14.08.2017

Tusz (nad)zwyczajny: Tarte Lights, Camera, Lashes

Bo z tymi tuszami to świat trochę zwariował. Nie macie wrażenia? Szczoteczki finezyjnymi kształtami coraz bardziej przypominają erotyczne zabawki, a producenci prześcigają się w wyliczaniu, na ile sposobów dana maskara zrobi rzęsom dobrze. Z Nowego Jorku przywiozłam bestsellerowy tusz marki Tarte, który – żeby było bardziej ą i ę – ubrano w skórzane wdzianko. Nie mam w zwyczaju odkręcania opakowań w sklepie, dlatego nie wiedziałam, czego się spodziewać. Obstawiałam szczotkę-mutanta, ewentualnie jakiś ciekawy skręt włosia, a tu niespodzianka: Lights, Camera, Lashes wygląda bardzo retro!



To maskara, którą producent ochrzcił jako arcymagiczne 4 w 1. Ma pogrubiać, wydłużać, podkręcać i jeszcze odżywiać. Tyle obietnic, a taka zwyczajna szczotka? – to moja pierwsza myśl, ale kolejna była taka, że może to jednak ma sens. Zdecydowanie wolę niesilikonowe włoski. Mam wrażenie, że stary dobry nylon to jednak dla moich rzęs optymalne rozwiązanie, bo ogranicza sklejanie. Ciężko takimi szczotkami uzyskać tzw. dramatic look, ale można próbować budować efekt więcej niż jedną warstwą i bywa, że wychodzą z tego cuda.  

Tarte aspiruje do bycia marką bliską naturze, dlatego składy są bardzo przyzwoite. Ten tusz jest polecany dla wrażliwców. Nie zawiera talku, substancji zapachowych ani konserwujących i jest wegański

Dla dociekliwych INCI: Water, Alcohol, Oryza Sativa (Rice) Bran Wax, Cyclopentasiloxane, Hydrogenated Stearyl Olive Esters, Stearic Acid, Cera Carnauba, Triethanolamine, Candelilla Cera, Acacia Senegal Gum, Panthenol, VP/VA Copolymer, Phenoxyethanol, Polyvinyl Alcohol, Aminomethylpropanediol, Chlorphenesin, Iron Oxides (CI 77499).


Lights, Camera, Lashes od początku nie był zbyt mokry, dzięki czemu już od pierwszego użycia byłam zadowolona z uzyskanego efektu. Niezbyt duża szczotka świetnie rozczesuje moje niespecjalnie gęste rzęsy, zauważalnie, a jednocześnie naturalnie je pogrubia i ładnie domalowuje  końce, co rzeczywiście wizualnie wydłuża średnio długie włoski. Nie osypuje się i mimo że mam niewodoodporną wersję, nie zauważyłam jakiegokolwiek rozmazywania i efektu pandy. Czerń jest konkretna, choć widziałam bardziej nasycone odcienie. 

Mimo dobrego początku pełen zachwyt przyszedł dopiero po kilku tygodniach od otwarcia, kiedy maskara zgęstniała, trochę podeschła i zaczęłam jej ufać w 100%. Do dziś dobrze mi służy i drżę na myśl o tym, że w końcu nadejdzie dzień, gdy wywalę ją do torby ze zużyciami. Niełatwo będzie nabyć kolejny egzemplarz, bo w Polsce marki Tarte w oficjalnej dystrybucji nie ma – pozostaje drogi sklep internetowy z długim czasem oczekiwania, realizowanie zamówień za granicą za pośrednictwem znajomych lub osobista wycieczka do USA / Wielkiej Brytanii, co zdecydowanie polecam jako rozwiązanie mające wprawdzie słabe ekonomiczne uzasadnienie, ale za to posiadające wiele innych zalet ;).

A tak to wygląda w praktyce: 


Ładnie, prawda?
To jak, droga Sephoro, kiedy Tarte wejdzie do Polski?

Pojemność: 7 ml
Cena: w USA 23 $ + podatek, w UK 21 £, w polskich sklepach internetowych ok. 150 zł
Dostępność: trudna, w Polsce tylko drogą internetową lub dzięki uprzejmości krewnych i znajomych królika

39 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się nad tym tuszem przez dłuższą chwilę, ale z drugiej strony mam własnych ulubieńców a teraz jeszcze dołączyła Nabla i choć mogę kupić Tarte w UK bez problemu, to oglądam i odkładam na kiedyś tam - które nie następuje :D Mam dwa róże i przeminęło mi ciśnienie na zakupy.
    Lubię różne szczoteczki, bo i formuła tuszu robi różnicę jak przekonałam się przy Le Volume Chanel, Extra Sculpt Volume Kiko, Faux Cils YSL, czy też Nabla Le Film Noir.

    Szkoda, że nie pokazałaś swoich rzęs saute :P Miałabym pełen obraz jaki masz "materiał".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko pokazuję cokolwiek na rzęsach, więc nie pomyślałam ;). Jak masz ulubieńców tuszowych, to chyba nie warto zmieniać. Te cholery i tak zbyt często są wycofywane, więc lepiej się cieszyć nimi, póki są dostępne na półkach.

      Ja mam z Tarte średnio zachwycający podkład (ten sypki, z siateczką, z glinką, jak mu tam?) i paletę Tartelette In Bloom, która bardzo mi się podoba. Myślałam, że z NY nawiozę dużo Tarte, ale jakoś nie miałam weny. Teraz tylko żałuję, że nie nawiozłam więcej Hourglass ;)

      Usuń
  2. Kupię Ci i przywiozę. Hehe.

    Ja szukam nowego tuszu. VML zawsze lubię, ale trochę nuda w kółko używać tego samego. Co robić, jak żyć? Musi pogrubiać. Pomóż!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry plan. Przywieź. A ja Ci w zamian dam te wszystkie beznadziejnie drogie maseczki. Deal? Do VML już bym chyba nie wróciła. Używałam przez lata w epoce przedblogowej, ale jak sobie przypomnę ten efekt, to jednak chyba nie dla mnie on. Natomiast niezmiennie mnie zachwyca jego nieskończoność. Po roku wciąż malował. I ten różany zapach, ma jeszcze?

      Na te Twoje rzęsiska to naprawdę nie wiem, co polecić. Pasuje Ci wyczesywanie na sexy sarenkę (to daje żółtas z Miss Sporty i tusz, którego nienawidzi ludzkość, czyli srebrny L'Oreal False Lash Architect 4D. No i te Twoje ohydne Benefity i co tam jeszcze, co kłuje?). A w ogóle to ten nieszczęsny Collistar Infinito, któregośmy tak obsmarowały na początku, bardzo się potem wyrobił. BARDZO! Największy ból dupy mam z Too Faced Better Than Sex, który daje piękny efekt, ale osypuje się tak, że aż mi się robi słabo.

      Usuń
  3. Ale świetny efekt. Moim ulubionym jak na razie jest Loreal So Couture

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie totalnie się nie sprawdził :(

      Usuń
  4. Podoba mi się efekt :)
    Mam problem z zadeklarowaniem się jakie szczoteczki lubię - silikonowe czy nie. Mi w sumie obojętnie, byle nie były ogromne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam takich i takich, ale mniej ufam silikonowym, bo częściej występują w nieciekawym dla moich rzęs połączeniu: mokry tusz + silikonowy sklejacz. Ale np. bardzo lubię żółtą maskarę Miss Sporty, więc nie ma reguły :)

      Usuń
  5. Hahaha, faktycznie - podoba mi się i w ogóle świetne jest to porównanie tych bajecznie różnorakich kształtów szczoteczek do zabawek takich czy innych ;D

    Brzmi zachęcająco - może rzeczywiście się skuszę, kiedy jakimś cudem nawinie się pod rękę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję, to się nie wahaj. Jak się u Ciebie nie sprawdzi, to odkupię ;)))

      Usuń
  6. Bardzo fajny efekt. Też mam nadzieję, że Tarte będzie bardziej dostępne, bo mają wiele ciekawych kosmetyków. Osobiście nie znoszę kupować kosmetyków w "ciemno".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z radością przyglądam się poszerzającej się ofercie Sephory. Jeszcze tylko Hourglass, Buxom, Kevyn Aucoin i będziemy całkiem na czasie ;D

      Usuń
  7. wow, rzęsy wyglądają niesamowicie, bardzo wydłużone i podkręcone. jestem pod wrażeniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zobacz, nie trzeba do tego powykręcanej, dziwacznej szczotki :D

      Usuń
  8. Efekt bardzo ładny, ale cena zabójcza, ja ostatnio nadal używam, bo jednak tusz nie skończył się po 3-ech tygodniach użytkowania, Loreala. Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tusz jest drogi. Jestem ciekawa, jak długo będzie mi służył. L'Oreale z serii Volume Million Lashes wydają się nie do zajechania! :)

      Usuń
  9. Podoba mi się efekt !! Ja mam mało widoczne rzęski ;( Więc chętnie bym go wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka klasyczna szczotka powinna się sprawdzić na różnych rodzajach rzęs.

      Usuń
  10. jeśli będziesz rozważać wypad do UK, zapraszam do siebie :)

    efekt super. jest powód do drżenia.

    .... aleee tu u Ciebie ładnie!

    PS. jak Twoja przyjaciółka od raka? mam nadzieję, że jest coraz lepiej, że wygrywa tę walkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, dzięki, Kochana :). Wiesz, na razie po Nowym Jorku nie planujemy zagranicznych wojaży, ale jak coś się zmieni, chętnie odwiedzę Twój hotel :))

      Cieszę się, że Ci się podoba nowy layout!
      Ola ma się dobrze, skończyła chemioterapię, mam nadzieję, że wyniki badań kontrolnych wyjdą super.

      Usuń
    2. Super! Trzymam kciuki za wyniki i za zagraniczne wojaze tez :)

      Usuń
  11. Qrde, efekt jest naprawdę przyjemny! Kusisz! Gdyby była łatwiej dostępny, to kto wie, kto wie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to cały czas mam nadzieję, że Tarte zawita wkrótce do Polski... :)

      Usuń
  12. Wpadłam zobaczyc, ale jakoś tu teraz nieAgatkowo:D Bardzo ładny szablon :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zupełnie inaczej, ale miałam wielką potrzebę zmiany. Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaisz :)

      Usuń
  13. Oj na Tarte mam wielką ochotę, ale głównie jeżeli chodzi o cienie do powiek :-) Z maskarami mam tak, że wolę nie przepłacać, bo i tak dosyć szybko mi się kończą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Tartelette In Bloom i bardzo mi się podoba, chociaż – wbrew temu, co mi się wydawało przed zakupem – to neutralno-ciepła kompozycja, a nie chłodna, jak zakładałam.

      Usuń
  14. Podwójna bomba - nowy wygląd bloga i ten tusz na rzęsach. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Cieszę się, że Ci się podoba tutaj po zmianach, Madziu!

      Usuń
  15. Bardzo ładny efekt. Też odnoszę wrażenie, że klasyczne szczoteczki mniej sklejają.

    Ależ tu pięknie, zmiany bardzo na plus :) Karolina jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Karolina potrafi wyczarować piękny layout :)

      Usuń
  16. To czekać aż wejdzie do PL :) A ubranie ma zacne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najszybciej! Już tyle marek przyprowadzili do Polski, więc Tarte też powinna się pojawić!

      Usuń
  17. Efekt jest naprawdę ładny, aczkolwiek raczej się nie skuszę ponieważ używałam kilku jak nie kilkunastu droższych tuszy i jedynym, który mi się sprawdził była Helena Rubinstein Lash Queen Feline Blacks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zachęciłam do testów droższych maskar po wypróbowaniu Collistara Infinito. Ale i tak zwykle mam otwartych kilka naraz, więc przeplatają się drogie z tymi najtańszymi – w każdej kategorii można znaleźć perełki :)

      Usuń
  18. Wygląda niesamowicie, cena troszkę mnie odstrasza- dla takiego efektu chyba warto się skusić:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Korektor tej marki to mój bezwzględny ulubieniec, tusz jest na wishliście, kiedyś go zamówię, bo korci mnie od kiedy pierwszy raz pojawił się na Twoim instagramie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny efekt daje! Ich korektor to hicior i myślę, że zakupię go wraz z tym tuszem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowny efekt. Kosmetyki Tarte interesują mnie już od dłuższego czasu.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger