28.04.2017

Czy puder do profesjonalnych zastosowań nada się na co dzień? Kryolan – Anti-Shine Powder

Zanim wyruszę w świat daleki, aby spełniać w czasie majówki swoje kilkunastoletnie marzenie podróżnicze, zostawię Was z recenzją kosmetyku, który mam w swoich zbiorach od dwóch lat i... końca nie widać. Anti-Shine Powder niemieckiej marki Kryolan to 30-gramowy, transparentny puder matujący, który potrafi być rewelacyjny, przeciętny i zupełnie beznadziejny – w zależności od okoliczności.

Anti-Shine należy do coraz liczniejszej rodziny pudrów ryżowych, co od razu zapunktowało, bo pudry ryżowe dłużej trzymają u mnie mat niż te bambusowe. Tu skład jest rozszerzony o mikę i... to właściwie tyle, bo reszta składników, takich jak dwutlenek tytanu czy barwniki, ma dopisek „may contain”, co oznacza, że może ich trochę dosypano, a może nie. I co z tą słynną niemiecką precyzją, się pytam?!

Opakowanie nieszczególnie mnie urzekło – to duży, przezroczysty, plastikowy słój z nakrętką, z której ściera się logo producenta. Daleko mu do urody słoików z półki premium, ale nie został wymyślony, by cieszyć oko, tylko by zawierać w sobie puder. Pracowniczy puder. A po co pracownikowi używającemu pudru piękne opakowanie, prawda? Makijażowa klaso robotnicza, pozdrawiam! Z semi-fajnych drobiazgów: producent podzielił na pół zabezpieczenie przed przedwczesnym otwarciem za pomocą niepożądanych łapsk, dzięki czemu puder, odwrócony do góry dnem, wysypie się tylko do połowy, a nie w całości. No właśnie, dziury ma o-grom-ne, dlatego mimo usunięcia tylko połowy kartonika, zalecam ostrożność przy aplikacji i przechowywaniu. Inna sprawa, że ja sobie mogę zalecać, a i tak sama zawsze się nim upierniczę.

Anti-Shine jest bezzapachowy, dość drobno zmielony i ekstremalnie suchy. Dla porównania roztarłam między palcami tego oto tu, a potem Fixing Powder z Wibo. Wrażenia były takie, że Wibo wydawał się lekko wilgotny i aksamitny w dotyku, czego zupełnie nie można powiedzieć o Kryolanie, który niby jest drobny jak mąka ziemniaczana, a jednak czuć w palcach mikrogrudki. 


Efekt na cerze to płaski mat, tak bardzo potrzebny przy sesjach zdjęciowych, w makijażu telewizyjnym i teatralnym. Ja nazywam to matem absolutnym. Nie każdemu będzie to odpowiadało, zarówno w codziennym, jak i wieczorowym wydaniu, dlatego przed zakupem warto pamiętać o tym, do jakich zastosowań Kryolan przewidział swoje kosmetyki. Ze względu na tę matową bezkompromisowość moje początki z pudrem Anti-Shine były nieciekawe: użyłam kilka razy, nie zachwyciło mnie to nienaturalne wykończenie, w dodatku za którymś podejściem zauważyłam, że puder wcale nie trzyma matu tak dobrze, jakbym sobie tego życzyła. Odstawiłam na kilka miesięcy, potem wróciłam i... nagle go lubię. Co się zmieniło? Przede wszystkim metody aplikacji.

Przy pierwszych podejściach aplikowałam go moim ulubieńcem do omiatania twarzy, czyli mocno rozczapierzonym kabukim marki Elite Model /pisałam o pędzlu tu: klik/. Mat nie był bardzo ordynarny, ale wciąż dość mączny, a przez to, że puder był aplikowany w niewielkich ilościach, nie zauważyłam, żeby utrzymywał cerę w długim nieświeceniu. Akceptacja mocno matowego wykończenia była więc... po nic. Byłam bardzo zawiedziona. Gdy do niego wróciłam, postanowiłam sprawdzić jego możliwości innymi metodami. W ruch poszły: beauty blender, gęsty, mięsisty kabuki, wypróbowałam go też z różnymi podkładami i kosmetykami pielęgnacyjnymi. Okazało się, że Anti-Shine pokazuje swą wielogodzinną, matującą moc, kiedy starannie wstemplujemy go w twarz. Zarówno lekko wilgotną gąbką, jak i zupełnie suchym, zbitym pędzlem można go dobrze wpracować, a potem cieszyć się brakiem tłustego blasku przez kilka godzin. Wilgotna gąbka dodatkowo złagodzi tę jednowymiarowość. Udało mi się wycisnąć z niego prawie cały dzień nieświecenia (w przypadku mojej cery to praktycznie niemożliwe), kiedy połączyłam dobrą metodę aplikacji z podkładem Catrice HD Liquid Coverage i nietłustą, niesilikonową bazą. To mój jedyny pewny sposób na nieświecenie, który dobrze mieć na specjalne okazje: lekki krem nawilżający, zastygający podkład i dużo pudru ryżowego. W ciepłych miesiącach, które przecież kiedyś nadejdą (prawda, że nadejdą...?), na pewno nie przehandluję naturalnego wyglądu w zamian za długotrwały, mączny mat. Zbyt dużo białego proszku na twarzy to nic fajnego, kiedy wraz z sebum ścieka nam z nosa pot. Jednak przez ostatnie pół roku chętnie korzystałam z dobrodziejstw pudru Kryolanu i wcale nie tak rzadko decydowałam się na chłodny makijaż przypieczętowany ryżową posypką. 

Aha, Anti-Shine nie sprawdził się jako pochłaniacz sebum, które już rozlało nam się po całej twarzy i wyłazi spod innego (lub nawet tego samego) pudru. Omiecenie skóry oczywiście zneutralizuje tłusty blask, ale na bardzo krótko. Zdecydowanie lepiej użyć bibułek. Nie zauważyłam, żeby bielił skórę, ale weźcie pod uwagę, że mam dość jasną karnację, a faktyczne bielenie widać dopiero na ciemniejszych podkładach. Nie zapchał, nie przesuszył skóry – po prostu ma mało subtelne metody pracy. 

Podsumowując: nie polecam tego pudru do wykańczania dziennych makijaży, bo niewielkie ilości nie przedłużą znacząco efektu matu, za to zniechęcą mało naturalnym wykończeniem. W dniach, w których zależy Wam na długotrwałym macie, wciskajcie go w skórę gąbką lub zbitym pędzlem i unikajcie tłustych baz. Powinno być dobrze.

Ile: 30 g
Cena: 70 zł
Dostępność: sklepy internetowe

18 komentarzy:

  1. Miałam go w czasach wczesnych studiów. Do tej pory zachowałam jego pancerne opakowanie,bo jest idealne jako surogatka dla pudrów,których Matka Natura (vel. Producent) nie wyposażyła w przymioty przydatne w podróży,czyli np. grubą zbroję z plastiku lub zakręcaną pokrywkę. Puder Kryolana zapamiętałam jako puder dobry,ale i tak przegrywający z moim smalcem. W tamtych zamierzchłych czasach używałam też Revlona 110 (ciut za jasnego,bo przyzwyczajona,ze najbledsze polskie podkłady są dla mnie duuuuużo za ciemne, kupiłam w ciemno Ivory,gdzie pisany mi Buff), no i w tym połączeniu wyglądałam jak rasowa gothka. Może powinnam sobie kupić znów chociażby dla sprawdzenia rekomendowanej przez Ciebie metody? Te lata temu gąbeczek nie było (czuję się taaaak staaaarooo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, nie pomyślałam, że można ten słój do czegoś potem wykorzystać, ale masz rację. Takie opakowanie przydałoby się choćby pudrowi bambusowemu z Biochemii Urody :).

      Moja karnacja to też Buff (latem nawet ciemniejsza), w Ivory wyglądam okropnie :D

      Usuń
  2. miałam go, ale u mnie nawet po ostemplowaniu nie trzymał matu dłużej niż 3 godziny. mało... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, u mnie na mokrych podkładach też lipa. Próbowałaś go w duecie z jakimś zastygającym?

      Usuń
    2. mówimy o kilku latach wstecz; nie pamiętam, z jakimi podkładami go testowałam ;)

      Usuń
  3. Ja odchodzę chwilowo od takiego matu, mam teraz fazę na kuleczki guerlain jako wykończenie po podkładzie ;) bambusowe i ryżowe czekają a moim ulubieńcem jest prasowany z smart girls get More bambusowy zdaje sie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego ze Smart Girls, bambusowy miałam chyba tylko z Biochemii Urody i nie potrafił nic sensownego zrobić na mojej cerze.

      Usuń
  4. Miałam go okazję używać jednak nie do końca podobało mi się jego działanie. Ostatecznie puściłam go w świat i nie żałuję ;) Teraz jest taki wybór pudrów, że można wybierać i przebierać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to akurat prawda. Jak coś nie do końca pasuje, to chyba nie warto zawracać sobie głowy :)

      Usuń
  5. Nie mialam go, ale z Kryolan lubię paletę do ust :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam innych doświadczeń z kosmetykami tej marki.

      Usuń
  6. kiedys bardzo bardzo chcialam go miec, ale ciezko bylo go upolowac. Teraz, kiedy jest latwo dostepny zmienily sie moje preferencje i sobie go odpusciłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) rozumiem Cię, ja w ogóle na starość już nawet nie upieram się przy pełnym macie przez cały dzień, a jeszcze kilka lat temu to była sprawa honoru :D :D :D

      Usuń
  7. Z tym cudakiem jeszcze się nie spotkałam. Używałąm puder fixujący Kryolanu i byłam bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fixujący? Hmmm, jakoś nie pamiętałam, że taki w ogóle mają. Myślałam, że fixują tym :D

      Usuń
  8. ja nie mam problemu z świeceniem się skóry, więc on nie dla patki :D używam teraz pudru ryżowego i daje fajny efekt, ale nie wiem jak by się zachowywał na innej niż na mojej suchej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O raju, a byłam pewna, że się sprawdzi! :o Kochana, chętnie dodaję Twój blog do obserwowanych i zostaję na dłużej. Zapraszam również do mnie, miłego piątku! Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger