29.04.2018

Kulą w płot: płyn micelarny Sephora Collection Triple Action Cleansing Water

Pamiętam czasy, kiedy żaden płyn micelarny nie nadawał się do użytku. Zmywały źle, piekły w oczy, można było w kilka tygodni nabawić się zmarszczek od pocierania, a i tak dzień często zaczynał się od efektu pandy. Czy to w ogóle były micele? Potem w moim życiu pojawiła się legendarna różowa Bioderma i demakijażowy świat stał się piękniejszy. Sephorowy micel przypomina mi Biodermę, ale – podobnie jak ona – w 2018 wcale nie należy do moich ulubieńców.

Sephora Triple Action Cleansing Water review


„Potrójnie działająca woda myjąca” z Sephory przypełzła do mojego koszyka, ponieważ, gdyż, albowiem zmyłam nią swatche z nadgarstka w trakcie przechadzki po perfumerii. Wydała mi się wtedy taka o-jejciuś-wow! Micel usunął wszystko skutecznie, z lekkością, aż byłam zdziwiona, że zmarnowałam tyle życia na jego nieużywanie. W domu, bez zbędnej zwłoki, rozpoczęłam bardziej szczegółowe testy, absolutnie przekonana, że opowiem Wam o moim nowym demakijażowym królu... ale nie. Jednak nie. Niestety.


Oczywiście byłoby rozsądniej zacząć zakupy od mniejszej butelki, ale rozumiecie, nawet nie przyszło mi do głowy, że się w tym produkcie nie zakocham, a tylko przy największej pojemności nieskromnych 400 mililitrów mamy do dyspozycji ciekawą pompkę dozującą. Tego typu rozwiązanie poznałam dzięki zmywaczom do paznokci z Biedry, ale w płynach micelarnych to dla mnie zupełna nowość. Żeby nabrać produkt, trzeba położyć na górze wacik i naciskać pompkę, aż włókna odpowiednio się nasączą. Szybko okazało się, że byłoby prościej wylać potrzebną ilość metodą tradycyjną, a takie pompowanie jest mało ergonomiczne. No cóż, chciałam Sephora Triple Cleansing Water Full Experience, to mam. 

Sephora Triple Action Cleansing Water INCI

INCI: Water, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Propanediol, PEG-12 Dimethicone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Chloride, Phenoxyethanol, Poloxamer 184, Fragrance, Tetrasodium Edta, Glycerin, Citric Acid, Panthenol, Zinc Gluconate, Butylene Glycol, Calendula Officinalis Flower Extract, Cassia Angustifolia Seed Polysaccharide, D-Limonene, Linalool, Sodium Hydroxide, Hydroxyethylcellulose, BHT.

W składzie mniejsze i większe brzydactwa. Na pewno nie jest to zestaw, który uraduje oczy (a tym bardziej skórę). Wysoko mamy zapach i wygładzający silikon, dzięki którym płynu przyjemnie się używa, za to wszelkie składniki aktywne typu ekstrakt z jagód goji, prowitamina B5 czy wyciąg z rumianku, są na szarym końcu, zatem właściwie można je pominąć.

Micel Sephory umie rozpuszczać makijaż, ale to za mało, żeby w 2018 posikać się z radości i okrzyknąć go genialnym. Nie polubiłam i nie rekomenduję, bo: a) podobnie jak Bioderma, jest ohydnie gorzki w smaku, więc demakijaż trwałych matów zalegających na ustach jest więcej niż nieprzyjemny; b) kiedy dostanie się do oczu (halo, przecież właśnie przy nich wykonuje dużą robotę!), ordynarnie szczypie. Cena równie nieciekawa jak w przypadku Biodermy, więc nawet tym nie jest w stanie konkurować.

Zachęcone? Bardzo nie sądzę. Zużyję do końca tę butlę i grzecznie wrócę do Sylveco i Mixy.


Ile: 50, 200 lub 400 ml
Cena: 26, 36 lub 56 zł
Dostępność: sklep internetowy Sephora, perfumerie stacjonarne

18 komentarzy:

  1. Każdy czasem trafia na niewypały i najgorsze jest właśnie to ich zużywanie, ponieważ niestety najczęściej okazują się wydajne :( Ja to w ogóle nie lubię produktów micelarnych, wszystkie, które wpadływ moje łapki albo miały skuteczność zwykłego płynu dwufazowego albo nie robiły zgoła nic (kupiłam kiedyś żel micelarny, który oczyszczał twarz gorzej niż zwykła, ciepła woda z kranu). Jedynym chlubnym wyjątkiem jest pianka micelarna z tołpy, którą nabyłam kiedyś przypadkiem w Biedronce - tania, wydajna, delikatna i MYJE skórę, a nie tylko ją mizia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie nazwałabym tego micela niewypałem, ale zdecydowanie nie ma czym się bronić przy mocnej konkurencji z niższego segmentu. A żel micelarny to też może Sephora była? Miałam coś podobnego i takie same wrażenia.

      Pianka micelarna Tołpy do sprawdzenia!

      Usuń
  2. oł noł, jesli szczypie w oczy to nie mam na niego najmniejszej ochoty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze szczypie, ale i tak okropne, że w ogóle potrafi :P

      Usuń
  3. Jakoś mnie on nie pociąga.

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale rozumiem Twój ból. Ostatnio na promocji sama zafundowałam sobie bubel w ogromnej butelce, no bo się opłacało :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, co Tobie nie podeszło :)

      Usuń
  5. Oj tam, oj tam chociaż zmywa makijaż - mogło być gorzej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Absolutnie nie zaliczyłabym tego kosmetyku do bubli.
      Nie zmienia to faktu, że wciąż nie warto po niego sięgać :)

      Usuń
  6. 400 ml WOW ja juz w ogole takich pojemnisci nie kupuje, strasznie mnie meczą. Jak jeszcze jak to szczypie w oczy co oznacza, że i tak musisz kupić drugi produkt dla oczu. No szkoda, miałam kiedyś ich dwufazówkę i była ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię duże butle czegoś sprawdzonego. Tu niestety pudło.

      Usuń
  7. Znam to uczucie rozczarowania, gdy kosmetyk robi świetne pierwsze wrażenie w sklepie, np. na swatchu, a później taaaaki klops :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że nie miał trudnego zadania, bo zmywał w sklepie świeżo zaaplikowane kosmetyki...

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. To nie bubel, więc może będziesz zadowolona. Po prostu mocno poniżej oczekiwań.

      Usuń
  9. kiedyś mnie kusiło, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że trochę drogi, bo w sklepach wysyp tych produktów za grosze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, współcześnie taki zakup zupełnie się nie opłaca.

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger