30.07.2017

Make Me Bio – Orange Energy – nawilżacz dla cer normalnych i wrażliwych – czy sprawdza się na mieszanej?

Make Me Bio – Orange Energy – nawilżacz dla cer normalnych i wrażliwych – czy sprawdza się na mieszanej?
Nieczęsto pozwalam sobie na naturalną pielęgnację twarzy. Kojarzy mi się z tłustymi kremami, a takie, przy mojej bardzo tłustej strefie T, potrafią zepsuć makijaż w ciągu godziny. Wieczorem – czemu nie? Ale kremy na dzień muszą się wchłaniać dobrze, nawilżać dobrze i nie mogą szeptać podkładowi: hej, hej, roluj się! Krem Make Me Bio miałam okazję przetestować najpierw na nadgarstku i zachwycił mnie idealnie maślaną, a jednocześnie lekką konsystencją.  No to kupiłam. 

Make Me Bio Nawilżający krem dla skóry normalnej i wrażliwej

27.07.2017

Śliwkowe usta: MAC Plumful

Śliwkowe usta: MAC Plumful
W pewnym momencie mojego kolekcjonowania pomadek MAC-a (przy okazji pragnę przypomnieć, jak bardzo kolekcjonowanie pomadek jest durne) wydawało mi się, że wszyscy mają Plumful, tylko nie ja. No to kupiłam, dzięki czemu obecnie Plumful mają wszyscy... plus ja. No i świetnie!

25.07.2017

Pociągiem na See Bloggers, czyli o tym, jak wiele w Strefie Ciszy jest warta... cisza

Pociągiem na See Bloggers, czyli o tym, jak wiele w Strefie Ciszy jest warta... cisza
Zanim opowiem, jak było na konferencji See Bloggers w Gdyni, posłuchajcie o mojej podróży. Tak się złożyło, że w obie strony wybierałam się bez towarzystwa, więc uznałam, że skoro nie mam z kim po drodze trajkotać, przyda mi się trochę spokoju i...  c i s z y . 


19.07.2017

Seboregulacja z Włoch: Insight – Rebalancing – Sebum Control Shampoo /recenzja/

Seboregulacja z Włoch: Insight – Rebalancing – Sebum Control Shampoo /recenzja/
Uwierzyłam we włoskie kosmetyki do włosów. Equilibra, na szczęście coraz szerzej dostępna stacjonarnie, stworzyła świetne produkty na bazie aloesu, a Insight zainteresował mnie ciekawym składem i obietnicą powstrzymania skalpu przed łojotokową ofensywą. 

Insight szampon do włosów przetłuszczających się

15.07.2017

Bąbelkowo! Skin79 – Pore Bubble Cleansing Mask

Bąbelkowo! Skin79 – Pore Bubble Cleansing Mask
Uwielbiam maski w płachcie. Dlaczego? Bo dzięki nim zaczęłam robić mojej skórze regularne spa, a ona jest mi wdzięczna i w tej podzięce lepiej przyjmuje makijaż. Oczywiście, że da się znaleźć na rynku tradycyjne papki na twarz, które dadzą nam lepsze rezultaty od płacht z Azji, tylko że... tych skutecznych nie używałam dotychczas tak często, jakby moja skóra sobie tego życzyła. 

Skin 79 maska płachtowa

12.07.2017

Hada Labo Tokyo – Lotion No. 1 / Concentrated Water Serum Lock-In-Moist / burza w social mediach

Hada Labo Tokyo – Lotion No. 1 / Concentrated Water Serum Lock-In-Moist / burza w social mediach
Ale z Hada Labo było zamieszanie! Najpierw szumny marketing ogłaszający, że oto wreszcie są w Polsce cudowne, japońskie kosmetyki. Tylko w Rossmannie, to one, to te. Potem: szybka rewizja, z której wynikało, że może i z Japonią mają coś wspólnego, ale etykiety inne, składy inne, a tak w ogóle to... one już w Polsce są. Od dawna. Dzięki dystrybucji Dax Cosmetics*. Po prostu teraz będą widoczne wszędzie, bo przecież Rossmanny namnożyły się u nas jak biedronki. A nawet Biedronki. Zaopatrzyłam się w dwie flaszki Hada Labo już pierwszego dnia, gdy trafiły na Rossmannowe półki, a potem, po tych wszystkich emocjach i głosach na nie, prawie odechciało mi się ich używać. O co chodzi z Hada Labo Tokyo? Już tłumaczę.


06.07.2017

Genialny na lato: Organique – Wzmacniający mus do ciała – Rytuał Porzeczkowy

Genialny na lato: Organique – Wzmacniający mus do ciała – Rytuał Porzeczkowy
Swego czasu miałam ochotę wykupić 3/4 katalogu Organique – tak mi się spodobały te miłe dla oka i nosa kosmetyki. Cieszę się, że znów skierowałam swoje kosmetyczno-nawigacyjne czułki w ich stronę, bo sięganie po porzeczkowy mus do ciała to sama przyjemność! 


02.07.2017

Projekt denko, odc. 51

Projekt denko, odc. 51
Nie przypominam sobie podobnie deszczowego czerwca. Któregoś dnia ulewa nad Warszawą była tak silna, że przerdzewiały parapet zewnętrzny wpuścił do naszej kuchni okolicznościowy staw. Dobrze, że kuchnie miewają terakotę i dobrze, że byliśmy w domu. Kiedyś uwielbiałam taką deszczową pogodę – była idealna do czytania i zalegania pod kocem z kubkiem herbaty (swoją drogą to niebywałe, jak herbata potrafi korzystnie zmienić smak, kiedy pije się ją pod kocem w deszczowy dzień). Teraz najczęściej na deszcz się złoszczę, bo zalegać w ciągu dnia nie mam możliwości, a jedyne, co robią ryczące jak dwulatek chmury, to: przeszkadzają w spacerowaniu z pięciolatkiem, zniechęcają do spontanicznych weekendowych wypadów za miasto i zabierają światło, psując większość zdjęć na bloga*. Czerwiec, lato, dorosłość. 


Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger