efekt jak u Simply, bo mam cerę tłustą, ale i skłonną do przesuszania, takie combo ;)

      Jestem ciekawa wrażeń z używania Luny. Ja jestem wierną użytkowniczką Clarisonica; cera bardzo mi się poprawiła odkąd go mam. Myślę, że i Ty będziesz zadowolona :)

      Usuń
    2. ooo, koniecznie muszę wypróbować ten Purete, dzięki za rekomendację, dziewczyny!
      Co do Luny: na razie jestem zachwycona działaniem, ale zobaczymy, co będzie za kilka tygodni.

      Usuń
  11. Ooo, ostatnio myślałam żeby go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam go dość dawno temu. Dobrze doczyszczał, ale przy częstym stosowaniu wysuszał skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niegłupim rozwiązaniem jest używanie go np. raz w tygodniu, a w pozostałym czasie mycie twarzy czymś łagodniejszym.

      Usuń
  13. Twój mąż jest szaleńcem, wspaniale! (mój trochę też, choć w innych kategoriach)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jest szaleńcem w różnych kategoriach, ale koniecznie opowiedz o swoim wariacie!

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. a tam, co najwyżej Effaclar = Normaderm

      Usuń
  15. U mnie przy mieszanej też lubił wysuszać :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie, że sprawdził Ci się ten żel. Ja mam cerę mieszaną i suche partie dodatkowo wysuszył, a tłusta zaczęła wyglądać jakbym smalcem się smarowała. Ostatecznie zrezygnowałam ze wszystkich produktów do mycia twarzy, które się pienią i to znacznie poprawiło jakość mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to fatalnie Cię załatwił ten Normaderm... już pisałam w komentarzach wyżej, że jakąś opcją jest używanie go rzadziej, np. raz w tygodniu, a w pozostałych dniach stosowanie łagodniejszych produktów, ale w sumie jak ma Ci nie służyć, to pewnie lepiej trzymać się z daleka :)

      Usuń
  17. Przy okazji.. wspaniały prezent od męża :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger