06.09.2017

Bo-Ho Green Revolution – kolejne podejście do naturalnego makijażu

Kiedy w lipcu zobaczyłam wolno stojącą miniszafę francuskiej marki Bo-Ho Green Revolution w katowickim Rossmannie, wiedziałam, że nie wyjdę ze sklepu z pustymi rękami. Naturalna kolorówka to bardzo intrygujący temat, bo co, jeśli zadziała?! 

Bo-Ho Green Revolution w Rossmannie


Trochę gorzej zrobiło mi się, kiedy obejrzałam wszystko z bliska. Testery były ufajdane, niektóre wyglądały, jakby ktoś tę kolorową naturę testował przez degustację. Nie mam pojęcia, od jak dawna stand Bo-Ho Green Revolution mieszka w Rossmannie (nie widziałam kosmetyków marki w żadnym innym sklepie), ale nie wyglądało to zachęcająco, mimo że szata graficzna przyciągnęła moją uwagę.

Na podstawie upierniczonych testerów udało mi się ustalić, że interesujące mogą być: kredka do brwi, a także gęsty, mocno kryjący korektor w sztyfcie. Nie miałam tylko pojęcia, jaki odcień wybrać (światło drogeryjne nie pomaga), a ze względu na niespecjalnie zachęcającą cenę (55 zł) nie zamierzałam kupować więcej niż jednej sztuki. Padło na 01 Beige Diaphane – jasny, wyraźnie żółty odcień.

Bo-Ho Cosmetics korektor

Korektor Bo-Ho Green Revolution to „produkt organiczny z certyfikatem BIO”, w całości ze składników naturalnych. Nawet opakowanie jest eko, bo z kartonu. W składzie m.in. wosk pszczeli, oliwa z oliwek i olej babassu. Nie jestem wierna naturalnej kolorówce i nie byłabym w stanie przerzucić się na taki makijaż, ale lubię przyglądać się tej pozbawionej chemikaliów modzie i szukać ciekawych rozwiązań, które mogłabym wykorzystać.

Korektor w sztyfcie od Bo-Ho Green Revolution zainteresował mnie, bo mam w domu coś podobnego od Pixie Cosmetics i mimo zadowalającej formuły, koloru i poziomu krycia, nie sięgam po niego zbyt często z powodu słabego opakowania. Korektor Pixie aplikuje się palcem – i to byłoby jeszcze do przeżycia – ale w międzyczasie producent zmienił opakowanie z praktycznego, zamykanego na zatrzask mikropuzderka z równie mikrym lusterkiem na bezlusterkowy, zakręcany słoiczek (podobny do kamuflażu Catrice, tylko większy), który bardzo szybko się rozpadł. Dowiedziałam się od Was, że nie tylko moja sztuka tak podupadła na zdrowiu. Sztyft Bo-Ho w ekokartoniku wydał się więc idealnym rozwiązaniem.

Bo-Ho Cosmetics korektor 01 Beige Diaphane

Nieczęsto mam coś większego do ukrycia, ale jak już się zdarzy, próbuję to jak najskuteczniej zaszpachlować, więc mocne krycie mile widziane. Nie obraziłabym się też, gdyby wśród naturalnych kosmetyków udało się odnaleźć korektor, który nadałby się do zakrycia cieni pod oczami. Pixie nieźle dawał radę, bo jest tłusty i da się go ładnie wpracować w skórę bez przesadnego obciążania, ale ten rozpadający się plastik...

No cóż, Bo-Ho Green Revolution z pewnością nie zdetronizuje dezintegrującego się konkurenta, bo jest tak ciężki, że korygowanie nim cieni pod oczami przypomina zalewanie ich zaprawą murarską. Nawet dobrze nawilżona skóra wygląda, jakby przejechano po niej kredą. Z przykrywaniem niedoskonałości korektor radzi sobie dużo lepiej (polecam aplikować go pędzlem bezpośrednio ze sztyftu dla zachowania maksymalnej lekkości), ma dobre krycie, ale nie jest na tyle trwały, żeby przetrwać dotykanie np. przetłuszczającej się, zaszpachlowanej brody w ciągu dnia. Dla cer suchych mógłby być odpowiedni do ukrywania niedoskonałości, ale dla tłustej strefy T to nie to.

Nie wiem, czy widzicie to na zdjęciu, ale niestety po roztarciu formuła wydaje się bardzo ciężka i sucha. Po przypudrowaniu wygląda to źle, zmarszczki i rozszerzone pory są podkreślone (te pod oczami nawet specjalnie wykreowane). Nie spodziewałam się aż takiej padaki po kosmetyku, który gładko sunie po skórze i ma oleje w składzie. Aha, zapach też mało przyjemny. Korektora można używać przez 12 miesięcy od otwarcia, ale u mnie to wszystko kompletnie nie działa, więc absolutnie nie polecam, szczególnie za tę cenę.

Ile: 3,5 g
Cena: 54,99 zł

Bo-Ho Green Revolution brow 303

Dla odmiany bardzo spodobała mi się kredka do brwi w odcieniu 303 Blonde i używam jej regularnie od kilku tygodni. Odpowiednio jasny i chłodny kolor dla blondynek jest trudny do odnalezienia nawet na drogeryjnych półkach, więc tu pełna radość. Kredka, podobnie jak korektor, jest w pełni naturalna, a 10% to certyfikowane organiczne składniki. Te aktywne to: wosk pszczeli, bisabolol, organiczne masło shea, a także witamina E pochodzenia roślinnego. Nie rozczulam się nad składami kolorówki, ale jeśli dla Was to ważne, powinien być pełen zachwyt.

Jak widzicie, odcień jest bardzo chłodny, brązowy ze sporą domieszką szarości. Yyyy, czy to przypadkiem nie nazywa się taupe? ;) Brwi podkreślone w ten sposób idealnie pasują do jasnego blondu, nie są przesadzone, dlatego kredki można używać do delikatnych, dziennych makijaży. Pasuje kolorystycznie do mojego ulubionego żelu Benefit Gimme Brow w odcieniu 01, choć w tym duecie oczywiście nie ma już mowy o ekologicznym, naturalnym makijażu.

Bo-Ho Green Revolution brow shaper

Kredka ma odpowiednią (dla mnie) miękkość. Nie marze się, ale też nie jest bardzo twarda. Wosk i masło shea nadają jej miękkości, ale nie ma w tym przesady, choć może przy ciemniejszym kolorze mogłaby się aplikować zbyt obficie. Mimo wosku w składzie, słabo utrwala brwi, więc do sterczących na wszystkie strony włosków potrzebne będzie dodatkowe utrwalenie, na przykład bezbarwnym żelem lub woskową kredką (na pewno da się taką znaleźć w kategorii kosmetyków naturalnych). W przypadku moich brwi w zupełności wystarcza fryzura zrobiona dołączoną spiralką, a to, co odstaje, mam w głębokim poważaniu.

Wielbicielki naturalnego makijażu powinny być naprawdę zadowolone z takiego odkrycia. Jedyną zmienną, która może się podobać lub nie, jest miękkość, więc jeśli lubicie wyrysowywać brwi całkiem twardymi, mocno naostrzonymi egzemplarzami, propozycja Bo-Ho Green Revolution raczej Was nie zachwyci.

Jeżeli namierzycie ją w pobliskim Rossmannie, nie bójcie się wypróbować, szczególnie że cena nie odstrasza.

Ile: 1,04 g
Cena: 32,99 zł


25 komentarzy:

  1. Śliczny kolor ma ten korektor. Jaśniutki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego go kupiłam. Szkoda, że się nie sprawdza :(

      Usuń
  2. ten korektor wygląda jak farba malarska :P ja lubię sięgać po korektory drogeryjne jak kamuflaż Catrice czy Wibo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wibo nie próbowałam, a ten to faktycznie ciężki, remontowy kaliber ;)

      Usuń
  3. O, kolor tej kredki bardzo mi się podoba. Marki zupełnie nie znałam i w moim Rossmannie nie widziałam. Też mam ten nieszczęsny korektor Pixie... Ale teraz albo już wprowadzili albo wprowadzą nowe opakowanie (nie wiem, czy w formule coś gmerali) - na zatrzask i z lusterkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, sprawdziłam na ich stronie i rzeczywiście! Ładne to nowe opakowanie, więc może jeszcze coś będzie z tego korektora ;)

      Usuń
  4. Niezbyt ciekawie wygląda ten korektor. Jak widać dobry skład to zaledwie połowa sukcesu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ten problem z naturalnymi kosmetykami. Pielęgnacja przecież ma podobnie - w składzie same cuda, a potem może się okazać, że na skórze nie robi to wielkiego wrażenia.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Też ją pierwszy raz zobaczyłam wtedy w lipcu w Katowicach, a po powrocie do Warszawy nie znalazłam w okolicznych Rossmannach.

      Usuń
  6. swego czasu bylam na te produkty napalone bo widzialam ze w niektorych miastach sa w rosmanach, niestety moje maile do rosmana (a raczej odpowiedzi od nich gdzie w Poznaniu moglabym je kupic ) zniechecily mnie do zakupu. Ale kredeczka ma idealny odcien dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ci odpowiedzieli zniechęcającego?
      Kredka naprawdę świetna kolorystycznie.

      Usuń
    2. Cos na zasadzie - niech pani chodzi po rosmanach i sama szuka bo my nie mamy czasu sprawdzić. No heloł faktycznie są "tylko" 2 sklepy w poznaniu u moge sobie isc i szukać bez łaski hehe. Odkad mam 2 dzieci nie łażę bez sensu do sklepów bo nie mam na to czasu ani ochoty, zawsze wcześniej dzwonię albo piszę zapytanie czy jest konkretna rzecz. Nie wyobrazam sobie jezdzic po całym poznaniu i szukać. Nawet przepraszam nie napisali. Powiem Ci, że wszyscy mi zawsze bez problemu odpowiadają tylko rosman NIE MA NA TO CZASU. Sorry to w takim razie po co jest ten cały ich BOK ? Oczywiście stacjonarnie Pani w sklepie zawsze są bez zarzutu, pomocne itd ale wiadomo, że one nie mają tak szerokich informacji jak centrala, a tam niestety obsługa klienta to dno.

      Usuń
  7. nigdy wcześniej nie słyszałam o tej marce. mam nadzieję, że nie jest dostępna tylko w jednym jedynym Rossmannie w kraju ;)

    kredka ma ładny odcień. korektor faktycznie wygląda jak szpachla :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie tylko tam, ale na razie to marka-widmo. Ludzie słyszeli, ale jakoś nikt nie widuje ;)

      Usuń
  8. Nie znam, ale raczej mi się nie przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, na niedobór ciekawostek kosmetycznych chyba nie mamy co narzekać ;)

      Usuń
  9. Boho juz od dawna chcę zobaczyc, ale moich kilka rossow w okolicy nie uznalo za stosowne sprowadzic tej marki.
    Kurcze, mi korektor pixie sie nie podoba...wole coulour caramel w kremie. To po boho nie mam co siegac raczej. Ale pomacac bym sobie ta kolorowke pomacala :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego korektora, o którym piszesz, w ogóle nie znam, muszę zbadać temat.

      Usuń
    2. Jedyny, który faktycznie używam :D ale wiesz - ja ogólnie oporna jestem makijażowo :D

      Usuń
  10. nigdy nie slyszałam o marce :) korektor nie dla mnie, i kredka również, bo kredek nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie widziałam tych kosmetyków jeszcze w żadnym Rossmannie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe kosmetyki, nie miałam okazji wcześniej ich poznać :) testery zawsze są takie brudne :(

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger