05.01.2018

Kosmetyczne rozczarowania 2017 roku

Po ulubieńcach roku nadszedł czas na szybki hall of shame. Na pewno nie jest to lista kompletna, bo kilku niewydarzonych kosmetyków pozbyłam się szybciej, niż zły dotyk zdążył zaboleć. Powitajmy tych państwa buczeniem i tupaniem, a ja zaraz Wam wytłumaczę, dlaczego nam nie wyszło. 



Muszę jeszcze tylko doprecyzować, że nie wszystkie pokazane produkty są jednoznacznie beznadziejne, ale wszystkie mocno mnie zawiodły. Na zdjęciu powyżej podkład w pudrze Clarins symbolizuje moją ogólną tegoroczną przygodę z podkładami tej marki. Ale po kolei. 


Niedawno pisałam o wynalazku marki Beautyblender: gąbce do usuwania nadmiaru sebum o wdzięcznej nazwie Blotterazzi /recenzja/. Niby wszystko się zgadza, bo opakowanie jest śliczne, ma nawet wywietrzniki i lusterko, a odciskanie smalcu z nosa i czoła miękką, wściekle różową gąbką wydaje się przyjemne, ale... to nie działa. Nie na mój smalec i nie na moim nosie. Poza tym producent zrobił nam tę uprzejmość, że wsadził do opakowania dwie sztuki, a potem za chwilę dołożył nieuprzejmość w postaci braku separatora oddzielającego gąbkę używaną, czyli tłustą, od lusterka. W pudełku jest tylko jedna sztywna folia zabezpieczająca, a my musimy zdecydować: faflunić lusterko, które zaraz będzie nam potrzebne, czy może czystą gąbkę? Trzeba przyznać, że problem jest z tych trudno rozwiązywalnych. Lusterko mi się przyda, ale ostatecznie porzucam koncepcję usuwania nadmiaru sebum gąbką i wracam do bibułek / pudru.

Na blogu często wspominałam w ostatnich latach o antyperspirancie Nivea Dry Comfort Plus, który został mi kiedyś polecony przez Gosię i Magdę, i z powodzeniem służył w obronie pach pachnących. W tym roku okazało się, że pachy pachnące już nie pachną jak dawniej i że generalnie coś się z tą kulką niedobrego stało. Aluminium w składzie jak było, tak jest, a jednak przestała być niezawodna. Rozpoczęłam śledztwo. Okazało się, że zarówno Gosia, jak i Magda (a także kilka moich Czytelniczek) miały podobne wrażenia. Czyżby jakiś magiczny składnik został wycofany z obrotu na terenie Unii? Jakoś trudno mi uwierzyć, że kolektywnie zaczęłyśmy śmierdzieć na potęgę akurat w 2017 i że stary poczciwiec Nivea po prostu nie daje rady. Jeśli macie coś super do polecenia w temacie pach pachnących, koniecznie napiszcie w komentarzu!

A jak to się stało, że w moim zestawieniu znalazła się kultowa matowa pomadka Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick? Najlepszej odpowiedzi na to pytanie udzieli poniższe zdjęcie (które pokazywałam już kiedyś na Instagramie):


Przez wiele długich miesięcy jedna z pomadek wydzielała przezroczystą, tłustą maź. W drugiej połowie roku dołączyła do niej koleżanka w innym odcieniu. Wycieranie, mocne dokręcanie i stawianie w pionie, jak widać, nic nie dało. Nie mam pojęcia, co jak i dlaczego. Pani po lewej wyschła w końcu na wiór i zasiliła torbę ze śmieciami, a śliniąca się nieco mniej koleżanka służy mi do dziś, ale wiem, że i jej dni są policzone. To takie fajne, niedrogie pomadki, które nikomu nie sprawiają problemów. Dlaczego u mnie taki cyrk na kółkach?

Przy okazji wklejam pamiątkowe zdjęcie (również instagramowe) lakieru do ust marki Bourjois: Rouge Laque, który okazał się absolutnie bezkonkurencyjny w dziedzinie zapachu. Nuty głowy: przepocone okolice intymne, zjełczałe masło, nuta serca: kilkudniowe mleko modyfikowane w nieumytej butelce, nuta bazy: farba olejna. Brawo, Bourjois, tak trzymaj!


Z podkładami Clarins była z kolei taka historia, że od kilku lat marzyło mi się przetestowanie któregoś z fluidów: Everlasting Foundation+ lub Skin Illusion. Jakiś czas temu w sklepie internetowym Clarins.pl była świetna promocja, w której przy zakupach za ileś_tam można było wybrać pokaźne grono miniatur. Postanowiłam skorzystać. Już chciałam brać Everlasting Foundation w ciemno, tylko na podstawie swatchy, ale pomyślałam, że bezpieczniej będzie wypróbować podkład w pudrze: Everlasting Compact Foundation, bo w razie niedobrania koloru jakoś się ten pudro-podkład wykorzysta. Wymarzony długotrwały podkład w płynie zaprosiłam do testów w formie próbki w odpowiednio jasnym odcieniu 105 Nude. Moja podjarka przed aplikacją była tak silna, jakbym za chwilę miała wystartować w misji załogowej na Marsa, ale skończyła się tak szybko, jak się zaczęła: podkład okazał się ciężki, ciastkował się na policzkach, a nos świecił się całym swym sebumowym pięknem już po godzinie. Nie taki był plan.

Jeśli chodzi o podkład w kompakcie, to postanowiłam pięknie go wpracować w skórę delikatnie zwilżonym pędzlem. To był bardzo, BARDZO zły pomysł, ale chyba pretensje mogę słać tylko do siebie. Wierzchnia warstwa zmieniła się od tej ociupiny wilgoci w twardą, niewrażliwą na tarcie skorupę i musiałam zeskrobywać to, co zmoczyłam. Co ja sobie myślałam? Aplikacja suchym pędzlem na suchej skórze dała efekt całkiem niegłupi, tyle że odcień, który wybrałam, okazał się zbyt chłodny jak na potrzeby mojej wyraźnie żółtej szyi. Kompaktu nie odradzam, bo przy odpowiednio dobranym kolorze powinien dawać sporo satysfakcji z użytkowania, ale ten obsrakany Everlasting Foundation+... yhhh. Nie mój ci on.

Czas na prawdziwą gwiazdę zestawienia: gąbkę do czyszczenia pędzli. A nie, przepraszam: Gąbkę Do Czyszczenia Pędzli. Kupiłam ją w Hebe i nie miałam na jej temat jakichś bardzo konkretnych wyobrażeń, ale...


...ale to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Porowaty kawałek plastiku w metalowej, rdzewiejącej puszce. Za tę przyjemność zapłaciłam ok. 16 złotych i do dziś mi wstyd przed samą sobą za to gówno w sreberku. Basia poleciła u siebie niedawno płytkę do pędzli For Your Beauty, po którą z opuszczoną głową i wysoko podniesionym kołnierzem popędzę cichaczem do Rossmanna i zapomnimy o całej sprawie.

Tak wyglądały moje ubiegłoroczne niewydarzone przygody kosmetyczne. Ciekawa jestem, czy z którymś z tych przypadków miałyście/mieliście nieprzyjemność spotkać się w zeszłym roku lub w ogóle. Mrożące krew historie z kosmetykami w tle z przyjemnością przeczytam, więc nie krępujcie się podzielić nimi w komentarzach!

71 komentarzy:

  1. I znów przez Ciebie popłakałam się ze śmiechu w trakcie czytania :D Wymiękłam przy fragmencie o misji na Marsa :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podkład Everlasting był super, w starej wersji zanim producent postanowił "poprawić" mu formułę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to o tej się tyle dobrych rzeczy naczytałam...

      Usuń
  3. Old Spice próbowałaś? :D Brzmi jak brzmi ale to najskuteczniejszy drogeryjny deo :D Żelowe koniecznie, ten w opakowaniu z misiem pachnie owocowo - taki unisex ;) i ciut podrażnia skórę bezpośrednio po depilacji ale to jak każdy (pomijając Dove w sztyfcie ale te już tak skuteczne nie są).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieeeee, nie próbowałam, ale bardzo mnie zaintrygowałaś!

      Usuń
  4. O widzisz u mnie tez cos leci z tej pomadki GR, o kurcze mam nadzieje ze sie nie zepsula hihihi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś chyba pierwszą osobą, która potwierdziła, że takie dziwy się na tym świecie dzieją!

      Usuń
  5. Hmm, ciekawe czemu masz tak z tymi pomadkami. Ja mam jedną i nic mi się z nią nie dzieje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic Ci się nie dzieje, bo nikomu nic się nie dzieje :D :D :D
      Za to uuu mnieeeeeee...

      Usuń
  6. Moja pomadka GR jeszcze się nie spociła, ale może za krótko się znamy ;) Burzuj u mnie też lepiej pachnie, masz pecha do fajnych pomadek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GR nikomu się nie poci, ale na ten lakier Bourjois akurat wiele ludzi narzekało, że capi okrutnie ;).

      Usuń
    2. Ja jestem na bieżąco z pieluchami, więc chyba mój nos odwrażliwił się ;)

      Usuń
    3. No tak, jeśli masz na co dzień zastrzyki z żółtej kupy (a może już brązowej mięciutkiej? hihi), to faktycznie lakier Bourjois może się wydawać całkiem przyzwoity zapachowo :D

      Usuń
  7. Mnie tylko zastanawia, skąd wiesz, jak pachnie "kilkudniowe mleko modyfikowane w nieumytej butelce" haha :D Ale dobra, lepiej nie mów :D Tak czy inaczej nuty zapachowe powalają na łopatki :D ale to coś do czyszczenia pędzli przebiło wszystko... to jakiś jeżowiec, czy jak? Straszne :D Opinię o gąbeczkach jak najbardziej pamiętam, a z moimi pomadkami GR w płynie było wszystko ok, tylko że w żadnym odcieniu nie czułam się dostatecznie dobrze i ostatecznie zostałam z niczym :P Mam nadzieję, że uda Ci się dorwać tę płytkę do czyszczenia pędzli bo to czasami trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. btw. dziękuję za polecenie :*

      Usuń
    2. Hmmm, no cóż, wiem, jak pachnie mleko modyfikowane stojące przez kilkanaście godzin w upale, więc potrafię sobie wyobrazić, jak bardzo wzmocniłby się ten aromat po np. dwóch dniach. A może w sumie nie byłoby różnicy ;).

      Tak, do czyszczenia pędzli to jeżowiec, dziwię się, że nie napisali na opakowaniu :>

      Usuń
  8. opis lakiery Bourjois mnie pwalil na łopatki haha :)

    mi sie bardzo podobaja te nowe pomadki matowe w sztyfcie od Borujois ale ten zapach, fuj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no serio, jest w czołówce najgorzej pachnących kosmetyków do makijażu, jakie poznałam :D

      Usuń
  9. Te gąbki mnie kusiły, bo wglądają uroczo, ale tak czułam, że na moim tłustym ryjku to nie ma racji bytu i widzę się nie pomyliłam :/ Opis zapachu lakieru Bourjois rozwalił system - dobrze, że nie produkują świec zapachowych :D Jak już jesteśmy przy zapachach, to na pachy cały czas polecam nieśmiertelną kulkę Vichy. Z drogeryjnej półki miło wspominam jedynie antyperspiranty Adidas. No i na koniec ta gąbka do pędzli - jak zobaczyłam zdjęcie, byłam pewna, że to druciak do garów XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda pieniędzy na Blotterazzi, Aniu :/
      O, świetny pomysł z tymi świecami! Bardzo chciałabym powąchać świecę z fabryki Bourjois, to musiałoby być mocne doznanie :D :D :D

      Używam teraz Vichy i niby nie czuję potu, ale ten zapach jakiś taki mało orzeźwiający dla mnie. Mimo wszystko ta kulka rzeczywiście jest o wiele lepsza od zepsutej Nivei.

      Co do gąbki do mycia pędzli, z pewnością doskonale nadawałaby się do mycia garów ;).

      Usuń
  10. Jestem posikana <3 Jeśli chodzi o te matowe pomadki GR, to ja nie wiem, czy ja jestem jedyna nienormalna, niedoceniająca bestsellerowych genialnych liquidów, czy co...Mam dwie z czego jedna to dramat, a druga ma piękny kolor, który trzeba bardzo, bardzo pilnować. Ja nie wiem, mnie te pomadki wysuszają, rolują się i cudują. Zdecydowanie lepsze są płynne Bell czy nawet klasyczna matowa z GR. Mam ich kilka i widzę znaczącą różnicę. W ogóle to mam zamiar kupić sobie jedną pomadkę z MAC i w końcu poczuć różnicę drogie vs tanie. Co do Bourjois to nigdy jakoś mnie nie kusiła, też nie wiem skąd ten fejm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam jedną z GR. Usta jakbym miała 100 lat. No i nie trafiłam z kolorem - słynna 03 okazała się u mnie paskudnym fioletoróżem z niebieską perłą. Paskudztwo!
      Pomadek z Mac nie polecam - mam 3, w wykończeniach Glaze i Lustre... Również wysuszają usta, są niezbyt przyjemne w noszeniu i okropnie pachną.

      Usuń
    2. W końcu kupiłam płynną Bell i... nope. Z każdego wgłębienia w ustach robi się kanion, w dodatku złazi płatami zamiast grzecznie się ścierać. Jeśli GR jest jeszcze gorsza, to na pewno się na nią nie skuszę.
      Mam tylko jeden mat, który trzyma się jak przyspawany (zmywa się dopiero wacikiem i olejem) i nie daje takiego efektu - Rimmel Provocalips. Ale jest prawie niedostępny :/

      Usuń
    3. Ja bardzo chciałam, żeby te GR zadziałały, bo cena świetna, chłodne odcienie też mi się spodobały... Ale fakt, zoila ma rację z tym postarzaniem, bo w międzyczasie przetestowałam kilka innych płynnych matów z wyższej półki i okazało się, że płynny mat może wyglądać na ustach o wiele lepiej niż GR.

      Bell nie próbowałam, a Rimmela nawet nie widziałam, pewnie nie ma go na polskim rynku?

      Zoila, jak możesz głosić takie rzeczy o MAC-u na moim blogu! :D
      Glaze i Lustre to nie są najlepsze wykończenia pomadek MAC-a, jakie znam. U mnie króluje Satin, a w kwestii trwałości Pro Longwear. Za to taka przeciętnej trwałości, ale miło się nosząca pomadka, to będzie ta o wykończeniu Cremesheen. Nie podoba Ci się waniliowy zapach?

      Usuń
  11. W sumie znam tylko nivea i co prawda rozczarowaniem nie jest, ale znam lepsze ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniły się. Powiadam Ci, inne one niż kiedyś!
      Ciekawa jestem, co polecasz pod pachy :)

      Usuń
  12. Też nie lubię tych smarowideł uścianych od Golden Rose! Oj,zesłabili z nimi bardzo! A co do dezodorantów Nivea to chyba jeszcze nie trafiłam n taki, który by u mnie działał jak należy, dlatego odpuściłam je sobie, żeby uniknąć dalszych frustracji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czym tu te pachy smarować ;)
      A GR o wiele lepsze już ma te klasyczne matowe szminki w bordowych opakowaniach. Mam nadzieję, że ich nie wycofali.

      Usuń
    2. Nawet nie wiem, bo dawno do nich nie zaglądałam.
      A smarować smaruję Rexoną Motionsense albo pryskam Adidas Adipure i tutaj już jest całkiem przyzwoicie :)

      Usuń
  13. ..poszłam oglądać moją pomadkę GR pod lupą... ;-)))))) Cudowny wpis!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      A z Twoją pomadką powinno być wszystko okej, podobnie jak z milionem innych pomadek w kosmetyczkach innych kobiet. To tylko ja taki pechowiec ;).

      Usuń
  14. Tak się zastanawiałam przez chwilę co to właściwie jest. Drapak do garnków czy wypełnienie do koków hahahha

    OdpowiedzUsuń
  15. heh, widać, że z przyjemnością czytam Twoje wpisy, bo już patrząc na zdjęcie wiedziałam, tzn pamiętałam, co było nie tak z Bloterazzi, Niveą i pomadką GR :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply, moja najdroższa Czytelniczko! <3
      Szkoda, że nie uda nam się spotkać w Gdyni tym razem, ale wiadomo, jak to ja, będę się tam pojawiać w tym roku ;).

      Usuń
    2. ja też! do września będę w Pl w miarę często. potem jedna wielka niewiadoma, bo młodzież już zaczyna szkołę

      Usuń
  16. Mam podobne wrażenia co do Clarins Everlasting w wersji fluidu. To miała być lżejsza wersja Double Wear, Double Wear to przy nim krem BB. Strasznie ciężka macha, ciastkował, wchodził w pory, brrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam nawet, że pozycjonowali się jako lżejszy Double Wear, ale właśnie tydzień temu kupiłam sobie legendarny podkład Estee Lauder w podstawowej wersji, żeby w końcu wyrobić sobie opinię, wydał się ciężki, ale masz rację, tamten Clarins wypadł o wiele gorzej.

      Usuń
  17. Pomadek z Golden Rose nie lubię i nie chcę żadnej. Miałam 4. Każda była beznadziejna. Moje usta po każdej wyglądały jak zasuszone śliwki. Kiedyś miałam na ustach czerowną. Gadam sobie z siostrą na zakupach. I nagle patrzę w lustro w przymierzalni a tam na twarzy wielka czerowna krecha...pewnie włos dotknął pomadki i tyle. Moja siostra miała tak samo jak byłyśmy w kinie. Jadła popcorn na seansie. Po filmie miałyśmy jeszcze gdzies tam isć . Zapaliły się światła a ona cała pomadka rozmazana i gęba fioletowa. Prawie się posikałam ze śmiechu, ale pomadka poleciała do kosza. O wiele lepsze są Pierre Rene matowe i Delia też jestr super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasuszone śliwki... to możliwe, niestety. Ale historie o migrujących szminkach to dopiero szał, nigdy nic takiego mi się z nimi nie zadziało - może to ta tłusta frakcja dała znać o sobie, ta, która nie zdążyła Wam uciec z opakowań ;)

      Usuń
  18. U mnie na listę kosmetycznych rozczarowań na pewna trafią cienie Huda i korektor Shape Tape od Tarte... Powiem Ci, że tych pomadek z Golden Rose tez nie lubię .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieni Huda nawet nie dotykałam – na szczęście trochę się o nich naczytałam, zanim ślina mi pociekła ;). A na temat Shape Tape nie mam zdania... raz mi się wydaje, że jest bardzo dobry, a innym razem kompletnie mi się nie podoba.

      Usuń
  19. buahahaa u mnie antyperspiranty Nivea też kompletnie się nie sprawdzają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A od dawna je znasz? Może już te nowe, dzikie wersje wpadły Ci w ręce? :D

      Usuń
  20. Moje pomadki Golden Rose mają się wyjątkowo dobrze. Dziwne rzeczy u Ciebie... Ciekawe co może być przyczyną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, co im jest, ale fakt, że ślinią się nawet na stojąco, jest – delikatnie mówiąc – niepokojący ;)

      Usuń
  21. Ciekawe, co się stało z tymi pomadkami haha :-) Moje mają się bardzo dobrze, nic nie wycieka - na szczęście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To normalne, że nic nie wycieka, tylko te moje jakieś dzikie i nieposkromione, że aż toczą pianę z pysków ;)

      Usuń
  22. Szkoda, że się nie sprawdziły. Będę je omijać z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  23. Błagam, od tej Nivei bolały mnie całe pachy. Ale wciąż gorąco polecam kulkę Bioderma Sensibio! (Czerwona zakrętka).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A spróbowałaś już tą z Uriage? Zoila tak zachwalała :)

      Usuń
  24. Ten antyperspirant nigdy się u mnie nie sprawdzał 😕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było super i jeszcze zapach mi odpowiadał... chlip, chlap, chlup.

      Usuń
  25. u mnie pomadki GR spisują się genialnie, obie mają ponad rok i wszystko z nimi okej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mnie to nie dziwi, bo dopóki nie przeczytałam komentarza pod tym wpisem BlingBling MakeUp, myślałam, że moje śliniące są jedyne ;)

      Usuń
  26. u mnie golden rose 03 to moja ulubiona pomadka zaraz po milion dolars z rosmana, nic sie z nia nie dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam jedną, której nic się nie dzieje :). Szkoda, że dwie pozostałe takie łobuziary.

      Usuń
  27. Ale jaja z tymi pomadkami... A gąbka do pędzli genialna xD

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetnie zaprezentowałaś piramidę zapachową lakieru do ust Bourjois :D.

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja pomadki GR bardzo lubię. Pozostałych nie próbowałam, ale może to i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja akurat uwielbiam Everlasting Foundation+ i jest to jeden z moich podkładowych ulubieńców. Zużyłam 2 flakony, jestem w trakcie trzeciego i na obecną chwilę nie chciałabym się z nim rozstawać.

    A co do tej gąbki do usuwania sebum, to dla mnie jakby samo założenie jest totalnie bez sensu. Nie ogarniam o.O

    OdpowiedzUsuń
  31. Umarłam ze śmiechu czytając nuty zapachowe Bourjois! XD

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger