27.10.2017

O płci wyrazów, czyli reanimacja Językowego kąta!

Przy okazji tagu „Jak to się zaczęło?” ożyły wspomnienia. Zaczęłam grzebać w zakamarkach internetu i odnalazłam swój projekt blogowy sprzed dziesięciu lat, który prowadziłam z moim przyjacielem przez półtora roku. Byłam wtedy zajaraną językoznawstwem studentką polonistyki na UW i... pisałam. Różne. Większość tekstów z tamtego bloga dziś już się nie broni, ale znalałam taki, który wprawił mnie w niemałe zdumienie.



W naszych czasach teksty na blogu nie bronią się bez zdjęcia, więc dodałam ostatnią partię Scrabbli
z moim pięcioletnim Tomaszem. Partia nosi tytuł: Wasze cenne nowe gały.

A tak było w 2008, kiedy dużo czasu poświęcałam rozmyślaniom. Na różne. To zabawne, jak bardzo człowiek miał wtedy czas na rozmyślania nocami, a jak bardzo teraz nie. 

Dziś chciałabym Państwu przedstawić zarys pewnego problemu językowego. Otóż na co dzień używamy wielu wyrazów i wcale się nad nimi nie zastanawiamy. A konkretniej – nie zastanawiamy się nad ich płcią. Jest to niezwykle ciekawe, a zgłębienie tematu pozwala spojrzeć na język z większą czułością i zrozumieniem.

Zastanawialiście się kiedyś Państwo nad płcią babsztyla? Babsztyl zwykł być kobietą. Jakże niesłusznie! Ukryta płciowość wyrazów jeszcze nieraz Państwa zaskoczy. Bo oto mamy: tego babsztyla, tę babsztylę i to babsztylo! Mówiąc więc o swojej kobiecie/nauczycielce/współpracownicy per babsztyl, nieświadomie podkreślacie jej męskie cechy, głównie wizualne. W rzadkich przypadkach silny, męski charakter.

Przykład następny. Jest kot. Kot to ten kot. Tu macie rację. Kot zwykł być kotem i nie ma w tym nic niestosownego. Nie zapominajmy jednak, że jest jeszcze kota i koto. Kotę czasem można jeszcze spotkać, ale myślę, że koto czuje się mocno pokrzywdzone całkowitym pominięciem w języku.

Wiedząc te proste rzeczy, bez trudu będziecie Państwo mogli obnażać wielopłciowość wyrazów! Niektóre np. czują się bezpieczne. Mają wielopokoleniową pewność nietykalności. Jakże pięknie możemy je zaskoczyć! Na przykład całkiem nieźle zakamuflował się mhm. Zwykliśmy patrzeć na mhma z pewną wyższością, wcale go nie odmieniać. Traktujemy go niedbale, a on na tej niedbałości buduje swą potęgę. Już samo odmienienie musiało wywołać w nim niepokój. Nie chcę nawet wiedzieć, jak się czuje po odmianie: mhm, mhma, mhmo

Rozważanie płci wyrazowej ma też inne zalety. Można na przykład zabłysnąć w towarzystwie. Bo czy ktoś z Państwa znajomych zdaje sobie sprawę z tego, że no ma płeć? Na pewno nie. Ale to nie wszystko. Z „no” sprawa jest nieco skomplikowana. Trzeba wyczuć jego naturę, która jest... nijaka! To no. Jeśli zdajemy sobie sprawę z tego faktu, możemy z dumą błyszczeć na bankietach. Wystarczy odmiana ten nen, ta na, to no – efekt gwarantowany.
Powodzenia!
Warszawa, 15.01.2008

To oczywiście nie miało sensu, ale pamiętam, że dobrze się wtedy bawiłam :). A jakie są Wasze sposoby na rozruszanie mózgu? 

Miłego weekendu!

10 komentarzy:

  1. Za to od razu tytuł doktora winien być przyznany!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale za to jakim fajnym językiem to napisałaś, bardzo zabawnie i przystępnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super, że się podzieliłaś tym tekstem :D poprawa humoru gwarantowana :D

    heh "wioha" przez "h" strasznie dziwnie wygląda :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw było WIO, ale potem Tomek stwierdził, że chce mieć więcej punktów za słowo i dołożył :D

      Usuń
  4. Super wpis na lepszy humor :D Polecam w ponure dni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. usmiaam sié :) fajnie i zabawnie to napisalas!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger