24.05.2016

Pod oczy, wokół ust: Caudalie Polyphenol C15 /recenzja/

Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy i na kontur ust od Caudalie kupiłam i rozpakowałam z wielką radością. Wyobraziłam sobie, że będzie działał super, bo przecież Caudalie też jest super. No i cóż.

Krem z polifenolem brzmi jak coś dobrego, bo polifenole słyną z silnego działania przeciwutleniającego, a więc neutralizują wolne rodniki, a w przypadku działania na skórę oznacza to opóźnione jej starzenie. Występują w naturze, m.in. w oliwkach, orzechach, herbacie i kakao, dużo jest ich w piwie i winie, przy czym wysoka zawartość polifenoli w winie wynika z faktu, że mieszkają one w winogronach, a dobrze wiemy, z czego te nasze radosne trunki powstają. No, a jeśli nie jesteście w temacie, zdradzę, że winogrona to największa siła nie tylko przemysłu winnego, ale również marki Caudalie. Firma miłuje winogrona i wyciska z nich wszystko, co tylko. Nie odpuszczają ni pestce, ni skórce, ni miąższowi. Zawsze gdy nawpycham się winogron, z łatwością przychodzi mi tłumaczenie sobie, że to dla mojego zdrowia. Caudalie wskazuje drogę tym pasibrzuchowym mądrościom.

Jeśli zaś chodzi o linię kosmetyków Polyphenol C15, to w reprezentacji mamy również olejek detoksykujący do twarzy (na noc), emulsję przeciwzmarszczkową z filtrem SPF20 i przeciwzmarszczkowe serum. Bardzo byłam ciekawa pozostałych kosmetyków, ale teraz sama już nie wiem, czy warto brnąć w polifenolowe zakupy, bo krem, o którym próbuję Wam dziś opowiedzieć (a w czym przeszkadzają mi liczne dygresje), niespecjalnie mnie zachwycił.


Niby wszystko gra, bo wierzę w magiczne moce polifenoli, bo konsystencja jest lekka i przyjemna i bo to przecież Caudalie. Krem nie ma wyraźnego zapachu (choć pod koniec zaczął mi trochę podśmierdywać nieświeżą fazą tłustą), nie roluje się, więc jest idealny pod makijaż. Problem w tym, że zanim wezmę jakikolwiek pędzel do ręki, skóra wysysa mój Polyphenol C15 tak skutecznie, że zaczynam rozkminiać, czy przypadkiem nie zapomniałam się wypaćkać. Nieraz musiałam dokładać drugą warstwę, żeby poczuć jakiekolwiek działanie kosmetyku.

Kilka razy zdarzyło mi się zaaplikować go wokół ust i tu nie mam uwag. Lekko kwaskowy smak, który czasem napotykałam przypadkowo językiem, jest całkiem okej, a fakt, że krem się nie roluje, bardzo pomagał przetrwać podkładowi, który – jak wiemy – lubi spierniczać z tych terenów przy okazji jedzenia, picia, pocierania ręką i pocenia.

Trudno obiektywnie ocenić beznadziejność lub nadziejność tego kremu, bo jego głównym działaniem ma być prewencja przeciwzmarszczkowa, a – jak wiemy – tego tu i teraz ocenić się nie da. Sprawa jest jednak taka, że od każdego kremu pod oczy oczekuję porządnego nawilżenia, bo bez tego bieda, a tu nawilżających mocy bardzo mi brakuje. Kosztuje niemało (w internecie od 70 złotych, stacjonarnie raczej powyżej 100), a działa na skórę podobnie jak te wszystkie drogeryjne średniaki, których używamy, a potem natychmiast o nich zapominamy. Nie jest zły, bo nie podrażnia, nie powoduje łzawienia, ma fajny aplikator. Ale żebym miała do niego wrócić? Bardzo nie sądzę.

Pojemność: 15 ml
Cena: ok. 110 zł
Ocena: 3/6 
Dostępność: sklepy i apteki internetowe, wybrane apteki stacjonarne

28 komentarzy:

  1. nie znam produktu i marki, ale jakoś się nie czuję specjalnie zachęcona do zakupu :) szkoda, że wydałaś tyle kasy na nic :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda. Kupiłam ten krem w promocji, ale to wciąż o kilkadziesiąt złotych za dużo jak na taką marną jakość :(

      Usuń
  2. Najgorszy ból to chyba to, że coś drogiego się nie sprawdza, bo jednak by się wydawało, że będzie lepsze niz cos z drogerii. Co jak widac nie zawsze się sprawdza. Ja ciągle szukam czegoś nawilżającego pod oczy. Zamówiłam sobie masło shea i będę wcierac na noc. Zobaczymy jakie da efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masło shea? Takie zwykłe, skawalone? Nie miałabym cierpliwości, ale mam nadzieję, że Ty będziesz zadowolona :)

      Usuń
  3. To ja zostanę przy kawowym fridge, wstaje człowiek w nocy na siku dotyka okolicy pod oczami i wie Ze krem tam jest i skora jest fajnie nawilżona uff mozna spać dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisuję Fridge do wishlisty! Zamówię sobie razem z ostrą szczotką i sprawdzimy, na co ich wszystkich stać :D

      Usuń
  4. miałam kiedyś sampler tego kremu. u mnie też zachwytów nie wywołał...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha czułam we krwi ,żeby go nie kupować,potwierdziłaś to na papierze .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, zupełnie nic ciekawego. Cieszę się, że się nie zdecydowałaś – można dużo lepiej wydać tę kasę.

      Usuń
  6. No za taką cenę spodziewałabym się czegoś więcej.

    Fajny masz blog, Zostaję tu na dłużej i obserwuję :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. czyli co? nic? a już myślałam, że jak Claudalie, to będzie super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dałam temu kremowi duży kredyt zaufania i jak zobaczyłam go w promocji, kupiłam bez czytania recenzji. Błąd :P

      Usuń
  8. Nie wiem od czego to zależy,ale niektóre kremy moja skora pod oczami wsysa w mig. Wsysa i nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mimo takiego szybkiego wsysania można poczuć różnicę w poziomie nawilżenia skóry, ale ja i tak zawsze wolę bardziej treściwe kremy pod oczy.

      Usuń
  9. Z Caudalie lubię wodę termalną oraz krem do dłoni, a pod oczy polecam serum Bio IQ, cudo!, oraz krem kawowy z Fridge, choć ten drugi, różany, też jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś już drugą osobą, która tu poleca krem Fridge. Koniecznie muszę go wypróbować! BioIQ mam na celowniku od pewnego czasu, więc myślę, że prędzej czy później się spotkamy :)

      Usuń
  10. Lubię markę Caudalie, ale ta seria u mnie też się nie sprawdziła... Serum do twarzy nie przynosiło żadnego efektu, krem nie nadawał się pod makijaż, bo powodował błyszczenie i w ogóle jeszcze podkład rolował się na nim. A olejek na noc nie chciał się wchłaniać... Bardzo fajna jest natomiast seria Vinosource, jeśli chodzi o kosmetyki do twarzy. Czy mają coś z niej pod oko, tego nie pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc jednak mi się nie wydawało...
      Z serii Vinosource wspominam dobrze krem do twarzy, bo był lekki i dobry na lato pod makijaż, ale chyba nie zrobił na mojej skórze aż takiego wrażenia, bo nie zanotowałam go w głowie jako tego "do powtórzenia"

      Usuń
  11. Eee to ja se pójdę po średniaka do sklepu ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha! Mialam ochote go kiedys kupic... Ale Twoja recenzja mnie skutecznie zniechecila :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio nie ma po co zawracać sobie nim głowy. Tyle innych wspaniałych kremów czeka na przetestowanie :D

      Usuń
  13. Powiem tak - ten krem to najsłansze ogniwo linii C15.
    Miałam go i zaczęłam używać w lecie, o było błędem - totalnie się nie wchłaniał, przed makijażem musiałam ścierać warstwę kremu chusteczką, żeby cokolwiek się tam trzymało. Odstawiłam do jesieni i wtedy spisywał się poprawnie, ale rzeczywiście bez fajerwerków.
    Za to z tej linii KONIECZNIE zakup sobie olejek detox na noc, ja kończe już drugie opakowanie i darzę miłością wielką, to coś w stylu olejku z Kiehl's, ale tańsze i lepsze [ co prawda z Kiehl'sa miałam tylko próbkę, ale bez szału ]. Na pierwsze efekty trzeba poczekać jakieś 3 tygodnie [ przy aplikowaniu co 2 noc ], ale warto, naprawdę warto, potem już po każdym użyciu widać, że skóa jest uspokojona, nawilżona a wszystkie syfy mniejsze i wyciszone. Fluid z filtrem fajnie się sprawdza w ciepłym okresie, bo jest lekki i nie przeszkadza w mejkapie, więc też warto spróbować. Lubię jeszcze serum do twarzy z tej zielonej serii, miałam już chyba 3 buteleczki :)
    Konkludując - źle zaczęłaś przygodę z tą serią ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz eMciu, jak to czasem człowiek trafi kulą w płot (tudzież: pod oko). Chętnie spróbuję olejku na noc, skoro go zachwalasz, bo ufam Ci w temacie Caudalie :). Dzięki za podpowiedzi!

      Usuń
  14. Kremik za ponad 100zł, który nie robi nic. Hmmm ja chyba podziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziękuj, podziękuj i szukaj czegoś lepszego!

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger