19.08.2017

Skin79, Natural 98, Yum Yum Cleanser Lemon

Po pierwszym tygodniu z pianką Yum Yum Cleanser byłam pewna, że nie napiszę o niej nic pozytywnego, ale czas płynął, a moje złe nastawienie topniało. Na pewno nie będzie to mój ulubiony produkt do mycia twarzy, ale żeby od razu najgorszy? Po raz kolejny przekonałam się, że nie warto budować opinii na podstawie pierwszego wrażenia.



Przy okazji: wiecie, że marka Skin79 wcale nie jest gwiazdą koreańskiego rynku kosmetycznego? Takie rewelacje przekazała mi Magda aka Kociamber, która mieszka w Seulu, więc wie, co mówi. Oczywiście można Skina spotkać w ofercie drogeryjnej, ale na pewno nie jest tak znany jak u nas np. Ziaja. Obserwując rosnącą popularność Skin79 w Polsce, byłam przekonana, że to topowa koreańska marka, a tu taki psikus. 


Wracając do Yum Yum Cleanser, to drugi produkt myjący do twarzy od Skin79, z jakim miałam do czynienia. Pierwsza była delikatna pianka z serii AragoSpa /recenzja/, którą bardzo Wam polecam. Tym razem zamiast piankowej chmurki producent zaoferował puszysty mus, który w kontakcie z wodą zamienia się w niezbyt obfitą pianę.

Czyścik należy do rodziny Natural 98 – kosmetyków Skin79, czerpiących moc z naturalnych składników. Tu producent postawił na wyciąg z soku z cytryny (aż 66% składu), który pobudza, rozjaśnia, działa kojąco i ściągająco, a do tego może poszczycić się silnym działaniem antyoksydacyjnym. Poza tym mus zawiera 6 ekstraktów roślinnych i 15 naturalnych olejów (m.in. arganowy, eukaliptusowy, geraniowy, bazyliowy), ma lekko kwaśne, łagodne dla skóry pH 5 i, według producenta, na tyle skutecznie oczyszcza skórę z makijażu i sebum, że – wbrew koreańskiemu rytuałowi – wystarczy jednokrotne mycie twarzy. Polecany do cery poszarzałej, zmęczonej, z plamami pigmentacyjnymi. Sprawdzi się przy cerze tłustej i naczynkowej. 


W zamierzchłych kosmetycznych czasach byłabym zachwycona wekowanym słoikiem. Wygląda estetycznie i nietypowo, pozwala zużyć produkt do ostatniego mikrograma. Szybko okazało się, że w przypadku mycia twarzy (które zazwyczaj uskuteczniam pod prysznicem) to nie działa dobrze, bo po pierwsze: łatwo nalać wody do środka, a po drugie: w kąpieli tracę przynajmniej połowę swojego IQ i nieprędko udaje mi się ten wyrafinowany wek zatrzasnąć. Nie zmienia to faktu, że taki kosmetyk jest bardzo zachęcający i na co dzień cieszy gały. 

Ze zdumieniem odkryłam, że mało zachwycający jest dla mnie zapach, który wyobrażałam sobie jako mocno cytrusowy, a w praktyce jest... ledwie cytrynowy, mydlano-mdły i prawie nieprzyjemny. Szkoda, bo myślałam, że to będzie mocna strona Yum Yum Cleansera. 


Mus po wyjęciu z opakowania jest bardzo gęsty i treściwy. Niewielką ilość można rozetrzeć od razu na suchej skórze, ale ja wolę zrobić to na zwilżonych dłoniach i taki lekko wilgotny produkt wmasowywać w cerę. Po kilkunastu sekundach masażu na prawie_sucho solidnie moczę dłonie, które zamieniają mus w delikatną pianę. Na tym etapie często doczyszczam skórę za pomocą silikonowego dysku z wypustkami /recenzja/. Zauważyłam, że (przynajmniej w moim słoju) masa nie jest idealnie gładka, bo od czasu do czasu trafiają się dziwne, przezroczyste mikrogrudki. Jest ich za mało, żeby mówić o celowym działaniu peelingującym, więc nie wiem, po co one i czy na pewno są tam proszonymi gośćmi. Aha, nie używam musu do demakijażu oczu i Wam też polecam do tego celu wybrać inny, dedykowany produkt.

Yum Yum Cleanser Lemon bardzo dokładnie, a przy tym delikatnie oczyszcza cerę i za to wielkie brawa (oczywiście łaski nie robi, w końcu do tego został stworzony). Po umyciu skóra jest bardzo gładka, minimalnie ściągnięta, a czoło wypolerowane na wysoki połysk. Cera jest bardzo zadowolona z takiej metody oczyszczania: chętnie pije maseczkowe dobrodziejstwa i kremy, jest delikatnie rozjaśniona, na nosie zniknęły wągry. Tak jak mówił producent, nie ma potrzeby sięgać po dodatkowy czyścik.

Cieszę się, że mus nie zawiódł w sensie pielęgnacyjnym. Mimo wszystko ze względu na mało ciekawy zapach i nieco upierdliwe opakowanie nie ponowię zakupu, ale jeśli macie słabość do tego typu słoiczków, pamiętajcie, że we wnętrzu tego tutaj kryje się skuteczny kosmetyk myjący z wieloma dobrociami w składzie!

Ile: 100 g
Cena: ok. 80 zł
Dostępność: strona dystrybutora, Douglas.pl

31 komentarzy:

  1. OO ja też myślałam że Skin79 to gwiazda azjatyckiej sceny.. Zawiodłam się trochę tym zapachem...Yum Yum od razu, z automatu kojarzy mi się z mniam, mniam - tak więc liczyłam na smaczną cytrynkę. Podobnie jak Ty lubowałam się kiedyś w takich słoiczkach...ba! nawet przeznaczałam kuchenne do jakiś tam swoich mikstur. Szybko jednak okazało się, że jest to niepraktyczne.
    Dobrze, że pielęgnacyjnie jest mniej zarzutów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd! Skin79 jest właściwie nieznane, więc wielkie brawa dla firmy, że w Polsce tak pięknie rozwinęła biznes!
      Takie słoiczki to chyba tylko w kuchni się sprawdzają, a i to nie zawsze.

      Usuń
    2. Też się bardzo zawiodłam zapachem. Aromat cytryny jest taki prosty do odtworzenia, a tu więcej cytryny było w piance AragoSpa.

      Racja, słoiczki z wekiem dobre do kuchni, a i tam upierdliwe :D

      Usuń
  2. może i Skin79 nie jest bestsellerem w Azji, ale za to w Polsce sprzedaje się znakomicie ;)
    nie miałam jeszcze żadnego musu do mycia twarzy. opakowanie rego tu nie zachęca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już lepiej ze Skina postawić na piankę. Jest łatwiejsza w obsłudze i więcej w niej cytryny niż w tym cytrynowym musie ;)

      Usuń
  3. Niejeden raz miałam chęć na te całe yum yum, ale to opakowanie jest straszne!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam piankę AragoSpa ze Skina – żadnych trudności w obsłudze i więcej cytryny niż tutaj :D

      Usuń
  4. Ja go bardzo lubię, ale też myślałam, że zapach będzie bardziej cytrynowy i świeży. Co do słoiczka - to mam to samo. Też się z nim siłuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, czyli nie jestem sama! To dobrze, naprawdę czasem jest mi głupio, że tak bardzo nie chce się on zamknąć.

      Usuń
  5. ale fajnie opisałaś :D też lubię wypucowane czoło na wysoki połysk :D
    mimo bardzo kuszącego opisu (przebolałabym wekowany słoik choć gębę wieczorem też pucuję pod prysznicem) to jednak cena mnie lekko paraliżuje jak na myjadło go buźki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      I masz rację, cena wysoka jak na coś, co służy do mycia i jeszcze sprawia problemy!

      Usuń
  6. Dlatego nie czytam o azjatyckiej pielęgnacji na polskich blogach :P zwłaszcza w ujęciu "topowych" marek, bo najzwyczajniej większość osób nie ma zielonego pojęcia o rynku w tamtejszym ujęciu. I dziwi mnie ten wielki hype na Skin79, no ale w sumie nie powinien :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do mnie te kosmetyki jakoś same się przytulają, też nic nie czytam :D :D
      A hype na Skin79 wynika być może z faktu, że a) mamy polską dystrybucję, więc konsument bierze, co dają, b) producent mógł sobie założyć, że będzie podbijał rynek zachodni i robi wiele, by tak się stało :)

      Usuń
    2. U mnie następuje staranna selekcja :D mam dość przypadkowych produktów i jeżeli już coś do mnie trafia, to następuje faza riserczu oraz szybka ocena przydatności. Za bardzo szanuję własną skórę.
      Można tak założyć, ale lubię wiedzieć więcej - zwłaszcza jak dana marka jest odbierana na rodzimym rynku oraz jaki jest jej potencjał.

      Usuń
  7. O ale się tutaj zmieniło, nie wiedziałam, czy dobrze trafiłam :P, a jakiś czas tu nie zaglądałam. O tym musie słyszałam i nawet zastanawiałam się nad zakupem. Oo też wyobrażałam sobie, że zapach jest taki mocno cytrusowy! Jednak zapach to też ważna kwestia dla mnie i czasem z tego powodu potrafię zastanowić się dwa razy zanim kupię dany produkt ;P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze trafiłaś, dobrze! :)))
      Zapach dla mnie też jest istotny, dlatego nie planuję powrotu do tego musu. Tyle innych fajnych czyścików na świecie :)

      Usuń
  8. Nigdy nie miałam kosmetyku do mycia twarzy w formie musu, więc ten kusi już samą formułą. Zresztą koreańskie nowinki w ogóle mnie intrygują :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sensu przesadnie zachwycać się całą koreańską pielęgnacją, bo nawet ludzie mieszkający w Azji często wybierają zachodnie produkty do swoich wieloetapowych rytuałów :). Akurat czyściki do twarzy kilka razy się u mnie sprawdziły, więc jestem zachęcona.

      Usuń
  9. Kiedyś mnie kusił, ale mi minęło :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za takimi słoiczkami kiedyś miałam balsam do ciała w takim i otwieranie i zamykanie tego na szybko doprowadzało mnie do szału ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale się fenomenalnie prezentuje! chciałabym❤

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę, że to produkt dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze, że wnętrze nie rozczarowało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście! Chociaż jednak nie ma jak dobry airless, co? ;)

      Usuń
  14. Nigdy nie miałam produktu takiego typu. Może czas to zmienić i spróbować czegoś nowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto, choć akurat ten słoik może denerwować na co dzień :)

      Usuń
  15. Mus jest bardzo ciekawy, ale co mi się ubzdurało kiedyś, że Skin79 to nie koreańska a polska marka? XD

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger