21.07.2016

Musy do ciała z Biolove i Nacomi. Co je łączy?

Mus do ciała Biolove po raz pierwszy zobaczyłam w drogerii Kontigo (a nie na blogach – zaskoczeni?). Zakochałam się, kupiłam, przepadłam i nawet szybko zrecenzowałam: klik. Kiedy zaczęłam węszyć wokół marki Biolove, okazało się, że cały jej asortyment powstaje... w fabryce Nacomi. To oczywiście rozczarowujące, bo zawsze milej jest, kiedy pojawia się całkiem nowa firma, z nowymi pomysłami, formułami, zapachami, działaniem... W tej sytuacji powinnam więc zapytać nie o to, co te musy łączy, tylko o to, czy da się je w ogóle odróżnić.


Cóż, na pewno różnią się etykietami – nie tylko graficznie. Mus Biolove niczego nie obiecuje. Po prostu kupujesz, wcierasz „mus do ciała mango” i masz wtarte. Dla śmiechu dołączono nutritional values, a w nich: 12 ml entuzjazmu, 9 ml radochy i 35 ml orzeźwienia. Niestety, nie wiem, czy otrzymamy te wartości po jednorazowej aplikacji, czy należy w tym celu zużyć od razu cały słoik. Mus Nacomi ma... wyszczuplać. „Zapobiega i redukuje cellulit” – czytamy i już nam gorzej, bo to jakieś idiotyzmy, w dodatku zupełnie niegramatyczne (zapobiega cellulit? heloł!). „Modeluje sylwetkę, przywraca jędrność skóry”. No, może jest na to jakaś szansa, bo musy są bardzo tłuste, więc można by się nimi długo i intensywnie nacierać, co daje pole do popisu ekspertom modelowania przez masowanie. Ogólnie przychylniej jestem nastawiona do etykiety Biolove, bo jest przyjemniejsza dla oka i nie wali po oczach natrętnym, pozbawionym logiki bla bla bla i srutututu. 


Po odkręceniu identycznych plastikowych słoików z metalowymi nakrętkami, różnice widać od razu. Mus Biolove jest używany, a Nacomi to świeżynka! A tak serio, są prawie identycznie. Wsadziłam nos w obydwa słoiki i zrobiłam dokładne oględziny w świetle dziennym. Okazało się, że pachną tak samo (syropem owocowym), a Biolove jest tylko odrobinę bardziej zielonkawy od brata bliźniaka z Nacomi. Oba mają konsystencję ptasiego mleczka, a po zetknięciu ze skórą zmieniają formułę na olejową. Nacomi na skórze nie pachnie już tak dobrze jak w słoiku. Biolove – a i owszem. 


Składy bardzo podobne, choć nieidentyczne wskazują, że mus Biolove to najpewniej ulepszona wersja starszego musu Nacomi. Nie mam pewności, czy na rynku pierwszy był słoik z Nacomi, ale myślę, że tak właśnie było, bo przecież Biolove to stosunkowo świeży temat.

Wniosek: jeśli znacie już Biolove, nie ma sensu poznawać musu Nacomi. Jest prawie identyczny, a różnice wychodzą na minus.

DI END.
kurtyna

37 komentarzy:

  1. pozbawionym logiki bla bla bla :D Genialne! Ile ja widzę teraz takich etykiet... i człowiek nie wie czy czytać ma czy od razu zdzierać by nie kłuło w oczy. Chyba że to etykieta dla tych co im się nudzi w ubikacji a nie wzięli gazety - wtedy rozumiem, jest co poczytać :D

    Ogólnie myślę, że Biolve powstało właśnie z tego galopującego trendu do minimalizmu, który teraz panuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, masz rację, do ubikacji jak znalazł :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, ile kosztuje Biolove, ale chyba podobnie – 20-kilka złotych

      Usuń
  3. nie znam niestety obu marek, choć z NACOMI miałam dotychczas dwie rzeczy: kule do kąpieli i peeling owocowy... ale jeśli miałabym kupować, to chyba ten mus z BIOLOVE zdecydowanie lepszy jak piszesz i ten właśnie bym wybrała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie NIEZDECYDOWANIE lapszy – decydują szczegóły :)

      Usuń
  4. Agata przeprowadza śledztwo :) wpadłaś na arcyciekawy trop :) czadowy wpis, uwielbiam się dowiadywać o takich rzeczach :)

    ciekawe, czy to oznacza, że taki vianek to mocno ulepszone sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie, bo jednak vianek bazuje na innych substancjach niż Sylveco, ma inne zapachy (sylveco jest ziołowe). Jak dla mnie vianek to po prostu rozszerzenie asortymentu.

      Usuń
    2. To nie było jakieś trudne śledztwo i nie jestem jedyna, która to zauważyła, ale pomyślałam, że się podzielę – to nawet dobra wiadomość dla wszystkich, którzy znają ofertę Nacomi, a pragną poznać Biolove :)

      Usuń
    3. w sensie: pragną poznać, a mają ograniczony dostęp do Biolove. nie ma się co stresować – kupując Nacomi, wyjdzie prawie na to samo :)

      Usuń
  5. SUROWCE RECEPTURY!
    Chodzi za mną to mango, no... Ale mam ze trzy butle olejków, a maseł nawet nie lubię. Przestań mnie szczuć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic już nie mówię. Ostatecznie to straszny tłuścioch – kto chciałby się tym smarować w środku lata???

      Usuń
  6. Miałam z Nacomi masło do ciała i mnie nie przekonało, było zbyt tłuste, więc wybrałabym Biolove :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak mi się właśnie od jakiegoś czasu wydawało, że nacomi się rozmnożyło :) dziewczyna wstawiła na wizażu skład biolove to dopytywałam, czy nie pomyliła nazwy firmy, bo wyglądał jak nacomi :)
    Fajnie udało Ci się prześledzić ich tajemne działania :)
    Szkoda, że bardziej się nie wysili, mogli pozmieniać receptury i zamiast wprowadzać na rynek to samo tylko z innym papierkiem, zaoferować klinetom nowe produkty...

    OdpowiedzUsuń
  8. Każda sieć zleca producentom wytwory sprzedawane pod marką własną sieci, BioLove pachnie mocniej bo ma zapach wyżej :) Poza tym fakt, etykiety mają dużo przyjemniejsze dla oka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja myślę, że to nie jest zlecenie z zewnątrz, tylko Nacomi wypuściło drugą markę. Czy się mylę?

      I tak, oczywiście masz rację, zapach wrzucili wyżej, więc lepiej go czuć, ale też jest ładniejszy na skórze – nie tylko bardziej intensywny :)

      Usuń
  9. Zapach mango to ja akurat uwielbiam :D Szkoda, że mam wielki zapas maseł do ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mój odwieczny problem: szkoda, że mam tak dużo (tu wpisz rodzaj produktu) :D ale w sumie całkiem nieźle idzie mi uszczuplanie zapasów w większości kategorii, więc może już niedługo nadejdzie ten piękny moment, w którym będę mogła kupować w dowolnym momencie to, na co będę miała ochotę? :)

      Usuń
  10. Ha, niedawno napisałam bardzo podobny post. Mam podobne zdanie co do musów :) kilka różnic jest ale w sumie to bardzo podobne produkty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widziałam, że peelingi to już w ogóle z identycznym składem, choć też pewne różnice widać.

      Usuń
  11. Żadnej z marek jeszcze nie znam, ale obie kuszą :) W każdym razie mus do ciała wybiorę z Biolove :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie ładniej się prezentował w łazience :D

      Usuń
  12. Ale z Ciebie detektyw, złociutka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Musy z Nacomi uwielbiam i ogólnie jestem fanką kosmetyków tej marki (już pomijając etykietki). Natomiast nie miałam pojęcia, że Biolove powstaje w fabryce Nacomi, dobrze wiedzieć. Ciekawe czy inne kosmetyki też mają podobne do tych z Nacomi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peelingi mają identyczny skład :) Nie wiem, jak reszta.

      Usuń
  14. eksperci od modelowania? Mój Karol z chęcią by we mnie wcierał ten z Nacomi ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, etykiety i zapachy bardzo zachęcają :)

      Usuń
  16. Detektyw Agata na tropie ...
    Może jestem w mniejszości, ale mus kojarzy mi się z czymś leciutkim i delikatnym, nie olejową formułą.
    Mogę się myleć o ten cellulit - ju now ;) Matka jedziemy w przyszłym roku na See ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już dawno zapomniałam o tym, co kiedyś mi się wydawało na temat musów :) te zresztą są leciutkie i delikatne, kiedy je nabierasz, więc wiesz, w pewnym sensie pasują do naszych wyobrażeń :D

      Usuń
  17. Ale bym smarowała ;) Szkoda, że Biolove jest tak trudno dostępny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nacomi polubiłam :) Fajnie się dowiedzieć o takich ciekawostkach :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger