29.09.2017

Gosh Copenhagen w minirecenzjach

Marka Gosh wypuściła jesienno-zimowe nowości, ale ja chciałabym opowiedzieć dziś o produktach, które przyjechały ze mną z zeszłorocznych warsztatów Secrets Of Beauty


Gosh kojarzył mi się wcześniej z soczystymi, ale zupełnie bezużytecznymi w życiu codziennym kolorami. Sama miałam od nich wściekle czerwoną pomadkę, której użyłam może dwa razy, a potem oddałam bardziej śmiałej makijażowo koleżance. Jakiś czas temu marka zmieniła filozofię i postanowiła powalczyć również o kobiety, które nie krzyczą make-upem, tylko podkreślają nim urodę na co dzień. I wtedy w Goshowej szafie zrobiło się jakoś tłoczno, a ja częściej zaczęłam do niej zaglądać.

Gosh kółko do konturowania

Contour'n Strobe Kit to bardzo przyjemna paleta do konturowania dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych. Mam wersję 001 Light, która jest ciekawą propozycją dla jaśniejszych (ale nie chłodnych, śnieżkowych) karnacji. Świetne, odpowiednio jasne odcienie, niezbyt mocno napigmentowane, co przy konturowaniu, szczególnie niewprawną ręką, uważam za zaletę. Bronzery nieziemiste, ale bez dodatku cegły, ładnie wyglądają zarówno na nieopalonej, jak i muśniętej słońcem skórze. Rozświetlacz ma odcień bardzo jasnego, satynowego różu – ani grama brokatu, nie tworzy też tafli, tylko dyskretnie odbija światło, ale widać go zarówno w dziennym, jak i sztucznym świetle. Najmniej spodobał mi się lekko połyskujący, brzoskwiniowy róż. Wolałabym widzieć tu albo klasyczny zgaszony odcień różu, albo ciepły, różowy klasyk z wariantu 002 Medium. Próbowałam wykorzystać tę paletę do makijażu oka, ale efekt zupełnie mi się nie spodobał. To po prostu porządne kółko do konturowania.

/cena: 15 g za 80 zł/


Gosh Contour 013 Brush

Pędzel do konturowania, Contour 013. Kiedy po raz pierwszy wzięłam do ręki ten pędzel, byłam pewna, że oddam go Tomkowi do zabawy. Nie wyglądał solidnie, chociaż miękkość włosia zwróciła moją uwagę. Wypróbowałam go kilka miesięcy temu, żeby móc Wam o nim napisać i nagle: szok, niedowierzanie. On działa! A jak fajnie się z nim pracuje! Tomasz będzie musiał pobawić się czymś innym, bo tego na pewno mu nie oddam. Pędzel jest delikatnie spłaszczony i przycięty na okrągło, z lekkim skosem. Jest wykonany z miękkiego, syntetycznego włosia, nie odkształca się, nie łysieje i łatwo go doczyścić. Wygodnie leży w dłoni. Nie wygląda na swoją cenę, bo jest lekki i ani trochę elegancki, ale najważniejsze, że da się nim szybko i skutecznie rozprowadzić bronzer i/lub róż (tylko produkty suche). Daje miękki, naturalny kontur. Naprawdę miłe zaskoczenie.

/cena: 55 zł/



Foundation Plus+ to dostępny w pięciu odcieniach podkład, który ma dawać mocne krycie i spełniać się również w roli korektora. Miła wiadomość jest taka, że producent dołożył do receptury filtr przeciwsłoneczny SPF 15. Nie jest to może oszałamiająca ochrona, ale zawsze się przyda. Mój kolor to, drugi w gamie, 004 Natural – ciepły, brzoskwiniowy beż. Myślę, że najjaśniejszy 002 Ivory byłby dla mnie dużo lepszym wyborem (nie ma różowych tonów), ale raczej tego nie sprawdzę, bo do zachwytu trochę zabrakło.

Podkład jest bardzo gęsty, więc myślałam, że najlepszym wyjściem będzie aplikowanie go za pomocą zwilżonego pędzla typu flat top. To jednak zupełnie nie zadziałało, dużo lepiej użyć palców. Konieczne jest też dobre nawilżenie skóry, inaczej będzie się tępo i brzydko rozprowadzał. Odcień 004 Natural był dla mnie minimalnie za ciemny nawet w środku lata, ale powiedzmy, że z niewielką pomocą bronzera dało się stworzyć makijaż zdatny do pokazania światu. Zupełnie nieakceptowalne jest dla mnie jego mokre wykończenie, którego tłuste i mieszane cery raczej nie polubią. To naprawdę wysoki połysk, który po przypudrowaniu zmieni się w niegłupią satynę, ale jako że podkład nie ma właściwości matujących, szybko wrócimy do stanu sprzed pudrowania. Krycie ma średnie lub mocne, w zależności od ilości. Na skórze leży dobrze i naturalnie (gdyby nie ten oślepiający blask...).

Gosh Foundation Plus+ podkład

Nie ciemnieje, za co mu chwała, nie podkreśla skórek i nie warzy się na nosie. Jestem w stanie ładnie go rozprowadzić, ale mimo wszystko zostawia na mojej skórze plamy, co początkowo zwalałam na zbyt ciemny odcień, ale nie mam 100% pewności, czy o to chodzi. Nie wyobrażam sobie wyduszania resztek, bo mimo że butelka jest przyjemnie miękka, Foundation Plus+ jest naprawdę baaaaaardzo gęsty. Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć go w towarzystwie któregoś z bronzerów z zestawu Contour'n Strobe. Jeśli się przyjrzycie, być może dostrzeżecie żółtawe plamy tu i ówdzie. Podkład jest zdatny do użycia przez 12 miesięcy od otwarcia.

/cena: 70 zł za 30 ml/


Gosh tusz do rzęs Sculpting Fibre

Lash Sculpting Fibre Mascara

Największym problemem Lash Sculpting Fibre Mascara jest to, że za każdym razem do końcówki przykleja się słusznych rozmiarów tuszowy bobek, który od czasu do czasu, jeśli zapomnę go zgarnąć, potrafi narobić na rzęsach niezłego bigosu. I w ogóle ten tusz jest... dziwny. Jedna warstwa daje dosyć naturalny, dla mnie trochę za słaby, efekt, ale druga... uuuu, druga sprawia, że rzęs nie da się nie zauważyć. Delikatnie mówiąc. Pokazywałam na Instagramie:




Czy to ładne? Z bliska na pewno niespecjalnie, ale z daleka potrafi się nawet obronić. Tusz należy ponoć do grupy podkręcająco-wydłużających. Podkręcenia nie sprawdzę, bo mam naturalnie wywinięte rzęsy. Wydłużenia nie zauważyłam, więc być może jest to pic na wodę fotomontaż. Producent wspomniał po cichutku o budowaniu objętości, a u mnie przy drugiej warstwie to jedyny efekt, który rzuca się w oczy (i niekoniecznie rzucił mnie na kolana). Tuszu można używać przez 6 miesięcy od otwarcia, ale czy warto? Trudno powiedzieć. 

/cena: 50 zł za 10 ml/


Kosmetyki Gosh Copenhagen stacjonarnie można kupić w drogeriach Hebe i Jasmin. Dajcie znać w komentarzu, jeśli są jeszcze gdzieś dostępne. W internecie sprzedaje je m.in. Ladymakeup.

29 komentarzy:

  1. Ten tusz jednak wygląda strasznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z daleka naprawdę jest okej, ale jakbyś chciała pomachać zalotnie rzęskami do ukochanego, jednocześnie trzymając go za rączkę, to już nie bardzo ;)

      Usuń
  2. Chyba nie chciałabym takiego efektu na swoich rzęsach jaki daje ten tusz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to dobrze byś się prezentowała na zdjęciach z daleka :D

      Usuń
  3. Ten rozświetlacz jest moim najbardziej ulubionym cieniem. Używam go codziennie i mam już duże denko, co jest wprost z a d z i w i a j ą c e.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa, to ten rozświetlacz tak mordowałaś do ostatniego wyskrobka! Właśnie nie mogłam sobie przypomnieć, który to był odcień. Tak, rozświetlacz na powiekach zawsze ma sens. Ale tymi brązami niewiele da się na oczach zawalczyć :(

      Usuń
  4. Boże ten tusz powala :P i jeszcze ta cena! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ślicznie wygląda ten podkład! (Przynajmniej na zdjęciu). Zapomniałaś dodać, że mają super tusz do brwi, hehe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu jest przypudrowany, ale samodzielnie świeci się, jakbyś sobie wysmarowała gębę rozświetlaczem, droga Luizko. O tuszu do brwi się nie wypowiem, ale możesz zrobić mu recenzję na swoim blogu :D

      Usuń
  6. Efekt po wytuszowaniu rzęs nie podoba mi się, a podkład miałam okazję sprawdzić na sobie i też nie jest według mnie za fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo wiem, komu będzie odpowiadał aż taki połysk.

      Usuń
  7. Lubię takie szczoteczki ale z bliska efekt faktycznie nie do końca ładny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jesteś łaskawa w swojej opinii, bo koleżanki tutaj jadą po nim od góry do dołu ;). Dla mnie efekt też akceptowalny, no i nikt nie mówi, żeby koniecznie kitować dwie warstwy :>

      Usuń
  8. Nic mnie nie zachwyciło ale za to Ty zjawiskowo wyglądasz :)
    Czasami zaglądam do szafy Gosh jednak zawsze odchodzę od niej z pustymi rękami.

    OdpowiedzUsuń
  9. przyznam, że do tej pory podkład mnie mocno intrygował, ale teb błysk o którym piszesz... no cóż, u mnie takie efekty są wielce niepożądane :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nieeee, nie dla Ciebie, Healthy Mix to przy nim podkład matujący.

      Usuń
  10. z Gosh'a nigdy nie miałam żadnego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię kolorówkę Gosha, szczególnie tusze. Ten z bliska faktycznie nie zachęca. W podkładzie pewnie ta gęstość by mnie nieco zniechęcała, ale na twarzy wygląda bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kosmetyków Gosh nie używałam całe wieki. Muszę się chyba rozejrzeć za nimi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kółko do konturowania całkiem interesujące. Gdyby tylko rozświetlacz miał bardziej żółtawy/szampański odcień..

    OdpowiedzUsuń
  14. Tusz widziałam już na Insta. W zasadzie nic mnie nie zainteresowało poza ślicznym zdjęciem Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger