20.09.2018

Dermalogica, PreCleanse Balm: ciekawa alternatywa dla olejków do demakijażu

Dwuetapowe oczyszczanie twarzy? Komuuu by się chciaaaaaaałooooo... Mnie na pewno nie, a jednak coraz częściej się na nie decyduję. Dobrze oczyszczona skóra z większym apetytem pochłania kosmetyki pielęgnacyjne, makijaż lepiej się trzyma i w ogóle wszystko jakieś takie... ładniejsze?

Dermalogica PreCleanse Balm blog review

Z olejowymi formułami, będącymi podstawą pierwszej fazy oczyszczania, kiedyś było mi bardzo nie po drodze. Poznałam przeciekające przez palce olejki i, delikatnie mówiąc, nie byłam nimi zachwycona. Uciekały z rąk, resztki makijażu rozmazywały po twarzy, a po zakończonej procedurze zwykle i tak miałam pandę pod oczami i +50 punktów do wkurzenia. Być może nie poznałam tego jedynego, ale... naprawdę nie mam ochoty go dalej szukać, tym bardziej że potem w moim kosmetycznym życiu pojawiło się masło do demakijażu The Body Shop. Wszystko, co wkurzało mnie przy płynnej formule, przestało być aktualne. Zbita struktura masła ułatwia aplikację, a jego tłustość robi robotę przy rozpuszczaniu makijażu. Nie zawracałabym sobie głowy innymi produktami, gdyby nie fakt, że wspomniany kosmetyk nie sprawdza się u mnie przy demakijażu twarzy i wykorzystuję go wyłącznie do oczyszczania oczu. Dlaczego? Kilka razy miałam wrażenie, że przytkał mi pory, poza tym przy ogarnianiu całości podejrzanie szybko znika z puszki. No właśnie: to jego drugi minus – metalowa, szeroka i płaska puszka, której otwarcie mokrymi lub zamknięcie tłustymi rękami może czasem ociupinkę podnieść ciśnienie. 

I nagle na scenę wbiega on, cały na biało: PreCleanse Balm, czyli oczyszczający balsam z naturalnym kompleksem biolipidów, który rozpuszcza wszystko, co napotka na swojej drodze (sebum, tapetę z całego dnia, filtry UV, brud miasta). Podejrzewam, że w wolnych chwilach również tańczy, śpiewa i gotuje, ale na wszelki wypadek nie sprawdzałam. Ot, żeby się nie rozczarować.

Idea była prosta: my, Dermalogica, mamy dla ciebie olejek PreCleanse, który świetnie rozpuszcza to i owo, ale wiemy, że olejków nie lubisz i masz je w dupie, dlatego dajemy ci go pod postacią przyjemnego w użyciu, tłustego balsamu, który zrobi to samo, co ten oryginalny, ale przynajmniej nie będziesz na niego narzekać, durna recenzentko ty. Jak pomyśleli, tak zrobili. I powstał: zabalsamowany za życia, zamknięty w wygodnej tubie z miękkiego plastiku, pachnący, skuteczny i nieprzyzwoicie drogi. 


Do tuby dołączona jest wygodna, mięciutka myjka, o której za chwilę, a także instrukcja, jak być idealnie oczyszczoną w kilku krokach.

Jednym z ważniejszych składników PreCleanse Balm jest olej z pestek moreli, który ujędrnia, odżywia i łagodzi podrażnienia, a przynajmniej tak mówią na mieście. Kompozycję zapachową tworzy kombinacja olejków eterycznych: lawendowego, z gorzkiej pomarańczy, grejpfrutowego, mandarynkowego i z trawy cytrynowej. Cały ten olejkowy kunszt mój nos odbiera jako zapach coca-colowych żelków Haribo. Co poradzę.

Pełen skład zamieszczam poniżej (wycięłam go na chama ze strony producenta, bo uniemożliwili kopiowanie, a jeszcze mi czas wolny miły, więc nie zamierzam przepisywać):

Dermalogica PreCleanse Balm skład
Jak już mówiłam, świetnym dodatkiem do kosmetyku jest miękka, gumowa rękawica, po którą z przyjemnością sięgam zarówno przy pierwszym, jak i drugim etapie oczyszczania (albo przy samym drugim, gdy jestem śpiochem i/lub leniem). Wcześniej do tego celu służyły mi dyski z Sephory (klik klik), które nadal mieszkają w mojej łazience i wciąż je lubię i polecam, ale jeśli mam do dyspozycji tę słusznych rozmiarów, wygodną rękawicę, wiadomo, że uczucia względem sephorowych kurdupelków nieco bledną i sięgam po to, co duże. Lubię duże. 

Dermalogica PreCleanse Balm recenzja

Jak widać na załączonych obrazkach, produkt wyciska się z tuby w postaci mocno zwartej, a po roztarciu na suchej skórze szybko przepoczwarza się w zawiesisty, niespływający z rąk olejek. Tak właśnie należy z nim postępować: rozcierać na sucho, wspomóc się chropowatą (ale wciąż łagodną dla skóry) rękawicą, a potem dodać wody i poczuć, jak pięknie emulguje pod palcami i zamienia się w białą, prawie nietłustą emulsję, którą bez problemu można usunąć samą wodą. Nielubiący tłustych olejków naprawdę winni być zachwyceni. Zmywanie oczu tym balsamem również jest możliwe, ale akurat zawsze mam pod ręką moją TBS-ową puszkę, więc na oczy i około-oczy idzie tłuścioch z The Body Shop, a resztę ogarnia ten oto.

Wszystko działa pięknie, skóra jest cudownie oczyszczona, a po drugim etapie (u mnie to zazwyczaj delikatny żel lub pianka) jest tak świetnie gładka i czysta, że nawet czarnych kropek na nosie nie sposób się dopatrzeć. Jedynym realnym problemem jest tu cena: na stronie producenta to aż 187 złotych za 90 mililitrów (i za genialną rękawicę oczywiście). Trochę jakby aua.

Jest też dobra wiadomość: PreCleanse Balm można kupić w formacie travel za 56 złotych (15 ml + odpowiednik dysku Sephory zamiast rękawicy) i przed potencjalnym się_zakochaniem lub się_rozczarowaniem najpierw go sobie wypróbować w mniej bolesnej, choć wciąż nielichej cenie. Wiadomo, każdego stać na co innego, jedni wolą taniość, inni wysokopółkowość, więc jedyne, co mogę powiedzieć, to że: tak, balsam sprawdza się świetnie i tym, których stać na taki luksus prosto z USA, z czystym sumieniem go polecam.

Ile: 90 ml
Cena: 187 zł
Dostępność: sklep online producenta

10 komentarzy:

  1. Ja kochać wysokopółkowość, tylko kasy mi dać :D Póki co, zacznę chyba od mniejszej pojemności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to fakt, przydałby się dodatek do pensji specjalnie na wysokopółkowe kosmetyki ;)

      Usuń
  2. Cena lekko zaporowa, ale z opisu niezmiernie intrygujący kosmetyk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto spróbować, na początek na przykład w tej mniejszej pojemności.

      Usuń
  3. Balsam lubię (używam samodzielnie, sprawdza się), myjki nie :D Dla mnie wszelkie wynalazki tego typu to największe zło jakie może być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo podrażniają Twoją naczynkową cerę? U mnie taka rękawica to maks tego, co skóra jest w stanie znieść. Wiadomo, że peeling z drobinkami to już zbyt wiele, ale guma wchodzi gładko ;))

      Usuń
  4. Nie przepadam za olejkami do demakijażu. Ten zestaw wygląda bardzo zachęcająco i chętnie bym go wypróbowała!

    OdpowiedzUsuń
  5. brzmi jak totalnie moja bajka! tylko ta cena :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Dermalogica się ceni, zarówno u nas, jak i na innych rynkach.

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger