27.06.2018

Maksymalny minimalizm: gdzie szukać miniatur na wyjazd

Powoli kończy się (chlip, chlap, chlup) mój urlop, ale to właśnie na koniec najłatwiej oceniać, czy z pakowaniem człowiek zawalił, czy zrobił to po mistrzowsku. Jeśli chodzi o kosmetyki, w tym roku wyjątkowo mało było u mnie miniatur, choć bardzo je popieram. I o tym popieraniu będę dziś do Was nadawać. 



Jeśli wybieracie się na urlop samolotem lub na przykład z plecakiem na plecach, okrojony bagaż będzie Waszym największym skarbem. Dziś podpowiem kilka kosmetyków, które występują w przyrodzie w wersji mini i są fantastyczne lub w inny sposób ułatwiają życie na wyjeździe.


Skoncentrowany żel pod prysznic z Yves Rocher 


To kosmetyk, który będę polecać zawsze i wszystkim, nawet w środku nocy, zamroczona szampanem Piccolo i tym, co zostało ze zjedzonej na kolację wielkiej miski bobu. Skoncentrowany żel to wyjazdowy ideał. A te z Yves Rocher, nie dość że mają sprytną recepturę, to jeszcze pięknie pachną! Producent obiecuje, że taka 100-mililitrowa buteleczka wystarczy na 40 pryszniców, co oznacza, że powinna dzielnie służyć dwóm osobom nawet na 3-tygodniowym wyjeździe lub jednej, która jeśli nie wykąpie się dwa razy dziennie, sczeźnie w smrodzie i niedoli. Jeśli coś skrewiłam z matmą, to mnie poprawcie. A jak to działa? Bardzo łatwo: jedyne, o czym musicie pamiętać, to żeby na dłoń wylać ociupinkę. Więcej nie ma sensu, bo żelkowy koncentrat można po ciele rozcierać i rozcierać, i rozcierać... dodać wody... i jeszcze więcej porozcierać. Oczywiście się spieni. Nie poinstruowałam męża na czas, dlatego na zdjęciu możecie podziwiać połowiczne zużycie po półtora tygodnia naszej przygody w gdyńskim raju. Od wczoraj już wie, że trzeba ociupinkę i ociupinkuje grzecznie. I jestem pewna, że żel wystarczy nam na dużo więcej niż 40 pryszniców.

/15,90 zł za 100 ml/

Z miniaturowymi żelami pod prysznic z Rossmanna radzę uważać, bo już mi się zdarzyło zabrać takowy na tygodniowy wyjazd z mężem i... zabrakło. I albo pędziłam w podskokach po kolejny, albo w końcowej fazie wyjazdu myłam się szamponem. Mało to komfortowe. A jeśli już inwestujecie w Isany czy inne podobne, kupcie na wszelki wypadek od razu dwie sztuki. I tak zajmą mało miejsca w bagażu w porównaniu z pełnowymiarową, pękatą butlą. Aha, nie polecam też pianek dostępnego w Sephorze Ritualsa – te miniaturowe, o pojemności 50 ml potrafią niemile zaskoczyć nagłym się_skończeniem. Szkoda, bo zapachy mają piękne.

W Rossmannie (i innych drogeriach na pewno będzie podobnie) można jeszcze szukać podróżnych butelek i słoiczków w pojemności 100 ml (ok. 2–2,5 zł za sztukę lub w zestawach za kilkanaście złotych), w które możecie przelać swoje ulubione kosmetyki. Ja wolę, jak uśmiechają się do mnie ładne etykietki, ale jeśli Wam na tym nie zależy, to też jakaś opcja.


Wyprawa po miniatury do The Body Shop


W salonach TBS jest spory wybór miniatur, które nie tylko pięknie pachną, ale też cieszą oko. Można tam znaleźć większość potrzebnych kosmetyków, m.in.: żele pod prysznic (na wakacje szczególnie polecam cytrusową Satsumę i Pink Grapefruit), kremy do rąk, peelingi, masła i kremy do ciała (różnią się nie tylko zapachem, ale też konsystencją), bananowy duet do włosów. Uwielbiam bananowy szampon The Body Shop, ale akurat go nie było, więc kupiłam tylko odżywkę, która niestety na moich cienkich, wysuszonych włosach spisuje się kiepsko. Życie.

Miniatury TBS nie są tanim rozwiązaniem, bo zwykle kosztują po kilkanaście złotych za sztukę (produkty do ciała są jeszcze droższe, z tego co pamiętam to 29 zł w cenie regularnej). Warto zaczekać na promocję, np. 5 miniatur w cenie 3 lub 3 w cenie 2. To już ma sens. Regularnie pojawiają się też przeceny zestawów prezentowych z miniaturami lub sezonowe przeceny (jeszcze kilka dni temu widziałam rabaty do 70%).


Higiena intymna z Tołpą

To właśnie dzięki miniaturowej buteleczce płynu do higieny intymnej Tołpa odkryłam wspaniały zamiennik mojego wieloletniego ulubieńca, czyli żelu Perfecta Mama. Perfecty w miniaturze kupić się nie da, Facelle i Lactacyd mi nie służą, a Tołpa okazała się fantastyczna! Pełnowymiarowe płyny występują w co najmniej dwóch wersjach, ale miniatura to ta ze zdjęcia – regenerująca, o delikatnym zapachu i kwaśnym pH, chroniąca przed infekcjami, które uwielbiają się przyplątywać właśnie na urlopie (zgadnijcie, skąd to wiem...). W moim Rossmannie były wyprzedane (wiem, wiem, Wy też się wybierałyście na wakacje ;)), dlatego kupiłam swój pełny wymiar w Hebe podczas pierwszego spaceru po centrum Gdyni.

/75 ml za 6,99 zł/



Co tam, panie, w perfumeriach? 

Odpowiedź brzmi: na pewno nic taniego, ale teraz jest dobry czas na wycieczkę do Sephory czy innego Douglasa. W Sephorze ostatnio obrodziło w miniatury... wszystkiego. Mocno rozszerzył się asortyment mini-kolorówki (m.in. mnóstwo minisów Benefit, Kat von D, małe paletki Zoeva i Smashbox), a do tego travel size'y z pielęgnacji, również tej koreańskiej – naprawdę jest w czym wybierać. Obecnie trwają jeszcze letnie wyprzedaże, więc warto się rozejrzeć. Z akcesoriów polecam zestaw trzech minigąbek konjac (teraz w promocji za 19,90 zł). O Douglasie niewiele wiem, za to obiła mi się o oczy promocja -20% na kolekcję Claudii Schiffer dla Artdeco, więc przy okazji polecam wypróbować transparentny, rozświetlający, prasowany puder (nigdy nie macałam równie niesamowitej w dotyku pudrowej formuły!). Zgaduję, że niedługo zniknie na zawsze z półek, bo to limitka, więc ile można, co nie.

Innym sposobem na zdobycie kilku lub kilkunastu miniatur z wyższej półki, jest obserwacja newsletterów z Douglasa i Sephory, i poszukiwanie w nich promocyjnych miniatur konkretnych marek (czyli jeśli zrobisz zakupy za X złotych, dostaniesz Y miniatur marki Z) lub wywęszenie Sephora Boxa (pudełko pełne cudów, dodawane średnio raz na kwartał do zakupów o wartości powyżej 250 zł, więc to też żadne „za darmo”, ale wciąż pozostaje interesującą promocją, dzięki której można wypróbować kilka nieznanych kosmetyków lub zdobyć miniatury swoich ulubieńców). Dzięki pudełkom Sephory przez wiele miesięcy miałam zapas miniaturowych perfum, tuszów, kosmetyków do mycia twarzy. Tym razem z pudełkowych skarbów wzięłam ze sobą żel myjący Clinique Pep-Start (ma drobne i całkiem ostre drobinki pilingujące, więc uważajcie, wrażliwcy!) i miniaturę fantastycznego Advanced Night Serum z Estee Lauder. Balsam do demakijażu Estee Lauder (ten malutki słoiczek na zdjęciu powyżej) dostałam jako gratis do zakupów w Douglasie, więc można i tak, choć mam wrażenie, że takie miniaturowe kosmetyki przy zwykłych zakupach w perfumerii prawie nigdy się nie zdarzają.



Zestawy podróżne konkretnych marek


Jeśli któraś z marek jest Wam szczególnie bliska lub macie ochotę zapoznać się z jej ofertą, zawsze świetnym rozwiązaniem będzie zakup zestawu miniatur. W sezonie wakacyjnym bardzo łatwo je znaleźć w większych aptekach (np. Cosmedica, Ziko Dermo, wersja online atrakcyjnej cenowo Apteki Gemini) i sieci Super-Pharm. Przy ostatniej wizycie w Super-Pharmie wpadł mi w oko zestaw Nuxe za niecałe 40 złotych. Szukajcie, naprawdę jest w czym wybierać!

Oczywiście w programie minimum można spakować do walizki po prostu kostkę mydła – niektóre bywają zadziwiająco wielofunkcyjne, ale tak się składa, że ja uwielbiam kompleksową pielęgnację i płynne formuły, więc mydło w kostce na urlopie byłoby dla mnie zaawansowaną formą masochizmu :).

Jeżeli macie swoje podróżne typy, koniecznie dajcie znać w komentarzach. Wakacje dopiero się rozkręcają, wspólnie możemy ocalić przed nadbagażem jeszcze kilka zbłąkanych owieczek!

31 komentarzy:

  1. Ja nie kupuje miniaturek tylko przelewam do malutkich buteleczek kupionych w Rosku :)))

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię podobnie :) Peelingi kupuję w małych wersjach, resztę jak da radę - przelewam.

      Usuń
    2. Ja też tak robię:)
      Też kiedyś zabrakło mi żelu pod prysznic i od tej pory biorę zawsze pełnowymiarowe opakowanie.
      I jeszcze często biorę próbki takich kosmetyków "ratunków" np. aptecznych gęstych kremów:)

      Usuń
    3. Dobry pomysł z tymi próbkami na czarną godzinę!
      Przelewanie jest fajne, ale jak wyjeżdżam na dłużej niż dwa dni, żeby odpocząć, z przyjemnością sięgam po coś ładnego :)

      Usuń
  2. wyczerpałaś temat :D

    nja z myślą o wyjazdach kitruję miniatury i saszetki, które do mnie trafiają, na przykład przy okazji zakupów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyczerpałam! Ale to się okazało po publikacji i głębszym zastanowieniu ;)

      Usuń
  3. Bardzo lubię miniaturki zwłaszcza do makijażu. Niektóre wystarczają na naprawdę długo, nie wspominając że wszędzie się mieszczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, miniatury makijażowe są ekstra! Mam czasem wrażenie, że zużywają się równie długo co pełnowymiarowe opakowania;)

      Usuń
  4. Jak ja lubię miniatury ;) Są słodkie i... niezwykle praktyczne ;) Idealne do przetestowania jakiegoś kosmetyku i w podróż naturalnie. Ja dużo podróżuję, więc coś o miniaturach wiem. Głownie przelewam kosmetyki do swoich opakowań, ale czasem mi się nie chce ;) Dobrze, że wspominasz o tym żelu z YR. Mam zamiar kupić go w tym roku na wakacje. Nie wiem czy wiesz, ale z tej serii jest również skoncentrowany szampon! Bardzo mi się podoba to rozwiązanie ;) Lubię też miniatury z Tołpa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaak, miniatury są super! A miniperfumy to dopiero chwytają za serce :D
      Żel YR jest mega, naprawdę polecam. Nie wiedziałam o szamponie, cenne info! Dzięki miniaturom Tołpy poznałam ten doskonały żel do higieny intymnej, ale niestety, reszta reprezentacji (maska do włosów, jakiś micel) mocno poniżej oczekiwań :/

      Usuń
  5. bardzo lubię miniaturki i to nie koniecznie na wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja ogolem bardzo lubie minisy :D zajmuja malo miejsca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, różnica w wielkości kosmetyczki jest ogromna!

      Usuń
  7. Dla mnie wszystkie kosmetyki mogłyby byc w miniaturkach :D Miniaturki są fajne dla oka :D Właśnie w Rossku jest masa miniaturowych produktów do pielęgnacji. Ja sobie tam kupuję często puste opakowania i przelewam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tsk, też mi się bardzo podobają, między innymi dlatego decyduję się na zbyt drogie zakupy w The Body Shopie ;).

      Usuń
  8. Stawiam na przelewanie ulubionych produktów, bo nie trzeba mi kosmetycznych niespodzianek na wyjeździe :D Oczywiście czasem złapię za jakąś miniaturę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to też słuszne podejście. Ja mniej strachliwa przed nowościami, bo naprawdę rzadko coś mnie uczula lub krzywdzi w inny sposób, ale oczywiście idealnie jest jak uda mi się zebrać ulubieńców w formacie mini :)

      Usuń
  9. Uwielbiam miniatury i tez je zbieram na urlop :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że perfumerie tak rzadko się nimi dzielą!

      Usuń
  10. Mam w domu sporo różnych miniaturek. Nigdy nie wiadomo kiedy będą potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram już nie gromadzić, bo mi się trochę przy tej metodzie zmarnowało :(

      Usuń
  11. Ja stawiam na czyste plastikowe opakowania dostępne w Rossmannie i przelewanie w nie kosmetyków :-) Dla mnie jest to najwygodniejsze rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakie brzydkie w porównaniu ze ślicznymi minisami ;P

      Usuń
  12. Ja stosunkowo często przelewam do małych opakowań :) Ale mega mocno mnie zaciekawiłaś tym skoncentrowanym żelem, nie wiedziałam o jego istnieniu, a wydaje się taki super! Na pewno kiedyś kupię przed wyjazdem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, widziałam, że jesteś dobrze przygotowana do miniaturyzowania kosmetyków ;)
      Żel bardzo polecam! Mogłam Ci go dać do wypróbowania, nie wpadłam na to, a pewnie tę ociupinkę zużywałabyś przez kilka dni ;)

      Usuń
  13. polecam Ci jeszcze skoncentrowaną pastę do zębów ajona :) wystarcza na kilka miesięcy a z miniaturek kosmetycznych zwykle sięgam po tołpę. Wolę coś nowego kupić niż przelewać. Jest jeszcze miniaturowy płyn do prania w rossmanie bardzo go lubie a opakowanie jest fantastyczne np na cos innego mozna wykorzystac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że jest takie cudo jak skoncentrowana pasta, a przydałaby się, bo Super-Pharm od dawna nie wrzucił mi do skrzynki katalogu z promocjami i miniaturą jakiegoś Blend-a-meda czy innego Colgate'a, a kiedyś tak często robił i miałam z czym wyjeżdżać :D

      Usuń
  14. Ze mną to różnie bywa, raz przelewam, raz kupuję miniatury, raz wezmę coś większego... w pakowaniu kosmetyczki na wyjazd nie jestem (jeszcze) specjalistką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą, mistrzostwo leży u Twych stóp ;). Ale ja też robię różnie i choć potrafię już sobie wyobrazić moją idealną kosmetyczkę wyjazdową, to jeszcze nigdy nie udało mi się jej skomponować ;)

      Usuń
  15. Ja zawsze mam jakieś miniatury z boxów, zakupów i potem na wyjazdach się nimi raczę, chociaż.... nie muszę, bo przeważnie jeździmy samochodem, więc nie ma ograniczenia bagażu.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger