29.09.2016

Warta uwagi: Maybelline – Color Sensational nr 250 Mystic Mauve

Dzisiaj, bez zbędnego gadania (Agato, tyy?? aaaale jak to?!), pokażę Wam moją ulubioną pomadkę Maybelline, która nadaje się i na jesień, i na wszystko – jest wyjątkowo uniwersalna. Jeśli z okazji rabatu -49% (start już jutro!) będziecie szukać w Rossmannie kremowej pomadki na co dzień, koniecznie zerknijcie na Mystic Mauve. 



Odcienie mauve są bardzo wdzięczne – pasują wielu osobom. Producenci kolorówki zwykle używają słowa mauve do opisania chłodnych, niezbyt ciemnych, zgaszonych różów z fioletowymi podtonami. Poszczególne mauve'y oczywiście różnią się między sobą – niektóre są ciemniejsze lub bardziej fioletowe, niektóre to po prostu chłodne róże bez wyraźnego fioletowego akcentu. Nigdy nie mam dość tego typu odcieni i zawsze w sklepie patrzę na nie maślanymi oczami. Zdarza się, że pomadki w typie mauve wyglądają zbyt chłodno i trupio w kontekście mojej raczej ciepłej karnacji, ale nie w tym przypadku. Ta konkretna sztuka na pewno będzie prezentować się ślicznie na bladych i bardzo bladych twarzach. Pasuje zarówno blondynkom, jak i wszystkim ciemnowłosym.


Mystic Mauve jest kremowa, bezdrobinkowa i ma przyzwoitą trwałość – oczywiście jeśli rozpatrujemy ją w kategorii pomadek niematowych i nie-longlasting. Mam wrażenie, że większości z nas zmieniło się postrzeganie trwałości od czasu boomu na matowe formuły. Świat poszedł do przodu, mamy trwające wieczność maty na ustach i dwutygodniowe hybrydy na paznokciach. W tym kontekście Mystic Mauve jest absolutnie nędzna: znika z byle powodu, a bez jedzenia utrzymuje się w nienagannym stanie do dwóch godzin.


Uwielbiam ją zarówno świeżo po aplikacji, jak i w wersji po odciśnięciu w chusteczkę (lub papier toaletowy – tak jest u mnie, kiepska ze mnie dama). W tym drugim wariancie jest delikatna, typowe my lips but better, ma też lepszą trwałość. Pięknie schodzi, bo po prostu bardzo elegancko blednie (czego nie mogę powiedzieć o przywierających na wieczność matach). Nie podkreśla suchych skórek, nie wysusza ust. Wiadomo, że częściej sięgam po moje ukochane MAC-owe skarby, ale Mystic Mauve jesienią wcale nierzadko można spotkać w mojej torebce.

Aha, zdaje się, że obecnie występuje w czerwonym plastiku. Ja mam starszą, fioletową wersję.


Cena: 27 zł
Dostępność: stacjonarna, internetowa, w promocji, bez promocji...

39 komentarzy:

  1. Mam starszą fioletową wersję.Kocham i uwielbiam, nie tylko na jesień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja też mam, jak widać, starszą. Mam nadzieję, że w czerwonym opakowaniu mieszka dokładnie ten sam kolor i formuła!

      Usuń
  2. Kiedyś miałam, bardzo lubiłam, zresztą jak wszystkie pomadki Maybelline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że bardzo lubiłaś – to taki przyjemny kolor!

      Usuń
  3. Każdy odcień w stylu mauve jest mój <3
    Ładnie prezentuje się na ustach, nawet bardzo - muszę zerknąć na nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, do Ciebie ten kolor bardzo pasuje i wiem dobrze, że masz do nich słabość :D

      Usuń
  4. Widzę siebie w tym kolorze. W trumnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, dla Ciebie do trumny jak ulał.
      Już nie chciało mi się po raz pierdylionowy opowiadać czytelniczkom historii o tej Luizie z pięknymi ustami, którym nie pasuje żaden chłodny lub nude'owy odcień...
      A tak serio: myślę, że w tym wyglądałabyś 100x lepiej, niż w tych moich chłodnych beżach z MAC-a.

      Usuń
  5. Piękny odcień! Idealny na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że u kobiet o ciemniejszej i zdecydowanie ciepłej karnacji Mystic Mauve może właśnie wyglądać imprezowo ;) (jasny i chłodny do ciemnej i ciepłej karnacji)

      Usuń
  6. przymierzałam się do niej kilkakrotnie, za każdym razem jednak rezygnowałam z zakupu. chyba jest dla mnie ciuteńkę za chłodna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no Tobie ślicznie w koralach, różach, bordo... ale wiesz, co sądzę o Twoich idealnych ustach – założę się, że Mystic Mauve wyglądałaby u Ciebie świetnie – mogłaby Ci się co najwyżej nie podobać :D

      Usuń
  7. I Ty tak co 2h poprawiasz szminkę? Zerkasz na lusterko czy jeszcze jest? Bo ja nie mam nawyku i rzadko maluję usta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty! Ściera się, ja zapominam i przez długi czas mam niepomalowane usta :D. a lubię ją m.in. za to, że jak się ściera, to bezboleśnie - właśnie dzięki temu mogę się nie patrzeć maniakalnie w lusterko. Przy matach wbrew pozorom jest gorzej, bo schodzą okropnie nierównomiernie, od wewnątrz, czasem z normalnym dziurami w pigmencie – tego to dopiero trzeba pilnować. Maty mają ułatwiać życie większą trwałością, a często dzieje się dokładnie odwrotnie...

      Usuń
    2. Kocham Was obie, myślałam, że tylko ja jak zjem kolor, to sobie przypominam, że coś tam było dopiero wieczorem.

      Usuń
    3. :D nie no, ja sobie czasem przypominam, jak myję ręce po wizycie w wc i przypadkiem spojrzę w lustro :P

      Usuń
  8. ładny kolor, ale mam już podobny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest prawdziwy głos rozsądku (którego ja, niestety, nie posiadam ;))!

      Usuń
  9. pokazałas właśnie mój ulubiony kolor pomadki MAybelline :) uwielbiam ją! rzeczywiście kolor jest rewelacyjny i bęzie pasować do większości karnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie dzisiaj kupiłam taką pomadkę i jestem zachwycona ;D Ma świetny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, że jesteś zadowolona, miłego używania :)

      Usuń
  11. Ja kupiłam na promo tylko jedną Wibo, akurat taką którą opisałaś negatywnie, ale wzięłam inny kolor;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może inny kolor będzie robił lepsze wrażenie :)

      Usuń
  12. A wiesz, ziomeczku,że przez Ciebie i Twojego szatańskiego blogaska zaczęłam malować usta? W sensie, wcześniej miałam takie zrywy (dzisiaj wspominałam dość koszmarnego nudziaka, którego używałam "na większe okazje" i który chyba centralnie miał kolor moich ust, co za bezsens), a teraz to ohohoho, szał i neony! I właśnie (w końcu!) trafiłam na rossmanowej promo kolor, na jaki chorowałam od pół roku, więc - profit!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawaaaa dla tej Pani!!! a wiesz, ziomeczku, że przez mojego szatańskiego blogaska ja też zaczęłam (w miarę regularnie) malować usta? :D i nagle się okazało, że te moje głupawe błyszczyki nijak się mają do wspaniałych pomadek! Wcześniej szminki to tylko w brązach (głównie tych trupich) i tylko na randki. Ach, że też człowiek nic nie wiedział o życiu...

      Co upolowałaś???

      Usuń
  13. Śliczna, poluję na nią od dłuższego czasu..tzn na nieskalaną odciskiem palucha jakiegoś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to upoluj w necie (ezebra, ekobieca albo kosmetykizameryki) – cena będzie podobna jak w Rossku na promocji, a jak zamówisz coś jeszcze (zawsze miło ;P), to i wysyłka się opłaci :D

      Usuń
  14. bardzo ładny odcień! podoba mi się :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No przecież wszyscy wiedzą, że odciskanie ust w chusteczkę jest nieekologiczne! Jeden prostokąt papieru ma dużo mniejszą objętość itakdalej itakdalej, a z taką chusteczką to później co: życie na wygnaniu?
    Po drugie, ten kolor na moich ustach wygląda brązowo, nie potrafię zrozumieć dlaczego :(

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger