06.09.2016

Pocztówka z Gdyni / chodźcie na Instagram!

Pozdrawiam Was z pięknej Gdyni, w której zajmuję się głównie nadrabianiem zaległości (czytam blogi, piszę, byliśmy w kinie), podziwianiem widoków i... tyciem. Tym ostatnim będę się martwić później. Tymczasem: chwilo, trwaj!

Widok z okna na industrialną część wybrzeża po jednej stronie pięknego apartamentu w Sea Towers, w którym się byczymy i trochę też pracujemy. Druga strona z balkonem pozwala gapić się na miasto.


Gdynia jest dla mnie magiczna. Zanim na świecie pojawił się Tomek, często tu bywaliśmy. Tutaj sześć lat temu mój mąż zapytał, czy nie chciałabym zostać jego narzeczoną :D. To miejsce broni się o każdej porze roku – jest nowoczesnym, przyjemnym miastem z mnóstwem ciekawych zakątków. Naprawdę można tu odpocząć. I popracować. Co tylko. Tym razem nie chce nam się uskuteczniać wielogodzinnych wycieczek, ale kiedy byliśmy tu na początku kwietnia, zrobiliśmy niesamowity spacer brzegiem morza od Skweru Kościuszki w Gdyni do molo* w Sopocie. A potem wracaliśmy na piechotę do hotelu. Pod koniec nogi trzymały się tyłka tylko na słowo honoru, ale było warto. Tu zawsze jest warto!


Takie nadmorskie klimaty lubię najbardziej. Miejskie, tętniące życiem, całoroczne. Dużo lepiej odnajduję się na plaży przylegającej do aglomeracji niż w modnej, pełnej turystów wiosce na Pomorzu Zachodnim. Gdynia w sezonie wcale nie jest przepełniona, a poza sezonem – przyjemnie pusta – ale nie w taki sposób, w jaki pustoszeją miejscowości turystyczne wraz z nadejściem września.

Zsikałabym się z radości, gdybym mogła zostać w Sea Towers na zawsze. Miałoby to tylko jedną poważną wadę: z Trójmiasta do Tatr jest taaaaaaak daleeeeeeeko...

Zachód słońca, mało ludzi i nieśmiała tęcza. A obok błękitne niebo. #gdynialove

Przy okazji postanowiłam zaprosić Was na mojego Instagrama. Do tej pory jakoś się nie złożyło, chociaż część z Was już mnie tam znalazła. To mój prywatny profil, na którym – dla odmiany – nie piszę o kosmetykach. Jeżeli macie ochotę lepiej poznać mnie i moją codzienność, zaglądajcie tu: KLIK. Po powrocie zorganizuję jakiś trwały odnośnik na stronie.


*Wiecie, że molo można już odmieniać? Oba sformułowania: „do molo” i „do mola” są poprawne. 

16 komentarzy:

  1. Udanego odpoczynku!
    Ja bardzo lubię puste miasteczka/wsie nadmorskie po sezonie. Wiatr hula, na ulicy mijają nas emeryci i nie ma kolejek na obiad:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie morze w sezonie jest nieakceptowalne. Nie umiem odpoczywać wraz z hordą innych ludzi :(.

      Usuń
  2. Piękne migawki , dawno nie byłam w Gdyni :) miłego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia! Jeżeli to moje "Pocztówki z Providence" były inspiracją to tym bardziej się cieszę, że mogłam się przyczynić do stworzenia ciekawego posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, no popatrz, tytuł tego wpisu wpadł mi do głowy od razu, dobrze zagrał i nie zastanawiałam się, skąd się wzięła ta pocztówka :). Ale bardzo prawdopodobne, że z Twojego bloga, bo przecież nie tak dawno czytałam Twój wpis!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. dziękuję :) w telefonie mam kilkanaście innych zachodów słońca – to niebo nad Gdynią szaleje!

      Usuń
  5. TO OSTATNIE ZDJĘCIE OMG MDLEJĘ Z ZACHWYTU

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dorobiłam dużo innych. niebo tutaj jest nie-sa-mo-wi-te!!

      Usuń
  6. To ostatnie zdjęcie jest boskie!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger