21.10.2017

Czy to w ogóle matuje? MAC, Oil Control Lotion

Im jestem starsza, tym mniej spinam się tym, że cera zbyt prędko mi się wyświeca. Miło przemierzać świat z wiecznym matem na twarzy, ale dążenie do ideału w tej kwestii dawno przestało być dla mnie sprawą najwyższej wagi. Są jednak sytuacje, w których połyskiwać nie lubię i na takie okoliczności staram się zawsze mieć skutecznego pomocnika. Jednym z nich miał być lotion MAC-a. 

MAC Oil Control Lotion opinie


Czytałam o tym produkcie pozytywne opinie, ale pochodziły głównie od makijażystek, które używały lotionu na klientkach. Nie dziwię się, że lubią z nim pracować, bo Oil Control Lotion ma bardzo lekką, nieco wodnistą konsystencję, ekspresowo się wchłania i po aplikacji raz-dwa można zabierać się za malowanie. Mimo pozytywnych recenzji, postanowiłam zainwestować w 30-mililitrową wersję travel – przecież tyle już kosmetyków matujących się u mnie nie sprawdziło...

Porównałam ceny na stronie MAC-a i okazało się, że kupowanie pełnowymiarowego opakowania to ekonomiczne szaleństwo, bo za 30-mililitrową tubę płacimy 43 złote, a 50-mililitrowa butelka kosztuje... 140 zł! Co to za polityka cenowa? Czyżby opakowanie z pompką było wysadzane diamentami?

Zupełnie nie podoba mi się zapach Oil Control Lotion (i nawet nie umiem go opisać, bo z niczym mi się nie kojarzy), ale nie jest to pierwszy raz w przypadku pielęgnacji MAC-a. W przeciwieństwie do ledwo tolerowanego przez mój nos aromatu filtra SPF 50 z serii Prep+Prime, ten jest znośny. Zawsze coś.

MAC Oil Control Lotion opinie skład

Składu na mojej tubie nie było, dlatego wklejam ten, który znalazłam w internecie na fotce kartonika pełnowymiarowego opakowania. Czy jest aktualny? Czy miałam dokładnie tę samą formułę? Nie mogę Wam tego zagwarantować, ale przynajmniej możecie podejrzeć koncepcję recepturalną MAC-a dla tego produktu.

INCI: Water, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Polysorbate 40, Isocetyl Alcohol, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Pyrus Malus Extract, Mimosa Tenuiflora Bark Extract, Laminaria Saccharina Extract, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Hydrogenated Lecithin, Arginine, Butylene Glycol, Maltodextrin, Quaternium-22, Polysorbate 80, Sodium Citrate, Ceramide 3, Citric Acid, Linoleic Acid, Fragrance (Perfume), Phenoxyethanol.

Silikon, który występuje na trzecim miejscu w składzie, jest wyczuwalny już w trakcie wcierania produktu. Po aplikacji natychmiast czuć wygładzenie, a podkłady ładnie rozprowadzają się po skórze. Zaraz po wyschnięciu cera jest pięknie zmatowiona.

A co z działaniem? Niestety, nic dobrego. Pokładałam spore nadzieje w tym produkcie, ale mojej tłustej strefy T nie potrafi utrzymać w ryzach nawet przez skromne trzy godziny. Producent twierdzi, że kosmetyk zawiera naturalne substancje złuszczające, kondycjonujące skórę, a do tego nawilża beztłuszczowo. Zaleca stosować lotion zarówno w dziennej, jak i nocnej pielęgnacji. Tego drugiego zupełnie sobie nie wyobrażam, bo nie widzę ani krzty sensu w używaniu na noc kosmetyku, który ma działanie matujące. Wieczór to czas na bogate formuły, olejki i radosne błyszczenie w imię późniejszych korzyści. Przynajmniej tak jest u mnie i nie zamierzam tego zmieniać, a Oil Control Lotion mogę polecić jako bazę pod makijaż cerom normalnym, którym nadmierny sebumowy blask wydaje się zupełnie niegroźny, bo go po prostu nie ma.


Pojemność: 30 ml / 50 ml
Cena: 43 zł / 140 zł
Dostępność: MAC stacjonarny, MAC online, niektóre perfumerie Douglas

20 komentarzy:

  1. Ha ha ha.. faktycznie cena mniejszej pojemności do większej jest godna kabaretu 😂 już nie wspomnę o tym "rewelacyjnym" matowieniu skóry..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem, że butelka z pompką może być wygodna i cieszyć oko, ale... wciąż nie posiadam się ze zdumienia ;)

      Usuń
  2. Ciekawe,czy jakby malowała Cię wizażystka, byłoby tak samo. Czy one znają magiczne sztuczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominając o wizażystkach, miałam na myśli m.in. to, że one malują klientkę, ale potem nie widzą, co się dalej dzieje z twarzą :D. Mogły oczywiście wypróbować bazę na sobie i być zadowolone, ale wiesz, jak to jest – makijaż zrobiony, klientka się żegna i potem w wielu przypadkach informacja zwrotna o trwałości nie wraca.

      Usuń
    2. Tak, tak, ale chodziło mi o to, że może wizażystki nakładają to w jakiś specjalny sposób czy coś? Czy to ma znaczenie?

      Usuń
  3. polityką cenową mnie zaszkowałaś. nieładnie, MAC!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica jest ogromna! Co prawda nie można oddać tego opakowania do Back2MAC, ale wiele innych też się nie kwalifikuje, a tylko w tym przypadku widzę tak dziwny podział cen.

      Usuń
  4. chyba nie ma produktu idealnego do matowienia cery :/ u mnie czy krem za 20zł czy za 120zł sprawuje się tak samo chujowo na dłuższą mete

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się czasem udaje wymyślić trio, które działa (baza + podkład + puder), ale jest to bardzo, bardzo trudne! Potem się okazuje, że każdy z tych kosmetyków solo zupełnie inaczej się zachowuje. Ale nie jestem jeszcze tak zrezygnowana jak Ty – miewam dobre kosmetyki matujące :)

      Usuń
  5. Miałam go sto lat temu. Niestety nie mam miłych wspomnień... na MACa mam smaka raz na jakiś czas i są to limitowanki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja przez kilka lat nakupiłam tyle tego towaru, że teraz to już nawet limitkami ciężko mnie przyciągnąć :P. Najpierw muszę trochę uszczuplić szaloną kolekcję ich pomadek, więc sobie zużywam po kolei i staram się nie oglądać limitek :>

      Usuń
  6. oj już dawno przestałam wierzyć w te matujące specyfiki :)
    a wiesz, Strobe Cream z Maca ma taka sama polityke w kwestii cenopakowań 30ml i 50ml :) opłaca się kupować trzydziestki, ale one się nie kwalifikują na B2M, coś za coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, Strobe to samo. Z tym, że nie wchodzą do Back2MAC to też racja, ale z drugiej strony różnica w cenie jest tak duża, że to się chyba wciąż nie opłaca i lepiej kupować travel size i potem dokupić sobie jeszcze pomadkę, zamiast uzbierać na nią aż sześć pustaków :)

      Usuń
  7. Zauważyłam, że moja cera zmienia się w kierunku coraz mocniej przetłuszczającej się, więc cóż... podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tą samą wersję co ty i powiem ci szczerze bubel jakich mało. Ja osobiście tę markę spisalam na straty. Od kilku lat niestety pozostaje daleko w tyle za produktami dla zwykłych konsumentek A przecież to ma być pro.... no cóż chyba raczej pre-historia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze wiedzieć, że warto porównywać ceny MAC-a ^^ Ja też im jestem starsza tym bardziej świecenie mi nie przeszkadza ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja już dawno przestałam szukać produktów matujących, bo i tak nigdy nic nie robiły z moją cerą. Póki używałam kremów BB jakoś ten mój makijaż wyglądał, teraz jak przerzuciłam się na minerały chodzę sobie po kilku godzinach z eleganckim ciastem na czole i brodzie. PS. Różnica cenowa między pojemnościami zwaliła mnie z nóg! Widać te dodatkowe 20 ml ma jakieś specjalne właściwości...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubiłam kiedyś ten produkt i rzeczywiście pomagał ogarnąć moją przetłuszczającą się cerę. Z racji wieku staram się już unkać produktów stricte matujących, bo zaczęły uwydatniać to co mi się najmniej podoba :-P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam to samo z wiekiem ;), nie zależy mi na super macie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger