25.03.2017

Fitomed – Balsam ziołowy do ciała z lukrecją gładką /recenzja/

W tym miesiącu do torby z kosmetycznymi odpadami trafiła butelka po balsamie z lukrecją gładką polskiej marki Fitomed. W codziennej pielęgnacji wolę treściwe masła i kremy, ale przy dobrej rekomendacji pozwalam sobie na wyjątki. 


Ten kosmetyk chwaliła kiedyś Hexxana, a że ufam Jej rekomendacjom, to przy okazji zakupu świetnego ziołowego duetu do twarzy, dorzuciłam do koszyka balsam z lukrecją gładką (widząc jego cenę: 13 zł za 250 ml, nie zastanawiałam się zbyt długo). Długo za to czekał na swoją kolej, bo przez wiele miesięcy sprzątałam po swoich obsesyjno-kompulsywnych zakupach sprzed lat, ale udało się. Zapasy kosmetyczne już prawie ogarnęłam, a balsam spokojnie zdążyłam zużyć w terminie. Wreszcie zaczynam przypominać rozsądną siebie. Cóż za miła odmiana po latach życia w mroku!

Zacznijmy od tego, że gdyby nie rekomendacja Hexx i wcześniejsze dobre doświadczenia z kosmetykami Fitomed, nawet nie spojrzałabym w stronę tej 250-mililitrowej, plastikowej butelki. Opakowania Fitomedu kompletnie zniechęcają mnie do regularnego użytkowania: etykiety rozmijają się z moim poczuciem estetyki, a w przypadku balsamu z lukrecją doszedł jeszcze problem... że tak powiem... wydobywczy. Plastik jest tu dość sztywny, balsam nielejący, a otwór mikry. Po zużyciu 1/3 byłam zmuszona zająć się codziennym wytrząsaniem i „wypierdywaniem” potrzebnej porcji kosmetyku i uwierzcie, nie było to ani łatwe, ani przyjemne. Aha, i szybko okazało się, że napisy na etykiecie można zdrapać paznokciem, a pod spodem zostaje srebrna folia. Na szczęście dalej jest już tylko lepiej.


Wśród składników aktywnych mamy wyciągi z: lukrecji, nostrzyka, rumianku, prawoślazu i szałwii, a dodatkowo witaminę E i d-panthenol. Całkiem sporo, jak na niezobowiązującą balsamową formułę, prawda? Lukrecja gładka ma właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne, przeciwwirusowe i bakteriobójcze. Jako surowiec kosmetyczny odżywia, nawilża, regeneruje i ujędrnia skórę. Tyle dobrego, że aż dziwi rzadkość jej występowania w recepturach kosmetycznych. 

I tak właśnie ma działać ten balsam: nawilżająco, regenerująco, ujędrniająco. Kosmetyk przeznaczono dla skóry skłonnej do wysuszania oraz się_łuszczenia, i/lub wrażliwej. Moja zazwyczaj jest normalna, ale jeżeli w sezonie grzewczym pozostawię ją bez nawilżenia, to w ciągu dwóch-trzech dni pokaże mi, co o tym myśli i odpłaci swoim „mam cię w dupie” za moje lenistwo i tumiwisizm. Tak więc nie mam wyjścia i żeby pozostać normalnoskórą w wersji jesienno-zimowej, codziennie muszę się smarować i nacierać. Jak dobrze, że czas skórnej musztry dobiega końca! 


Balsam ma subtelny, przyjemny, nieziołowy zapach oraz idealną, niezbyt rzadką, a jednak wciąż lekką konsystencję. Dobrze się rozsmarowuje, nie pozostawia białych smug. Naturalna alantoina zawarta w nostrzyku i prawoślazie bardzo przyspiesza wchłanianie – właściwie to skóra wsysa go w trybie ekspres i już po kilku chwilach (nie minutach!) można wciągać rurki na tyłek i ruszać na podbój świata.

Wspomniana lekkość formuły i naprawdę genialne tempo wchłaniania idą w parze z niesamowitym wygładzeniem. Skóra nabiera ładnego połysku i jest tak przyjemna w dotyku, jakbym wysmarowała się tubką silikonu. Taki efekt wow macie dostępny od ręki, a jak do tego ogolicie nogi... ;). Ja nie przestaję się po nich głaskać, naprawdę! Efekt ujędrniający również jest zauważalny, chociaż nie wiem, czy to bardziej subiektywne, chwilowe odczucie, czy realne działanie. Po wchłonięciu czujemy na skórze wspomnianą gładkość i lekkie napięcie (a może ściągnięcie?), podobne do tego, którego doświadczamy po zbyt namiętnym wyszorowaniu twarzy alkoholowym żelem myjącym. Nie wiem, czy tak powinna się prezentować prawdziwie ujędrniona skóra, ale moim zdaniem ma to sens.

Najmniejszy zachwyt wywołuje we mnie poziom nawilżenia. To nie tak, że balsam nie nawilża, ale nie jest to ten mokry, intensywny efekt, który lubię. Wiadomo, nie ma sensu porównywać go do tłustych, ciężkich, olejowych formuł, bo to inny rodzaj kosmetyku, dlatego wspominam o tym tylko dla porządku, a balsamowi Fitomedu nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Stosowany regularnie spełnia swą funkcję: nogi mnie nie swędzą, nie sypie się z nich biały proszek, są cudownie gładkie – a o to przecież chodzi. Kiedy mam ochotę na dogłębne, długotrwałe nawilżenie i odżywienie, po prostu sięgam po inny kosmetyk. W codziennej pielęgnacji trudno mi sobie wyobrazić skuteczniejszy balsam do ciała.

Fitomed ma w ofercie również tonik nawilżający z lukrecją do cery suchej i wrażliwej. Mimo że sama lubuję się w ichniejszym toniku z szałwią dla tłuściochów, czuję, że lukrecjowy również mógłby się okazać pielęgnacyjnym hitem. Znacie ofertę tej marki?

Pojemność: 250 ml
Cena: 13 zł
Ocena: 5+/6
Dostępność: sklep internetowy producenta, wybrane apteki i sklepy kosmetyczne

29 komentarzy:

  1. po balsamy chętniej sięgam latem gdy skóra jest zmęczona upałem, zimą wolę masła, ale zbliża się lato więc może czas ruszyć na zakupy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zazwyczaj latem – niewykluczone, że jeszcze się zaopatrzę na ten sezon :)

      Usuń
  2. No tez raczej nie zwróciłabym na niego uwagi, ale teraz - czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie niepozorny i niezachęcający, ale dla tej gładkości naprawdę warto!

      Usuń
  3. Taaa, biały proszek hehehe, przyznaj się że przemycasz na nogach narkotyki :D Świetny post, to "wypierdywanie" doprowadziło mnie do łez ze śmiechu :D Chyba nic nie testowałam z tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wydało się :D ale widzisz, już nie mogę przez ten cholerny balsam ;).

      Usuń
  4. Jestem wielką fanką ich szamponu, który jest idealnym "czymś pomiędzy" mocnymi ziołowymi zdzieraczami a łagodnymi myjadłami bez SLES. Do niskporowatych włosów z tendencją do oklapu jest idealny. Mile zaskoczył mnie też krem pod oczy - moja skóra jest bardzo sucha i wybredna, wszystkie kremy są dla niej za lekkie, a Fitomed sprawdził się naprawdę nieźle. Do tego kosztował jakieś 16 zł.
    Etykiety mają rzeczywiście paskudne, ale z opakowaniami coś zmienia się na lepsze (krem pod oczy z pomkpą), więc może i balsam zaczną pakować w coś sensowniejszego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobrze wiedzieć, nie używałam szamponu, a u mnie oklap na porządku dziennym :(. Kremu pod oczy też nie próbowałam, ceny faktycznie zachęcają.

      Usuń
  5. miałam go. zaprzyjaźniliśmy się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo sympatyczny taki :D Mógłby tylko lepiej się prezentować.

      Usuń
  6. Zaciekawiła mnie ta mieszanka ziół w składzie, musi niesamowicie pachnieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie pachnie nieziołowo! Ale to bardzo przyjemny aromat :)

      Usuń
  7. ofertę Fitomedu znam..ale na balsam do ciała nigdy moje oko nie patrzyło :-) Teraz mam zdecydowanie większą ochotę ale bliżej tych ciepłych dni.. póki co toczę walki z moimi tłuścioszkami :-) Powiedz mi jeszcze jak jest z zapachem tego balsamu.. skoro ziołowy to śmierdzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeee, pachnie wręcz nieziołowo! (aż doprecyzowałam w tekście, bo faktycznie nie napisałam, co to za zapach)

      Usuń
    2. w takim razie czuję się w pełni skuszona :-)

      Usuń
  8. Tak sobie myślę, że mojej mega suchej skórze by nie podołał raczej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz duże problemy, to trudno powiedzieć. Czasem kosmetyki nie wyglądają na takie, które dałyby z czymś radę, a jednak dają. Ja po prostu jestem przyzwyczajona do namacalnych efektów – opitej, mokrej skóry :)

      Usuń
  9. Bardzo lubię ten balsam i chyba już z 4 butelki go zużyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, no proszę, i nie wkurza Cię opakowanie?

      Usuń
  10. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą marką, ale nawilżenie to ja zdecydowanie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Co jak co ale ich toniki do twarzy to naprawdę dobra robota ! Balsamu do ciała jeszcze nie miałam ale to może się bardzo szybko zmienić skoro mówisz, że dobrze nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Awwww zarumieniłam się :D

    Co do opakowania, to chyba najbardziej irytuje mnie butelka balsamu Evree, która nijak nie jest dopasowana do zawartości. Fitomed to pikuś :D

    Mam słabość do marki i duży sentyment do tego balsamu. Takie małe i niepozorne, a przyczyniło się do uratowania mojej skóry po fatalnych w skutku spotkaniu z Bielendą Beauty Milky. I choć minęło od tamtego czasu wiele lat, on nadal robi to, co do niego należy :)

    Tak sobie myślę, jak lubisz efekt mokrej skóry tuż po aplikacji - gorąco namawiam do sprawdzenia mleczka Biotherm - *_* mój numer jeden :))) Jeśli kiedykolwiek (tfu tfu) firma postanowi wycofać całą linię, będę bardzoooo nieszczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawie brzmi opis działania, chociaż przyznam, że przy balsamach faktycznie wolę takie z pompką. Bo "wypierdywanie" ich z tubek uważam za dość żmudne. W ogóle czasem dziwi mnie niepraktyczność niektórych rozwiązań, ale zostawmy to na inny czas.

    Ja ostatnio dwa razy pominęłam wieczorne balsamowanie moich zwłok ;) i już widzę białą warstewkę na przedramionach. :(

    Ciekawi mnie ten balsam jak i cała firma, bo nic od nich nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jeszcze nic Fitomedu. Dobrze wiedzieć, że ten balsam taki przyjemny. Przy okazji się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie też te opakowania nie chwytają za serce. W przypadku balsamu kluczowy jest jeszcze dla mnie zapach - nie może być tylko przyjemny, musi być super hiper przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. O to coś dla mnie, bo mam suchą skórę.Do zobaczenia na Meet Beauty!

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaparzam sobie herbatkę z lukrecji :) I faktycznie pomogła mi ona usunąć problem zdrowotny :) Do zaparzania herbatek ziołowych czy po prostu do picia mam uzdatnioną wodę z filtra redox fitaqua - woda z tego filtra podnosi odporność organizmu no i jest smaczna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zure webgunea polita, jende askorentzat baliagarriak izan daitezke. lotura hau, onartzen duzu espero dut, eskerrik asko ardura dut.

    Obat GERD
    Obat Herbal
    Obat Epilepsi
    Obat Herbal Lipoma
    Obat Jantung Anak Bocor

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojacię, CHCĘ. Zwłaszcza że niedługo zamierzam ogolić nogi!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger