16.01.2016

Apis – Acai Anty-Aging – aktywnie wygładzająca emulsja pod oczy /recenzja/

Mój aparat jest w stanie terminalnym (dzięki, syneczku!), a do tego NIE MA SŁOŃCA. Czy Wy umiecie żyć bez słońca? Ja nie potrafię, nie czuję się wtedy sobą + dołóżcie wszystkie standardowe dyrdymały o niedoborze szczęścia i braku energii do podbijania świata (między nami: gdyby to było takie proste, wszyscy bylibyśmy ludźmi sukcesu w letnich miesiącach, także tego). No i w związku z tym, że mój aparat jest w stanie terminalnym oraz nie ma słońca, blog przez jakiś czas będzie zakwitał fotograficznymi niewypałami z przeszłości. Możecie podrzeć ze mnie łacha, proszę uprzejmie. Żeby było Wam łatwiej, uściślę, że na pierwszym zdjęciu w tle jest otwarta szafa, a w niej kosz ze skarpetami. W pierwotnej wersji fotografii wszystko było wyraźnie widoczne, ale nałożyłam trzynaście filtrów i zrobiło się bardziej klimatycznie. W tym miejscu płynnie przejdę do bohatera pierwszoplanowego. Proszę Pań(stwa), oto emulsja Apis. Warto poświęcić jej uwagę, ponieważ jest mało znana, a posiada rzadką umiejętność tymczasowego prasowania zmarszczek pod oczami


Polski Apis zainteresował mnie trzy lata temu, ale wtedy testowałam serie arbuzową i żurawinową, które przewidziano dla ludu. Dla gabinetowych specjalistów jest linia Professional, która ma bardzo wielu reprezentantów do twarzy i ciała. Oczywiście jedyne, co mogę o sobie powiedzieć, to że profesjonalnie aplikuję sobie krem pod oczy, ale skoro da się kupić tego typu produkty w detalu, w dodatku w dobrej cenie, jak mogłabym nie skorzystać? Tak oto, zupełnie w ciemno, bez czytania opinii w internecie, kilkanaście miesięcy temu postanowiłam ponownie zgłębić temat marki Apis, tym razem pod hasłem: „kosmetyki PRO trafiają pod strzechy”. 


Aktywnie wygładzającą emulsję pod oczy należałoby potraktować jako serum. Ma wodnisto-kremową, lekką konsystencję, jest bezzapachowa, dobrze się wchłania i doskonale nadaje się pod makijaż. Jest też piekielnie wydajna. Według słów producenta to wysokoskoncentrowany preparat, którego działanie opiera się na magicznych antyoksydacyjnych mocach brazylijskich jagód acai. Oprócz soku z gumijagód w recepturze odnajdziemy wiele innych dobroci i tylko trochę składników ogólnie niekochanych.
Żeby nie było, że na mojej cienkiej fotce widać tylko blablabla zamiast pełnej informacji o składzie, wklejam INCI:

Aqua, Carbomer, Glycerin, Macadamia Oil, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Caffeine, Arnica Montana Extract, Avocado Extract, Cetearyl Alcohol & Ceteareth 20, Mineral Oil, Cyclopentasiloxane, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Cyclohexasiloxane, Triethanoloamine, Isohexadecane, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Benzyl Alcohol.

Preparat samodzielnie nie jest w stanie odpowiednio nawilżyć/wypielęgnować wymagającej skóry pod oczami, ale przez kilka miesięcy używałam go razem z kremem pod oczy Nuxe, który jest dobrym, choć lekkim nawilżaczem. No i cóż, wyobraźcie sobie, że w temacie zmniejszania zmarszczek już istniejących Apis COŚ zrobił, a przecież takie rzeczy to zwykle bajki producentów! Po długich tygodniach codziennego wklepywania duetu Nuxe+Apis pewnego dnia odkryłam, że nie widzę tych bruzd, które widziałam wcześniej i że korektor, który zwykle zbierał się nawet w zmarszczkach, o których istnieniu nie miałam pojęcia, nagle przestał to robić. Od razu mówię: to nie jest działanie trwałe, ale... moim zdaniem lepiej się nie da. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że jakiś kosmetyk może wygładzić na zawsze coś, co wcześniej było pomarszczone, ale jeśli się mylę, to koniecznie wyprowadźcie mnie z błędu.

Tutaj jest jak jest: Apis i Nuxe dały mi podobną gładkość pod oczami, do jakiej byłam przyzwyczajona dobrych 10 lat temu. Niestety, nadszedł dzień, w którym butelka wydała z siebie ostatnie kremowe pierdnięcie i wtedy kontynuowałam wklepywanie samego kremu Nuxe (btw, mówię o Creme Prodigieuse). Potem wydarzył się wyjazdowy sylwester, w ogóle zapomniałam o kremie pod oczy i natychmiast z powrotem zaczęłam się marszczyć niczym shar pei, a sam Nuxe nie był w stanie nic na to poradzić. To oznacza, że szlak zmarszczkowy został przetarty, więc z ogłaszaniem cudów należy się wstrzymać. I to właściwie cała historia. Warto wcierać, nie warto przestawać. Nie wiem, czy skóra w końcu nie przyzwyczai się do takiej emulsji i nie przestanie reagować gładkością, ale cieszmy się chwilą. Odkorkowałam dziś drugi produkt pod oczy od Apisu – zobaczymy, co on potrafi.

Z irytujących technikaliów Acai Anty-Aging mogę tylko wymienić pewną upierdliwość w wydobywaniu produktu ze stosunkowo twardej, plastikowej butelki (szczególnie pod koniec), a także fakt, który będzie mnie drażnił zawsze i w każdych okolicznościach: ścierające się napisy. Poza tym wad nie odnajduję, no może poza błędną nazwą produktu. Powinno być anti-ageing lub anti-aging. Dlaczego? Moja polonistyczna miłość, prof. Bańko, wytłumaczył tutaj: klik.

Pojemność: 30 ml
Cena: 35 zł (obecnie na stronie producenta w promocji za 28 zł)
Ocena: 5/6
Dostępność: sprzedaż internetowa


23 komentarze:

  1. Całkiem ciekawy produkt, na szczęście jeszcze nie mam zmarszczek, póki co zapobiegam, ale z biegiem czasu taki krem zdecydowanie mi się przyda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że zapobiegasz! To podstawa :)

      Usuń
  2. och, och, ale mam teraz na niego ochotę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy u wszystkich tak to działa. Mam stres, że zasiałam w Was ziarno nadziei, a tu wyjdzie dupa. Ale chyba za tę cenę i tak warto sprawdzić!

      Usuń
  3. Nie mialam nic nigdy z tej firmy. Ciekawy skład. Moim ulubieńcem jest Orientana z kaskaryli pod oczy. Cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tej Orientany, ale zaraz o niej poczytam, dzięki za trop :)

      Usuń
  4. Ooo, ja to chcę. I krem z Nuxe też (szkoda, że nie jest w takiej "pro" cenie jak Apis :D). Ostatnio mam problem z kremami pod oczy, bo każdy jest be, co więcej, mam wrażenie, że moja skóra wygląda po nich gorzej. A niby odżywcze. Dziady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wolisz lekkie czy masełkowe? Ten jest lekki, w dodatku pachnie (tak samo jak suchy olejek i reszta z tej serii), więc nie każdemu to musi odpowiadać. Ja właśnie teraz w okresie grzewczym chętnie przerzucę się na coś treściwszego, wytypowałam na razie Organique z serii Eternal Gold. Masełkowa konsystencja, ale po wtarciu zadziwiająco lekki. Jestem ciekawa, czy się sprawdzi.

      Usuń
    2. Wolę konkretny kaliber, żadne tam mleczka :). Eternal Gold też jest na mojej liście, teraz dobrałam się do kremu Riche z Yves Rocher. Moja skóra go pije jak dzika :).

      Usuń
    3. Zużyłam kiedyś dwa słoje Creme Riche - starą wersję i nową. Mam przemiłe wspomnienia, ten krem faktycznie ma moc, ale teraz węszę za czymś jeszcze treściwszym. Pewnie dobrze sprawdziłby się klasyk Shiseido, ale jakoś szkoda mi kasy ;)

      Usuń
  5. Agata, oni na serio napisali, że w tym produkcie są brazylijskie jagody acai? Przecież w tym składzie ich nie ma...? Jest arnika górska i kofeina, są różne oleje (i parafina przy okazji), wit E, słaby retinol, więc nie jest źle, ale jagód acai - no, no.
    Tak się tylko czepiam, bo najważniejsze, że jesteś zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to: Euterpe Oleracea Fruit Extract??
      Google pokazuje, że acai :)

      Usuń
    2. Uuu, ale wtopa :)))
      Przeczytało mi się to jako Europea - czyli oliwa z oliwek i już dalej sobie tym składnikiem nie zawracałam głowy.

      To teraz odszczekuję!

      Usuń
    3. Ufff, bo już myślałam, że to jakiś wielki sekret ludzkości i Ty go znasz, a nawet Google kłamie :D

      Usuń
    4. A ja pomyślałam, że dali swojską arnikę, a chwalą się, że to jagody acai :)

      Brzydka ja!

      Usuń
  6. Jak coś działa chociaz przez chwilę to warto nie przestawać używać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie pomyślałam, że aż tak się sprawdzi i nie zrobiłam zapasu ;)

      Usuń
  7. Szukam czegoś dobrego pod oczy, więc chętnie wypróbuję krem Apis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to raczej serum, dlatego polecam testować tylko w duecie.

      Usuń
  8. No dzisiaj to słońca było od cholery i więcej. Nie marudź!
    W letnich miesiącach jest za dużo słońca, przecież. I weź dogódź temu narodowi.
    Jak coś ma w sobie olejek makadamia, jestem od razu zainteresowana. Gdy będę pod koniec Eucerinu, wrócę do Tego wpisu.
    Drażni mnie to Anty-Aging. To już nie mogło zostać anti-aging albo przeciwstarzeniowy albo co. (Napisałam to zanim przeczytałam końcówkę wpisu! Jesteśmy NAJLEPSZE, TY I JA.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wstęp napisałam dzień wcześniej ;) ale ogólnie się zgadza, bo dziś znowu słońca brak na dzielni, sama wiesz.

      A co do poprawności językowej, to pewnie mogłybyśmy założyć we dwie radę językową lub co najmniej poradnię.

      Usuń
  9. W ubiegłym roku stosowałam przez kilka miesięcy serum pod oczy (ampułka) Pat&Rub i też widziałam efekty gołym okiem. Kiedy się skończyła, widziałam jak czas się cofa, dosłownie!
    Twoja propozycja jest duuuuzo tańsza, więc oczywiście czuję się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dojrzałam Apis w pobliskiej aptece, ale czy jest tam to cudeńko? Pójdę sprawdzić w przyszłym tygodniu :P

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger