31.01.2018

Energetyczne poranki z Dermalogica Stress Positive Eye Lift

O tym, że Dermalogica ma moc, przekonałam się kilka lat temu, kiedy ściągnęłam zza oceanu ichniejszy peeling enzymatyczny, a potem zakochałam się w jego działaniu. Usuwał naskórek równie skutecznie i bezkompromisowo, co porządny mechaniczny zdzierak. Nic dziwnego, że kiedy w październiku dostałam zaproszenie na spotkanie z marką, chętnie z niego skorzystałam. Bardzo byłam ciekawa, co jeszcze Dermalogica potrafi.

Dermalogica Stress Positive Eye Lift review

Stress Positive Eye Lift to kremowo-żelowa maska, która ma chronić delikatną skórę pod oczami przed całym złem, jakie fundujemy sobie na co dzień z powodu szybkiego, stresującego życia. Do jej zadań należą: usuwanie obrzęków wokół oczu, redukcja cieni, tworzenie bariery ochronnej przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi, a w gratisie: lifting. Brzmi świetnie, ale czy takie cuda i dziwy są możliwe?

Wśród składników aktywnych nie ma oczywistych wyborów. W INCI pojawiają się takie egzotyczne dziwolągi jak: nasiona dzikiego indygo (mające aktywnie rozjaśniać, a tym samym w widoczny sposób zmniejszać cienie pod oczami), ekstrakty z soli morskiej i arktycznej algi (przeciwobrzękowe), sfermentowane drożdże i kwas hialuronowy (odpowiedzialne za efekt liftingu), a do tego coś, co nazywa się digklukozyd kwasu galusowego (działanie rozjaśniające i regenerujące). 

Dermalogica Stress Positive Eye Lift krem maska pod oczy

Kosmetyk mieszka w miękkiej, plastikowej tubie z wygodną, metalową końcówką. I jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, muszę przyznać, że uwielbiam chłód metalowego aplikatora o poranku! Sama formuła też jest chłodząca – ten arktyczny duet wyraźnie pozycjonuje Stress Positive Eye Lift wśród kosmetyków, dzięki którym nasza skóra (lub ewentualnie nasza głowa) za każdym razem będzie robić wielkie uff.

Tym, co mi nie przeszkadza, ale komuś z Was może, jest przyjemny, ale zdecydowanie zbyt mocny zapach kosmetyku. Moim zdaniem pod oczami to niepotrzebne, choć sama lubię aplikować na twarz pachnące produkty. Być może z powodu dodatków zapachowych (a może to inny składnik?) trzeba szczególnie uważać na to, żeby nie wmasowywać preparatu zbyt blisko oczu – mogą łzawić i szczypać. Poza tym nie mam uwag: formuła jest lekka, kremowo-żelowa i świetnie się z nią pracuje. 

Dermalogica Stress Positive Eye Lift opinie

Na co dzień używam Stress Positive Eye Lift w porannej pielęgnacji w roli kremu pod oczy. Nałożony cienką warstwą, ekspresowo się wchłania i jest dobrą bazą dla korektora. Wypróbowałam go z wieloma korektorami i nigdy się nie rolował, a duża zawartość wygładzającego silikonu sprawia, że nawet ciężką, mocno kryjącą szpachelkę można ładnie wpracować w skórę i nie podkreśli zmarszczek. Za to duży plus.

W wieczornym rytuale pielęgnacyjnym maska faktycznie jest maską. Zgodnie z zaleceniami producenta, nakładam grubszą warstwę wokół oczu za pomocą kojącego aplikatora, odczekuję kilka minut i resztkę wklepuję palcami w skórę. Nie jest to taki sam efekt, jak po użyciu bogatego kremu o maślanej konsystencji, ale robi robotę: rano skóra jest odpowiednio nawilżona i wygląda po prostu dobrze.

Dla wzmocnienia efektu rozświetlającego, producent zaleca aplikować cienką warstwę na makijaż, ale ja takich sztuk nie czynię, więc nie powiem Wam, czy to działa. 


W przypadku marki Dermalogica podoba mi się dbałość o szczegóły. Dobrze zabezpieczone opakowanie skrywa instrukcję, z której możemy się dowiedzieć, jak prawidłowo wykonać masaż skóry wokół oczu, żeby produkt miał jak najlepsze działanie. Na co dzień nie mam czasu i ochoty bawić się w zaawansowane masaże (szejm on mi), ale gdy tylko znajdę chwilę, chętnie korzystam z podpowiedzi (a potem jestem z siebie bardzo dumna).

Jeśli chodzi o obietnice, jakie złożył producent, najbardziej widoczny jest dla mnie efekt rozświetlający. Z obrzękami na co dzień nie mam dużych problemów, więc tu nie miałam co liczyć na efekt wow, ale skóra jest odpowiednio nawilżona i wygląda na wypoczętą, co o 7 rano w styczniu jest nie byle jaką radością. 

Dermalogica Stress Positive Eye Lift składniki aktywne

Niespecjalnie zachęcająca wydaje się cena: 258 złotych, ale jak się nad tym chwilę zastanowiłam, to mi wyszło, że nie jest tak źle, bo Dermalogica oferuje 25 ml produktu, podczas gdy standardowa pojemność kremu pod oczy to 15 ml. PAO: 6 m.

Ciekawa propozycja, szczególnie jeśli szukacie kojącego efektu chłodzącego i dobrej bazy pod korektor. Odradzam wszystkim przewrażliwionym (mocny zapach, ryzyko szczypania), a przy okazji zachęcam do wypróbowania enzymatyku-killera, o którym pisałam tu: klik.

Pojemność: 25 ml
Cena: 258 zł
Dostępność: sklep internetowy dermalogica.pl, wybrane salony kosmetyczne (adresy znajdziecie na stronie producenta)

16 komentarzy:

  1. Prezentuje się świetnie! Ja uważam, że warto zaopatrzyć się nawet w coś droższego, jeżeli spełnia nasze oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kiedy skończyłam trzydziestkę, też się nie szczypię z podocznymi wydatkami ;).

      Usuń
  2. Przeczytałam energetyczne posiłki :D Chyba jestem głodna :D
    Fajnie, że to dobry produkt, ale osobiście nie przeznaczyłabym takiej kwoty na krem, również w wyższej pojemności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Energetyczne posiłki to nie będą przypadkiem jakieś paskudnie zdrowe batony? :P
      Ja pod oczy już ładowałam produkty o podobnej wartości, więc taka kwota jeszcze mnie nie zniechęca. inna sprawa, że nie wszystkie kremy z tej półki cenowej były warte grzechu, ale to nic nowego.

      Usuń
  3. brzmi ciekawie. zwłaszcza efekt rozświetlenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miła odmiana! Jakoś tak wychodzi, że nieczęsto rozświetlam te okolice – czy to kremem, czy nawet nieco jaśniejszym korektorem.

      Usuń
  4. Napaliłam się okrutnie, bo własnie czegoś o takim działaniu pod ócz szukam (nadal płaczę nad rollonem z Iwostinu, który robił WSZYSTKO :( ), acz gdy ujrzałam cenę tego specyfiku, przełknęłam ślinę i nałożyłam pokornie pod oczodół Tołpę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię takie aplikatory do masażu. Masz rację cena może odrobine przerazić, ale ja już z doświadczenia wiem, że lepiej zainwestować w przyzwoity krem pod oczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po trzydziestce coraz częściej zdarza mi się kłaść większą kasę na pielęgnację tych okolic. Póki wciąż nie jest za późno, walczę! ;)

      Usuń
  6. Aplikatorów z kulkami nie lubiłam, ale ten wygląda lepiej. Też na makijaż bym się nie odważyła. Ogólnie produkt mega ciekawy, cena trochę auć, ale szczerze mówiąc za dobre serum i krem pod oczy jestem w stanie dać więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie przypominam sobie innych kosmetyków tego typu. Chyba tylko korektor z roll-onem miałam, dlatego ten aplikator mnie tak ucieszył :D

      Usuń
  7. Brzmi bardzo zachęcająco! Nie wykluczam, że w przyszłości wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznaję, że ciekawy kosmetyk, tylko zastanawiam się, czy te 25ml da się wklepać pod oczy w ciągu 6 m-cy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być problem, ale w wersji 2x dziennie, w tym jeden raz to gruba warstwa maski, myślę, że do zrobienia :)

      Usuń
  9. Nie znam nie słyszałam nigdy o tym produkcie. A wykończenie metalowe ma świetne!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger