03.06.2018

Cienie w kremie Nabla: Morning Glory i Entropy |swatche|

Włoska Nabla nieco ponad rok temu szturmem wdarła się na blogi i polski YouTube, i chyba do dziś zbiera niewiele głosów krytyki. Ja zrobiłam bliższe zapoznanie z cieniami w kremie. Czy naprawdę tak bardzo warto?

Nabla Creme Shadow Entropy, Morning Glory swatches


Wraz z cieniami kupiłam również dwa bronzery i jeden róż, ale przeleżały kilka miesięcy w szufladzie, bo zawsze miałam pod ręką coś innego do konturowania, a twarz wciąż tylko jedną. Zaletą tej sytuacji jest fakt, że właśnie zyskałam dwa nowe bronzery i jeden róż, i cieszę się nimi od kilku dni tak, jakbym je dopiero odebrała od kuriera. Mimo wszystko: nie róbcie tego w domu. Kosmetyki na później to naprawdę złe rozwiązanie. 

Nabla Creme Shadow Entropy, Morning Glory swatches review

Wybrałam odcienie Morning Glory i Entropy, które były bezpiecznymi typami, mającymi duży potencjał użytkowy. 

Morning Glory w opakowaniu wydawał się matowym cielakiem, idealnym jako baza pod cienie (zamiennik droższego Soft Ochre z MAC-a), ale na mojej skórze okazał się nieco ciemniejszym, chłodnym beżem z różowymi podtonami. Ten kolor to absolutne przekleństwo w dziedzinie podkładów, ale na powieki wciąż świetnie pasuje jako baza. Jedyne, na co muszę uważać przy aplikacji, to żeby nie wyjechać nim zbyt wysoko, bo jest ciemniejszy i dużo chłodniejszy od mojej skóry i może brzydko się przebijać przy delikatnym, dziennym makijażu. 

Entropy to piękny, satynowo połyskujący średni chłodny brąz w typie taupe, który zmienia się bardzo w zależności od światła i jest idealnym solistą na całą powiekę. Można go spokojnie rozetrzeć ku górze, bo odbija światło na tyle ciekawie, że w załamaniu będzie się wydawał ciemniejszy, a na środku powieki jaśniejszy. Zwykle aplikuję go solo i mam makijaż oka z głowy po kilkunastu sekundach, czasem przyciemniam matowym ciemniejszym brązem zewnętrzne kąciki i daję jakiś matowy brąz w załamanie. Pracuje się z nim dobrze i z przyjemnością po niego sięgam.

Nabla Creme Shadow Entropy, Morning Glory swatches
Morning Glory nieco ciemnieje na skórze po aplikacji, co możecie zobaczyć na lewym dolnym zdjęciu. 

Cienie są dość zbite, niespecjalnie miękkie, ale mimo wszystko aplikują się komfortowo, a niemaślana formuła sprawia, że mogą się pochwalić świetną trwałością. Na moich tłustych, opadających powiekach wytrzymują cały dzień bez bazy (Morning Glory sam jest przecież świetną bazą) i nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek inny cień w kremie, który miałam, miał lepszą trwałość od Nabli.

Po kilku miesiącach od otwarcia cienie wciąż są na chodzie (PAO 6 M), nie zmieniły konsystencji, nie wyschły, działają i wyglądają tak samo dobrze. Na pewno będę się rozglądać za innymi odcieniami, bo zdecydowanie warto!

Ile: 5 ml
Cena: ok. 50 zł
Dostępność: sklepy internetowe

21 komentarzy:

  1. w słoiczku Morning Glory wyglądał idealnie, szkoda, że na swatchu wychodzi dużo ciemniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się bardzo zdziwiłam, jak go zobaczyłam po roztarciu, na szczęście ciągle może być bazą pod makijaż

      Usuń
  2. Morning Glory to bardziej odpowiednik Painterly niż Soft Ochre. Tak jak piszesz, chłodniejszy w tonie. Jakie są moje doświadczenia z kremówkami Nabli to już wiesz ;) Perłowe polubiłam, matowe mnie odrzuciły... Może pech, może co innego, ale ostatecznie jak przyszło co do czego, kupiłam już MACa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pamiętam Twoje przeboje i naprawdę byłam zdziwiona :). Ale na pewno do MAC-a wrócę, bo to klasa sama w sobie :)

      Usuń
  3. Ciekawe czy jest jakiś bardziej cielisty beż?

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba i nie przeszkadza mi że wygląda zbyt ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Entropy pięknie się mieni :) Osobiście jakoś nie po drodze mi z kremowymi cieniami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne te cienie. Bardzo mi się podobają i może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. O cieniach b yło dużo pochwał, są ładne ale ja tak tych w kremie nie lubię !

    OdpowiedzUsuń
  8. Na moich opadajacych powiekach, niestety wiele cieni kremowych sie nie sprawdza, ale lubie wyzwania ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam opadające, i jeszcze tłuste :). Spróbuj!

      Usuń
  9. jeśli będę kiedyś zainteresowana kupnem cieni w kremie, na pewno wezmę Nablę pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakość naprawdę dobra. Jakieś pięć półek wyżej od Maybelline Color Tattoo.

      Usuń
  10. Bardzo ładne kolory. Tylko ciągle nie umiem się malować kremowymi cieniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja umiem tylko wypaćkać nimi powiekę ruchomą i liczyć, że będzie to dobrze wyglądało. Jak dobrze wygląda, to wtedy polecam ;)

      Usuń
  11. Wow! To, jak ciemnieje Morning Glory odebrało mi mowę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też byłam zaskoczona, jak sprawdziłam to na ręce :)

      Usuń
  12. Bardzo polecam kolor Bakery, to mój jedyny zdenkowany cień w kremie i mój absolutny go-to kiedy mam tylko kilka minut na makijaż oczu :) Wystarczy nałożyć na całą powiekę górną i dolną, rozblendować w załamaniu, pacnąć czymś ciemniejszym w zewnętrzne kąciki i mamy super wyglądający makijaż nie do zdarcia ;) Posiadam też Entropy i Dandy, ale Bakery jest z nich najbardziej trwały.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne, szczególnie jeśli takie trwałe. Ja cieni w kremie raczej unikam.... (ze względu na trwałość)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ten Morning brzydko wygląda! W sensie, że to w ogóle nie jest to, czego osobiście bym szukała :) Ale ta błyskotka fajna :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger