27.12.2018

Gąbki konjac: najlepsi pomocnicy w pielęgnacji twarzy

To dziwne, że jeszcze nie wspominałam na blogu o gąbkach, które wielbię, od kiedy pierwszy raz spotkałam je na swej kosmetycznej drodze.


Gąbki konjac powstają z azjatyckiej rośliny, która w Polsce ma ksywę „dziwidło”, a anglojęzyczni przezywają ją corps flower, bo jej kwiecie pachnie wybornie padliną. Gąbki na szczęście nie mają żadnego zapachu, ponieważ powstają nie z aromatycznych kwiatuszków, tylko z neutralnego zapachowo korzenia. W korzeniu kryje się glukomannan – rodzaj błonnika, który pochłania olbrzymie ilości wody, a przy okazji obniża poziom złego cholesterolu, wspomaga trawienie i szybko daje uczucie sytości. Z okazji pochłaniania powstały gąbki konjac, a z okazji prozdrowotnych właściwości – m.in. konjacowy makaron. PS wiecie, że ma zero kalorii??? Ta informacja może się okazać szczególnie przydatna po 1 stycznia, kiedy wszyscy ruszymy z naszymi cudownymi postanowieniami na nowy rok ;).


Gąbki mają różne kształty i kolory. Te najbardziej klasyczne są białe i uformowane w półkulę. Wersje barwione zawierają dodatki – węgiel, glinki, ekstrakty roślinne. Ceny zaczynają się od ok. 30 zł, ale na rynku są też dużo droższe – po 40-50 zł i więcej, w tym mieszanki konjacu z luffą (wersja do głębokiego oczyszczania) i konjacowe płachty do zabiegów pielęgnacyjnych. Wybór jest ogromny, a najwięcej produktów oferuje marka Konjac Company.


Właściwości gąbek konjac są fenomenalne! Po wyjęciu z opakowania twarde jak pumeks, ale w kontakcie z wodą szybko miękną i stają się idealnymi pomocnikami przy demakijażu i oczyszczaniu twarzy. Po namoczeniu mają cudowną strukturę, ciężko je do czegokolwiek porównać, bo są jedyne w swoim rodzaju – miękkie, mięsiste i sprężyste. Można nimi wykonywać przyjemny, relaksujący masaż! 

Porowata powierzchnia skutecznie oczyszcza, usuwa resztki makijażu, nadmiar sebum, dobrze spienia produkty myjące. Mimo doskonałych właściwości oczyszczających i delikatnie złuszczających, gąbki są niezwykle delikatne i jest to jedyny gadżet przeznaczony do pielęgnacji skóry, który z czystym sumieniem mogę polecić najwrażliwszym cerom, w tym trądzikowym i naczynkowym. Konjaki mają delikatnie zasadowe pH, co również korzystnie wpływa na skórę w kontakcie z produktami myjącymi. Ja lubię nimi zmywać maseczki wszelkiego typu. Trzeba tylko pamiętać o dokładnym umyciu gąbki po takim zabiegu – niełatwo pozbyć się z niej np. resztek glinki. 

Gąbka jest w 100% naturalna, a po zużyciu nie wygeneruje szkodliwego śmiecia, który z ciężkim sercem zapakujemy do plastikowego worka. Należy ją wymienić po ok. 3 miesiącach, chyba że szybciej się zużyje i zacznie biednie wyglądać.  


Po zużyciu kilku gąbek z różnych źródeł (m.in. z Sephory – tam kosztują 30 zł) dowiedziałam się, że jedyne prawdziwe, prawilne konjaki pochodzą od Konjac Company, a te innych marek mogą udawać, że są z egzotycznej rośliny, a tak naprawdę źli producenci w swoich fabrykach złych produktów tylko zacierają rączki nad kadzią z... no właśnie, czym? Plastikiem? Nie mam pojęcia, jak miałby wyglądać podrabiany konjac, ponieważ każda gąbka, którą miałam w rękach, spełniła moje oczekiwania i zachowywała się tak samo zarówno pod kranem, jak i na skórze. Być może trafiałam na same prawdziwki, a może syntetyczne podróbki działają równie dobrze? Trudno powiedzieć, na wszystkich opakowaniach producenci chwalą się ekologią, naturą i wyjątkowymi właściwościami konjacowych włókien. Na pewno nie warto szukać gąbek w superpromocyjnych cenach, tu oczywiście najłatwiej o wtopę.

Jeżeli nie próbowaliście jeszcze konjaców, serdecznie polecam! Taka pielęgnacja robi różnicę. A może mieliście w rękach podróbki? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać, jak wyglądały i co było z nimi nie tak.

27 komentarzy:

  1. Co ma wspólnego z koniakiem i czy jest gluten free?

    Hehe, bardzo lubię i szanuję oryginalne gąbki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że gluten free!!! A koniak pewnie dobrze wchłania :D :D :D Podobnie jak pozostałe płyny!

      Usuń
  2. Używam ich prawie cały czas, ale z Yasumi. Ciekawa jestem czy są prawdziwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałam jedną z Yasumi i z tego co pamiętam, była najsłabsza, więc kto wie, czy prawdziwa! :)

      Usuń
  3. Ja nigdy nie używałam - kusiły, ale jakoś nie na tyle by kupić :)
    Swoją drogą - jak to się stało, że ja nie obserwowałam Twojego bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż za niedopatrzenie! Przecież ma taki śliczny, zachęcający layout! <3 :)))

      Usuń
  4. no i dzięki Tobie przyznam - coś w tym jest :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jedną taką gąbeczkę i czeka już z 2 lata na półce, aż ją otworzę :P Ale czy jest "oryginalna" - nie wiem, kupiłam w Naturze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Twoja gąbka nie zaczęła się już rozkładać ;)

      Usuń
  6. Jeszcze nie próbowałam, ale mam coraz większą ochotę na te gąbeczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbieram się do tego jak pies do jeża, sama nie wiem dlaczego, gąbeczki te chodzą mi po głowie już od... lat? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może po prostu następnym razem jak się spotkamy w Gdyni, dam Ci jakąś – nie będziesz musiała się zbierać ;)

      Usuń
  8. Ja jeszcze ich nie uzywalam, choc przyznaje ze juz dlugo sa na mojej liscie zakupow hihihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. kupuje je regularnie ale ta z sephory byla najgorsza - pusta w srodku przedarla sie po miesiacu, a mam jeszcze 3 zapasowe :D Od paru tygodni mnie zachwyca czarna gabka z aliexpres to jest dopiero cudo - zmywa wszystko pozostawiajac buzie suchą. Jak chcesz namiary na nią to zerknij na mojego posta o zakupach z ali. Ale konjac tez musi byc wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, to chyba Ci się trafiła kiepska z Sephory, bo ja używam już chyba trzecią od nich i jest wszystko ok. Mam nadzieję, że kolejne z Twoich zapasów już będą w porządku :)

      Na Ali nie kupuję, ale dzięki.

      Usuń
  10. Nigdy żadnej gąbki konjac nie używałam. Ogólnie nie jestem systematyczna w stosowaniu jakichkolwiek gadżetów do twarzy, wszystko najchętniej zmywam pod prysznicem, własnymi łapkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie przez całe życie byłam niesystematyczne, a w ostatnich dwóch (?) latach coś mi się przełączyło :). U mnie pod prysznicem akurat mieszka Foreo Luna, a koło umywalki konjac i tak mi z nimi przyjemnie :)))

      Usuń
  11. Bardzo lubiłam, właśnie zamówiłam kolejny egzemplarz:)

    OdpowiedzUsuń
  12. wiesz co robiłam kilka podejść do tych gąbek , nawet jedną ostatnio kupiłam w Sephora ale jakoś do końca mnie nie przekonują, częściej sięgam po szmatkę z mikrofibry...
    Jakoś za mało cierpliwa jestem i wkurza mnie to, że ona wysycha na kamień :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja z kolei szmatek nigdy nie miewam ;). Gąbki mi się nawet fajniej przechowuje, bo na sznureczku wiszą i schną koło ręcznika do rąk, a na wilgotne szmatki nie ma nawet miejsca w łazience

      Usuń
  13. Gąbeczki konjac bardzo lubię, ale a propos konjacowego makaronu (tak w ramach lokalnej ciekawostki) - on śmierdzi... Dla mnie lekko zalatuje rybą, ale jedna z moich ulubionych YTuberek określiła ten zapach jako 'bunch of dirty dicks' i chyba coś w tym jest ;)))) Trzeba go przed spożyciem porządnie wypłukać pod bieżącą wodą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahhaa, no to po tym soczystym porównaniu koniecznie muszę zdobyć ten makaron i sama ocenić jego zapach :D.

      Usuń

Copyright © 2014 Agata Smaruje , Blogger