05.01.2017

Shiseido – seria Ibuki – minirecenzje miniproduktów

Tak naprawdę o Shiseido wiem niewiele. Idealnie maślany krem pod oczy z serii Benefiance WrinkleResist24 testowała moja mama, bo dostała go ode mnie kiedyś w prezencie, a ja miałam tylko nieprzyjemność z alkoholowo-kleistym tonikiem z tej samej serii. I... tyle. Naczytałam się wiele, wyobraziłam sobie jeszcze więcej, ale z jakiegoś powodu (nadmiar wszystkiego? wysokie ceny?) mój związek z Shiseido nigdy nie został skonsumowany. Aż w końcu trafiło się ślepej kurze ziarno, a dokładniej Agacie trafił się zestaw miniatur do zamówienia z Sephory. Ja vs. Shiseido. Czy coś dobrego z tego wyszło?

O serii Ibuki było głośno na przełomie 2013 i 2014 roku. Produkty z (wtedy) nowej linii dla aktywnych 20- i 30-latek pokazało kilka znanych blogerek, zajmujących się markami selektywnymi, pojawiło się sporo słów uznania. Ja byłam wtedy na etapie sprawdzania bogatej oferty kosmetyków aptecznych, a zakup kremu z perfumerii za 200 złotych był dla mnie czymś nie do pojęcia. Dziś patrzę łaskawszym okiem na marki z wyższej półki i myślę, że byłabym w stanie używać drogiego kremu do twarzy czy pod oczy, gdyby cudownie działał na moją skórę. Mimo wszystko kosmetyki Shiseido to duży wydatek, dlatego rozpoczęcie poszukiwań od sensownej wielkości miniatur było idealnym rozwiązaniem. 


Jako pierwszy wypróbowałam krem pod oczy Ibuki Eye Correcting Cream. Pięć mililitrów służyło mi wiernie przez kilka tygodni, więc myślę, że pełnowymiarowe, 15-mililitrowe opakowanie będzie kremową inwestycją na długie miesiące. Pełny wymiar kosztuje 185 zł, więc można go zestawić np. z Bobbi Brown czy Kiehl's. Niestety, na tle zbliżonych cenowo konkurentów Ibuki wypada słabo. Jest lekki, szybko się wchłania, nie roluje się i... tyle. Producent obiecuje, że krem pozwoli rozwiązać problem cieni wokół oczu, opuchnięć i drobnych zmarszczek. Po ponad miesiącu użytkowania nie zauważyłam żadnego z czarów-marów. Krem jest lekki, nawilża raczej przeciętnie i nie nadaje się dla skóry 30+. Pod makijaż dawał radę, dobrze współpracował z korektorem, ale wieczorem potrzebny był zdecydowanie mocniejszy zawodnik. Używałam oleju z awokado i mam wrażenie, że to on uratował moją skórę przed przesuszeniem. A trzeba Wam wiedzieć, że Ibuki Eye Correcting Cream ma czym wysuszać: na trzecim miejscu w składzie, zaraz po wodzie i dającym natychmiastowe uczucie gładkości silikonie, znajduje się alkohol denaturowany. Musi go być w tej mieszance całkiem sporo, bo mimo że producent dodał substancję zapachową, imprezowy aromat wyraźnie się wybija. Krem nie zrobił mi krzywdy, ale też w niczym nie pomógł. Na pewno nie zdecyduję się na zakup pełnowymiarowego opakowania.

/185 zł za 15 ml/



Ibuki Gentle Cleanser to produkt do mycia twarzy w formie gęstego kremu. Konsystencja bardzo mi się spodobała, przypomina pastę do zębów. Kosmetyk tworzy gęstą pianę i doszorowuje wszystko, jak należy. Po umyciu skóra jest „tępo” czysta, jak po mydle w kostce. Nigdy nie przepadałam za tym efektem, bo zazwyczaj szedł w parze ze ściągnięciem, ale w tym wypadku wrażenia są dużo milsze. Ważną robotę odwala tu kwas stearynowy, który ma właściwości renatłuszczające, czyli odbudowuje warstwę lipidową, zaburzoną w procesie mycia. Alkohol w składzie też się znajdzie (i da się go wyczuć w kompozycji zapachowej), ale znajduje się na dalszym miejscu, no i nie trzymamy go na twarzy przez cały dzień, więc nie sieje aż takiego spustoszenia jak gorzałka w kremach. Ogólnie jestem zadowolona z tego kosmetyku, choć jednak trzeba uważać na zbytnie wysuszenie skóry, pamiętać o toniku i nie zostawiać umytej twarzy bez sensownego kremu nawilżającego.

/145 zł za 125 ml/



Ostatnim reprezentantem serii Ibuki jest Protective Moisturizer Emulsion Hydratante, czyli emulsja ochronna i nawilżająca, która chwali się SPF 15. Żadna to ochrona – może na zimę, kiedy większość czasu spędza się w domu/biurze/szaliku po sam nos? Słowo „emulsja” zgadza się z konsystencją lejącego mleczka. W przypadku miniatury nie miałam wielkiego problemu z aplikacją, bo wylewałam sobie na dłoń odpowiednią ilość i potem palcami rozprowadzałam. Wchłaniało się to szybko i sprawnie, nie zostawiało filmu, ale... niewiele robiło w temacie nawilżania. Jeśli coś za 200 złotych niewiele robi w temacie nawilżania, nie mogę nazwać tego dobrym kosmetykiem. Co najwyżej poprawnym, z miłą cechą szybkiej wchłanialności. Emulsja Shiseido byłaby dobrą bazą pod makijaż, ale zupełnie nie akceptuję faktu, że kosmetyki w serii Ibuki bazują na alkoholu w rozmaitych odsłonach. Kiedy mówię: bazują, mam na myśli to, że alkohol (tu mój ulubieniec: denaturat) występuje w składzie zaraz po wodzie. Nawilżanie przez wysuszanie? To się nie może udać.

/199 zł za 75 ml/


Seria Ibuki ma kilka innych kosmetyków, które miewały naprawdę dobre recenzje. Mimo wszystko kieruję swój kosmetyczny radar w zupełnie inną stronę...

18 komentarzy:

  1. Kosmetyki na pewno nie dla mojej skóry, jeżeli zawierają alkohol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, alkohol gdzieś dalej w składzie jako konserwant to jeszcze nie koniec świata, ale jeśli stanowi bazę kosmetyku, to naprawdę każda skóra powinna go unikać :(

      Usuń
  2. Dla mnie spotkanie z Ibuki, to jeden wielki koszmar :( Po tamtych peanach postanowiłam sprawdzić na swojej skórze i lipa. Lubię Shiseido za kolorówkę, pielęgnacji mówię stanowcze nie. I żeby nie było, kupiłam też kilka produktów z innych serii. Na szczęście wybór na rynku jest taki, że można wybierać i przebierać.

    A, jeszcze jedna marka wywołująca we mnie okrzyki na NIE - Eisenberg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie jestem sama z moimi odczuciami. A co do Eisenberga... nawet go nie dotykam po tym, co zrobił ze skórą mojego męża. Fatalny kosmetyk za grubą kasę, który miał łagodnie pielęgnować skórę, a zrobił mu na twarzy masakrę.

      Usuń
  3. Miałam kiedyś miniaturki Ibuki do demakijażu, jednak na pełnowymiarową wersję też się nie zdecydowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam miniaturę gentle cleanser i mogę ją stosować maksymalnie raz dziennie. co sięgnę po nią i rano, i wieczorem, witają mnie nowe wypryski :/ nie wiem, co tak w nim na mnie działa, ale sprawdziłam to kilka razy bez zmieniania innych kosmetyków, i to ten czyścik ma winę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak Gentle Cleanser wcale nie jest gentle i zmywa z twarzy za dużo. Ja go nigdy nie próbowałam używać więcej niż raz dziennie, bo ogólnie mój schemat pielęgnacyjny tak działa, że raz dziennie szoruję twarz porządnie, a drugi raz traktuję cerę wyłącznie tonikiem oczyszczającym (kolejność zwykle odwrotna – szorowanie wieczorem, coby zmyć dokładnie makijaż i resztę, a rano tonik oczyszczający, który pozwala zetrzeć wieczorną pielęgnację). Wolę nie myśleć, co by było, gdybym Ibuki używała dwukrotnie, skoro u Ciebie takie historie... Czyli co, wychodzi na to, że cała trójka mniej lub bardziej do bani. Za te kwoty to już w ogóle bez sensu.

      Usuń
  5. fajnie, że miałaś okazję przetestować! :) Ja jakoś kuszącym okiem na nie nie spoglądam, raczej z rozsądkiem podchodzę i do ceny :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno kosmetyki za taką kasę powinny zachowywać się o niebo lepiej. I mieć lepsze składy. W tej formie są absolutnie nie do zaakceptowania.

      Usuń
  6. Nie znam tej serii, ale dzięki za ostrzeżenie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od nich kusi mnie jedynie kolorówka, pielęgnacja nie bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, kolorówka robi zdecydowanie lepsze wrażenie :)

      Usuń
  8. Shiseido europejskie a to sprzedawane w Japonii to są całkowicie inne produkty. Te, które są u nas oprócz tego że kosztują jak za złoto to totalny szajs... Nawet opakowania europejskie są biedne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co Ty mówisz??? moje europejskie serduszko właśnie rozpadło się na milion kawałków :(

      Usuń
  9. Za to wlasnie kocham miniatury jest produktu na tyle duzo ze cos juz mozna powiedziec i ja poluje na miniaturę benefisach bo jak poproszę o próbkę w sephorze to pewnie mnie wyśmieją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz o Beneficie? a co byś chciała przetestować?

      Usuń
    2. Miałam na myśli ten sławny krem pod oczy shiseido a ponieważ zwykle komentuje twoj blog pisząc z telefonu to takie kwiatki wychodzą :) a nie zawsze potem chce mi sie poprawiać i walczyć ze słownikiem który uzupełnia pisane słowa :)

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger